XXXVIII Mistrzostwa Strzeleckie Dziennikarzy już za nami

31 maja 2019 roku na strzelnicy WKS Śląsk Wrocław odbyły się XXXVIII Mistrzostwa Strzeleckie Dziennikarzy, których organizatorem było Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Mistrzostwa były jednocześnie X Memoriałem redaktora Stanisława Łapety, zmarłego w 2008 roku, dziennikarza prasy wojskowej, który był wieloletnim działaczem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, a także organizatorem wielu imprez sportowych i rekreacyjnych dla dolnośląskiego środowiska dziennikarskiego. Był również twórcą Mistrzostw Strzeleckich Dziennikarzy i przez 28 lat ich głównym organizatorem. 

Czytaj dalej…

Cesarski bal

Jak dziennikarze SDRP opanowali „Galicję”

Co bardziej wiekowi pamiętają tę popularną niegdyś piosenkę śpiewaną przez Jerzego Połomskiego a zaczynającą się od słów: „Był raz bal na sto par…”. Bal, w którym uczestniczyłem w sobotę 26 stycznia 2019 (bo bardziej byłem uczestnikiem, tancerzem już raczej nie), nie gościł stu par, nawet pięćdziesiątki trudno by się było doliczyć, ale miał wszelkie symptomy prawdziwego balu. Takiego, jakie oglądało się nieraz na scenach operetkowo-operowych teatrów (vide „Bal w Savoyu” Paula Ábraháma czy „Zemsta nietoperza” Johanna Straussa – syna). I gdyby nie ograniczenia czasowe, wynikające z godzin otwarcia lokalu, pewnie można by również „przetańczyć całą noc”, jak śpiewała Eliza w znanym musicalu „My Fair Lady”.

Bal – to jest to! A Bal Karnawałowy, na który w imieniu SDRP Dolny Śląsk zaprosił dziennikarską brać niestrudzony organizator, animator życia kulturalnego ludzi mediów, Przewodniczący Zarządu SDRP red. Ryszard Mulek, zawsze należy do długo wspominanych wydarzeń. 

Jeszcze przed przekroczeniem progów tradycyjnie już goszczącej od lat dziennikarzy restauracji „Galicja”, historycznego hotelu „Polonia” we Wrocławiu przy ul. Piłsudskiego, powróciłem pamięcią do balów, wieczorków tanecznych itp. wirujących atrakcji, które towarzyszyły mi od lat młodych do dojrzałego wieku. Były we Wrocławiu potańcówki w niezapomnianym Klubie Dziennikarza przy Podwalu (to informacja dla młodszej generacji, która ani klubu, ani tamtych lat nie pamięta), huczne bale w studenckim „Pałacyku” przy ul. Kościuszki, były bale sylwestrowe prawie w każdej wrocławskiej restauracji, były zakładowe bale karnawałowe, były również bardzo cenione bale dziennikarzy. Można powiedzieć, że wszystko już było. Liczy się jednak to, co przetrwało. A przetrwali, mimo znanych wszystkim perturbacji, prawdziwi dziennikarze i przetrwał nasz bal.

Co skonstatowawszy, wchodzę do lokalu „Galicja” bliskiego memu sercu (jako że w tym właśnie hotelu „Polonia” od lat się zatrzymuję, wracając każdego miesiąca na dni parę do Wrocławia). Godzina dopiero 16,30 , do rozpoczęcia balu jeszcze godzina, ale red. Ryszard Mulek już na stanowisku. Wskazuje, gdzie będzie przygrywał do tańca Eugeniusz Opyd z zespołu „My We Dwoje”, przy miejscach dla gości umieszcza na stołach karteczki z nazwiskami, zdążył nawet na powitanie z piszącym te słowa wypić dobrze schłodzone piwo!

Czas mija szybko, nadeszła 17.30 – i się zaczęło! Zaludniło się przy stołach, zabrzmiały pierwsze takty… i rozluźniło się przy stołach, bo w końcu to bal i biesiadnicy ruszyli w tany. Jak zawsze brylowali na parkiecie Przewodniczący, red. Ryszard Mulek wraz z żonąJózefą. Na szczęście były i przerwy, które wykorzystywało się zarówno na konsumpcję (przy moim stole dbała o nasze żołądki p. Karolina, o wątroby, przy wydatnym wsparciu red. Jana Drajczyka dbaliśmy już sami), jak i na interesujące rozmowy. Niezrównanym rozmówcą był red. Jan Stanisław Jeż, poeta, który na pamiątkę naszego spotkania wpisał mi dedykację w ostatnio wydanym tomiku limeryków „Satyryczne kontynuacje” oraz własnoręcznie napisał w trakcie rozmowy limeryk… „Pryszczaty Franek z Góry Kalwarii”. Poprzestanę na tytule, zainteresowanych tematem zachęcam do lektury tomiku! Jeszcze przed pierwszymi tanami udało mi się wysłuchać interesujących wspomnień, które w gawędziarskim tonie roztoczył przede mną red. Engelbert Miś. Później mogłem go już tylko podziwiać na parkiecie, gdy tańczył z żoną Jadwigą. Z uznaniem zaobserwowałem zainteresowanie cesarzem Franciszkiem Józefem I, którego portret przyozdabia restauracyjną salę. Red. Zdzisław Czekierda, sympatyczny dawny dziennikarz prasy wojskowej oraz były rzecznik prasowy szefa Sztabu Generalnego WP, nim wraz z towarzyszącą mu partnerką Lidią dołączył do tańczących par, chwilę zadumał się przed portretem Habsburga. Nie dziwię się. W końcu bal był prawie jak cesarski! Świetnie bawili się red. Sławomir Bernaś wraz z żoną Dorotą i przyjaciółmi: LucynąBogdanem Rogalą. Atmosfera zabawy udzieliła się wszystkim. Widać było, że bawili się znakomicie KrzysztofJanina Suty. Przy miłej rozmowie spędzali czas red. Krystyna Jarosz-Czech i red. Sławomir Sobczak (gość z Krakowa).

