Z kroniki pan…i G

Pewien aktor serialowy trafnie przestrzega (co prawda, w innym kontekście), aby nie „wpadać w szpony próżności”. Dziennikarze piszą o wielkim potencjale konfliktowym. Inni krytycy – o zabieraniu politycznego paliwa J. Kaczyńskiemu i jego partii. Prawa strona, z dwiema konfederacjami, zaciera ręce. Dowcip góralski: – Co mam zrobić, aby wejść na ten szczyt – pyta ceper bacę. – Napisać testament! Metoda uniku ma inne odsłony: Baco, co robicie, jak macie wolny czas? Odpowiedź: – Siedze i dumom. – A jak nie macie wolnego czasu? – Ino siedze.

Energia polityków idzie na wewnętrzne wojenki. Zamiast na bezpieczeństwo. Intencjonalna próba wysadzenia torów, przy udziale – jak wyjaśnił premier, rosyjskich służb, jakoś nie jątrzyła. Ludzie pytali, czy gwardia pana B. nie mogłaby teraz pilnować torów zamiast granic. Oj tam, oj tam – to zoile, czyli złośliwi krytycy sceny politycznej. Krew bardziej popsuła ustawa o kryptoaktywach. Po utajnieniu części obrad, ponieważ jest drugie dno i dużo draństwa, 5 grudnia 2025 r., Sejm nie zdołał odrzucić veta prezydenta. Były brawa. Wiecie po jakiej stronie. – Tam, gdzie wielu cyników i macherów – wyjaśnia pewien kpiarz. Premier ripostował, że ustawa jeszcze raz trafi do Sejmu.

Jednak jest coś stałego: W. Kosiniak-Kamysz wybrany ponownie na szefa PSL. Wkrótce potem rozlała się fala 10 tys. żołnierzy operacji „Horyzont”, w celu ochrony infrastruktury krytycznej. Zbieżność w czasie – przypadkowa. Spełniła się też umowa koalicyjna. W. Czarzasty został marszałkiem (dla potomnych: wymagana większość 224, za – 236 posłów, 209 – przeciw, 2. się wstrzymało). Sz. Hołownia został wicemarszałkiem (wymagana większość 219, za – 261, przeciw – 14, wstrzymało się 162 posłów). Nowy marszałek, w orędziu rzekł, że będzie strażnikiem praw parlamentu i konstytucji. – Będę wspierał Polskę w UE i w NATO oraz Sejm tolerancyjny i otwarty. Przewodniczącym kół poselskich za niedługi czas potem podziękował. Już w Konwencie Seniorów Sejmu nie zasiadają szefowie posłów od Brauna, Kukiza i Zandberga. Cóż, life is brutal! Po polsku – masz, babo, placek.

Na świecie – rozejm pod dyktando najeźdźcy na Ukrainę się uciera. I nie utrze do końca. Duże grudy. Niezrozumienie. Żart: – Baco, podobno pobili cię wczoraj w lesie? – A tam od razu las, tylko kilka drzew. Albo: baca podczas rekrutacji do pracy. – Jaki pan ma zawód? – Optyk mechanik. – Co to? – Ano, optykam chałupy mchem. Jeszcze lepszy: Juhas śpiewa na hali. Baca pyta go: – Czego się drzesz? – To nie dżez, ino folklor.

Lżejszego kalibru newsy na świecie: D. Beckham (piłkarz) otrzymał tytuł szlachecki na zamku Windsor. C. Ronaldo (inny piłkarz) zapowiedział koniec kariery za rok. I radził kibicom „Let`s enjoy the moment” (cieszyć się chwilą). Bo on się cieszy wielgachną kasą. Na Maderze, skąd pochodzi, wybudował sobie muzeum i sfinansował swój posąg. Czyżby u nas, na tym jednym wierzchołku władzy szło też w tę stronę? Klawo, byczo, morowo – to kandydatury na seniorskie słowo roku. Jeszcze takiego plebiscytu nie ma. Ale kto wie, może w ślad za młodzieżowym…

Najpierw wszak konkurs na lepszy szczyt medyczny. Rządowy (4 grudnia) i prezydencki (5 grudnia). Właściwie – nie medyczny lecz inteligencki. Różnice widoczne dla samodzielnie myślących. Wielu ich wśród emerytów. Dziadek do wnuczki: – Ja mam tylko pomarszczony kombinezon, ale duszę młodą (z literatury). Nastolatek mówi, że teraz mega istotną rolę odgrywają rozliczenia. Dodaje „zadziało się” zamiast wydarzyło. Minister Sprawiedliwości nie kupuje sobie czasu – to już słownictwo dojrzałych rodaków. Niektórym nie podoba się nazewnictwo militarne używane do określenia aury. Na przykład – atak zimy, uderzenie mrozu, brutalny incydent śnieżny. Pewien gościu w sondzie ulicznej przyznał, że jak biały puch dopaduje (uwaga na przejęzyczenie), trzeba uciekać do ciepłych krajów. Rytuał codzienności, teraz zwłaszcza okraszony przedświąteczną bieganiną, stresuje publikę. Górale wszak proponują gorący romans. Kawał: – Z kim chodziłaś przede mną – pyta kochaś góralkę. – Z nikim. – Jakże to, a Jędrek, Stasiek i Franek?! – O, oni mieli auta. Górale sobie poradzą. Ceprom życzymy udanych Świąt i Nowego Roku. No, dobra, góralom też!

Małgorzata Garbacz