Archiwum kategorii: Aktualności

Muzyczne Opowieści Europy

Stowarzyszenie Operetka Wrocławska serdecznie zaprasza na dwa wielkie wydarzenia muzyczne, które uświetnią 20. rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej! Będzie to pierwszy tego typu koncert międzypokoleniowy o tak dużym rozmachu repertuarowym i wykonawczym.

27 kwietnia 2024 godz. 18:00, Katedra św. Marii Magdaleny | ul. Szewska 10, Wrocław

28 kwietnia 2024 godz. 18:00, Kościół Pokoju w Świdnicy

Muzyczne Opowieści Europy to podróż po etnicznych, ludowych i narodowych pieśniach z różnych zakątków Europy: Finlandii, Niemiec, Serbii, Słowacji, Węgier, Grecji, Macedonii, Polski, Ukrainy, Czech, Włoch i wielu innych krajów. W repertuarze znajdą się takie utwory, jak m. in. „Ederlezi”, „Hava Nagila”, „Ustibaba”, „Stefan”, „Ajde jano”, „Ketri, ketri”, „Hosadyna”.

Czytaj dalej

JAK BRZMI WODA, CZYLI O ZWIĄZKACH MUZYKI Z CHEMIĄ

Rozmowa z prof. Piotrem Drożdżewskim, kompozytorem i chemikiem.

Co Pana zainspirowało do zajęcia się tematem powiązań między muzyką a chemią?

– Prof. Piotr Drożdżewski: To był pewien impuls wywołany przez naszych Wrocławskich Kameralistów Cantores Minores Wratislavienses, którzy w 2007 roku wymyślili cykl koncertów pt. „Kompozytor i…”. Za tym „i” miał być jakiś drugi uprawiany zawód. Idea była taka, że w pierwszej części wieczoru tenże bohater wygłosi wykład na temat swojej drugiej profesji, a w drugiej części Kantorzy wykonają jego utwory. Ja zostałem zaproszony jako pierwszy.

Z przerażeniem zastanawiałem się, co mam powiedzieć. Przecież nie będę na wieczorze w Oratorium Marianum mówił tylko o chemii, bo ludzie pouciekają. Przyszedł mi wtedy do głowy pomysł, by poszukać związku między muzyką a chemią. Poszedłem tropem liczb, które się pojawiały w pomiarach w mojej pracy zawodowej. Zajmowałem się drganiami atomów w cząsteczkach chemicznych. Atomy w materii nie tkwią nieruchomo, tylko cały czas wykonują szereg bardzo szybkich drgań, rzędu bilionów razy na sekundę. Każda cząsteczka ma ściśle określoną liczbę drgań o różnych częstościach. Wobec tego spróbowałem te częstości przenieść do częstości akustycznych i zrobiłem to w sposób muzyczny.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Mijają cztery miesiące i nie ma żadnego planu naprawy ładu medialnego w Polsce – pisze Dominika Bychawska-Siniarska, prawniczka, członkini zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i ekspertka Rady Europy. Upomina się ona o pomysł na dalsze funkcjonowanie mediów, ich ochronę przed wpływami polityków i wsparcie tych lokalnych, tak aby nie były tubą władzy samorządowej. Właściwie można by powiedzieć, że jest to głos wołającej na pustyni, bo wsparcia znikąd nie widać.


Ostatnie decyzje sądów o wpisanie w Krajowym Rejestrze Sądowym postawienia Telewizji Polskiej i Polskiego Radia w stan likwidacji wskazują, że tym samym powiódł się tzw. plan B ministra Sienkiewicza. To w zasadzie kończy spór o obecny status prawny spółek radia publicznego i TVP, ale nie kończy dyskusji o przyszłości tych instytucji, bo z tym trzeba będzie poczekać co najmniej do wyborów prezydenckich, żeby już z nowo wybranym prezydentem przeprowadzić pełną reformę prawa medialnego. Czeka nas prawdopodobnie prawie półtoraroczny stan zawieszenia, po którym TVP i PR – być może – staną się naprawdę publiczne.

Pamiętajmy, że stan likwidacji może w każdej chwili być cofnięty przez właściciela spółek. Obecna sytuacja, w której nie ma nowej ustawy medialnej, a władze PR i TVP oraz likwidatorzy zostali na ogół wyznaczeni przez polityków, powoduje, że wciąż nie wiadomo, jaki będzie ich kształt za parę lat. Co prawda „Wiadomości” TVP prezentują dziś inne standardy nadawania, niż działo się to w okresie rządów PiS, ale to nie koniec, lecz początek koniecznych zmian.

