Dziennikarski opłatek 2018

Cicha noc” (po czesku!), czyli kolejna wigilia młodych duchem seniorów

Niby, jak każdego roku: był opłatek, wigilijne potrawy, wspólnie śpiewane kolędy, byli też szefowie naszego dolnośląskiego oddziału SDRP (obecny i były), czyli Ryszard Mulek i Waldemar Niedźwiecki, nie zabrakło pełnego jak zawsze energii, powszechnie lubianego byłego szefa Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego Zbigniewa Kawalca, byli i sponsorzy dokładający się do naszych corocznych stowarzyszeniowych imprez – słowem, wszyscy znani od lat. A jednak każde nasze opłatkowe spotkanie jest inne. I nie dlatego, że wraz z upływem czasu seniorów raczej ubywa, niż przybywa, gdyż młodzieńcze usposobienie, pełne optymizmu i wiary, że może być lepiej niż jest, towarzyszy naszemu zawodowi od czasów, gdy po raz pierwszy sięgnęliśmy po pióro, mikrofon czy kamerę. 

I tym razem, w poniedziałek 17 grudnia 2018, gdy w nastrojowej secesyjnej sali restauracyjnej wrocławskiego historycznego już hotelu „Polonia” (dawniej „Vier Jahreszeiten”) vis-à-visrównie historycznego teatru „Capitol” zebraliśmy się o godzinie 17.00 na wspólne świętowanie, nie brakowało nietypowych punktów programu (vide występ pięcioletniej solistki czy kolęda „Cicha noc” wykonana w języku… czeskim przez Engelberta Misia), odróżniających tegoroczne spotkanie naszej medialnej rodziny, od pozostających już tylko w pamięci tych Koleżanek i Kolegów, którzy brali w nich udział 

Ale kronikarski dobry obyczaj wymaga, by na początku wspomnieć o przybyłych. A jest o kim pisać, bo była nas prawie setka! I naprawdę, patrząc na Koleżanki i Kolegów, ich energię i radość życia widoczną w oczach i malującą się na twarzach, nie chciało się wierzyć, że jest to spotkanie seniorów. Widać prawdą jest, że to duch ożywia ciało – bo mimo imponujących często lat – wszyscy byli młodzi duchem. 

Pierwszeństwo w tej krótkiej relacji należy się jednak gościom.

Przybyli przyjaciele naszego Stowarzyszenia: Krzysztof Majer, wiceprezes Zarządu Głównego i prezes Zarządu Dolnośląskiego Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego oraz Andrzej Lazarek, prezes wrocławskiego koła nr 5 Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ.

Wspomniałem wyżej, jaką nazwę nosił hotel w latach przedwojennych. Nie bez kozery! Wszak siedziałem w pobliżu konterfektów władców monarchii austro-węgierskiej CK KuK, czyli portretami Franciszka Józefa i jego węgierskiej małżonki Elżbiety, w których władaniu była bez mała połowa Europy! Również Ukraina i Czechy. Nasi ukraińscy goście, tworzący polsko-ukraiński zespół „Retro”, którzy zadbali o muzyczną stronę spotkania, przybyli wprawdzie z Opola, ale pochodzą właśnie z Ukrainy i doskonale wpisywali się w historię obiektu i jego klimat. Kierownikiem zespołu był Jurij Mykytiuk z Czortkowa na Ukrainie. W Opolu pełni funkcję dyrektora Biura Konsulatu Honorowego Ukrainy. W skład zespołu wchodzą trzy skrzypaczki: Emilia KosCzesława BanachBeata Piotrowska-Piersiak. Solistkami są: Olena GodlewskaLudmiła Smolska i – wywołująca zrozumiałą owację – jej pięcioletnia córka Jaryna Smolska. Przy fortepianie zasiadała Marzena Wójcik-Kaszczyszyn, na akordeonie grał Leszek Karwacki.

