Archiwum kategorii: Podróże

Podróże kształcą, czyli…
„Kto rad zawsze w domu siedzieć, niewiele ten ma powiedzieć, krótka podróż pragnienia me zaspokoi” – pisał Stanisław Trembecki ponad dwieście lat temu!

ODNALEZIONO CIAŁA ZAGINIONYCH W DŻUNGLI BRYTYJSKIEGO DZIENNIKARZA I JEGO PRZEWODNIKA

Bruno Pereira i Dom Phillips najprawdopodobniej zostali zabici przez dwóch rybaków (screen: YouTube/AFP

Po trwających dziesięć dni poszukiwaniach rząd federalny Brazylii potwierdził odnalezienie w Puszczy Amazońskiej ciał brytyjskiego dziennikarza Doma Phillipsa i jego przewodnika, eksperta ds. rdzennej ludności, Bruno Perreiry.

Szef regionalnej policji Edoardo Foentes na konferencji prasowej poinformował o szczegółach. Ciała obydwu poszukiwanych były zakopane. Na miejsce funkcjonariuszy zaprowadził rybak, podejrzany o popełnienie zbrodni.

Czytaj dalej

RODZINA ZAGINIONEGO BRYTYJSKIEGO DZIENNIKARZA STRACIŁA NADZIEJĘ NA JEGO ODNALEZIENIE

Ślad po poszukiwanych się urwał (screen: YouTube/AFP Portugues)

Żona i teściowa zaginionego w amazońskiej dżungli brytyjskiego dziennikarza Doma Phillipsa wydały oświadczenia, w których przyznają, że straciły nadzieję na jego odnalezienie i pogodziły się z losem.

Dom Phillips, wieloletni współpracownik m.in. „The Guardian” i jego przyjaciel Bruno Pereira, specjalista od spraw związanych z tzw. rdzennymi mieszkańcami Brazylii, zaginęli 5 czerwca w odległej części zachodniej Amazonii.

Czytaj dalej

NIEZWYKŁE DZIEJE KLASZTORU W LUBIĄŻU

Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od szosy olbrzymi gmach w stylu barokowym – to dawne opactwo cystersów w Lubiążu. Ten olbrzymi budynek stoi praktycznie pusty i tak naprawdę to nikt nie wie, co z nim zrobić i komu i czemu ma służyć. Sama powierzchnia klasztornego dachu to 2,5 hektara, a długość jego fasady wynosi aż 223 metry, budynek posiada, bagatela, 600 okien i to bynajmniej nie małych, ale dużych, bowiem wysokość znajdujących się wewnątrz pomieszczeń jest również znaczna.

Tragedia klasztoru polega na tym, że jest on zbyt duży, aby można było go wykorzystać dla potrzeb niewielkiej lokalnej społeczności. Gdyby znajdował się we Wrocławiu lub chociaż w Legnicy, jego los nie byłby tak smutny i ponury, jak obecnie. Zapewne tętniłby życiem, stał się miejscem przybytku dla licznych instytucji kulturalnych i oświatowych, a tak stoi pusty i na szczęście już nie niszczeje, chociaż wciąż brakuje środków na jego odbudowę.

Czytaj dalej

UROLP Z HALLEREM

W tym roku dopiero 7 października pojechałem do Władysławowa, aby tam spędzić zaległy urlop. Dziesięciotysięczne miasteczko, w którym w sezonie letnim wypoczywa ponad 100 tysięcy wczasowiczów, tym razem wyglądało jak wymarłe. Większość lokali gastronomicznych, sklepów, pizzerii, barów piwnych i butików z pamiątkami było pozamykanych, a na ulicach, w centrum miasta, można było dostrzec zaledwie kilkanaście osób. Niewielu wczasowiczów, głównie seniorów i rodziców z małymi dziećmi, spacerowało po plaży

Czytaj dalej

Reporterska wizyta w muzeum

O prywatnym muzeum Michała Sabadacha w Uniejowicach koło Złotoryi wiele słyszałem, a jeszcze więcej czytałem, ale przez całe lata nie znajdowałem sposobności, by je zwiedzić. A jest to placówka unikalna i nietuzinkowa. Powstało ono w 1997 roku, a w 2012 zostało uporządkowane, fachowo opracowane oraz otrzymało nową, profesjonalną aranżację.

