
Felieton to gatunek publicystyczny, który w subiektywny sposób porusza i komentuje
wydarzenia i sprawy z wielu dziedzin – społecznych, kulturalnych i politycznych.
Podpisuję je swoim imieniem i nazwiskiem. To oznacza, że biorę za nie odpowiedzialność.
To mój punkt widzenia na zjawiska dokoła. Nie oczekuję, że wszyscy go podzielają.
Rozumiem, że inni mają inny ogląd rzeczywistości. Szanuję to.
Z kroniki pani G. (nr 93; 22.09.2026 r.)
Konik po lecie
Co będziemy robić, kiedy wkrótce przemienimy się w jesieniarzy zastępując – letniarzy?
Zajmiemy się swoim pasjami. Dwaj koledzy rozmawiają: – Jakie masz hobby? – Mam konika. – Właśnie, jakiego? – Mówię przecież. Pytam – jakiego? – irytuje się rozmówca. – Powtarzam – mam konika, któremu dałem imię hobby. Dogadali się czy nie? Analogia do naszych szczytów władzy? Zamiast odpowiedzi, inny dialog znajomych: – Co zbierasz? – Książki, których nigdy nie przeczytam. – O?! – Moja „lista do przeczytania” jest ciągle przeze mnie czytana.
Mowa trawa. Słowa bez pokrycia. Jak na niektórych konferencjach prasowych. Albo – na łapankach w Sejmie, kiedy czeka się na zgrabne wypowiedzi. Wątpliwa przyjemność. Mówić, choćby koszałki opałki. Czyli bzdury, bo mikrofon nie znosi ciszy. Chodzi o lans. Wnikliwy obserwator powiada, że w polityce panuje rytuał blagi. Otulony w aluzyjność i napastliwość. Jest na to celne określenie z pewnej gry dla dzieci – można laserować pistolami. Zaskoczenie też jest bronią. Szef nowego odłamu ugrupowania pana prezesa, rekomendując swego kolegę na wicemarszałka Sejmu, rzekł, że teraz będą patrzeć władzy na ręce. Czy będą aż tak blisko rządzących – nie wyjaśnił. Cóż, wiara może czynić cuda. Sarkastyczny krajan uważa, że z opozycji można się wylizać. W ogóle – to ujeżdżany jest inny konik. Co będzie w Trybunale Konstytucyjnym, po wyborze przez Sejm Macieja Berka. Zasili korytarzowe ławki? Sprzeczne z prawem I sprzeczne z rozumem. Kontrowersje nie cichną. Podszepty do rozróby – też nie. Były nawet obchody 40-lecia tej instytucji: obchody oficjalne i alternatywne. A bo to jedna u nas dwoistość! Rany, jakby było miło, gdyby – jak w Los Angeles jeździły taksówki bez „drajwerów”. Od kilku lat mają tam auta autonomiczne. Jest mniej stłuczek. Kierowcy nie wymądrzają się. Nie ma w czasie jazdy ostrej krytyki i, nie daj Boże, szydzenia…
Jak walec przetacza się u nas afera na literę Z (w nazwie na końcu o). Są zatrzymania, przecieki i nieudane odrzucenie weta prezydenta dot. ustawy. Do trzech razy sztuka. Zatem – stosowny żart, z sądu: – Nadal uważam, że jestem niewinny – podkreśla oskarżony. Sędzia: – Jasne, wszyscy tak twierdzą. – Skoro wszyscy, to z pewnością jestem niewinny.
Niedawno świat obiegła informacja, że para książęca Harry i Meghan nadal nie będzie wykonywać obowiązków dworu. Po królewsku znaczy teraz – skromniej? Reporterzy przekazywali, że w tej sprawie brytyjskie społeczeństwo jest podzielone na pół. – Niemożliwe – dworuje sobie pewien emeryt – myślałem, że tylko u nas tak jest?! Jeszcze międzynarodowa ciekawostka: w rocznicę 11 września, kiedy po ataku terrorystycznym runęły dwie wieże, w dwudziestą rocznicę upamiętnienia ofiar, z Wieży Mariackiej rozległ się hejnał wykonany przez amerykańskiego żołnierza. A prezydent jego kraju, już całkiem niedawno zapowiedział większą liczbę jego wojska, rozlokowaną w Polsce. Takie wieści są świetnie przyswajane. Zwłaszcza, w czasie, gdy mieszkańcy wschodnich województw Polski będą szkoleni z obrony cywilnej. Teraz, skojarzenie nieuprawnione, ale znany satyryk przypomniał, że w naszej stolicy jeden pan biegał z atrapą strzelby, podczas wiadomej rocznicy, 10-ego dnia miesiąca. – Pewnie to był instruktor paintballa – skomentował.