I teraz powinienem wymienić z nazwiska przybyłe Koleżanki i Kolegów. Ale jak? Może jeszcze powinienem dodać funkcje, jakie pełnili lub jeszcze pełnią lub wspomnieć o ich autentycznych zasługach na dziennikarskiej niwie! Koleżanki i Koledzy, wybaczcie, nie jest to możliwe, bo tekst wydłużyłby się niemiłosiernie i powstałaby nudna lista obecności a nie krótka pospotkaniowa refleksja! Przyszli ci, co zawsze, nie było tych, którzy i tak nigdy nie przychodzili! Niech fotosy zastąpią listę obecności i powiedzą trochę więcej o panującej na sali atmosferze, niż oddać to może słowny opis. Było i muzycznie, o czym już pisałem, było i literacko dzięki obecności poety Jana Stanisława Jeża (miał też przyjść i Tadeusz Hołubowicz, ale się, niestety, nie pojawił).

Wielkim nieobecnym, ale też obecnym niewątpliwie duchem, był sędziwy były metropolita wrocławski JE ks. Kardynał Henryk Gulbinowicz, który przez dziesięciolecia obdarzał nas swą obecnością i wspomagał dobrym słowem. I teraz, mimo iż osobiście nie mógł przyjść, przekazał nam przez swego „biografa” kol. Waldka Niedźwieckiego obrazek wrocławskiej Madonny wraz z wydrukowanymi słowami podziękowania za pamięć o 95 lat liczącym Hierarsze. 

„Obyśmy się spotkali znowu za rok!”. Tak nas kiedyś po opłatkowym spotkaniu żegnał, dodając: „ale nie tam – w tym momencie uniósł palec w niebo – tu!”. Nic dodać, nic ująć. Czyli, tradycyjnie, „Wesołych Świąt”, „Szczęśliwego Nowego Roku” i do zobaczenia za rok!

WojciechW.Zaborowski

Zdjęcia: Jan Drajczyk, Ryszard Godlewski, Lesław Miller, Wojciech W. Zaborowski

Wigilia 2018

Redaktor Wojciech Zaborowski żurnalistą roku

Podczas tegorocznej wieczerzy wigilijnej (relację z imprezy, która odbyła się 17 grudnia 2018, zamieścimy za kilka dni), zorganizowanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, red. JAN STANISŁAW JEŻ w wierszu swojego autorstwa oznajmił, że kapituła zadecydowała o przyznaniu redaktorowi WOJCIECHOWI WACŁAWOWI ZABOROWSKIEMU tytułu Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018. 

Gospodarz wieczoru, red. Ryszard Mulek: Podczas dzisiejszego spotkania zostaną uhonorowani dwaj nasi koledzy

Dziennikarz roku

Dziś kapituła zdecydowała,
a wnet usłyszy to Polska cała,
że spośród ofert wielkiego tłoku
wybrano znów żurnalistę roku.
A jest to postać niezwykle prawa,
nieważna dlań jest wszelaka sława,
nieważne także wielkie zaszczyty
ani płynące z tego profity.
Posiada zaś on wiele przymiotów,
sławi herosów, tropi idiotów
i nieustannie ma on ochotę,
eliminować z życia głupotę.
I choć od dawna mieszka w Germanii,
to wciąż przyjeżdża, by z kolegami
podyskutować przy dobrym piwie,
co na prasowej dzieje się niwie.
A kto to taki?, może spytacie,
więc już gotową odpowiedź macie,
którą przekażę bez zbędnej troski,
to jest nasz Wojciech Imć Zaborowski.

Certyfikat Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018 oraz statuetkę Złotego Pióra wręczył red. Ryszard Mulek, przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Natomiast uczestnicy wieczerzy wigilijnej wyróżnionemu dziennikarzowi odśpiewali „Sto lat”.

Red. Wojciech W. Zaborowski otrzymuje certyfikat Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018 oraz statuetkę Złotego Pióra z rąk red. Ryszarda Mulka

Redaktor Wojciech W. Zaborowski jako dziennikarz zadebiutował w wieku 17 lat artykułem „Ambona i młodzi” w ogólnopolskim dzienniku „Słowo Powszechne” (PAX). Dziesięć lat później został etatowym dziennikarzem wrocławskiego „Słowa Polskiego”. Publikował również w organie Samorządu Robotniczego WSK „Życie Załogi”, popołudniówce „Wieczór Wrocławia”, tygodniku „Wiadomości”, „Kulturze Dolnośląskiej”. Równolegle współpracował z Operą Wrocławską, Operetką Dolnośląską i IX Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego.

