90 urodziny red. Stanisława Spyry!

Piąte osiemnaste urodziny obchodzi red. Stanisława Spyra! W imieniu wszystkich koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk składamy najszczersze życzenia: Wielu następnych „osiemnastek” w dobrym zdrowiu!

90-lecie red. Stanisława Spyry było okazją do spotkania jubilata z red. Wiesławem Gerasem, członkiem Komisji Rewizyjnej ZG SD RP, który w imieniu Jerzego Domańskiego, przewodniczącego ZG SDRP, wręczył jubilatowi list pochwalny. List gratulacyjny wręczył Jubilatowi również Waldemar NiedŸźwiecki, przewodniczący Zarządu SDRP Dolny ŒŚląsk.

 Stanisław Spyra ur. 29 maja 1925 r. w Chorzowie; 70 lat w dziennikarstwie, redaktor naczelny w czasopismach na Wybrzeżu i Śląsku, redaktor naczelny Rozgłośni Polskiego Radia we Wrocławiu, dziennikarz Interpresu – korespondent w Berlinie, szef Biura Prasowego Pielgrzymki Jana Pawła II we Wrocławiu.

Gloria Artis dla Wiesława Gerasa

W Toruniu ojciec najstarszego na świecie wrocławskiego festiwalu teatrów jednego aktora, Wiesław Geras, został uhonorowany brązowym medalem Gloria Artis oraz nagrodą prezydenta Torunia.

Tu nie ma miejsca na całą epopeję, więc będzie telegraficzna dygresja – napisał Krzysztof Kucharski. Geras przyjechał z Torunia do Wrocławia i tu w Piwnicy Świdnickiej powołał do życia w roku 1966 Ogólnopolski Festiwal Teatrów Jednego Aktora. Gdy festiwal administracyjną decyzją przeniesiono w roku 1976 do… Torunia, jego kontynuacją stały się WROSTJA, które historię liczą sobie od początku, a konkurs po 25 latach wrócił do Wrocławia i odbywa się pod egidą WROSTJA. Do Torunia po pięciu latach przerwy festiwal mono mocno artystycznie związany z Wrocławiem, także osobą Wiesława Gerasa. I tyle, jeśli ktoś z tego pomieszania z poplątaniem coś rozumie.

 

Wiesław Geras kawalerem Krzyża Oficerskiego OOP

Wiesiu, kiedy Ty na to wszystko masz czas? Bo przecież oprócz teatrów i kilku innych zajęć w kulturze, od lat jesteś nadzwyczaj aktywnym działaczem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP – zarówno w centrali, jak i w naszym regionie. W każdym razie – cieszymy się z tak ważnego wyróżnienia i ściskamy serdecznie Przyjaciele z SDRP Dolny Śląsk


Wiesław Geras w chwilę po odznaczeniu Go przez przedstawiciela Prezydenta RP podczas otwarcia 39. międzynarodowych WROSTJA 18 XI 2005 r. Fot. Maciej Szwed

Od kilku lat namawiałem Wiesława Gerasa, ojca i dyrektora Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora (www.wrostja.art.pl), których korzenie sięgają roku 1966, kiedy to w Piwnicy Świdnickiej odbył się pierwszy, wymyślony przez niego Ogólnopolski Festiwal Teatrów Jednego Aktora, żeby dał sobie spokój. Za wielkie serce i jeszcze większą społeczną pracę spotykało go tylko sporo afrontów, nawet od ludzi, których uważa się dziś za osoby kulturalne i należące do intelektualnej elity. W ostatnich dwóch, trzech latach trochę się to zmieniło. W tym roku został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, wcześniej, bodaj dwa lata temu, dostał z okazji Dnia Teatru nagrodę marszałkowską.

Na ubiegłorocznym festiwalu Geras publicznie ogłosił, że po 40. międzynarodowych WROSTJA żegna się z festiwalem jako dyrektor, ale chętnie będzie służył następcy (albo następczyni) pomocą, radami i kontaktami. Paradoks największy polega na tym, że ten człowiek bez żadnego etatu i biura organizacyjnego, solo, robi najpoważniejszy rangą w tym gatunku (najmniejszych, bo jednoosobowych teatrów) festiwal, na którzy zjeżdżają dyrektorzy festiwali z całej Europy. Przy okazji warto zauważyć, że to jedna z najstarszych tego rodzaju imprez teatralnych w naszym kraju, która na dodatek nie tylko nie ma zadyszki, ale jej artystyczny poziom wciąż rośnie. W tym roku Geras był artystycznym doradcą amerykańskiego festiwalu prezentującego europejskie monodramy w Chopin Theatre w Chicago.