Żart jako odreagowanie. Pacjent skarży się lekarzowi: – Doktorze, prześladuje mnie koszmar. Śni mi się, że ciągle ktoś za mną chodzi. – A kim pan jest z zawodu? – Przewodnikiem. W warzywniaku, wędkarz prosi o kilo robaczywych jabłek. – Po co? – pyta sprzedawca. – Jutro idę na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku. Gadki wędkarzy to zawsze kapitalna beka. – Łowisz na ser? – Tak, jak złapię, to na kolację ryba. A jak nie – to mam ser.
Jeszcze o tych, co mają żyłkę w wodzie. Kolega do kolegi: wiesz, dzisiaj jest znakomita woda. Ryba ani myśli wyłazić. I jeszcze: – Dlaczego masz spuchnięty policzek, ząb cię boli? – Nie, robaki rozmrażam.
Dla amatorów wędrówek, rada: jeśli zbłądziłeś w lesie, spójrz na gwiazdę polarną; jest taka mała w porównaniu z twoim problemem. A dla miłośników miłych słówek, żona do męża. – Kochanie, powiedz mi coś czułego? – Sejsmograf. Marcel Achard, nieżyjący dramatopisarz, przekonuje: „Ludzie wierzą, że aby osiągnąć sukces, trzeba wstawać wcześnie rano. Otóż – nie. Trzeba wstawać w dobrym humorze”. Dodajmy, nie przespać pięknej jesieni; właśnie nadeszła.
Małgorzata Garbacz
Z kroniki pani G. (nr 92, 31.08.2026 r.)
Koktajl
Powakacyjny miszmasz. Zanim każą uczniom poważnie odpowiadać. Na przykład, tak: – Co to jest różniczka? – Wyniczek odejmowanka. Szkoła od września ma bana na komórki. Niektóre gry są hazardem, a większość filmików ogłupia. Twierdzą znawcy netu. Oby, uzależnione dzieciaki nie reagowały, na pytanie z żartu, czy ten zegarek dobrze chodzi? – Nie, trzeba go nosić. Małolaty gardłują się, że chcą „więcej ekranów”. Dorośli, nie cykajcie się, radzi pedagog, kontrolujcie i ograniczajcie.
Wokół fałszywe autorytety moralne. Politycy też chcą do nich należeć. Ci z trzonu i kapelusza dużej opozycyjnej partii (terminologia grzybowa, wszak wysyp) obrzucają się mokrą ściółką, by nie rzec – błotem. Znane powiedzenie – wielka to wada, gdy kto dużo gada. Albo – pobożna minka, łajdackie sumienie. Cytat ze „Starej szkoły” Tobiasa Wolffa: „Postrzegał to nie jako kłamstwo, ile chwilowe przytępienie instynktu prawdy”. Owo chwilowe przytępienie może słono kosztować. Bo, podobno mózg człowieka przerabia około 70 tys. myśli dziennie. Zdaniem wicepremiera, K. Gawkowskiego, ministra cyfryzacji, infosfera polska zawiera coraz więcej dezinformacji. Czujni dorośli nadal w cenie. Również – do analizy sposobu i autora kradzieży danych osobowych 19 milionów rodaków z pewnej platformy usług medycznych.
Warto eksponować fascynujące wydarzenia. Bartek Kubkowski, 2. sierpnia 2026 r., przepłynął Bałtyk, ze Szwecji do Dziwnowa. Pokonał dystans 160 km, przez 55 godzin. Wyzwanie i szczytny, onkologiczny cel. I mniejszy kaliber – R. Lewandowki zdobył dla swojej amerykańskiej drużyny dwa gole, dzięki którym wygrała mecz. Asymilacja i takie ma imię. A propos USA: nie będzie wielkiej sali balowej przy Białym Domu, tamtejszy sąd nakazał wstrzymanie budowy. Ekscentryczny prezydent zapewne wymyśli nowy plac zabaw – dworuje sobie obserwator „cudów” za Atlantykiem. Owszem, najtrudniej stłumić tzw. iskrę bożą do rozrabiania (dań) w światowym tyglu… A wobec absurdów, językoznawca ma na podorędziu zdanie: Nie pomoże zeru korona z papieru. Wiadomo, nikt nie ponosi kary za myślenie. Student podczas egzaminu; profesor: – Ależ pan leje wodę! – Muszę, bo temat – rzeka. Celna riposta też wymaga namysłu. Jeszcze jedna: Podczas rekrutacji, kadrowy mówi do kandydata, że ma zbyt duże wymagania finansowe, jak na brak wykształcenia. Kandydat: – Cóż, ciężko jest robić coś, o czym nie ma się pojęcia! Albo – wręcz zbyt duże. Dowcip: szklarz dzwoni do drzwi. – Ja do wymiany okien. – Gospodarz: – Już jeden pan przyszedł. – To ja, ale wypadłem na zewnątrz.