W balu brali też udział przedstawiciele zaprzyjaźnionego Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. M.in. wchodzący w jej skład Edward Klimas wraz z małżonką Kazimierą uczestniczyli, niestety, tylko duchowo, mylnie zapisali datę imprezy. Świadomie za to nie było na balu ani red. Waldemara Niedźwieckiego, ani 90 lat liczącego red. Andrzeja Szymury, dawnego dziennikarza PAP, który miał być w trakcie balu uhonorowany statuetką Złotego Pióra. Choroba uniemożliwiła obu Kolegom udział w imprezie. Było, minęło. Zostały wspomnienia.
„Był raz bal…”. Mam nadzieję, że nie ostatni!

Tekst: Wojciech W. Zaborowski
Zdjęcia: Jan Drajczyk i Wojciech W. Zaborowski

Dziennikarski opłatek 2018

Cicha noc” (po czesku!), czyli kolejna wigilia młodych duchem seniorów

Niby, jak każdego roku: był opłatek, wigilijne potrawy, wspólnie śpiewane kolędy, byli też szefowie naszego dolnośląskiego oddziału SDRP (obecny i były), czyli Ryszard Mulek i Waldemar Niedźwiecki, nie zabrakło pełnego jak zawsze energii, powszechnie lubianego byłego szefa Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego Zbigniewa Kawalca, byli i sponsorzy dokładający się do naszych corocznych stowarzyszeniowych imprez – słowem, wszyscy znani od lat. A jednak każde nasze opłatkowe spotkanie jest inne. I nie dlatego, że wraz z upływem czasu seniorów raczej ubywa, niż przybywa, gdyż młodzieńcze usposobienie, pełne optymizmu i wiary, że może być lepiej niż jest, towarzyszy naszemu zawodowi od czasów, gdy po raz pierwszy sięgnęliśmy po pióro, mikrofon czy kamerę. 

I tym razem, w poniedziałek 17 grudnia 2018, gdy w nastrojowej secesyjnej sali restauracyjnej wrocławskiego historycznego już hotelu „Polonia” (dawniej „Vier Jahreszeiten”) vis-à-visrównie historycznego teatru „Capitol” zebraliśmy się o godzinie 17.00 na wspólne świętowanie, nie brakowało nietypowych punktów programu (vide występ pięcioletniej solistki czy kolęda „Cicha noc” wykonana w języku… czeskim przez Engelberta Misia), odróżniających tegoroczne spotkanie naszej medialnej rodziny, od pozostających już tylko w pamięci tych Koleżanek i Kolegów, którzy brali w nich udział 

Ale kronikarski dobry obyczaj wymaga, by na początku wspomnieć o przybyłych. A jest o kim pisać, bo była nas prawie setka! I naprawdę, patrząc na Koleżanki i Kolegów, ich energię i radość życia widoczną w oczach i malującą się na twarzach, nie chciało się wierzyć, że jest to spotkanie seniorów. Widać prawdą jest, że to duch ożywia ciało – bo mimo imponujących często lat – wszyscy byli młodzi duchem. 

Pierwszeństwo w tej krótkiej relacji należy się jednak gościom.

Przybyli przyjaciele naszego Stowarzyszenia: Krzysztof Majer, wiceprezes Zarządu Głównego i prezes Zarządu Dolnośląskiego Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego oraz Andrzej Lazarek, prezes wrocławskiego koła nr 5 Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ.

Wspomniałem wyżej, jaką nazwę nosił hotel w latach przedwojennych. Nie bez kozery! Wszak siedziałem w pobliżu konterfektów władców monarchii austro-węgierskiej CK KuK, czyli portretami Franciszka Józefa i jego węgierskiej małżonki Elżbiety, w których władaniu była bez mała połowa Europy! Również Ukraina i Czechy. Nasi ukraińscy goście, tworzący polsko-ukraiński zespół „Retro”, którzy zadbali o muzyczną stronę spotkania, przybyli wprawdzie z Opola, ale pochodzą właśnie z Ukrainy i doskonale wpisywali się w historię obiektu i jego klimat. Kierownikiem zespołu był Jurij Mykytiuk z Czortkowa na Ukrainie. W Opolu pełni funkcję dyrektora Biura Konsulatu Honorowego Ukrainy. W skład zespołu wchodzą trzy skrzypaczki: Emilia KosCzesława BanachBeata Piotrowska-Piersiak. Solistkami są: Olena GodlewskaLudmiła Smolska i – wywołująca zrozumiałą owację – jej pięcioletnia córka Jaryna Smolska. Przy fortepianie zasiadała Marzena Wójcik-Kaszczyszyn, na akordeonie grał Leszek Karwacki.

I teraz powinienem wymienić z nazwiska przybyłe Koleżanki i Kolegów. Ale jak? Może jeszcze powinienem dodać funkcje, jakie pełnili lub jeszcze pełnią lub wspomnieć o ich autentycznych zasługach na dziennikarskiej niwie! Koleżanki i Koledzy, wybaczcie, nie jest to możliwe, bo tekst wydłużyłby się niemiłosiernie i powstałaby nudna lista obecności a nie krótka pospotkaniowa refleksja! Przyszli ci, co zawsze, nie było tych, którzy i tak nigdy nie przychodzili! Niech fotosy zastąpią listę obecności i powiedzą trochę więcej o panującej na sali atmosferze, niż oddać to może słowny opis. Było i muzycznie, o czym już pisałem, było i literacko dzięki obecności poety Jana Stanisława Jeża (miał też przyjść i Tadeusz Hołubowicz, ale się, niestety, nie pojawił).