W Europie i na świecie, nie wyłączając Australii z Oceanią, teatry jednego aktora przeżywają renesans. Przed paru laty powstała organizacja zrzeszająca wszystkich dyrektorów europejskich festiwali teatrów jednego aktora. Wiesław Geras jest w tym gronie osobą kluczową, a jako organizator festiwalu wręcz wzorcem. Więcej na ten temat można przeczytać w prasie zagranicznej niż polskiej.

Krzysztof Kucharski

*    *    *

39. WROSTJA już za nami. Co, z punktu widzenia ich szefa, udało się, a na co należy spuścić zasłonę milczenia?

     – Najważniejsze jest to, że spotkania w ogóle się odbyły. Dwudniowa część konkursowa miała bardzo wysoki poziom i, co najciekawsze, konkurs wygrał amator Julian Swift Speed, mimo że startowało dziesięciu profesjonalistów. Ogromnie zaskoczyła edycja międzynarodowa, w której wzięło udział pięciu aktorów polskich i siedmiu z zagranicy. Spektakle zagraniczne zrobiły furorę. Zaskoczeniem negatywnym był natomiast występ Michała Żebrowskiego.

     No właśnie, wielu spośród bywalców festiwalu było zawiedzionych.

     – Żebrowski uwierzył, że jest wielką gwiazdą i zrobił bardzo słaby monodram. Publiczność oczywiście przyszła, bo dużą rolę odgrywa nazwisko. Niestety, zabrakło wartości artystycznych. Zresztą różnego rodzaju nagrody dostali wszyscy oprócz Żebrowskiego, To również daje do myślenia. Poza tym naprawdę zachowywał się jak gwiazda. Nie zechciał przywitać się z gośćmi festiwalowymi, nie uczestniczył w żadnej dyskusji, nie obejrzał ani jednego spektaklu.

     Nie tylko ta gwiazda nie zabłysła.

     – Wojciech Pszoniak? Pszoniak to mistrz. Przygotował spektakl aktorsko poprawny, powszechnie uznany za dobry, ale nie do końca spełniający oczekiwania. Dlaczego tak się dzieje? Razem z nieżyjącym już Tadziem Burzyńskim, który towarzyszył mi przy festiwalu od początku, zawsze hołdowaliśmy jednej zasadzie: idealny teatr jednego aktora to teatr intymny. Przyjeżdża facet bez żadnych rekwizytów i może grać w każdych warunkach. Tak było do tej pory. W tym roku przyjechało jednak trzech polskich aktorów, którzy mają spektakle przygotowane przez teatry.

     Problem polega na jednej rzeczy: czy ja, jako aktor, chcę coś zagrać, bo sobie to wymyśliłem, w wolnej chwili przygotowałem, przychodzę i prezentuję, czy dostaję zlecenie z teatru. Spektakl Żebrowskiego kosztował tyle, ile wynosiło honorarium połowy aktorów zagranicznych. Przyjechał za nim wóz techniczny i siedmiu ludzi! A aktor z Włoch przyjechał tylko z krzesełkiem. Zagrał i dostał nagrodę. Aktor z Kamerunu nie przywiózł nic oprócz miski. Nam o taki teatr zawsze chodziło.

     Z drugiej strony, wbrew sobie, zaprosiłem trzy monodramy z repertuaru teatrów, bo chciałem pokazać, czym się teatry zajmują. Jednocześnie były to głośne nazwiska, bo muszę patrzeć również pod kątem publiczności, która na nazwiska przychodzi i nagradza je brawami. Zaskoczył, pozytywnie, Peszek, natomiast – znowu negatywnie – Andrzej Grabowski. Po takim aktorze można się spodziewać czegoś więcej. Ale na jego spektaklu był tłum, bo wszyscy go pamiętają jako Kiepskiego. Publiczność była zachwycona, niemal mu sto lat śpiewała, a fachowcy mówili: „Jędruś, k…, coś ty zrobił?".

     Z bardzo dobrym przyjęciem spotkali się aktorzy zagraniczni.

     – Bo poziom był bardzo wysoki, kilka spektakli było naprawdę wybitnych. Felix Kama, świetny Wertyński z Ukrainy, Georg Kaser, który pojawił się u nas po raz drugi.

     W przyszłym roku odbędzie się kolejna, okrągła, bo 40., edycja Spotkań. Jak Pan sobie wyobraża przyszłość festiwalu?