Na zewnątrz wyszła też ekipa TVN 24, która obchodzi 25-lecie. Ludzie tej stacji rozjechali się po kraju. Spotkali się z widzami w kilkunastu miastach. Pili razem kawkę. I słuchali pochwał oraz krytyki. To przynosi dobre efekty, o czym wiedzą politycy różnych partii, też wojażujący po Polsce. Słyszą, między innymi, o niespełnionych obietnicach. Na campusie Polska, premier D. Tusk, przyznał, że martwi go tempo rozliczeń poprzedników u władzy. Och, głos sumienia ma czasem chrypkę…
Na politycznym campusie, raczej poligonie, huczne były obchody święta Wojska Polskiego. Prezydent K. Nawrocki znowu wspominał iluzoryczną pożyczkę ze strat NBP. Premier W. Kosiniak-Kamysz podał nowe rozwinięcie SAFE: S – jak sojusze, A – jak armia, F – jak fabryki, E – jak Europa. Nasze siły zbrojne – karmione porządnie. Podobnie, jak turyści w dużym hotelu, w Długopolu Zdrój. Pycha – śniadania i obiadokolacje, a potem, tylko skok przez ulicę do parku zdrojowego. Aby na plenerowej siłowni zrzucić nadmiar apetytu. Natomiast, zrzucanie skutków ochoty na szybki zarobek przy pomocy Zondacrypto, łatwo nie przyjdzie. Afera odżyła. Jeden pan, szef MKOL (sprawa hetką pentelką nie jest) ma zarzuty i zasądzony areszt. Innym panom cierpnie skóra. Ze strachu. To nie bagatelka. Pieniądz, co prawda, nie tuczy. Lecz pięknie przyozdabia. Przyciąga. A zmniejszać nadwagę można, wędrując po szczytach, choćby w górach Bystrzyckich. Łagodna Jagodna. Spacerowy szlak dla wszystkich
godny polecenia.
Małgorzata Garbacz
Z kroniki Pani G. (nr 91; 27.07.2026 r.)
Sezon grilla
Nowa formuła. Do przełknięcia odświeżone cele i wątki. Szaszłyk spraw. Ten prawdziwy, w nadbałtyckich barach, jest często ze schabu. Kształtne krążki. Smaczne. Choć do karkóweczki tęskno. Rożen się kręci. Grillowanie trwa. Do tego, wyskoki. Napoje znaczy. Dowcipny somelier (znawca trunku) odpowiada na pytanie, jakie najlepsze? – Te otwarte wczoraj wieczorem. – A z jakich kieliszków nie można pić wina? – Z pustych. Sycić się z umiarem. Ludwik Pasteur; „Butelka wina zawiera więcej filozofii niż wszystkie książki na świecie”. J. W. Goethe: „Życie jest zbyt krótkie, aby serwować przecięte wina”. Mój sąsiad ma współczesne powiedzenie: – Wino, to poezja w butelce zamknięta, a korkociąg to klucz do tej biblioteczki. Jego kolega – wędkarz dodaje: – W winie – mądrość, w piwie – siła, a w wodzie – bakterie.
Hm, wakacyjne tematy. Taki napad (po czesku znaczy pomysł) felietonisty. Ludzie ślą pozdrowienia z wyjazdów. Pewien list (żart) brzmiał: „Uwierz mi. Możesz tańczyć. Podpis – wino”. W kołobrzeskich kawiarniach są recitale i występy. Grają taperzy, co przygrywali kiedyś do niemych filmów. Robią nastrój. Świetny. Lato pogodowo marudne. Troszkę orzeźwienia. Mamy nową twarz w Ministerstwie Obrony Narodowej. Pierwsza kobieta w resorcie. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka niedawno poleciała za ocean ustalać warunki pobytu u nas żołnierzy amerykańskich. Publicznie informowała też o negocjacjach dotyczących produkcji patriotów. To patriotów teraz będą produkować – dziwi się pewien kpiarz. I sekunduje pani Magdalenie po angielsku: Stay strong – trzymaj się! A sarkastyczny przeciwnik, nie tylko tej polityczce, przypomina, że winie po piętach depcze kara.