Wielkim nieobecnym, ale też obecnym niewątpliwie duchem, był sędziwy były metropolita wrocławski JE ks. Kardynał Henryk Gulbinowicz, który przez dziesięciolecia obdarzał nas swą obecnością i wspomagał dobrym słowem. I teraz, mimo iż osobiście nie mógł przyjść, przekazał nam przez swego „biografa” kol. Waldka Niedźwieckiego obrazek wrocławskiej Madonny wraz z wydrukowanymi słowami podziękowania za pamięć o 95 lat liczącym Hierarsze. 

„Obyśmy się spotkali znowu za rok!”. Tak nas kiedyś po opłatkowym spotkaniu żegnał, dodając: „ale nie tam – w tym momencie uniósł palec w niebo – tu!”. Nic dodać, nic ująć. Czyli, tradycyjnie, „Wesołych Świąt”, „Szczęśliwego Nowego Roku” i do zobaczenia za rok!

WojciechW.Zaborowski

Zdjęcia: Jan Drajczyk, Ryszard Godlewski, Lesław Miller, Wojciech W. Zaborowski

Wigilia 2018

Redaktor Wojciech Zaborowski żurnalistą roku

Podczas tegorocznej wieczerzy wigilijnej (relację z imprezy, która odbyła się 17 grudnia 2018, zamieścimy za kilka dni), zorganizowanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, red. JAN STANISŁAW JEŻ w wierszu swojego autorstwa oznajmił, że kapituła zadecydowała o przyznaniu redaktorowi WOJCIECHOWI WACŁAWOWI ZABOROWSKIEMU tytułu Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018. 

Gospodarz wieczoru, red. Ryszard Mulek: Podczas dzisiejszego spotkania zostaną uhonorowani dwaj nasi koledzy

Dziennikarz roku

Dziś kapituła zdecydowała,
a wnet usłyszy to Polska cała,
że spośród ofert wielkiego tłoku
wybrano znów żurnalistę roku.
A jest to postać niezwykle prawa,
nieważna dlań jest wszelaka sława,
nieważne także wielkie zaszczyty
ani płynące z tego profity.
Posiada zaś on wiele przymiotów,
sławi herosów, tropi idiotów
i nieustannie ma on ochotę,
eliminować z życia głupotę.
I choć od dawna mieszka w Germanii,
to wciąż przyjeżdża, by z kolegami
podyskutować przy dobrym piwie,
co na prasowej dzieje się niwie.
A kto to taki?, może spytacie,
więc już gotową odpowiedź macie,
którą przekażę bez zbędnej troski,
to jest nasz Wojciech Imć Zaborowski.

Certyfikat Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018 oraz statuetkę Złotego Pióra wręczył red. Ryszard Mulek, przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Natomiast uczestnicy wieczerzy wigilijnej wyróżnionemu dziennikarzowi odśpiewali „Sto lat”.

Red. Wojciech W. Zaborowski otrzymuje certyfikat Dolnośląskiego Dziennikarza Roku 2018 oraz statuetkę Złotego Pióra z rąk red. Ryszarda Mulka

Redaktor Wojciech W. Zaborowski jako dziennikarz zadebiutował w wieku 17 lat artykułem „Ambona i młodzi” w ogólnopolskim dzienniku „Słowo Powszechne” (PAX). Dziesięć lat później został etatowym dziennikarzem wrocławskiego „Słowa Polskiego”. Publikował również w organie Samorządu Robotniczego WSK „Życie Załogi”, popołudniówce „Wieczór Wrocławia”, tygodniku „Wiadomości”, „Kulturze Dolnośląskiej”. Równolegle współpracował z Operą Wrocławską, Operetką Dolnośląską i IX Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego.

Red. Jan Stanisław Jeż odczytuje wierszowaną laudację swego autorstwa

W 1978 roku powrócił do Warszawy. Był etatowym redaktorem w dzienniku „Głos Pracy” (organ CRZZ). Współpracował z dziennikiem „Nasza Trybuna” i tygodnikiem „Walka Młodych”. Współpracował też z Operetką Warszawską. 

W 1981 roku wyjechał do Austrii, by zbierać materiały o prasie polonijnej do pracy doktorskiej na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego osiadł w Niemczech zachodnich, gdzie zajął się animacją życia kulturalnego Polonii, współpracując z organizacjami polonijnymi (m.in. Związkiem Polaków w Niemczech „Zgoda”) oraz Polską Misją Katolicką w Niemczech (przyczynił się m.in. do powstania parafialnej gazetki „Wspólnota” we Frankfurcie nad Menem). Publikował w „Ostatnich Wiadomościach”, tygodniku wydawanym do 1989 roku w Mannheim dla polskich żołnierzy służących w amerykańskich Oddziałach Wartowniczych. W latach osiemdziesiątych był też stałym „honorowym” (bo pisma nie stać było na honoraria) publicystą i felietonistą „Przeglądu Tygodnia”, miesięcznika ukazującego się we Frankfurcie nad Menem.

Od 1995 roku ponownie publikował korespondencje z Niemiec we wrocławskim „Słowie Polskim”.