     – Nikt nie chce wierzyć, choć od pewnego czasu to zapowiadam, że ja chcę być szefem festiwalu właśnie do 40. edycji. Już dłużej – jako Wiesław Geras, facet, który ma 67 lat – nie mam ochoty być człowiekiem od wszystkiego. Nie mam nawet biura festiwalowego, nikogo do pomocy. Trzeba wymyślić, to wymyślę. Napisać list? Napiszę. Pójść do sponsora i na pocztę? Pójdę i wyślę. Tej roli nie chcę już pełnić. Pojawiła się idea, żeby Spotkania przypisać Teatrowi Lalek, który świetnie sprawdził się pod względem technicznym w tym roku. Koniec żartów. Mogę zostać przy festiwalu, ale nie chcę już być chłopcem na posyłki – są pewne granice. Tym bardziej że wszyscy ustawiają się bokiem. Dotacje zawsze były niskie, zainteresowania urzędników niemal nie ma, podobnie jak dyrektorów wrocławskich placówek kultury. Dlaczego szkoła teatralna nie wykorzystuje najlepszych aktorów, którzy przez tydzień siedzą w mieście, mają przedpołudnia wolne i są do dyspozycji? Żaden aktor wrocławski nawet nie przyjdzie pooglądać spektakli, brakuje animatorów. A przecież my to dla nich robimy. To pozostawia pewien niedosyt.

     W którą stronę pójdzie festiwal, żeby przyciągnąć kolejne pokolenie teatromanów?

     – Tu niewiele można zmienić. Festiwalu nie wolno puścić z Wrocławia. Trzeba nadal dokumentować kolejne edycje, nie wyrzucać na śmieci już istniejącego archiwum. Kontynuować, nie kombinować, nie wymyślać rewolucji. I jak najmniej spektakli przygotowanych przez teatry – tegoroczne doświadczenie mnie w tym utwierdziło.

Panorama Dolnośląska
Nr 48(65), 4 XII 2005

Wiesław Geras przewodniczącym Głównej Komisji Rewizyjnej SD RP

Sześcioro delegatów SD RP Dolny Śląsk wzięło udział 30 maja 2008 r. w Warszawie w obradach VII Zjazdu: Jan Akielaszek, Zdzisław Czekierda, Małgorzata Garbacz, Wiesław Geras, Jan Cezary Kędzierski i Helena Wojtas-Kaleta.

O aktywności naszej grupy – niżej, tu natomiast z satysfakcją odnotowujemy powierzenie Wiesławowi Gerasowi bardzo ważnej w strukturze Stowarzyszenia funkcji przewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej, w której nb. wykazał się już szczególną aktywnością w  poprzedniej kadencji jako wiceprzewodniczący GKR.

Wiesiek – doświadczony dziennikarz i świetny organizator, twórca i od ponad 40 lat dyrektor Wrocławskich Spotkań (u zarania – Festiwalu) Teatrów Jednego Aktora – w Stowarzyszeniu działa już od wielu lat, zawsze z pożytkiem dla tej organizacji.

Wiesiu, serdecznie gratulujemy!

Jerzy Domański ponownie przewodniczącym ZG SDRP

Delegaci na VII Zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy RP wybrali nowy Zarząd Główny. W jego skład weszli:
– Ryszard Bójko
– Jerzy Domański
– Józef Królikowski
– Zbigniew Konarski
– Tadeusz Myślik
– Anna Orzechowska
– Ryszard Sławiński

oraz, zgodnie ze statutem, nowo wybrani przewodniczący zarządów oddziałów SDRP:
– Zbigniew Kołpacki (Bydgoszcz)
– Jerzy Model (Gdańsk)
– Kazimierz Zarzycki (Katowice)
– Kielce – vacat
– Sławomir Pietrzyk (Kraków)
– Stanisław Wojnarowicz (Lublin)
– Ryszard Poradowski (Łódź)
– Tadeusz Willan (Olsztyn)
– Stefan Kostecki (Poznań)
– Szymon Jakubowski (Rzeszów)
– Jan Zarzycki (Szczecin)
– Marek Kuliński (Warszawa)
Jan Cezary Kędzierski (Wrocław)
– Tadeusz Krupa (Zielona Góra)

Na posiedzeniu inauguracyjnym Zarząd wybrał red. Jerzego Domańskiego na przewodniczącego Zarządu Głównego, zaś funkcję sekretarza generalnego powierzył red. Tadeuszowi Myślikowi.

Jerzy Domański jest redaktorem naczelnym tygodnika "Przegląd". Jest też przewodniczącym ustępującej Rady Nadzorczej PAP SA. Tadeusz Myślik jest emerytowanym dziennikarzem.


