Z kroniki pan…i G

Żarty to ciepła otulina. Późnym wieczorem mąż pyta żonę: – Nie możesz zasnąć? Liczysz barany? – Tak. – I co? – Co chwilę jakiś baran przerywa liczenie. Kolega zwierza się koledze: – Śniła mi się twoja żona. – I co mówiła? – Nic. – O, to nie była moja ślubna! Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek napisali we wspólnej książce („…co na śmieszyło i co nas śmieszy”): „Nikt nas lepiej nie wyśmieje, jak my sami”. Rozminować powagę. Nie zaszkodzi.
Dziergamy dalej. Platformy społecznościowe się rozrastają. I puchną od bzdur. Rzecznik rządu, A. Szłapka od pewnego czasu dezawuuje fake newsy. W piosence są słowa: „To boli, jak w szpilkach chodzisz mi po głowie”. Vito Bambino i Fukaj śpiewają w „Zabiorę Cię tam”. Jest jeszcze fraza „Zabiorę Cię tam, gdzie sny przychodzą za dnia”. To są inne sny niż wyżej wymienione. Powiedzenie: Tylko własny cień nigdy cię nie opuści. Wszystko inne – tak.
Bajkowa konwencja, a po nowemu – kontekst – pozwala nie rozkminiać absurdów dookoła. A łowić pozytywy. W styczniu została podpisana Deklaracja Paryska o gwarancjach bezpieczeństwa i długoterminowego pokoju w Ukrainie. W Polsce – spotkał się nasz premier z prezydentem. Oraz różni ministrowie. Do prezydenckiego pałacu przybyli przedstawiciele klubów poselskich. Nie wszystkich. I nie wszyscy, co tu ukrywać, mieli przyjemność. Bo nie popierają, przykład pierwszy z brzegu, veta wobec ustawy cyfrowej. A drugi, że „Czołem żołnierze”, okrzyk głowy państwa, nie może być okrzykiem kierowanym zamienne. Do kibiców.
W jednej reklamie, na końcu lektor czyta: To wiąże się z ryzykiem utraty środków i może być dla ciebie nieodpowiednie. Za nieodpowiednie uznał marszałek sejmu, Włodzimierz Czarzasty upraszanie się o podpis na wniosku z USA o Pokojową Nagrodę Nobla dla tamtego prezydenta. Rodacy czytali w komórkach mem: Nobel/Jobel. Prof. Marcin Matczak, wcześniej, publicznie mówił o prywatnym teatrze największego sojusznika…
A jeszcze wcześniej, bodajże przed szczytem w Davos, potencjalny nominat obraził się na Norwegię. Prezydent Norwegii: – Wielokrotnie tłumaczyłem, że Nagrodę przyznaje fundacja, a nie rząd norweski. Ładne, prawda?! Było gorzej, kiedy w świat poszło zaprzeczenie udziału sojuszników z NATO, w Afganistanie. Zawrzało, bo zginęło wielu żołnierzy z wielu państw. Złośliwy obserwator napisał w necie, że niektórzy przywódcy światowi uprawiają politykę Temu (świadome lokowanie produktu). Wyjaśnił, że chodzi mu o ofertę tańszą niż gdzie indziej. Jakub Żulczyk, w książce „Kandydat” napisał: „W końcu brak kompetencji jest jakąś kompetencją”.
Niekompetentnie przeprowadzano wybory na przewodniczą ugrupowania Polska 2050. Zniesmaczenie. Nawet, jeśli informatyka zawiodła. Stres wśród koalicjantów, wszakże. Były swary. Dziennikarze relacjonowali, że osobista marka założyciela nie wystarczyła. Ostatecznie udało się. I fafarafa – do przodu. Ogół wie, że jedyne na co można liczyć w życiu, to wyrzuty satysfakcji. Bo – nie sumienia. Szału nie ma. Tylko zima szaleje. Nawet wodospad Niagara częściowo zamarzł. Ale za to, jaka odwilż będzie cudowna. U nas, podczas 34. finału WOŚP, znów popłynął strumień szczodrości. Rozgrzał serca i umysły.

Małgorzata Garbacz