Laureat, wyraźnie wzruszony, prezentuje Złote Pióro

Od lat jest stałym współpracownikiem wydawanego w języku polskim w Dortmundzie przez „Verlag Hübsch & Matuszczyk” dwutygodnika „Samo Życie”, w którym oprócz materiałów o kulturze i życiu Polonii, zamieszcza liczne korespondencje z Polski, w sposób szczególny wyróżniając Wrocław i region Dolnego Śląska. 

Jest zastępcą redaktora naczelnego wydawanego we Wrocławiu miesięcznika „Odrodzone Słowo Polskie” (redaktor naczelny Lesław Miller) oraz współpracownikiem wychodzącego w Trzebnicy miesięcznika „Rzeczpospolita Dolnośląska” (redaktor naczelny Waldemar Marzec).

Aktywnie działa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Jest członkiem Związku Dziennikarzy Niemieckich (Deutscher Journalisten Verband) oraz Universal Life Press (USA). Uhonorowany licznymi dyplomami i nagrodami resortowymi. Doktor of Religious Science/ULC.

80 urodziny red. Cezarego Żyromskiego

Dziennikarska Wigilia była także okazją do wręczenia listu pochwalnego oraz statuetki Złotego Pióra red. CEZAREMU ŻYROMSKIEMU, który 22 listopada ukończył 80 lat. 

Wyróżnionemu dziennikarzowi życzenia złożyli koledzy oraz odśpiewali „Sto lat”. Red. Ryszard Mulek przypomniał między innymi, że red. Cezary Żyromski, wieloletni dziennikarz wrocławskiego „Słowa Polskiego” (swoją przygodę z prasą rozpoczął wcześniej w pismach studenckich), a do przejścia na emeryturę przez kilkanaście lat sekretarz tej redakcji, od 1982 roku jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, przedtem należał do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

W latach 1992–1995 był członkiem Zarządu Dolnośląskiego SDRP, a w okresie 1997–2001 – sędzią Naczelnego Sądu Dziennikarskiego Syndykatu Dziennikarzy Polskich. Aktualnie nie sprawuje żadnej funkcji w dziennikarskim stowarzyszeniu, ale nadal, wykorzystując swoje doświadczenie, wspiera działalność Dolnośląskiego Oddziału SDRP.

Choć pod okiem licznych kamer, to nie gala wręczenia Oscarów w Hollywood, tylko red. Cezary Żyromski otrzymuje list gratulacyjny z okazji 80-lecia urodzin (i nie tylko)
Fot. Krzysztof Majer

Jubilatowi swój wiersz zadedykował red. Jan Stanisław Jeż:

Cezaremu Żyromskiemu 
na osiemdziesiąte urodziny

Dziś miejski zegar z ratusza wieży
osiemdziesiątkę Czarka odmierzył,
a więc uczcijmy to wielkie święto,
bowiem tradycją jest dziś przyjętą,
że w Polsce wszystkie ważne rocznice
przynoszą życzeń wprost nawałnice.
Więc życzę Tobie stu lat w spokoju,
obyś nie zaznał goryczy, znoju,
byś był radosny i zawsze zdrowy,
i do pomocy ciągle gotowy.
Byś kumplom książki wciąż redagował,
teksty poprawiał i perorował,
by nie podkradać myśli sąsiada,
gdyż tego robić wprost nie wypada.
Życzę na koniec, jest to rzecz jasna,
by Ci nadzieja nigdy nie gasła,
żeby Ci szczęście dopisywało
i bara-bara też się zdarzało.

Złote Pióro w całej okazałości
Pióro – a takie ciężkie!

Zdjęcia: Jan Drajczyk

Baju, baju z tatarskiego kraju

15 grudnia 2018 roku o godz. 18.00 w Muzeum Etnograficznym przy ulicy Romualda Traugutta 111/113 we Wrocławiu odbędzie się koncert połączony z premierową prezentacją audiobooka z bajkami tatarskimi pt. „Baju, baju z tatarskiego kraju”.

Podczas imprezy Piotr MichałowskiŻenia Betliński wykonają autorskie kompozycje i aranżacje, inspirowane etniczną muzyką krymskotatarską, mongolską i orientalną, a także w dużej mierze muzyką współczesną z pogranicza awangardy i jazzu. Bajki czytać będzie Musa Çaxarxan Czachorowski– poeta, tłumacz, dziennikarz, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk.

Bajki pochodzące m.in. z Krymu, Tatarstanu oraz Baszkirii ukazują zmaganie dobra i zła, walkę z wewnętrznymi słabościami, piętnują chciwość, podłość, skąpstwo. Przewrotny morał, oryginalne poczucie humoru to zdecydowane atuty tatarskiego bajkopisarstwa.

Piotr Michałowski – gitary, instrumenty perkusyjne. Absolwent kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w klasie gitary Witolda Żuromskiego, dyplomowany menadżer kultury, koordynator krajowych i międzynarodowych projektów kulturalnych. Muzyczny wędrowiec i współtwórca wielu koncertujących zespołów. Studiował muzykologię na UWr. Uczestnik międzynarodowych kursów mistrzowskich gry na gitarze. Od wielu lat prowadzi działalność artystyczną, komponując muzykę teatralną, m.in. dla projektów wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, teatrów: PWST, NMT, Akademia Wyobraźni, Korba i innych. Kierownik i współzałożyciel zespołu orientalnego „Ansambl Peregrinus”, z którym nagrał i wydał płytę Muzyczna Jurta – Śladami Tatarów (2011).