Czy z tych faktów mogą cieszyć się pracownicy PR i TVP? Czy znajdą się pieniądze na funkcjonowanie mediów publicznych? Abonament ma być zlikwidowany i w przyszłości – według projektów – zastąpiony przez tzw. opłatę audiowizualną. Obecnie pieniądze, które miały płynąć z abonamentu na działalność mediów publicznych, zostały przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji przekazane do sądowych depozytów. KRRiT jednoznacznie opowiedziała się po stronie pisowskiej władzy i uznała przejęcie PR i TVP przez nową władzę za nielegalne. Jednak teraz, po wpisie do KRS, jeśli szef KRRiT nie przekaże pieniędzy spółkom medialnym, to może zostać oskarżony o działanie na szkodę mediów publicznych.

Czytaj dalej

Rusza konkurs dla dziennikarzy „Uzależnienia XXI wieku”

To jubileuszowa edycja. Patronuje „Press”

Już po raz dziesiąty rusza konkurs, którego celem jest promocja wiedzy o uzależnieniach behawioralnych określanych jako uzależnienia XXI wieku. Jest to jedyny w Polsce konkurs o tej tematyce dla dziennikarzy nagradzanych za rzetelne, merytoryczne, a zarazem ciekawie przygotowane wywiady i reportaże. „Press” jest patronem wydarzenia.

Konkurs prowadzony jest corocznie od 2015 roku. W sumie zgłoszono do niego już prawie 450 prac i przyznano aż 41 nagród dziennikarzom związanym z najważniejszymi mediami w Polsce – m.in. „Polityką”, „Newsweekiem Polska”, Polskim Radiem, TVN, „Dużym Formatem”, Onetem czy Wp.pl.

W pierwszym konkursie przewodniczącym jury był Mariusz Szczygieł, a w kolejnych edycjach konkursom przewodniczyła (i przewodniczy dalej) Katarzyna Surmiak-Domańska – autorka wielokrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike, laureatka Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej. Obok niej w jury zasiadają dr Bernadeta Lelonek-Kuleta, międzynarodowa ekspertka w dziedzinie uzależnień behawioralnych, oraz prof. Barbara Giza – prof. nadzwyczajna w Katedrze Informatologii, Bibliologii i Edukacji Medialnej Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach UMCS.

Czytaj dalej

WE WROCŁAWIU ŚWIĘTOWANO PODWÓJNY JUBILEUSZ

Gdy 4 kwietnia 1949 roku w Waszyngtonie dziesięć państw Europy Zachodniej (Belgia, Dania, Francja, Holandia, Islandia, Luksemburg, Norwegia, Portugalia, Wielka Brytania, Włochy) wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą podpisywało Traktat Północnoatlantycki, tworząc tym samym nowy system światowego bezpieczeństwa, będący odpowiedzią na narastające zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego po zakończeni drugiej wojny światowej oraz rosnącą obawą przed ekspansją komunizmu w Europie, nawet najstarsi górale nie przewidywali, że Polska w przyszłości może stać się członkiem tego Sojuszu. W kolejnych latach przystąpiły do niego Grecja, Turcja, RFN i Hiszpania.

Prace nad przyjęciem Polski do NATO rozpoczęły się bezpośrednio po rozwiązaniu w 1991 roku Układu Warszawskiego. W 1992 roku ówczesny Komitet Obrony Kraju podległy prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej przyjął nowe założenia polityki bezpieczeństwa i strategii obronnej państwa, a dwa lata później, czyli w 1994 roku, na szczycie NATO w Brukseli wdrożono program „Partnerstwo dla Pokoju” na rzecz współpracy z państwami aspirującymi do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Natomiast na szczycie w Madrycie w 1997 roku Polska, Węgry i Czechy otrzymały zaproszenie do członkostwa. Rozpoczęły się dynamiczne i wszechstronne przygotowania do akcesji. 17 lutego 1999 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę o ratyfikacji Traktatu Północnoatlantyckiego, 18 lutego podpisał ją prezydent Aleksander Kwaśniewski, która 19 lutego weszła w życie, a 12 marca 1999 roku szefowie dyplomacji Polski, Węgier i Czech przekazali sekretarzowi stanu USA Madeleine Albright dokumenty ratyfikacyjne przystąpienia do Sojuszu. W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej uczynił to minister spraw zagranicznych prof. Bronisław Geremek.

Czytaj dalej

SIENKIEWICZ CHCE ŚWIRSKIEGO PRZED TRYBUNAŁEM STANU

Zdaniem szefa resortu kultury Bartłomieja Sienkiewicza szef KRRiT powinien stanąć przed Trybunałem Stanu (fot. Paweł Supernak/PAP)

„Wniosek ma podstawy w ustawach”

„Rozważam zwrócenie się z wnioskiem do parlamentu o Trybunał Stanu dla przewodniczącego KRRiT Macieja Świrskiego” – oświadczył podczas czwartkowej konferencji prasowej Bartłomiej Sienkiewicz. Według ustaleń „Presserwisu” wniosek może zostać skutecznie oparty na ustawach o trybunale stanu i opłatach abonamentowych.

