


Z wdziękiem
Kto ma tyle wdzięku co ja, wdzięku co ja? No, kto ma? Przypomina się piosenka Danuty Rinn. Bo wokół topornie i bez wdzięku właśnie. Choć miłe chwile były dla nas na igrzyskach, dzięki medalom naszych sportowców. Poza tą radością powaga wciska w buty. Ostatnia Rada Bezpieczeństwa Narodowego miała – zdaniem fachowców – dziwny punkt o przeszłości marszałka Sejmu. Załoga pana prezydenta układała plan posiedzenia. Była obecność szefa BBN, choć tenże bez dostępu do informacji tajnych. Jan Czarny prozaik i satyryk pyta: A może by listkiem figowym przykrywać niektóre głowy? Tadeusz Fangrat bodajże, w swojej fraszce przestrzega: „Mądry mówi: – Sądzę lecz mylić się mogę. Głupi zaś: – To pewne i daje zawsze głowę”. Zwykli obywatele nie chcą być spięci jak agrafka. Tym, co robią ci na górze. Ale w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz.



Zimowy sen
Podobno misie jeszcze śpią. Nie wszystkie. Za oceanem kombinują. Licho też nie śpi. Wielki szef buduje Radę Pokoju. Można się wkupić za miliard dolarów. Biznes drogi. Drogi w wielu państwach zaśnieżone. Ludzie marzną i zamarzają. Awarie. Wykolejone pociągi. Kolizje aut. I jeszcze świat wariuje. Niemal wszędzie polityczne piruety. Jednak – chciałoby się zapaść w zimowy sen. Przecież jesteśmy tak dobrzy w spaniu, że robimy to z zamkniętymi oczami. Zdrowy sen przedłuża życie. Ale i skraca dzień roboczy. Właśnie, w kraju wiele szkół nie działa.
Dowcip z Jasiem. Budzi się z płaczem. – Co się stało – pyta mama. – Szkoła się spaliła. – To dlaczego płaczesz. – Bo to był sen. Inny Jasiu słyszy: – Kim chcesz zostać? – Emerytem! Żona do męża: – Miałam cudowny sen. – Dobra, nie opowiadaj. – Ile potrzebujesz? Oj, tam, może na odzież termiczną. Żeby mądre myśli nie wyparowały. Eskimos ciągnie po śniegu lodówkę. Po co? – Niech się dzieci trochę ogrzeją. Ten kawał akurat nawiązuje do „sprawy” Grenlandii… Może teraz Greatlandia? Jak Ameryka. Według agencji Reuters, tylko około 20% mieszkańców USA popiera zamachnięcie się na te wyspę.

Zaspy
W nich spory i kłopoty. Odwilż znowu wszystko obnaży. Niech tam. Byleby zawziętość i głupota topniały. Jak od dawna wiadomo – wirus głupoty jest niewidzialny ale zaatakować może każdego. Pierwsze godziny nowego roku, jak zawsze, najszybciej świętowały Nowa Zelandia, Australia, Chiny, Tajwan. W aureoli sztucznych ogni. U nas mogłyby bardziej ogrzewać, bo są mrozy. Dzieciarnia nie zapomni, co to jest zima. Taki suchar: pukanie do szyby; nawet termometr chce wejść do środka, bo ziąb ostry.
– Przed nami czas polskiego przyspieszenia – deklarował premier Donald Tusk w orędziu noworocznym. Państwo musi być skuteczne w każdych czasach. Mimo povetowanych strat. Nie tylko pogodowych. Malkontentom, nie dogodzisz: zima to mróz, wiosna – alergia, lato – upał, a jesień – plucha. Żart: pijaczek idzie po oblodzonym chodniku, z cygarem w zębach. Chwiejny kumpel pyta – dlaczego? – Posypuję popiołem, żeby nie upaść. Dodajmy – raz już upadł lecz w zupełnie innym znaczeniu.

Tradycji stało się zadość: 9 grudnia po pojawieniu się pierwszej gwiazdki na niebie – może koniecznie nie nad restauracją Galicją – 32 żurnalistów plus 4 osoby spoza Stowarzyszenia Dziennikarzy RP zasiadło do corocznie obchodzonej Wigilii. Jan Aleksander Drajczyk, przewodniczący dolnośląskiego oddziału SDRP, świątecznie tj. niezwykle ciepło powitał przybyłych, jednocześnie przedstawił projekt programu uroczystości.
W tej części Wigilii miały miejsce liczne uhonorowania zasłużonych dolnośląskich dziennikarzy. Koleżanka Barbara Deręgowska została Dziennikarzem Roku dolnośląskiej SDRP. Nim przewodniczący wręczył Jej symboliczny dar Srebrnego Pióra odczytano zgrabnie merytorycznie ułożoną przez Jana Stanisława Jeża laudację. Przypomniano w tym okolicznościowym tekście nie tylko wieloletnią i wielokierunkową różnorodną publicystykę Laureatki, ale także Jej zaangażowanie społeczne oraz np. publikowane przez wiele lat teksty dotyczące służby zdrowia i szpitalnictwa. Te ostatnie wątki w oddzielnym wystąpieniu przekazał zebranym dyrektor Szpitala 40-lecia prof. dr nauk medycznych Wojciech Witkiewicz.