Żenia Betliński – kontrabas. Pochodzi z Chmielnickiego (Ukraina). Absolwent Akademii Muzycznej w Odessie (kontrabas). Przez lata 2004–2008 związany z Orkiestrą Teatru Dramy i Komedii w Odessie, Narodową Orkiestrą Symfoniczną w Odessie 2008, Orkiestrą Symfoniczną Ukraińskiego Radia i Telewizji. Od 2013 na stałe we Wrocławiu. Współpracuje z Teatrem Muzycznym Capitol, Wrocławskim Teatrem Pantomimy. Uczestniczył m.in. w projektach: Dawida Majewskiego (Batory), Natalii Lubrano, Adama Barona, Piotra Dziubka, Magdy Kumorek, Marcina Borsa.

Musa Çaxarxan Czachorowski – głos. Dziennikarz, poeta, tłumacz, wydawca. Rzecznik prasowy Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP, przedstawiciel MZR w RP na Dolny Śląsk. Redaktor naczelny kwartalnika „Przegląd Tatarski”, redaktor prowadzący „Rocznika Tatarów Polskich. Seria 2”. Założyciel i redaktor naczelny Inicjatywy Wydawniczej Çaxarxan Xucalıq. Autor trzynastu zbiorów poetyckich oraz licznych publikacji związanych z tematyką tatarską i muzułmańską. Wiersze drukował m.in. w „Odrze”, „Odgłosach”, „Poezji”, „Kulturze”, „AltaBaş” oraz „Życiu Tatarskim”. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Autor i współautor książek o tematyce tatarsko-muzułmańskiej.

Audiobook zawiera dziesięć bajek z tomu „Baju, baju z tatarskiego kraju” (NKM MZR, 2017) oraz jedenaście autorskich utworów instrumentalnych. Bajki pochodzące m.in. z Krymu, Tatarstanu oraz Baszkirii ukazują zmaganie dobra i zła, walkę z wewnętrznymi słabościami, piętnują chciwość, podłość, skąpstwo. Przewrotny morał, oryginalne poczucie humoru to zdecydowane atuty tatarskiego bajkopisarstwa. Płyta jest efektem spotkania trzech twórców. Polsko-tatarski poeta Musa Çaxarxan Czachorowski zinterpretował bajki. Jego głos – aksamitny i zarazem stanowczy, pełen pasji, aktorskiej energii – kreuje świat pełen emocji, od śmiechu do łez.

Nagrań dokonano w dniach 21–23 oraz 25 maja 2018 roku w Studio nagraniowym ODBIORNIK w Obornikach Śląskich.

Producent muzyczny – Piotr Michałowski
Realizacja nagrań / miks / mastering – Jacek Maciołek

REALIZATORZY:

Piotr Michałowski – gitary, instrumenty perkusyjne
Żenia Betliński – kontrabas
Musa Çaxarxan Czachorowski – interpretator bajek
Barbara Pawlic-Miśkiewicz – koordynacja projektu
Magdalena Maciołek – fotografie
Agnieszka Hawałej – projekt okładki, skład

Wydawca:
Muzułmański Związek Religijny w RP
Najwyższe Kolegium Muzułmańskie
15-207 Białystok, ul. Piastowska 13F

Audiobook został wydany dzięki dotacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Wydanie pierwsze 2018.

ISBN 978-83-65802-13-2

Fot. Magdalena Maciołek

Koncert współfinansowany jest ze środków Gminy Wrocław.

JARMARK BOŻONARODZENIOWY WROCŁAW 2018

WIELKIE ODLICZANIE! 

Już 23 listopada na wrocławski Rynek po raz kolejny zawita Jarmark Bożonarodzeniowy. Pośród pachnących lasem choinek, aromatu grzanego wina i czekoladowych pierników na odwiedzających czeka moc atrakcji i niespodzianek.

ATRAKCJE NA PLACU SOLNYM 

Na placu Solnym pojawią się nowe atrakcje, między innymi trzypoziomowy bajkowy domek z tarasem widokowym i wieżyczką z podświetlanym zegarem. W domku tym będzie można ogrzać się w blasku kominka, napić się gorących napojów i przyjemnie spędzić czas w świątecznej, bajkowej przestrzeni, podziwiając z innej perspektywy panoramę Jarmarku Bożonarodzeniowego. Ta niecodzienna atrakcja dostępna będzie tylko podczas Jarmarku i zachwyci swoim urokiem każdego! Plac Solny będzie magicznym magnesem przyciągającym i zapraszającym do centrum świątecznej przestrzeni kulinarnej i rozrywkowej, w której poczujemy niepowtarzalny klimat nadchodzących świąt.

W tym wyjątkowym obszarze zagoszczą domki handlowe z przeróżnymi pysznościami, które swoim zapachem zwabią każdego przechodnia. Unikatowe wyroby zachwycą niepowtarzalną formą i różnorodnością. Jarmarkowi smakosze będą mieli do wyboru gofry ptysiowe, w różnych wariantach smakowych, placki ziemniaczane, cepeliny, kartacze, pyry z gzikiem, szynki pieczone, góralskie serki, czekoladowe pierniki, wyśmienite konfitury i nalewki z Armenii. Poza smakołykami na placu Solnym będzie można znaleźć także ukraińską ceramikę, ozdoby z drewna, bombki, kolorowe witraże, świąteczne wieńce i stroiki, kosmetyki naturalne.

Odwiedzający Jarmark po raz pierwszy będą mieli okazję zobaczyć na placu Solnym Galerię Mikołaja – trzypoziomową atrakcję, która bajkową świąteczną dekoracją zachęci do odwiedzenia tego nietypowego wnętrza. Koniecznie trzeba to zobaczyć!

