Wakacje na cmentarzach

Zakończyła się IX edycja akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. Główną organizatorką tego przedsięwzięcia jest red. Grażyna Orłowska Sondej, prezes Fundacji Studio Wschód i członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Natomiast patronat honorowy nad akcją sprawował prezydent RP Andrzej Duda. W tegorocznej edycji wzięło udział ponad 1300 wolontariusz, którzy pracowali na 145 opuszczonych polskich cmentarzach położonych w okolicach Lwowa, Stanisławowa, Tarnopola, na Podolu i Wołyniu.

Od czterech lat porządkowany jest między innymi XIX-wieczny cmentarza w Lisowcach w powiecie zaleszczyckim. Dla mnie, autora relacji, miejscowość ta jest szczególnie bliska. Tam bowiem w 1922 roku urodził się mój ojciec Bazyli Mulek. Tam mieszka wielu moich krewnych, a na miejscowym cmentarzu spoczywają między innymi moi pradziadkowie i dziadkowie. To sprawia, że od czerech lat aktywnie uczestniczę w akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. Przez trzy lata zaniedbany cmentarz w Lisowcach porządkowałem razem z młodzieżą z Bogatyni. Natomiast w tym roku, razem z Krzysztofem Sutym z Wrocławia, wspomagaliśmy wolontariuszy z Bożkowa koło Nowej Rudy, wśród których byli uczniowie bożkowskiego Zespołu Szkół Agrotechnicznych: Bogusław Jajkiewicz, Oliwia Pańkowska i Maciej Bułacz oraz absolwenci tej szkoły: Marzena Dudek i Przemysław Wierzbowski. Opiekę nad młodzieżą sprawowała Małgorzata Nodzyńska – Wilczek.

Praca na cmentarzu do łatwych nie należała. Teren nekropolii , chociaż rok wcześniej został uporządkowany przez młodzież z Bogatyni, ponownie był porośnięty prawie 2-metrowymi chwastami, trawą i gęstymi chaszczami, które zasłaniały wszystkie pomniki. Nie załamaliśmy jednak rąk, nie poddaliśmy się. Panowie chwycili za spalinowe kosiarki i ruszyli w chaszcze, przypominające afrykański busz. Natomiast panie „uzbrojone” w sekatory rozpoczęły „walkę” z chwastami i kującymi pędami akacji.

Najbardziej dokuczał nam żar lejący się z nieba. Temperatura prawie każdego dnia przekraczała 30° Celsjusza, a my w takich warunkach musieliśmy na ogniska znosić powycinane krzaki i chwasty – wspomina Marzena Dudek. Nie żałuję jednak, że tutaj przyjechałam, Rok wcześniej pracowałam na cmentarzu w Kołomyi. Za rok zapewne znów aktywnie włączę się do tej pięknej akcji.

W ostatnim dniu na cmentarzu odwiedziły nas mieszkanki Lisowic, Halina Pruchnicka (druga od lewej), która przygotowywała dla nas obiady oraz Pani Maria (pierwsza od prawej) z wnuczką mieszkającą w sąsiedztwie cmentarza.

Krzysztof Suty: – Pracowaliśmy ciężko, ale dzięki temu oczyściliśmy duży teren cmentarza. Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego do porządkowania nekropolii nie włączają się mieszkańcy Lisowiec. Na cmentarzu nie pojawiła się nawet Pani sołtys, którą wcześniej odwiedziliśmy z siedzibie Lisowskiej Rady Sołeckiej i przekazaliśmy paczkę polskich książek dla miejscowej biblioteki.

Dla polskich wolontariuszy wyjazd na Ukrainę był również okazją do zwiedzenia miejsc, które wiążą się z historią Polski, w tym twierdzy w Kamieńcu Podolskim oraz Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie.

Ryszard Mulek
Fot. Ryszard Mulek i Krzysztof Suty

Niewidoczny Wrocław i znikające ołówki

Mimo pochmurnego nieba, było barwnie i kolorowo. Międzynarodowe Targi Książki we Frankfurcie nad Menem, które trwały od 19 do 23 października, zgromadziły w tym roku 7100 wystawców ze 100 krajów i odwiedziło je, podobnie jak rok temu, 275 tys. gości. Zaprezentowano 400 000 tytułów, map, manuskryptów i grafik, jak również e-booków (cyfrowe wersje książek). Czytaj dalej Niewidoczny Wrocław i znikające ołówki

Rosjanom wciąż smakuje polska żywność

Na Dolnym Śląsku z inicjatywy Grzegorza i Piotra Smołów zawiązała się delegacja rolników reprezentujących Grupy Producentów Rolnych „AGRAR” i „Kartofelek” pod przewodnictwem Ryszarda Mazura, radnego i prezesa LGD „Dobra Widawa” z Długołęki, która postanowiła w sposób samodzielny nawiązać kontakty handlowe z potencjalnymi odbiorcami ich produktów na rosyjskim rynku żywnościowym. W składzie delegacji był też niżej podpisany. Czytaj dalej Rosjanom wciąż smakuje polska żywność

Zegarek, bomba i szajba, czyli z notatnika podróżnika

Dawniej podróże kształciły, dziś raczej podają w wątpliwość to, co do niedawna uważałem za normalność. Nonsensów i śmiesznostek wciąż nie brak wokół nas. Niektórych one drażnią, innych śmieszą. Wybieram śmiech zdrowy – bo o zdrowie trzeba dbać! Oto parę obrazków z mojej podróży do Warszawy i Wrocławia. Czytaj dalej Zegarek, bomba i szajba, czyli z notatnika podróżnika