Red. Jan Stanisław Jeż odczytuje wierszowaną laudację swego autorstwa

W 1978 roku powrócił do Warszawy. Był etatowym redaktorem w dzienniku „Głos Pracy” (organ CRZZ). Współpracował z dziennikiem „Nasza Trybuna” i tygodnikiem „Walka Młodych”. Współpracował też z Operetką Warszawską. 

W 1981 roku wyjechał do Austrii, by zbierać materiały o prasie polonijnej do pracy doktorskiej na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego osiadł w Niemczech zachodnich, gdzie zajął się animacją życia kulturalnego Polonii, współpracując z organizacjami polonijnymi (m.in. Związkiem Polaków w Niemczech „Zgoda”) oraz Polską Misją Katolicką w Niemczech (przyczynił się m.in. do powstania parafialnej gazetki „Wspólnota” we Frankfurcie nad Menem). Publikował w „Ostatnich Wiadomościach”, tygodniku wydawanym do 1989 roku w Mannheim dla polskich żołnierzy służących w amerykańskich Oddziałach Wartowniczych. W latach osiemdziesiątych był też stałym „honorowym” (bo pisma nie stać było na honoraria) publicystą i felietonistą „Przeglądu Tygodnia”, miesięcznika ukazującego się we Frankfurcie nad Menem.

Od 1995 roku ponownie publikował korespondencje z Niemiec we wrocławskim „Słowie Polskim”.

Laureat, wyraźnie wzruszony, prezentuje Złote Pióro

Od lat jest stałym współpracownikiem wydawanego w języku polskim w Dortmundzie przez „Verlag Hübsch & Matuszczyk” dwutygodnika „Samo Życie”, w którym oprócz materiałów o kulturze i życiu Polonii, zamieszcza liczne korespondencje z Polski, w sposób szczególny wyróżniając Wrocław i region Dolnego Śląska. 

Jest zastępcą redaktora naczelnego wydawanego we Wrocławiu miesięcznika „Odrodzone Słowo Polskie” (redaktor naczelny Lesław Miller) oraz współpracownikiem wychodzącego w Trzebnicy miesięcznika „Rzeczpospolita Dolnośląska” (redaktor naczelny Waldemar Marzec).

Aktywnie działa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Jest członkiem Związku Dziennikarzy Niemieckich (Deutscher Journalisten Verband) oraz Universal Life Press (USA). Uhonorowany licznymi dyplomami i nagrodami resortowymi. Doktor of Religious Science/ULC.

80 urodziny red. Cezarego Żyromskiego

Dziennikarska Wigilia była także okazją do wręczenia listu pochwalnego oraz statuetki Złotego Pióra red. CEZAREMU ŻYROMSKIEMU, który 22 listopada ukończył 80 lat. 

Wyróżnionemu dziennikarzowi życzenia złożyli koledzy oraz odśpiewali „Sto lat”. Red. Ryszard Mulek przypomniał między innymi, że red. Cezary Żyromski, wieloletni dziennikarz wrocławskiego „Słowa Polskiego” (swoją przygodę z prasą rozpoczął wcześniej w pismach studenckich), a do przejścia na emeryturę przez kilkanaście lat sekretarz tej redakcji, od 1982 roku jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, przedtem należał do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

W latach 1992–1995 był członkiem Zarządu Dolnośląskiego SDRP, a w okresie 1997–2001 – sędzią Naczelnego Sądu Dziennikarskiego Syndykatu Dziennikarzy Polskich. Aktualnie nie sprawuje żadnej funkcji w dziennikarskim stowarzyszeniu, ale nadal, wykorzystując swoje doświadczenie, wspiera działalność Dolnośląskiego Oddziału SDRP.