W progach warszawskiego Domu Dziennikarza: Jan Akielaszek, Jan Cezary Kędzierski, Małgorzata Garbacz, Zdzisław Czekierda, Helena Wojtas-Kaleta, Wiesław Geras.


Delegaci SDRP Dolny Śląsk na sali obrad VII Zjazdu.


Jerzy Domański po raz trzeci został wybrany na przewodniczącego Zarządu Głownego SDRP.

Moje zapiski z VII Zjazdu

Obrady trwały od godz. 10.30 do 18.00. Pojawiło się wiele tematów. Wyłowiłam niektóre, dla mnie warte zapamiętania. Podkreślam – dla mnie, delegata na zjazd, Gosi Garbacz.

Z wystąpienia ustępującego Przewodniczącego ZG:
– Niewątpliwie sukcesem jest sprzedaż Ośrodka Dziennikarzy w Kudowie i biblioteka.
– Co dalej z SDRP? Potrzeba 20 osób, które zechcą się udzielać. Kryzys aktywności społecznej jest wszędzie, ale spośród 2400 płacących składki z pewnością można znaleźć chętnych do pracy.
– Atutami SDRP jest udział w Konferencji Mediów Polskich oraz Radzie Etyki Mediów.
– Nasz głos powinien być słyszalny w sprawach: abonamentu za RTV, ustawy o mediach, światopoglądowych.
– Trzeba nieustannie wyrażać wolę porozumienia z SDP i innymi organizacjami dziennikarskimi.
– Nasze minusy to: amatorszczyzna w promowaniu się, nieobecność w mediach, kiepska strona www.
– Co może zrobić SDRP dla dziennikarzy? Warto powołać Biuro Interwencyjno-Prawne, które pomoże w rozwiązaniu różnych problemów dziennikarzy.

Z dyskusji nad poprawkami w Statucie:

– Uchwalono, że ZG będzie liczył 7 członków wybranych na zjeździe oraz 14 przewodniczących zarządów wszystkich oddziałów; Główna Komisja Rewizyjna będzie liczyła 3 osoby, Naczelny Sąd Dziennikarski – 5 osób.Uchwalono, że tę samą funkcję można sprawować bez ograniczeń czasowych (dotychczas było: co najwyżej przez dwie kadencje).
– Oddziały mogą tworzyć komisje problemowe zależnie od potrzeb, a nie obligatoryjnie.
– Aby powstał nowy oddział potrzeba 15, a nie – jak dotąd – 30 osób.
– Najważniejsza – moim zdaniem – zmiana to uchwalenie: „Oddział może tworzyć Fundusz Pośmiertny”; optowałam za określeniem „tworzy”. Jednak przegłosowano zmianę, która oznacza, że wypłaty dla rodzin zmarłych dziennikarzy leżą w gestii każdego oddziału i już nie musi on obowiązkowo tworzyć tego funduszu. ZG już nie ma z tym kłopotów, bo to sprawa każdego oddziału.
– Nie dopuszczono do głosu w kwestii dodania zapisów wymaganych przez wrocławski KRS, które umożliwią przekazywanie 1% podatku od osób fizycznych na konto naszego Oddziału SDRP Dolny Śląsk. Zatem te wpłaty nadal idą na konto ZG.

Z dyskusji nad projektami uchwał:

– Troska o udział SDRP w dyskusjach dot. środowiska dziennikarskiego, a zwłaszcza w sytuacjach różnych zagrożeń.-Apel do nowych władz SDRP o poprawę sytuacji emerytów, bo „jest dramatyczna”.
– ZG ma poszukiwać środków na Fundusz Pośmiertny (patrz: uchwalenie scedowania moralnego obowiązku na oddziały).
– Protest przeciw wyzyskowi dziennikarzy w mediach lokalnych (praca tylko „za marną wierszówkę”).
– Zapewnienie działalności reprezentacji krajowej, czyli ZG: oddziały muszą odprowadzać 3 zł od każdego swojego członka do Warszawy (w tym 1 zł na Międzynarodową Federację Dziennikarzy).
– Wszyscy chcieli połączenia z SDP, ale wyrażano to w sposób mglisty. Zaproponowałam więc następujące zdanie, które znalazło się w uchwale: „VII Zjazd SDRP podtrzymuje dążenie do integracji całego środowiska dziennikarskiego i apeluje o podejmowanie wspólnych działań, które pozwolą zlikwidować niepotrzebne podziały”.