Umiejscowione ono jest w prywatnej posiadłości Michała Sabadacha. Ten poniemiecki dworek rodzina Michała otrzymała jako rekompensatę za mienie pozostawione na Kresach. Historyczne pasje i badawcze zainteresowania Michała spowodowały, że stał się on pomysłodawcą, projektantem wykonawcą, kustoszem i dyrektorem tej wyjątkowej instytucji

Czytaj dalej

Cefalu, urocze sycylijskie miasteczko ze wspaniałą normańską katedrą

Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy stolicą wyspy – Palermo a Mesyną leży niewielkie kilkunastotysięczne miasteczko Cefalu. Jego zabudowa sięga bezpośrednio morza, bowiem domy dzielnicy rybackiej znajdują się w znacznej części bezpośrednio nad morzem lub graniczą z bardzo ładną plażą z żółtym piaskiem, niestety niezbyt szeroką, ale nie ma co wybrzydzać, miejsce to jest niewątpliwie bardzo urocze i zachęca do odwiedzenia, czuć tam atmosferę wczasową, ale jednocześnie nie jest Cefalu miastem zadeptanym przez turystów i brutalnie skomercjalizowanym przez przemysł turystyczny, jak chociażby Taormina.

Nad miasteczkiem wznosi się charakterystyczne wzgórze – wysokie skalne urwisko zwane La Rocca, przypominające nieco palermitańskie Monte Pelegrino, u podnóża tej ogromnej skały znajduje się najważniejsza atrakcja architektoniczna i historyczna – to katedra w stylu normańskim, bowiem wybudowali ją Normanowie, w okresie swoich rządów na wyspie.

Czytaj:
cefalu-urocze-sycylijskie-miasteczko-ze-wspaniala-normanska-katedra

Karnawał masek

Zamaskowany tłum przechodniów. Gdyby maski były bardziej różnorodne, gdyby to była Wenecja, nie Frankfurt nad Menem i inny, bardziej normalny czas, można by przysiąc, że jest się w okresie karnawałowego szaleństwa. Szaleństwa można się na upartego dopatrzeć, ale karnawałowej radości? I owszem, także. Bywają sytuacje wręcz humorystyczne. Właśnie zadzwoniła do mnie  znajoma z Warszawy i opowiedziała, jak to idąc bez maski mało uczęszczaną ulicą została zaczepiona przez oburzoną jejmość, która wręcz na nią nakrzyczała: „Dlaczego nie nosi pani maski?”. Na co znajoma, starsza już przecież wiekiem osoba, spokojnie odpowiedziała: „Z dwóch powodów, po pierwsze, jestem zdrowa, a po drugie – piękna!”.

Czytaj dalej

Wsiąść do pociągu…

Chciałbym, jak to w tej piosence, „wsiąść do pociągu”, naturalnie nie do „byle jakiego”, a tego, który zawiezie mnie z Frankfurtu nad Menem do Wrocławia. Chyba jednak muszę jeszcze trochę poczekać? Trzy międzynarodowe połączenia: przez Szczecin (!), Zgorzelec i Kostrzyn, z których korzystałem do marca, z wiadomych powodów nie funkcjonują, choć z tzw. miarodajnych źródeł dochodzą głosy, że powoli kolej powraca na dawne szlaki.

Czytaj dalej

Wspomnienia z wakacji Wiesława Gerasa

– Pytają mnie co robisz, gdzie jesteś? Mimo wakacji i urlopów pracuję, mam co robić… W czerwcu byłem już tradycyjnie przez kilka dni na 16. Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora „Sam na scenie” w Słupsku. To znakomicie organizowane przez Słupskie Towarzystwo Kultury Teatralnej – Teatr RONDO, w ramach 64. Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego, spotkanie młodych aktorów zajmujących się teatrem jednego aktora – wspomina Wiesław Geras, nasz kolega ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk.

Lidia Danylczuk, aktorka ze Lwowa, w towarzystwie Wiesława Gerasa

Czytaj dalej…