Choć pod okiem licznych kamer, to nie gala wręczenia Oscarów w Hollywood, tylko red. Cezary Żyromski otrzymuje list gratulacyjny z okazji 80-lecia urodzin (i nie tylko)
Fot. Krzysztof Majer

Jubilatowi swój wiersz zadedykował red. Jan Stanisław Jeż:

Cezaremu Żyromskiemu 
na osiemdziesiąte urodziny

Dziś miejski zegar z ratusza wieży
osiemdziesiątkę Czarka odmierzył,
a więc uczcijmy to wielkie święto,
bowiem tradycją jest dziś przyjętą,
że w Polsce wszystkie ważne rocznice
przynoszą życzeń wprost nawałnice.
Więc życzę Tobie stu lat w spokoju,
obyś nie zaznał goryczy, znoju,
byś był radosny i zawsze zdrowy,
i do pomocy ciągle gotowy.
Byś kumplom książki wciąż redagował,
teksty poprawiał i perorował,
by nie podkradać myśli sąsiada,
gdyż tego robić wprost nie wypada.
Życzę na koniec, jest to rzecz jasna,
by Ci nadzieja nigdy nie gasła,
żeby Ci szczęście dopisywało
i bara-bara też się zdarzało.

Złote Pióro w całej okazałości
Pióro – a takie ciężkie!

Zdjęcia: Jan Drajczyk

Wspominaliśmy kolegów z niebiańskich redakcji

W tym roku aż dziewięć osób z dolnośląskiego środowiska dziennikarskiego opuściło ziemski padół i teraz swoją służbę pełni w niebiańskich redakcjach. Zmarłych kolegów wspominaliśmy podczas spotkania zaduszkowego, które 6 listopada 2018 roku w Kaczce Dziwaczce zorganizowało Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Wcześniej minutą ciszy uczciliśmy Ich pamięć.

16 stycznia, w wieku 84 lat, jako pierwszy opuścił nas red. Zbigniew DYLIŃSKI, dziennikarz, który przez kilkanaście lat związany był ze „Słowem Polskim”.

Dzień później dotarła do nas kolejna smutna wiadomość o śmierci 67-letniego red. Zdzisława SMEKTAŁY. – Zdzichu był nie tylko dziennikarzem, ale także literatem i aktorem oraz wspaniałym kolegą. Swoje felietony przez wiele lat zamieszczał między innymi w piątkowym Magazynie „Gazety Robotniczej” – wspominał Lesław MILLER, wydawca i redaktor naczelny „Odrodzonego Słowa Polskiego”.

Miesiąc później pożegnaliśmy, zmarłego w wieku 78 lat, Stanisława PATERA, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk oraz wieloletniego pracownika Telewizji Wrocławskiej.

4 czerwca śmierć zabrała nam kolejnego wspaniałego człowieka, red.  Henryka JONKA. – Heniu zmarł w wieku 88 lat. W ostatnich latach ciężko chorował, lecz nie tracił kontaktu ze środowiskiem dziennikarskim i na wózku inwalidzkim przyjeżdżał na spotkania wigilijne organizowane przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Przed laty, kiedy zaczynałem pracę dziennikarską, wiele się od Niego nauczyłem – powiedział Lesław MILLER.

Wspomnienia red. Henryka Jonka, spisane we wrześniu 2015 roku przez red. Cezarego ŻYROMSKIEGO, odczytał  Zbigniew KAWALEC, były dyrektor Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego. Jonek zwierzył się wówczas naszemu koledze, że w roku 1954 został korespondentem terenowym wydawanego w Bydgoszczy ogólnopolskiego dziennika „Ilustrowany Kurier Polski”. W latach 1958–1959 pracował jako sekretarz „Nowin Jeleniogórskich”. Był też współzałożycielem i dziennikarzem „Wieczoru Wrocławia”. W kolejnych latach piastował stanowiska sekretarza, zastępcy redaktora naczelnego i redaktora naczelnego w „Gazecie Robotniczej”. Będąc już emerytem, przez 10 lat współpracował z miesięcznikiem „Wędkarz Polski”.

9 czerwca kostucha ponownie wtargnęła do naszego dziennikarskiego środowiska i uśmierciła 88-letniego Zbigniewa ŻYROMSKIEGO, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk oraz członka zespołu redakcyjnego pisma „Głos Buczaczan” i czasopisma „Na Rubieży”. – Zbyszek urodził się na Kresach, w Monasterzyskach. W 1994 roku,po przejściu na emeryturę, Kresy ponownie stały się Jego miłością. Dzięki Jego pasji wydał pięć bogato ilustrowanych książek o tamtych terenach i ludziach, w tym szczególnie wysoko ocenioną monografię cmentarza katolickiego w Monasterzyskach – wspomina Cezary ŻYROMSKI, kuzyn Zbigniewa.

