Archiwa tagu: Z kroniki pandemii

Z KRONIKI PAN…I G.

Śmigło na drucie

Małgorzata Garbacz

Zawisł helikopter na linii energetycznej. Zerwany drut. Pokazowy pokaz awarii, koło Ciechanowa. Sprawca poleciał dalej. Wokół też wszystko śmiga. Kampania w toku; obiecanki cacanki, a… Eksperci oceniają, że obie główne siły mówią o państwie. Partia rządząca chce państwa z centralizmem i klientyzmem. Opozycyjna – chce silnych obywateli, którzy budują silne państwo. Z badań, które przytaczała publicznie dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z UW, wynika, że mamy teraz „wysoki stopień braku zaufania do państwa”.

Pewna seniorka rozmawiała z wnukiem: – Wiesz, myślenie nie boli, punktowała zadanie domowe. Ośmiolatek rezolutnie odpowiedział: – Ale niemyślenie też nie boli! Inny dziadek o przedwyborczych bajerach rozmawiał z żoną. Włączył się sześciolatek: – Wiem, o co chodzi, nie jestem gapem! Cudowne dziecięce neologizmy. Logiczne językowo. Jak rozmnażają się krasnoludki? – Przez bajki. A obietnice lepszego życia? – Rozmnażają się przez kampanie wyborcze. Przywołana wyżej starszyzna nie powinna dziwić. Według GUS-u w grupie osób 75+ jest prawie dwa razy więcej Polek niż Polaków. Zaangażowany suweren powtarza za kimś: W Polsce nie może być byle jak; musi być najlepiej. I wspomina wpadkę z obietnicą. Obśmiał to Andrzej Milewski. W „Gazecie Wyborczej” ma kącik Andrzej rysuje. Stworzył komiks: prezes mówi, że dla emerytów będzie 2200. Sufler podpowiada: euro. Nie tam netto, czy brutto, a co. Rysunek rozśmieszył dużą część gawiedzi. Ona umie oddzielać ziarno od plew.

Czytaj dalej

Z KRONIKI PAN…I G.

Ogórek w sezonie

Małgorzata Garbacz

W zalewie raczej. Zalewają ci u nas po pachy, czyli – po wieko. Kisić na potęgę. I w domu się nie kisić. Nawet, gdy deszcz. Łapać lato. Jesienią i tak będzie goręcej. Ślimak do ślimaka: – Dlaczego jesteś goły? – Uciekłem z domu. Skorupa skorupie nierówna. Nasza pęka powoli. Mąż nie pęka, kiedy odpowiada żonie, jak ona ma się ubrać na koncert: – Kochanie, szybko!

Szybko można też motorówką na jeziorze w Mikorzynie; wynajęcie 250 zł za pół godziny. Trzeba uważać na osady kajakarskie, które tu trenują. Podobnie – na jeziorze Gopło (szlak łączący Wartę z Wisłą, przez Noteć), w samej Kruszwicy. Przy większości akwenów wypasione ośrodki. Pomysłów na wypoczynek nie brakuje. Na przykład, można w hotelu, można w domku… prezesowskim, z salonem na kameralną imprezę szefa. Turyści jednak oporni. Drogo? A to szczyt sezonu. I szczyt przyrodniczej wpadki: sinice w jeziorze. Wczasowicze pojechali gdzie indziej. Henryk Sawka, rysownik i satyryk puentuje podobne sytuacje: – Człowiek często dokonuje dobrego wyboru, jak nie ma wyboru.

W ogórkowym sezonie i żarty takież. Życzenia kumpli w upale – niech chłód będzie z tobą. W ulewie – niech trzeźwość będzie z tobą. W połowie lipca policjanci z Bydgoszczy tylko przez chwilę nie dawali w czajnik. Został im zakazany w komisariacie. Interweniował sam „komendant granatnik główny” – jak podsumował sąsiad na mojej dzielni.

Czytaj dalej

Z KRONIKI PAN…I G.

Plaża na plaży

Małgorzata Garbacz

Sezon ogórkowy. Nie w polityce. O niej, za chwilę. Najpierw – do piachu. Nie ostatecznie lecz przejściowo. W Stegnie rozgrywane są zawody w poławianiu bursztynu. Poławianie – piękne słowo. Ale zawodnikom rozsypuje się taką samą ilość jantaru. A oni grzebią i grzebią się w szukaniu.

Nad Bałtykiem słońce praży, jak śpiewa Rudi Schubert. Z głów wędrownych sprzedawców – paruje. Zachęcają: – Facet na plaży o piwku marzy. – Kukurydza, kukurydza. Wcinaj gościu, nie wybrzydzaj. Albo: – Chipsy, popcorn, no i kawa; na kocyku dobra strawa. Kiedy w Kołobrzegu z dwóch stron rozlegały się takie reklamy, pewien plażowicz odkrzyknął: – Normalnie, przestańcie walić stereo. Bo uszy puchną.