W lipcu przeżyliśmy zalania (a propos – trunków) wielu domów. Intensywne ulewy.
Gradobicia. Jak deszcz – źle. Jak upał – jeszcze gorzej. Krążył mem: termometr puka o szybę. I prosi o azyl. Platformy społecznościowe mogłyby także pukać w ekraniki użytkowników. Głowy przegrzane. Fraszka Tadeusza Fangrata, o listach sprzed lat: Pisali je mali, a diabli nadali. Teraz Robert Lewandowski gra w Chicago Fire. Czy mu się opłaci zadawać ze strażakami? W świecie piłkarskim szok. Z innego powodu. Po cofnięciu amerykańskiemu piłkarzowi czerwonej kartki, na skutek interwencji prezydenta jego kraju. – Czy już żadne reguły nie obowiązują –
pytali sfrustrowani kibice. I nie tylko oni. Nasuwa się wypowiedź, w innej kwestii – prof. Marcina Wiązka, do 23 lipca 2026 r. Rzecznika Praw Obywatelskich: – Polityka nie powinna zwyciężać nad godnością człowieka. Następczyni profesora, mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram deklaruje, że wyznaje to samo kredo.
Podobnie, po szczycie NATO w Ankarze, dwaj wicepremierzy R. Sikorski i W. Kosiniak- Kamysz oświadczyli zgodnie: – To był dobry dzień dla Polski. No to, cze(k)o jeszcze chcesz? Hasło z reklamy słodkości znanej, rodzimej firmy. Odpowiedź: spokoju i zadowolenia. Młody ziomal apeluje, żeby iść na zgodę, a nie – na udry.
„Udarty”, raczej – odarty zostaje dobrobyt lekarzy. Pewien sprytny medyk, pracowałniemal na okrągło. Fakt – petarda! Trochę kaski oddał. Wpadka została. Co będzie efektem podjętej chirurgicznej operacji odchudzania lekarskich portfeli? Oraz nie wypłacania im wysokich procentów od tzw. procedur? A to przecież bardzo zażarło. Nic tak człowieka nie zdobi jak cnota – według dawnego powiedzenia. Czyli, wokół jest wielu nieubranych?!
To rzeźbienie w płacach łatwe nie jest. W opozycji – jest rzeźbienie w… owocach i warzywach. Nazywa się carving. W Polsce mamy nawet mistrzów światowych rywalizacji. Nastolatek zaprzyjaźniony z kulinariami rzekł, że to fajna „popularka”. Inną zyskali mistrzowie świata w piłce nożnej. Eviva Espana! Jak tytuł znanej piosenki. Autobus z graczami przemierzał Madryt. Miał napis: Stars shine together (gwiazdy świecą wspólnie). Oby – na wszelkich „boiskach”. Bez robienia z muchy słonia. Jak na platformach społecznościowych, gdzie przeniosła się polityka. I nie znajdziesz tam trusi, czyli ludzi bojaźliwych. Wszyscy, panie, herosi.
Małgorzata Garbacz
Z kroniki Pani G. (nr 90; 29.06.2026 r.)
Rycząca 40-tka
A raczej – parząca. Wysoka temperatura. Parzy na Zachodzie Europy. U nas też. Wielu czeka na urlop. Wiercą się przy biurkach. Koledzy pytają jednego niecierpliwca: – Masz ADHD? – Nie, nie wziąłem (z kabaretu Neo-Nówka). Weź, nie pytaj! Śpiewa Paweł Domagała. Wrocławianin z urodzenia. A na jednym z budynków tego miasta taka wklejka (wlepka?): „Poczucie absurdalności może porazić byle jakiego człowieka na zakręcie byle jakiej ulicy”. Kłamstwo wylewa się z Internetu. Na przykład, saloniki w SOR-ach, ponoć założone przez rezydenta krezusa są już w każdym szpitalu i nawet – w przychodni. W wymienionym mieście zrealizowano kampanię „hejtOVER”. Przelało się. Zatem – lżejszy kaliber: Pod koniec maja krążył mem przed wyborami w Krakowie: „Może pan Hołownia na wysokiego prezydenta?”. A pod koniec czerwca ten pan zrezygnował z wiceszefa partii, którą sam założył. Pewnie utworzy nowe stowarzyszenie. Tyle w temacie Sz. Hołownia. Natomiast Sejm, którego nadal jest wicemarszałkiem (lukratywna posada) przyjął ważną ustawę o statusie osoby najbliższej. Senat nie wniósł poprawek. Co wniesie PKN (prezydent Karol Nawrocki)? Ustawa niczego nikomu nie odbiera. Jak kancelaria prezydenta odbierze nowy akty prawny i co de facto odbierze setkom tysięcy zainteresowanych rodaków?! Było mówione, że nie podpisze. Było pokłócone. A kiedy będzie pogodzone?! Malkontent uważa, że wieloma sprawami nie należy zawracać głowy
głowie państwa. Akurat inne balansowanie na linie zaliczył 31 maja 2026 r. Estończyk Joan Roose, który przeszedł pół kilometra na taśmie rozciągniętej między najwyższymi budynkami w naszej stolicy.
