Cefalu, urocze sycylijskie miasteczko ze wspaniałą normańską katedrą

Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy stolicą wyspy – Palermo a Mesyną leży niewielkie kilkunastotysięczne miasteczko Cefalu. Jego zabudowa sięga bezpośrednio morza, bowiem domy dzielnicy rybackiej znajdują się w znacznej części bezpośrednio nad morzem lub graniczą z bardzo ładną plażą z żółtym piaskiem, niestety niezbyt szeroką, ale nie ma co wybrzydzać, miejsce to jest niewątpliwie bardzo urocze i zachęca do odwiedzenia, czuć tam atmosferę wczasową, ale jednocześnie nie jest Cefalu miastem zadeptanym przez turystów i brutalnie skomercjalizowanym przez przemysł turystyczny, jak chociażby Taormina.

Nad miasteczkiem wznosi się charakterystyczne wzgórze – wysokie skalne urwisko zwane La Rocca, przypominające nieco palermitańskie Monte Pelegrino, u podnóża tej ogromnej skały znajduje się najważniejsza atrakcja architektoniczna i historyczna – to katedra w stylu normańskim, bowiem wybudowali ją Normanowie, w okresie swoich rządów na wyspie.

Czytaj:
cefalu-urocze-sycylijskie-miasteczko-ze-wspaniala-normanska-katedra

Z KRONIKI PANDEMII

Udawanie narodowe

Małgorzata Garbacz

Stadion Narodowy to piękna scenografia dla konferencji prasowych premiera o koronawirusie – mówi zezłoszczony obywatel. Jedyne, czego mamy dostatek, to konferencji prasowych właśnie. Oko kamery i tzw. sitko (mikrofon) są jak królewskie berło. W walce „z koroną”. Ekspert dodaje, że szpitale tymczasowe muszą działać, a nie tylko – być! – Dlaczego wpakowano w nie miliony, zamiast doposażyć inne placówki medyczne? – irytuje się prof. Krzysztof Filipiak, kardiolog ze stolicy. I wielu innych lekarzy.

Cóż, rządzącym wszakże udało się ogłosić stadionowy sukces. Na 500 łóżek zajętych jest 26! „Ci na górze” spięli się i teraz muszą zarządzać pustką. Natomiast naród jest spięty na maksa. Jak agrafka. Ludzie z poważnymi objawami nie dzwonią do POZ po skierowanie na test. Nie chcą trafić do szpitala. Za żadne skarby. Nie ma wolnych łóżek i w żarcie sąsiad sąsiada pyta, gdzie one są, a ten odpowiada: – Może chcą wziąć ze sklepów meblowych, dlatego je zamknęli”.

Czytaj dalej

POLICJA BIJE KOBIETY I ATAKUJE DZIENNIKARZY

W Warszawie odbyła się kolejna pokojowa manifestacja w obronie praw kobiet. Policja zamiast chronić, na placu Powstańców Warszawy, kordonem kilkuset policjantów, wielu po cywilnemu, spacyfikowała protestujących. W stosunku do kobiet użyto pałek i gazu pieprzowego. Zaatakowano również pięciu dziennikarzy. Wszyscy poza niezależnym reporterem internetowym mieli kamizelki z napisem „PRESS”.

Używanie policji do bicia kobiet jest haniebne. Atakowanie dziennikarzy relacjonujących wydarzenia – karygodne i niedopuszczalne. W stanie wojennym podobnie działało ZOMO. W marcu 1968 do bicia studentów i studentek na Uniwersytecie Warszawskim także użyto cywilnych bojówek wyposażonych w pałki. Szybko zapomniano o tamtych wydarzeniach z nieodległej historii.

Czytaj dalej

ODSZEDŁ KARDYNAŁ HENRYK GULBINOWICZ

Był przyjacielem dziennikarzy i naszego Stowarzyszenia

Po raz pierwszy na naszym spotkaniu opłatkowym gościliśmy ówczesnego metropolitę wrocławskiego w 1996 roku. Od tego czasu Henryk Roman Kardynał Gulbinowicz był stałym uczestnikiem stowarzyszeniowej Wigilii. Dobrze się u nas czuł i my dobrze czuliśmy się z ojcem Archidiecezji Wrocławskiej. Wszyscy, bowiem Kardynał nie dzielił przedstawicieli mediów na wierzących i niewierzących, na tych z legitymacją partyjną i bez niej. Liczyli się ludzie tacy, jakimi są na co dzień.

O tym, że inicjatywy Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk miały dla Eminencji dużą wartość świadczy fakt, iż był naszym gościem także po przejściu na emeryturę. Błyskotliwy, dowcipny, mający dla wszystkich (szczególnie dla Pań) ciepłe słowo. Po przodkach odziedziczył gen długowieczności, nic zatem dziwnego, że jeszcze po dziewięćdziesiątce imponował sprawnością fizyczną i – przede wszystkim – intelektualną.

Czytaj dalej

ZADYMY WPISANE W MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI

Oświadczenie Stowarzyszenia Dziennikarzy RP

Stało się to, co było do przewidzenia. 11 listopada ulice w centrum Warszawy były miejscem barbarzyńskich zachowań. Pod narodowymi flagami pojawiły się hordy uzbrojonych w race i wyrzutnie bandziorów, którzy jak co roku szukali okazji do zadymy. Organizatorzy tak zwanego nielegalnego Marszu Niepodległości, ci sami od kilku lat z „nadania” marszałka województwa, nie zastosowali się do obostrzeń z tytułu pandemii, zignorowali zakazy władz sanitarnych i to na nich spoczywa odpowiedzialność.

