
W chwilach przesilenia, zawirowania, kryzysu politycznego wraca jak bumerang temat zniesienia immunitetu dla wybrańców narodu. Nikt się przed dysputą nie wzbrania, ponieważ problem jest poważny, nabrzmiały, wymagający publicznej debaty… bla, bla, bla! Telewizyjne, radiowe studia zapełniają się etatowymi, partyjnymi dyskutantami sprawnie mielącymi ozorami po próżnicy!
Cała para idzie w gwizdek, ale to nie przeszkadza owym politykom zajadle się spierać! W klasie próżniaczej z lubością uprawia się sztukę dla sztuki! To bardzo bezpieczne zajęcie, gdyż nie prowadzi ono do żadnych konkretnych ustaleń, rozwiązań, zmian! Temat po paru dniach wygasa i wszystko pozostaje po staremu! Sprawa zabrania parlamentarzystom immunitetu znika z pierwszych, drugich i pozostałych stron gazet, schodzi na boczny tor i spokojnie czeka na kolejną, niecierpiącą zwłoki, burzliwą medialną debatę! I tak kręci się to od lat – wilk syty i owca cała!