Red. Andrzej MILCARZ wiele ciepłych słów skierował pod adresem redakcyjnej koleżanki, red. Jagody JAKUBEK, która zmarła w sierpniu, w wieku 75 lat, a za życia była dziennikarką i sekretarzem redakcji „Wieczoru Wrocławia”.

We wspomnieniach przywołano również red. Krzysztofa JAWORSKIEGO, byłego kierownika produkcji w Telewizji Wrocławskiej, który 11 października, w wieku 68 lat, przegrał walkę z rakiem. – Krzysiu był mi bliski z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze spędziliśmy wiele szczęśliwych lat we wrocławskim Ośrodku Telewizyjnym, po drugie przez blisko dwie dekady współpracowaliśmy z Zarządem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, wreszcie byliśmy rówieśnikami. Krzyś przed laty systematycznie stanowił trzon wrocławskiej ekipy w Mistrzostwach Polski Dziennikarzy w koszykówce. Wielokrotnie uczestniczył w meczach piłkarskich: dziennikarze kontra księża, policjanci, artyści. 1 października wysłałem Krzysztofowi życzenia urodzinowe, nie przypuszczałem, że czynię to po raz ostatni, 11 października Krzysztof odszedł na zawsze. Tylko dlaczego tak się pośpieszył, wszak miał zaledwie 68 lat – napisał we wspomnieniach red. Waldemar NIEDŹWIECKI.

15 października śmierć dopadła również 67-letniego Zbigniewa PUDYSA, byłego budowniczego Domu Pracy Twórczej w Kudowie-Jakubowicach, a dzień później 75-letniego red. Sławoja NOWAKA, wieloletniego dziennikarza „Wieczoru Wrocławia”, następnie Telewizji Wrocławskiej, których wspominali między innymi Jan AKIELASZEK Grzegorz PISARSKI.

MUR
Fot. Jan Drajczyk

Zaduszki 2018

W ubiegłym roku ponad 30 osób wzięło udział w zaduszkowym spotkaniu

Fot. Jan Drajczyk

Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, wspólnie z Panem Zbyszkiem Kawalcem, byłym dyrektorem Oddziału Dolnośląskiego RSW, zapraszają członków i przyjaciół naszej organizacji, a także czynnych i byłych pracowników środowiska prasowego, radia i telewizji na ZADUSZKOWE SPOTKANIE.

Podczas spotkania wspominać będziemy koleżanki i kolegów pełniących dziennikarską służbę w niebiańskich redakcjach, w tym między innymi: Zdzisława SMEKTAŁĘ, Zbigniewa DYLIŃSKIEGO, Stanisława PATERAHenryka JONKA, Zbigniewa ŻYROMSKIEGOJadwigę JAKUBEKKrzysztofa JAWORSKIEGOZbyszka PUDYSA i Sławoja NOWAKA, którzy w tym roku opuścili ziemski padół. Spotkanie odbędzie się 6 listopada 2018 roku, w godzinach 16.00 – 20.00, w restauracji Kaczka Dziwaczka przy Podwalu 62.

Zgłoszenie przyjmujemy do 5 listopada 2018 roku w biurze SD RP Dolny Śląsk przy Podwalu 62, a także telefonicznie (71 341 87 60, kom. 660 724 754) lub e-mailem (sdrp.wroc@interia.pl).

Koszt udziału w imprezie wynosi 20 zł.

Z poważaniem
Ryszard Mulek,
Przewodniczący Zarządu SDRP Dolny Śląsk


Udana majówka prasowców

Relacja z towarzyskiego spotkania, jakim niewątpliwie jest coroczna impreza, na której starsze Koleżanki i Koledzy, byli pracownicy dawnego Oddziału Dolnośląskiego RSW, wspominają swe minione lata i związane z zawodową pracą przeżycia, nie powinna być ani laurką dla organizatorów, ani też personalnym panegirykiem.Wszak znamy się od lat i wiemy, że autorzy tych spotkań zawsze należeli do aktywnych, upływ lat nie odebrał im ani chęci, ani energii do organizowania interesujących środowiskowych imprez. Czytaj dalej Udana majówka prasowców

„Kardynał Henryk Gulbinowicz. Starałem się zrozumieć człowieka”

Główną postacią, której obecność ściągnęła na wyspę prominentnych gości, był oczywiście arcybiskup metropolita wrocławski-senior, ks. kardynał Henryk Gulbinowicz, który mimo iż parę dni później rozpoczynał już 95 rok życia, swą kondycją fizyczną mógł budzić zazdrość co poniektórych o wiele młodszych uczestników spotkania. Ale to nie urodziny lubianego i popularnego Hierarchy były naczelnym powodem zgromadzenia.