W pobliżu Galerii Mikołaja znajdziemy niezwykłe miejsce, które z powodzeniem działa w przestrzeni placu Solnego już od kilku miesięcy. Ukryta w podziemiach placu Solnego Galeria Sztuki Filmowej – Movie Gate –przeniesie nas w magiczny świat filmu, nauki i historii. Wyjątkowa ekspozycja, składająca się z oryginalnych kostiumów i rekwizytów filmowych największych megaprodukcji światowego kina pozwoli przenieść się w świat, który do tej pory był dostępny wyłącznie na dużych ekranach kin. W ramach Jarmarku Bożonarodzeniowego w Movie Gate odbywać się będą interaktywne Pokazy Pomocników Szalonego Mikołaja.

KULINARNE NOWOŚCI, JARMARKOWE PYSZNOŚCI… 

Jarmark Bożonarodzeniowy to miejsce szczególne dla wszystkich łasuchów! Pierzeja północna Rynku stanie się prawdziwym rajem dla smakoszy. To między innymi tutaj będzie można skosztować pyszności z różnych regionów Polski i Europy. Pośród smaków i aromatów znajdziemy wyborne specjały: alzackie podpłomyki flammkuchen, francuskie salami, indyjskie samosy, podlaskie wędliny, dolnośląskie miody, turecką baklavę, portugalskie desery, a także bajkowe „wrocławskie kamieniczki” w postaci pierników, które znajdziemy w stylowym drewnianym młynie. W tym roku „wrocławskie pierniczki – kamieniczki” obchodzą już czwarte urodziny 😊

Nie zabraknie świątecznych słodkości: pysznych, hiszpańskich pączków churros, owoców w czekoladzie, gofrów, kołaczy węgierskich. W tym roku węgierski kołacz pojawi się także w wyjątkowej wersji – na słono. Wytrawną wersję kołacza będzie można znaleźć w domku zlokalizowanym przy pomniku Fredry.

Po raz pierwszy w tym roku na Jarmarku pojawi się także stoisko z kuchnią włoską. Na pierzei południowej Rynku będzie można skosztować zapiekanych makaronów w różnych wersjach smakowych oraz tradycyjnej włoskiej kanapki panuozzo.

Koneserom czekolady proponujemy ręcznie wykonane, przepyszne i zaskakujące swoją formą czekoladowe figurki – będą one nie tylko rajem dla podniebienia, ale także oryginalnym świątecznym prezentem.

Nie zabraknie także specjałów polskiej kuchni. W drewnianych domkach znajdą się między innymi: szaszłyki, golonki, bigos, pajda chleba, szare kluchy, ziemniaki ze śledziem, pierogi, gołąbki, kwaśnica. Pojawią się również potrawy z grilla, góralskie oscypki z żurawiną, pieczone kasztany, aromatyczne zioła i przyprawy, tradycyjne polskie i litewskie wędliny, węgierskie langosze z nadzieniem, miody i austriackie sery.

Na pierzei północnej Rynku zostanie utworzona strefa pod hasłem „Wrocław Społecznie i Lokalnie”, w której – dzięki współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego – zaprezentują się certyfikowani wystawcy Europejskiej Sieci Dziedzictwa Kulinarnego. W drewnianych domkach będzie można znaleźć manufakturę regionalnych wyrobów z Dolnego Śląska. Znajdą się tam między innymi wytwarzane w oparciu o tradycyjne receptury sery i wędliny, a także miody z dolnośląskich pasiek i pierniki. „Wrocław Społecznie i Lokalnie” to także miejsce, gdzie swoje działania zaprezentują wrocławskie organizacje, które wspierają osoby defaworyzowane i zagrożone wykluczeniem społecznym.

W POSZUKIWANIU ŚWIĄTECZNYCH INSPIRACJI… 

W tym roku nowością wśród rękodzieła na Jarmarku będą autorskie, ręcznie robione zegarki, biżuteria artystyczna w formie srebra połączonego z innymi materiałami, np. tkaniną, ozdoby świąteczne wytwarzane ze szkła, gliny i żeliwa, figurki z kryształami Swarovskiego, biżuteria z pereł, miniogrody zamknięte w szkłach, obrazy z naturalnych roślin, a także naturalne kosmetyki na bazie piwa wytwarzane przez wrocławską pracownię.

Miłośnicy rękodzieła będą mogli wybierać spośród rzeźb, autorskiej ceramiki artystycznej, ręcznie malowanych bombek, oryginalnych, drewnianych wyrobów z niepowtarzalnymi wzorami. Pośród unikatów z najdalszych zakątków świata znajdą się wyroby dekoracyjne i biżuteria prosto z Afryki. Bliżej poznamy takie kraje jak: Zambia, Mozambik, Tanzania, Kongo czy Uganda. Wielbiciele biżuterii będą mogli znaleźć wyjątkowe wyroby z kamieni szlachetnych, bursztynu, srebra, metaloplastyki. Pojawią się wykonane z naturalnego, lnianego materiału ozdobne torby i worki z kolorowymi motywami, świąteczne wyroby ceramiczne, litewskie przytulne koce z wełny.

Odwiedzający Jarmark w świątecznych domkach znajdą również ręcznie wyszywane maskotki, kocyki dla najmłodszych, kolorowe drewniane zabawki, haftowane aniołki, ozdobne torby filcowe i poduchy z motywami ludowymi, marsylskie mydła zapachowe, naturalne kosmetyki i wiele innych trudno dostępnych na co dzień produktów. Będzie można również wysłać do bliskich wyjątkową, bo malowaną na drewnie kartkę świąteczną. Każdy, kto jest fanem rękodzieła, techniki decoupage, inspiracji folkowych i stylu eko z pewnością nie będzie zawiedziony.

MNÓSTWO RADOŚCI NA JARMARKU ZAGOŚCI 

Tegoroczny Jarmark Bożonarodzeniowy to także moc atrakcji wywołujących uśmiech na twarzy każdego, kto w tym magicznym czasie odwiedzi Rynek!