W życiu publicznym emocje również napięte. Idźmy więc w inne rejony. Maja Chwalińska – „odkrycie tenisowe” zajęła drugie miejsce w turnieju Rolanda Garrosa, zaliczanym do Wielkiego Szlema w tenisie. Maja, dawaj – niesie się okrzyk entuzjastów. Chcieliby, aby wygrała „na zaśkę”. Czyli – na zaś, w niedalekiej przyszłości. Ona sama odpowiada, że kliknęło. Skromna znakomitość. A wielu polskich sportowców w różnych dyscyplinach gra lepiej w reklamach niż na boiskach… W Polanicy Zdroju, 6 czerwca 2026 r., odbył się świetny występ Silesian Jazz Orchestra. Jego lider, Amerykanin od dziesięciu lat u nas, chwalił ze sceny: – Ciągle mnie w Polsce wiele „zadziwuje”. Nas też. A Polakami jesteśmy od dawna, niektórzy – od urodzenia. Ciągle nie wiemy, jak dojechać do spokoju. Dowcip – synek do taty: – Co to jest GPS? – Mówi jak i gdzie dojechać. – To, jak mama – cieszy się malec. Inny pyta tatę informatyka: – Dlaczego słońce wschodzi na wchodzie, a zachodzi na zachodzie? – Oj, nie ruszaj nic, bo jeszcze działa.
Na Zachodzie – kanclerz Niemiec, wręczył D. Trumpowi koszulkę piłkarską z numerem 47 (kolejność urzędu prezydenta w USA). Na szczycie G7. Szczyt kreacji czy szczyt odwagi. Jeszcze w zachodnich rewirach: G. Meloni, premier Włoch boksuje się na słowa z opalonym prezydentem. Po obu stronach to szczyt braku dyplomacji. A co na Wschodzie? PKN odebrał Order Orła Białego prezydentowi W. Zełeńskiemu. Ten go odesłał. Trwa zabawa w
„MACHNIOM”. Po obu stronach zwracają. Odznaczenia, rzecz jasna. Pewnie nadejdzie czas poprawy relacji. Oby tylko ten czas się nie potknął. Hm, nie ma kogo wziąć na spytki. Lepiej popatrzeć w niebo. Tam latają F 35 – samoloty piątej generacji. Powietrzne stanowiska dowodzenia. Była u nas wielka feta po zakupie tych maszyn w USA. Były peany. O dobrych kontaktach między obydwoma państwami. Warto odnotować. Takie delfiny (z wyglądu) w chmurach. Bo na ziemi – PKN przy klatce MMA, w Waszyngtonie. Sztos. Zaprosił 80-latek z
Białego Domu. Media pokazały go w wielkim zachwycie. A złośliwiec napisał do Szkła Kontaktowego: „Dać mu wreszcie tego Nobla. Z klocków lego. Albo puzzle z 250-ciu kawałków, na rocznicę powstania potężnego państwa”.
Żeby nie zrzędzić tu, na naszym padole, zostańmy jeszcze w przestworzach. Kawał: żołnierz w samolocie, pyta swego dowódcę: – Co się stanie, gdy mój spadochron się nie otworzy? – Znajdziesz się na ziemi jako pierwszy. Zawsze jest pozytywna pointa. Podobnie, jak w innym żarcie. Pacjent skarży się u fizjoterapeuty, że po nocy wszystkie kości go bolą. – To jest kara. Za to, że pan w nocy spał! – Rozumiem, że powinienem cały czas szaleć. – Tak, gimnastykując się. No, może jeszcze drink od czasu do czasu. Wiecie, że do ryby białe wino, do
mięsa czerwone. A do poniedziałku – każde. Niech moc będzie z nami. W upalne i ulewne dni. W oczekiwaniu, że ktoś wymyśli sztuczną przyzwoitość, żeby nie irytować się głupotami wokół. Lato – wszak czas odpoczynku.
Małgorzata Garbacz