Czytaj dalej

Z KRONIKI PAN…I G.

Czerwiec – wiec!

Małgorzata Garbacz

I wiedz – suwerenie kochany, że masz siłę. Sprawczą. Pewien maszerujący gość uważa, że 4 czerwca 2023 r. „publika” pokazała rządzącym figę z makiem: – Przeszli samych siebie. Kiedy przeszli przez otwarty a potem znów zamknięty most, w Tylmanowej, na Dunajcu. Zamknięty tuż przed uroczystością przecięcia wstęgi. Most stabilny lecz „oni” kiwają w najlepsze. Emeryci dworują sobie, że poza huśtaniem, trzeba tańczyć. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa będzie finansował od sierpnia potańcówki wiejskie. To się naród rozhula.

Na razie brykają ci na górze. Szef partii z numerem w nazwie, kpi o festiwalu obietnic. – Wkrótce wesołe miasteczka, kosmodromy i dostępy do morza – w każdym mieście. Obie partie, które mają literę L w nazwie, przypominają, że zamiast 100 tysięcy mieszkań obiecanych, powstało 19 tysięcy! Na prawie 2500 gmin w Polsce, w połowie nie ma żłobka. Rakiety i drony latają nad nami. Obce. A ty, obywatelu – idź się bawić. Powodujesz marudzeniem zbyteczny kwas.

Czytaj dalej

Z kroniki pan…i G.

Marsz! na marsz

Małgorzata Garbacz

4 czerwca 1989 roku – ważna data w naszej historii. Tego dnia odbyły się demokratyczne wybory do parlamentu. Wygrali opozycjoniści. To był koniec socjalizmu. I od dziesięciu lat, uchwałą Sejmu, to Święto Wolności i Praw Obywatelskich. Jeszcze jakieś pytania, czy iść?!

Na razie rodacy jeżdżą po ciekawych miejscach w kraju. Nie tylko lokalsi tłumnie odwiedzają miejscowe atrakcje. Pałaców, zamków, ogrodów u nas dostatek. Choćby – w Opolskiem – zamek w Niemodlinie i pobliski – w Kopicach (jeszcze ładniejszy), arboretum w Lipinie. Lub – na północ od Wrocławia – Pawłowice i, oczywiście, zamek książęcy w Oleśnicy. I jeszcze – arboretum koło Sycowa. Wszędzie kwitnąco – tulipany, różaneczniki. Oraz – renowacje, które cieszą najbardziej. Podobnie – jak poczucie humoru. W parku w Szczodrem (niegdyś izolatorium podczas epidemii ospy, w 1963 roku) siedzi sobie kumak pogodowy. Rzeźba, która swoim wyglądem przepowiada: jak pada deszcz – jest mokra, śnieg – cała biała, w słońcu – błyszczy, a we mgle – jej nie widać. Brawo dla pomysłodawców. Przypomina się pytanie: Auto skręca w prawo. Która opona się mniej zużywa? Odpowiedź: Zapasowa.

Malkontent ma skojarzenie, że my zapasowego kraju nie mamy. Z naszego nieba znikają, drony, balony i rakiety. Znawcy mówią, że to piramidalny skandal. Owa rakieta (6 m długości i 1,5 tony wagi), która może przenosić broń atomową, przeleciała 400 km. I spadła na ziemię, w grudniu. W kwietniu znalazła ją spacerowiczka w lesie, pod Bydgoszczą. Teraz odpowiedzialnym spada szczęka, bo trzeba to wyjaśnić. Obywatelom spada ciśnienie z powodu indolencji w ministerstwie. Albo – w wojsku. „Nie wiadomo” – to zawsze jest dobre wyjaśnienie. Niepojęta szkodliwość decyzyjnej pustki. 

Czytaj dalej 

Z KRONIKI PAN…I G.

Pod hałdą zboża

To już 50-y felieton w mojej kronice. Mały jubileusz.

Małgorzata Garbacz

– Jeśli uznać zboże za symbol sytości, to jesteśmy bogaci – komentuje pewien emeryt. – Pozornie – ucina inny. – Najpierw był łańcuch dostaw, teraz łańcuch nieudolności. – Pod zwałami zboża – pomstuje doświadczony rolnik – może myszy, szczury. Co rusz ktoś wypuszcza jakiegoś! Krytyczny suweren mówi, że mamy rozreklamowany (do bólu) rząd. – Uprawia autoreklamę, czyli mydli oczy. Ciągle gasi napięcia i usuwa wpadki, które sam wywołuje. Potem chwali się, że osłania od zła. Autor sms-a do Szkła Kontaktowego: „W Polsce jest bezpiecznie, wokół pełno tarcz”.