W Bajkowym Lasku na najmłodszych uczestników czekać będą piękne bajki, między innymi: „Czerwony Kapturek”, „O dzielnym krawczyku”, „Królewna Śnieżka” czy też „Pinokio”. W pobliżu Domku Pod Krasnalem pojawią się rozświetlone sanie z magicznymi prezentami, które swym urokiem zaproszą do zrobienia pamiątkowej fotografii.

Pamiątkowe zdjęcie wykonamy również przy świątecznej tablicy z zimową scenerią. W tym roku na Jarmarku Bożonarodzeniowym pojawi się jeszcze jeden zimowy obraz – odwiedzający będą mogli przybrać postać renifera, bałwanka lub sympatycznego krasnala.

Tradycją wrocławskiego Jarmarku Bożonarodzeniowego są ceramiczne kubeczki buciki, które zyskają nowy wzór i kolor. W kubeczkach tradycyjnie będzie można skosztować aromatycznego, wrocławskiego grzańca, gorącej czekolady i innych rozgrzewających napojów, delektując się jednocześnie atmosferą nadchodzących świąt. Gorących napojów w unikatowych kubeczkach będzie można napić się w kilku miejscach: na placu Solnym w nowym trzypoziomowym domku z zegarem na wieży, w Świątecznym Wiatraku i domku z tarasem widokowym w Bajkowym Lasku, w Domku Pod Krasnalem przy pomniku Fredry, w Domku Kominkowym na pierzei północnej Rynku.

W ramach Jarmarku prowadzone będą warsztaty dla zorganizowanych grup z przedszkoli i szkół podstawowych. Najmłodsi w tym roku własnoręcznie będą lukrować świąteczne pierniczki i bezpłatnie skorzystają z dziecięcych karuzel.

Warsztaty odbędą się – wzorem roku ubiegłego – w domku z tarasem w Bajkowym Lasku oraz w tym roku – po raz pierwszy, także w trzypoziomowym domku na placu Solnym.

W pobliżu Domku Pod Krasnalem zaparkują dostojne renifery z saniami św. Mikołaja. Nieopodal choinki ustawiona będzie skrzynka pocztowa, do której wszyscy będą mogli wrzucać listy i kartki ze świątecznymi marzeniami skierowanymi do św. Mikołaja.

Na Rynek zawita krasnal Prezentuś. Legenda głosi, ze trzeba trzykrotnie dotknąć jego czapeczki, aby spełniły się wszystkie życzenia… Ten przesympatyczny wrocławski

MOC ŚWIĄTECZNYCH WYDARZEŃ! 

Jarmark Bożonarodzeniowy to także niezwykłe wydarzenia, które sprawią, że serce Wrocławia zabije mocniej! Goście Jarmarku będą świadkami niezwykłych parad pełnych muzyki, światła i energii. Cykl niezwykłych wydarzeń rozpocznie się 2 grudnia w niedzielę. Odwiedzający Jarmark będą świadkami magicznego widowiska „Święta zaklęte w bajkach”. A już 6 grudnia odbędzie się uroczyste powitanie Mikołaja oraz oficjalne rozświetlenie wrocławskiej choinki. Od 6 do 16 grudnia funkcjonować będzie jarmarkowa scena, na której będzie można podziwiać artystyczne występy najmłodszych i świąteczne koncerty, realizowane we współpracy z Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego. 9 grudnia odbędzie się tradycyjna, świąteczna parada z Mikołajem zakończona finałem na scenie. 16 grudnia paradę na Rynku poprowadzą wrocławskie elfy. Cykl widowisk zakończy się Wigilijnym Korowodem Kolędników 23 grudnia.

24 grudnia na Rynku, tuż przy choince, odbędzie się Wigilia dla Samotnych i Potrzebujących organizowana przez miasto Wrocław.

Czas spędzony na Jarmarku z pewnością na długo pozostanie w pamięci wszystkich, którzy odwiedzą wrocławski Rynek.

JARMARK BOŻONARODZENIOWY WIRTUALNIE

W tym roku strona Jarmarku Bożonarodzeniowego www.jarmarkbozonarodzeniowy.com zaprezentowana zostanie w nowej odsłonie. W zakładce plan Jarmarku dostępna jest interaktywna mapa Jarmarku z uwzględnieniem stoisk i atrakcji. To także kopalnia wiedzy dla tych, którzy na Jarmark wybierają się po konkretne zakupy. Plan Jarmarku uwzględnia asortyment dostępny w każdym domku. Turyści i odwiedzający Jarmark spoza Wrocławia z powodzeniem znajdą na stronie listę parkingów, wskazówki dojazdu na Rynek, wykaz środków komunikacji miejskiej, a także propozycję noclegów.

Jarmark Bożonarodzeniowy od 23 listopada do 31 grudnia 2018 

ŹRÓDŁO:
www.jarmarkbozonarodzeniowy.com
www.facebook.com/JarmarkBozonarodzeniowy
www.instagram.com/JarmarkBozonarodzeniowyWroclaw

Spotkajmy się na wrocławskim Rynku w świątecznym klimacie! 

Fot. Pianoforte Agencja Artystyczna 

No i popłynęliśmy „parostatkiem w piękny rejs”!