Wstrzymywanie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji wypłat należnych mediom publicznym z tytułu abonamentu ma w ocenie szefa resortu kultury i dziedzictwa narodowego wszelkie znamiona poważnego naruszenia prawa. Sienkiewicz zaznaczył, że przewodniczący KRRiT Maciej Świrski nie wypłaca mediom pieniędzy, ponieważ nie rządzą tam jego polityczni koledzy.

„Taki jest powód i nie udawajmy, że jest inny. Drastycznie łamie prawo i jest zawiadomienie do prokuratury złożone w tej sprawie. Pełnomocnik likwidatora TVP występuje w tej kwestii, a ja poważnie rozważam zwrócenie się z wnioskiem do parlamentu o Trybunał Stanu dla pana Świrskiego, bo uważam, że to jest przekroczenie wszelkich linii” – powiedział szef resortu kultury.

Czytaj też: Maciej Świrski jako szef KRRiT ukarał TVN za wulgarne słowo w „Szkle kontaktowym”

Czytaj dalej

POLSKA PRESS OGŁASZA REKRUTACJĘ NA REDAKTORÓW NACZELNYCH SWOICH GAZET

Naczelnymi tytułów Polska Press zostaną najlepsi kandydaci spełniający warunki rekrutacji (fot. Marcin Obara/PAP)

Polska Press ogłosiła rekrutację na redaktorów naczelnych swoich gazet w Rzeszowie, Bydgoszczy, Toruniu i Poznaniu, Gdańsku i Szczecinie oraz Wrocławiu i Zielonej Górze. Poza Rzeszowem pozostałe miasta tworzą makroregiony wydające po dwa a nawet cztery tytuły prasowe.

Siedem dni mają na złożenie aplikacji kandydaci chętni do objęcia funkcji redaktorów naczelnych tytułów wydawanych w jednym regionie i trzech makroregionach Polska Press Grupy. Grupa ogłosiła rekrutację w Rzeszowie, gdzie wydaje dziennik „Nowiny”, w makroregionie Wielkopolska, Kujawsko-Pomorskie, gdzie poza „Gazetą Pomorską” i „Głosem Wielkopolski” wydaje „Express Bydgoski” oraz „Nowości-Dziennik Toruński”, w makroregionie Pomorze z „Dziennikiem Bałtyckim” i Głosem – Dziennikiem Pomorza” oraz w makroregionie Zachód z dziennikami „Gazeta Wrocławska” i „Gazeta Lubuska”.

Czytaj też: Politycy proponowali dziennikarzom powrót do Polska Press. Prezes nie komentuje

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Kłamstwo jest zaprzeczeniem prawdy, a prawda jest jednym z filarów dziennikarstwa. Dlaczego więc godzimy się, żeby każdego roku 1 kwietnia zapominać o tej prawdzie? Dlaczego tolerujemy kłamstwa w imię zabawy, taniej rozrywki, usprawiedliwiamy głupawe żarty, godząc się poniekąd na fake newsy i dezinformację? Ktoś powie, że to tylko tradycja, która nikomu nie szkodzi. Ktoś inny, że to tylko jeden dzień w roku, więc nie ma o co kruszyć kopii. Ale czy na pewno nie ma?


Tradycja prima aprilis wywodzi się ze starożytnego Rzymu, w Polsce przyjęła się w XVI wieku. Dziś jednak, kiedy media rządzą światową informacją, rozpowszechnianie fałszywych wiadomości pod postacią żartów ma inny sens i może powodować nieprzewidywalne skutki. Z pewnością znaleźli się tacy, którzy uwierzyli (wiara jest niezbędna do tego, żeby żart się „udał”) w „informację”, że łódzcy strażnicy miejscy będą dawać mandaty za zbyt szybkie bieganie po parkach albo że UFO wylądowało w Londynie.

Śmieszyć może informacja o latających pingwinach, ale kiedy mieszkańcy amerykańskiego miasta Milton usłyszeli z mediów o erupcji wulkanu, wpadli w popłoch. A to był tylko żart… 1 kwietnia prawdziwe informacje mogą być potraktowane jak fałszywe i odwrotnie, fake news może być uznany za prawdę, bo dziś trudno odróżnić primaaprilisowe żarty od faktycznych newsów. Ktoś powie: „i co z tego, skoro taki żart nikomu nie szkodzi”. Czy jednak na pewno nie szkodzi?