Fot. Wojciech W. Zaborowski

Główną przyczyną spotkania była promocja książki red. Waldemara Niedźwieckiego o byłym metropolicie wrocławskim. Bogato ilustrowana historycznymi już zdjęciami i uzupełniona kopiami dokumentów z życia Jego Eminencji praca zatytułowana „Kardynał Henryk Gulbinowicz. Starałem się zrozumieć człowieka” wzbudziła uznanie już samą szatą graficzną, starannością wydania jak i – co warte podkreślenia – nietypową koncepcją prezentacji treści ukazujących wyjątkowość opisywanej przez Waldka postaci. To sprawiło, że obok Kardynała zrozumiałe zainteresowanie budzili autor książki Waldek Niedźwiecki oraz reprezentujący Dom Wydawniczy Orbis Pictus, sponsor i również nasz kolega po piórze Janusz Cymanek.

Tu warto przypomnieć, że w roku 2008 ukazała się tematycznie podobna pozycja, zatytułowana „Z Wilna do Wrocławia” będąca zapisem rozmowy Rafała Bubnickiego z kardynałem Gulbinowiczem. Nic nie ujmując wspomnianej pracy, nie można jednak nie zauważyć, że książka Waldemara Niedźwieckiego jest jednak dużo atrakcyjniejsza od strony edytorskiej, jak również bogatsza treściowo. Po lekturze blisko 160 stron liczącej opowieści o Kardynale, czytelnik może stworzyć sobie własny obraz Hierarchy, gdyż Waldek niczego czytelnikowi nie narzuca. To nie jest biografia. Raczej barwne puzzle, których ułożenie pozwala zrozumieć niezwykłość Purpurata – i to zarówno w aspekcie religijno-kościelnym, jak i czysto ludzkim. Bo nie tylko biskupie hasło widniejące w herbie Kardynała, „Patientia et Caritas”, ale również autentyczna wrażliwość na człowieka oraz chęć niesienia pomocy i zrozumienia motywacji ludzkiego postępowania towarzyszą na co dzień życiu Kardynała Gulbinowicza. Końcowe zdanie w epilogu, gdy Waldek przytacza słowa Kardynała, że Kościół powołał Go do służby, „więc trzeba być na zawołanie” jest logiczną pointą i wyjaśnia, dlaczego posługa Kardynała cieszy się tak dużym uznaniem osób zarówno bliskich Kościołowi, jak i nieraz daleko od niego stojących.

W trakcie prezentacji książki głos zabrał m.in. ścigany wraz z Władysławem Frasyniukiem w stanie wojennym przez SB listem gończym wybitny działacz „Solidarności”, późniejszy prezydent Wrocławia (2001-2002), Stanisław Huskowski. Odżyły we wspomnieniach dawne lata osiemdziesiąte i słynna sprawa przyjęcia przez Kardynała w depozyt, na przechowanie, 80 milionów dolnośląskiej „Solidarności”. To jeden z wielu przykładów zaangażowania Kardynała, który swą działalnością wpisuje się w historię i współczesność Dolnego Śląska i jego metropolii.

Wśród przybyłych na spotkanie z Kardynałem i prezentację książki Waldemara Niedźwieckiego nie mogło zabraknąć obecnego metropolity wrocławskiego, ks. arcybiskupa Józefa Kupnego. Byli przedstawiciele władz samorządowych, młodzież wdzięczna Kardynałowi za wsparcie akcji „Mogiłę dziada ocal od zapomnienia” i oczywiście licznie przybyli dziennikarze Nie zabrakło nawet okolicznościowego tortu, ani pełnego humoru wystąpienia Kardynała, który nawiązując do swego wieku przypomniał, że cała jego rodzina była długowieczna, a ponieważ wszyscy…urodzili się jesienią, więc zachęca obecnych, by chcąc swemu przyszłemu potomstwu również zapewnić długie lata życia – naśladowali w tej sprawie jego przodków!