Tarcze, więc skojarzenia pędzą na wschód. Przed świętami Polskę odwiedził Wołodymyr Zełenski. Dziękował i chwalił. Od prezydenta A. Dudy dostał Order Orła Białego. Rozmawiali o kwestiach militarnych, gospodarczych (w tym rolniczych) i historycznych. Gość odznaczył cztery miasta: Chełm, Rzeszów, Przemyśl i Lublin – za wspieranie jego rodaków. Było miło. Ale się skończyło. Kiedy szef partii rządzącej samoistnie (znowu bez UE) ogłosił szlaban na granicy na wwóz towarów. Strzelił focha! I gafę! Kiedy w Brukseli problem wzięto na tapetę, wyborcy PIS-u usłyszeli starą śpiewkę: „Unia zła”. Teraz nasi wymyślili policyjne konwoje do portów. Te za chwilę zatkane, też podniosą raban. – Ci u władzy popiszą się kolejną ratunkową akcją – sarkazmu ci u nas nie brakuje. Obywatele wszak obserwują i myślą. Oraz słuchają nowego ministra rolnictwa, jak wygłasza, że „z wielkom dumom myślimy o polskich rolnikach.

Czytaj dalej

Z KRONIKI PAN…I G.

Ciasno w ławce

Małgorzata Garbacz

Najbardziej widać, kiedy demografia wchodzi do szkół. Teraz w liceach spotykają się „ofiary reform”. Po likwidacji gimnazjów i powrocie do ośmioletniej podstawówki skumulowany rocznik pojawił się w szkołach średnich w 2019/2020 roku. Rok temu kandydatów też było więcej, to pokłosie rozpoczynania nauki w wieku 6. i 7. lat. Teraz 1,5 rocznika zapuka do drzwi, jako echo wzrostu sprzed czterech lat. Skutek? Ostra walka w rekrutacji, wydłużony czas nauki, zmianowość, niedobór nauczycieli. Ciasnota. Zirytowani rodzice określenie odnoszą nie tylko do przestrzeni. Po co krytyka. Nic z niej nie wynika. Robert Górski, satyryk, zgrabnie ujmuje: „Nie idźmy w tę stronę. Tam już byliśmy”. Jednak dostaje się władzom resortu, bo według niej niczego nie brakuje, zwłaszcza kadry. Kłamstwem niekiedy można zajść daleko, ale nie można wrócić. Waśnie nauczyciele złożyli projekt podwyżki płac. 

Czytaj dalej

Z KRONIKI PAN…I G.

Głos seniora

Małgorzata Garbacz

Głos seniora (nie ma tu lokowania produktu, bo po polsku). Pojawia się często, wszak seniorów przybywa. Mądrości życiowej też. Mem, jak muzyka, rozlał się po komórkach: „Ciężko być głupim w dzisiejszych czasach, bo konkurencja zbyt duża”. Bezpieczniej wrócić do demografii. W listopadzie minionego roku urodziło się w Polsce najmniej dzieci od drugiej wojny światowej, ok. 305 tysięcy. Od 2013 roku mamy ujemny przyrost naturalny. Dane GUS-u są nieubłagane. Na jeden tysiąc osób w wieku produkcyjnym przypada 390 emerytów. Ministerstwo Finansów szacuje, że liczba ludności z obecnej – 37,9 mln spadnie do 32,5 mln w 2060 roku. Kto wkrótce wyskoczy z kasy, żeby starszyźnie zapewnić comiesięczny byt? Owszem, można się uspokoić uroczystością we wrocławskim Ratuszu, podczas której oklaskiwano dojrzałą aktywność. Jednak ekonomiczne realia doskwierają.

Mówią o nich demografka (m.in. prof. Irena Kotowska z Komitetu Nauk Demograficznych PAN), socjolożka, psycholożka, biznesmenka, naukowczyni (teraz feminatywy modne, czyli żeńskie – za przeproszeniem – końcówki). Po miesiącach ostrych starć z pandemią koronawirusa mało kto chce myśleć o przyszłości. Tu i teraz jest najważniejsze. Marek Przybylik, ostatnio komentator telewizyjny, radzi, aby się przyzwyczajać do tego, żeby się nie przyzwyczajać. Ot, weźmy bistro „Dobra zmiana” z Białegostoku. Nie wytrzymało. Rezygnuje – podał bodajże Onet. Drożyzna zamyka ten biznes. A inny? Do urn nie przychodzą rankingi, lecz wyborcy.

Dyrektywa unijna wiąże się z nakazem podawania przed obniżką tzw. ceny omnibus. Bałagan w sklepach jest, a dotyczy to także hoteli i restauracji. Na razie najwięcej „omnibusów” jest na scenie politycznej. Na tapecie – teraz pociągi. Drogie, wożą powietrze. Dowcipniś pyta czy rozkład jazdy to przepowiednia? Salwować się ucieczką. Byle nie po torach. Tramwaj mi tu jedzie, że będzie taniej. Czyli – nici. Po nich – do kłębka, do oszczędności. – Pamiętasz – pyta kumpel kumpla, w co zainwestować pieniądze? – W co? – W mocny alkohol, on zawsze ma 40%. Ktoś powiedział, że źródłem powodzenia jest upór.

Czytaj dalej