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Telewizja Polska skierowała pismo przeciwko Jackowi Kurskiemu, zawiadamiając prokuraturę o szeregu nieprawidłowości, które naraziły TVP na wielkie straty finansowe. Niemal w tym samym czasie o możliwym przestępstwie Jacka Kurskiego powiadomił prokuraturę minister Bartłomiej Sienkiewicz. W zawiadomieniu Sienkiewicza zabrakło konkretów, teraz – mam nadzieję – takie konkrety się pojawią.

Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, jakie zarzuty stawiane są Jackowi Kurskiemu. I nie chodzi o sprawy powszechnie znane i oczywiste, jak zniszczenie telewizji publicznej i doprowadzenie do degradacji jej misji. Chciałbym poznać takie zarzuty, z których jasno będzie wynikać, że Jacek Kurski sprzeniewierzył środki budżetowe, działał niegospodarnie, dokonał malwersacji finansowych itp. Tak czy inaczej, o winie lub braku winy ostatecznie zadecyduje sąd. Bez prawomocnego wyroku sądowego człowiek jest niewinny – to zasada prawa i etyki dziennikarskiej, którą telewizja Kurskiego wielokrotnie naruszała wobec polityków opozycji.

Wiele osób chętnie widziałoby Kurskiego w więzieniu, a Monika Richardson przewiduje, że on tam się znajdzie… Kurski zarobił w TVP łącznie 4,5 mln złotych, ale nie wiemy, na jakie kwoty były podpisywane umowy, o których powiadomiono prokuraturę. To mogą być wielomilionowe kontrakty, ale poczekajmy; trwa kontrola w spółce i badane są kolejne wątki. Tymczasem Jacek Kurski odgraża się i zapowiada „wielki akt oskarżenia”. Ciekawe, bo już jeden akt oskarżenia sformułował: przeciwko swoim byłym kolegom z Telewizji Polskiej, oskarżając ich o zaprzepaszczenie jego „wielkiego dorobku”.

Czytaj dalej

Dla mnie muzyka jest najważniejsza

Jerzy Maksymiuk

Z maestro Jerzym Maksymiukiem rozmawia Izabella Starzec

Izabella Starzec: W Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego poprowadził Pan w marcu dyrygencki kurs mistrzowski „Beethoven wg Maksymiuka”. Czym dla Pana jest takie spotkanie z młodzieżą akademicką?

 Jerzy Maksymiuk: Dla mnie takie spotkanie ze studentami jest jak spotkanie z przyjaciółmi, którzy, jak i ja, kochają muzykę. Okazja, by coś od siebie przekazać, podzielić się swoim doświadczeniem. Z wielką ochotą przyjechałem do wrocławskiej Akademii Muzycznej na zaproszenie Katedry Dyrygentury i prof. Marka Pijarowskiego, którego sztukę dyrygencką sobie niezmiernie cenię. Byłem pewien, że studenci będą dobrze przygotowani i tak właśnie było.

Co jest szczególnie ważne w tych spotkaniach warsztatowych?

– Ważne, by po naszych spotkaniach coś pozostałoMiędzy innymi świadomość roli dyrygenta, potrzeby takiego oddziaływania na orkiestrę, by po próbach jeszcze wspanialsze było brzmienie orkiestry, jej zespolenie, dynamika. W czasie warsztatów mogłem zwrócić uwagę, że dyrygując, nie można zapominać w jakiej epoce utwór powstał, że inna stylistyka dotyczy Beethovena, inna np. Mozarta. Oczywiście, zwracałem uwagę na błędy techniczne, ale umiem docenić wyobraźnię muzyczną – rzecz bezcenną. I nie chodzi o taką wyobraźnię rodem z Moulin Rouge, jak to nazywam, czyli płytką, powierzchowną, tylko głęboką. Za taką chwaliłem.

Co sądzi Pan o kobietach w zawodzie dyrygenta?

– Przyznam szczerze, że dawniej byłem przeciwny wchodzeniu kobiet do tego zawodu, uznając go za bardzo wymagający fizycznie, po prostu ciężki i męczący. Obserwując takie dyrygentki, jak np. Monika Wolińska, efekty ich pracy, jednak zmieniłem zdanie. Najważniejszy jest talent, chociaż oczywiście to bardzo ciężki fizycznie zawód. Są utwory naprawdę wymagające pod tym właśnie względem, a przecież gest dyrygenta musi czasem poruszyć wszystkie sekcje, czy pojedyncze instrumenty – całe ogromne ciało orkiestralne. To się nie toczy jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki – wymaga wielkiego wysiłku, by zapanować nad całością zwłaszcza przy gęstej fakturze dzieła.

Czytaj dalej