Serdecznie żegnany przez obecnych, Kardynał po pracowitym składaniu autografów opuścił zgromadzonych odprowadzany przez dyrektora hotelu ks. dra Krzysztofa Janiaka.

I choć formalnie spotkanie dobiegło końca, w wąskim dziennikarskim gronie długo jeszcze wraz z Waldkiem Niedźwieckim rozmawialiśmy o tym, jak doszło do powstania książki oraz o fascynującej osobie jej bohatera. Do następnego spotkania!

Wojciech W. Zaborowski

„Kardynał Henryk Gulbinowicz. Starałem się zrozumieć człowieka” Waldemar Niedźwiecki Wydawnictwo TUM Wrocław 2017 ISBN: 978-83-63974-19-0 format: 200x260, stron: 160, oprawa: twarda

Zaduszki 2017

Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, wspólnie z Panem Zbyszkiem Kawalcem, byłym dyrektorem Oddziału Dolnośląskiego RSW, zapraszają członków i przyjaciół naszej organizacji, a także czynnych i byłych pracowników środowiska prasowego, radia i telewizji na ZADUSZKOWE SPOTKANIE, podczas którego wspominać będziemy koleżanki i kolegów pełniących dziennikarską służbę w niebiańskich redakcjach. Spotkanie odbędzie się 6 listopada 2017 roku, w godzinach 16.30 – 20.00, w restauracji Kaczka Dziwaczka przy Podwalu 62.

Zgłoszenie oraz wpisowe (20 zł) przyjmujemy do 3 listopada 2017 roku (piątek) w biurze SD RP Dolny Śląsk przy Podwalu 62. Swój udział w spotkaniu można zgłosić także telefonicznie (71 341 87 60, kom. 660 724 754) lub e-mailem (sdrp.wroc@interia.pl), ale wówczas wpisowe (do 3 listopada) proszę przelać na konto SD RP D. Śl.: ING Bank Śląski 65 1050 1575 1000 0023 3494 8722. Podczas spotkania zaprezentowana zostanie również książka pt. „Kardynał Henryk Gulbinowicz. Starałem się zrozumieć człowieka”, autorstwa naszego kolegi Waldemara NIEDŹWIECKIEGO. Na miejscu będzie możliwość nabycia książki. (RM)

Wspomnienia prawie rodzinne

W listopadowe popołudnie tradycyjnie rokrocznie przywołujemy pamięcią serdeczną nasze Koleżanki i Kolegów, którzy przed laty wraz z nami zapełniali barwny świat mediów, usiłując przekazać, na ile to było możliwe w czasach omnipotentnej cenzury, prawdę o otaczającym nas świecie. Grona coraz mniej licznego – z dawnej 50-osobowej grupy dziennikarzy”Słowa Polskiego” z lat siedemdziesiątych pozostała zaledwie ok. jedna piąta dawnego zespołu! Chcemy cofnąć czas, by przez te kilka godzin, ci którzy odeszli, byli znów z nami, choćby tylko we wspomnieniach.

Tymi wspomnieniami dzielimy się również z naszymi młodszymi Koleżankami i Kolegami po piórze, mikrofonie i kamerze, z towarzyszami sztuki drukarskiej, wszystkimi, którzy nie mieli okazji poznać współtwórców dawnych wrocławskich mediów. To coraz rzadsza już okazja, by od nas, żywych świadków historii wrocławskiej prasy, usłyszeć jeszcze zabawną dykteryjkę, barwne wspomnienia o nietypowych sytuacjach, jakie towarzyszyły codziennej pracy naszych nieżyjących Kolegów. Jesteśmy im winni pamięć, ale też i jest naszym obowiązkiem, aby pamięć o nich przekazywać naszym następcom.

Temu służy m.in. to spotkanie i dlatego do oficjalnego zaproszenia wystosowanego przez organizatorów, jako jeden ze starszych już dziennikarzy, dołączam swą osobistą prośbę – przyjdźcie na nasze wspomnieniowo-rodzinne spotkanie, taka okazja zdarza się raz na rok!

Wojciech W. Zaborowski