K. Krawczyk

Bez Krzysztofa Krawczyka odbył się ten rejs, ja jednak wstępując we Wrocławiu na pokład „Driady”, nie mogłem nie przywołać wspomnienia sprzed paru tygodni zaledwie. Byłem wtedy też nad Odrą, choć nie we Wrocławiu, a w Opolu. Na słupie reklamowym wisiał plakat zapraszający na koncert legendarnego piosenkarza. Jego przebój sprzed lat „Parostatek” (rok 1976), śpiewa już któreś z rzędu pokolenie. „Driada” wprawdzie parostatkiem nie jest, ale z przyjemnością wraz z Koleżankami i Kolegami udaliśmy się nią 6 września 2018 „w piękny rejs”. Choć, rzecz jasna, nie przywołany pamięcią piosenkarz, zachęcający do rejsu, był jego twórcą.

Jak zawsze, imprezie patronowały osoby od lat starające się o ożywienie naszego prasowo-wydawniczo-drukarskiego środowiska, przeżywającego, nie da się tego ukryć, z pewnością jeszcze nie uwiąd starczy, ale kłopoty wieku dojrzałego – i owszem. Takie wspomnieniowo-integracyjne imprezy, jak rejs po Odrze statkiem „Driada”, działają odmładzająco, niczym pobyt w modnych ośrodkach „spa” i chwała organizatorom, że wymienię tylko szefa SDRP Dolny Śląsk Ryszarda Mulka i dyrektora byłego Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego Zbigniewa Kawalca, gdyż ten duet i tym razem dźwigał na sobie główny ciężar przygotowań.

Ponad 90 osób „zaokrętowało” się na statku, który przy pięknej, słonecznej pogodzie o 18.30 opuścił Bulwar Dunikowskiego i wyruszył w rejs, by powrócić późnym wieczorem, co umożliwiło nam po zapadnięciu zmierzchu podziwianie fragmentów bajecznie oświetlonych historycznych budowli, m.in. wież wrocławskiej katedry. 

Obok wrażeń estetycznych nie zabrakło też doznań kulinarnych. Potwierdzi to chyba Kol. Barbara Jakimowicz-Klein, redaktor i właścicielka portalu „Smaki Wrocławia”, autorka wielu książek o tematyce kulinarnej. 

O przeżycia bardziej artystyczne zadbał muzyk Oskar Dolot wraz z solistką Moniką Pfanhauser (w cywilu pani doktor), którzy sprawili, że pokład zmienił się wnet w taneczny parkiet, co wszystkim wyszło na zdrowie, jako że taneczne krążenie każdemu poprawiło krążenie.

Gdy zniknęli na moment na parkiecie moi przystolni sąsiedzi, Anna Drajczyk i jej mąż Jan Drajczyk (redakcja „Chemika”), pogrążyłem się we wspomnieniowej rozmowie ze Zbyszkiem Kawalcem, dosiadłem do stolika, przy którym przebywał wraz z żoną Alicją Lesław Miller (sekretarz zarządu SDRP Dolny Śląsk i jednocześnie właściciel, wydawca i redaktor naczelny miesięcznika „Odrodzone Słowo Polskie”), pogadałem jak zastępca naczelnego z zastępcą z Grzegorzem Wojciechowskim („Odrodzone Słowo Polskie”), a wręcz oniemiałem na widok imponujących bokobrodów Wojciecha Wrońskiego (syna naszego nieżyjącego Kolegi Sewka z redakcji nocnej dawnego „Słowa Polskiego”), mego byłego ucznia z IX Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego).

Widoki rozciągające się za burtą „Driady” w połączeniu z muzyką i radosnym gwarem osób zapełniających statek stanowiły całość, tworzyły estetyczne wrażenie, wręcz obraz będący z pogranicza syntezy sztuk. Coś podobnego przeżywał prawdopodobnie Stanisław Wyspiański, gdy obserwował w roztańczonej chacie krakowskie wesele. I tu, i tam byli i dziennikarze, i poeci (u nas m.in. łączący obie te funkcje poeta i dziennikarz Jan Stanislaw Jeż), i tu, i tam dyskutowano o sprawach i prywatnych, i dotyczących społeczeństwa. Doprawdy była to „chwila dziwnie osobliwa” – choć dominująca atmosfera radości sprawiała, że chwili owej bardziej patronował Krawczyk niż Wyspiański!

Jak zawsze zdyscyplinowani, licznie przybyli Koledzy z byłej prasy wojskowej, m.in.  Jerzy Lesicki z żoną BarbarąCzesław Warych, były zastępca redaktora naczelnego „Żołnierskiej Rzeczy”. Prasę „cywilną” reprezentowała m.in. Kol. Ewa Ziemiańska, była szefowa działu kultury we wrocławskiej popołudniówce „Wieczór Wrocławia”. Był i dziennikarz dawnego „Wieczoru Wrocławia – Kol. Andrzej Milcarz.

Nie jest możliwe w krótkim wspomnieniowym szkicu wymienienie wszystkich przybyłych. Przepraszam i proszę o wyrozumiałość.Nie chodzi wszak o listę obecności, a o oddanie atmosfery panującej na „Driadzie”, która oby panowała też i na co dzień w normalnych koleżeńskich kontaktach. To uwaga do tych, którzy unikają nie tylko kontaktów z SDRP Dolny Śląsk, ale i z Kolegami, z którymi przecież przez wiele lat pracowali.

My, mam nadzieję, na dłużej zachowamy w pamięci nadodrzańskie spotkanie. Bo jak pisał Tadeusz Drozda, autor tekstu piosenki „Parostatek”: „Słońce na górze pięknie lśni, dobry fotograf to zdjęcie zrobił, wszystko jak żywe, aż się ckni!”

No właśnie, pozostały zdjęcia. Miłych wspomnień w trakcie ich oglądania i do zobaczenia na kolejnej imprezie!

Wojciech W. Zaborowski
Zdjęcia: Jan Drajczyk i Wojciech W. Zaborowski