W sytuacji, gdy w marszu zagrożone staje się życie uczestników, przechodniów, policjantów, niszczone jest mienie, policja legalnie, w ramach prawa, podejmuje działania bezpośredniego przymusu. Nie oceniamy tych zachowań policji w sensie ogólnym. Natomiast stanowczo potępiamy ataki policjantów na dziennikarzy, którzy w ramach swych obowiązków relacjonowali wydarzenie. Od kierownictwa policji oczekujemy wyjaśnień, szczególnie rzetelnej analizy przypadku postrzelenia fotoreportera „Tygodnika Solidarność” Tomasza Gutrego, nie tylko w kontekście konieczności użycia gładkolufowej broni palnej.

Czytaj dalej

ATAK NA POLSKĄ GAZETĘ W CZECHACH

Siedziba redakcji „Głosu” zniszczona przez wandali

Znajdująca się w Czeskim Cieszynie siedziba redakcji „Głosu”, gazety Polaków w Republice Czeskiej, została zaatakowana przez wandali. Sprawcy włamali się do budynku Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego (PZKO) oraz sąsiadującego z nim hotelu „Piast”. Najbardziej splądrowana i zniszczona została jednak redakcja „Głosu”, w której ściany i sprzęt pomalowano tuszem i gaśnicą. – Uważam, że to po prostu wandalizm. Nie doszukiwałabym się w tym czegoś więcej – komentuje Helena Legowicz, prezes Zarządu Głównego PZKO.

Do włamania doszło w nocy z soboty na niedzielę (7/8 listopada). Wiele wskazuje, że sprawca lub sprawcy do budynku Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego przy ul. Strzelniczej w Czeskim Cieszynie weszli, wspinając się po rusztowaniach i rozbijając szyby w oknach.

– Kiedy w niedzielny wieczór przekroczyłem progi redakcji, nogi się pode mną ugięły. Wielkość strat była tak duża, że zaszkliły mi się oczy. Redakcja wyglądała jak po wybuchu – mówi Tomasz Wolff, redaktor naczelny „Głosu”.

Czytaj dalej

EMPIK NIE ZAMKNĄŁ SALONÓW W GALERIACH HANDLOWYCH

Wszystkie salony Empik, również te prowadzone w galeriach handlowych, pozostały otwarte. Zgodnie z decyzją rządu ograniczenia w handlu nie dotyczą sklepów, których przeważająca działalność polega na sprzedaży gazet lub książek.

Wydawcy prasy obawiali się ewentualnego zamknięcia salonów prasowych w galeriach handlowych w związku z wprowadzeniem przez rząd nowych ograniczeń obowiązujących od soboty 7 listopada. Dopiero w piątek wieczorem ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów określające, jakie sklepy muszą być od północy zamknięte z powodu epidemii. Wynika z niego, że zakaz handlu detalicznego w obiektach handlowych o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. nie dotyczy m.in. podmiotów, których przeważająca działalność polega na sprzedaży gazet lub książek. W związku z tym nadal działają salony prasowe zarówno w centrach miast, na osiedlach, jak i w galeriach oraz parkach handlowych.

Empik zapewnia, że stosuje się do wytycznych aktualnego rozporządzenia o limicie osób przebywających w sklepie. W każdym salonie zostały zainstalowane pleksi przy kasach, a przy wejściach są dostępne płyny do dezynfekcji rąk oraz jednorazowe rękawiczki.

(GK, 9.11.2020) Źródło: PRESS.PL
(https://www.press.pl/tresc/63855,empik-nie-zamknal-salonow-w-galeriach-handlowych)

Dzikość w mieście (czasami) mile widziana.

10 listopada – Dzień Jeża

Dzikie zwierzęta w mieście, ich liczebność i interakcje z otoczeniem od lat budzą zainteresowanie wielu ludzi – nie tylko ekologów, ale też epidemiologów, włodarzy miast, jak i ich mieszkańców. Okres jesienno-zimowy jest czasem, w którym szczególnie da się zauważyć obecność zwierząt wokół nas.

Drzewa i krzewy tracą liście, skutecznie skrywające latem ptaki czy też większe ssaki. Skąpość naturalnych źródeł pożywienia, skłania liczne zwierzęta do poszukiwania alternatywnych źródeł pokarmu w bliskości siedzib ludzkich. Jedne dokarmiamy chętnie, drugie wolimy utrzymać z dala od siebie.

Dobrym przykładem takiego kontrastu w niemalże każdym wymiarze – ekologii, biologii, reputacji i sytuacji populacyjnej są dziki i jeże. W języku angielskim dość często nazywa się je tym samym rzeczownikiem – hogs.

Czytaj dalej

Stypendia Dziennikarskie Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej docenia pracę dziennikarzy i dziennikarek z obu krajów, od których relacji zwłaszcza dzisiaj w dużej mierze zależy kondycja naszego społeczeństwa. Celem konkursu jest wsparcie dziennikarzy i dziennikarek, których praca otwiera Polaków i Niemców na nowe wyzwania, a także przyczynia się do podnoszenia jakości relacji polsko-niemieckich.

Zaproszenie kierujemy do dziennikarzy i dziennikarek z Polski i Niemiec, którzy przygotowują artykuły lub reportaże (prasowe, radiowe, telewizyjne, internetowe), fotoreportaże, a także książki dotyczące:
• nowych wyzwań dla współpracy polsko-niemieckiej w zmieniającej się sytuacji polityczno-społecznej  w Europie i na świecie;
• funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego w Europie;
• codzienności współpracy w obszarach przygranicznych;
• ekologii, także w kontekście europejskiej polityki energetycznej.

Czytaj dalej