Z KRONIKI PANDEMII

Kruchy lód

Trzecia dawka w 75% chroni przed omikronem. Ten szaleje na świecie od dawna; rekord w kraju, bodajże 1 grudnia – 29 604 infekcje, a dopiero w grudniu rząd wprowadził pakiet antyalertowy. W czwartej fali – limity (wesela, imprezy sportowe itd.) i kontrole. Sanepidu oraz policjantów. Ci ostatni czasem w sobotę o świcie pukają do drzwi, za którymi kwarantanna. Ze zdziwienia brwi podnoszą izolowani, często jeszcze w szlafrokach.

Dziennikarze piszą o pozoranctwie w walce z pandemią też. Socjolodzy mówią o dychotomii życia. Z jednej strony – galerie, jarmarki świąteczne. Z drugiej – przepełnione przychodnie i szpitale. W pewnym POZ w dużym mieście, pacjentowi po covidzie wyznaczono termin wizyty po… dziesięciu dniach. Rzucał mięsem. Potężnie.

Lekarze i pielęgniarki opadają z sił. Starcza ich jednak na wspomnienie ponad 94 tysięcy Polaków, którzy od początku pandemii powędrowali na chmurkę. Każdej doby – od 500 do 775 (rekord) osób. Sześć razy więcej zgonów niż w Wielkiej Brytanii i Francji. Osiemnaście razy więcej niż w Danii – policzyli eksperci statystycy. Solidne obłożenie w naszych szpitalach; przekroczyło 50 procent. Sondaż Kantar z 14 grudnia ujawnił, że 60% rodaków uważa, że rząd nie robi nic. By ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii. 

Jak to nic nie robi? – Świetny PR robi – dworuje sobie suweren. Inny kpi w żywe oczy: – kupują i sprzedają działki, awansują hochsztaplerów, rozbrajają TVN. Tasiemiec wpadek. Nie chcą nakazać sprawdzania certyfikatów. Ale… Na uroczystości wręczenia Złotego Pióra dla Dziennikarza Roku na Dolnym Śląsku proszono o ich okazywanie. I nikomu korona z głowy nie spadła. Tudzież laureatce (niżej podpisanej).

Czas świąteczny ciut naród rozweselił. „Przestań pić, zacznij budować lepsze jutro” (też z kopalni). Według komórkowej mądrości – można na chwilę przymknąć oczy, lecz nie da się przymknąć myśli. Ot, kłopot. Dla wiodącej partii – zdaniem polityka PSL – ważniejsza jest większość niż przyzwoitość. Nie łapiesz? Zastanów się, jak się przepycha ustawy przez Sejm. Wyglądało, że push back objął też pewnego sekretarza stanu. Pod ogólną presją – sam się zawiesił. Jak komputer.

Do obywatelskiej odpowiedzialności wzywa prof. Krzysztof Simon, epidemiolog. We Wrocławiu mkną po szynach niebieskie tramwaje z nagranym apelem profesora. Brawo. I za to dla szefa MPK, który sprawdza pracownikom certyfikaty zaszczepienia. Pasażerowie publicznie na łamach prasy aprobują. Oponentów pytają: – Dochodzi coś do was? Kabareciarz z Neo-Nówki odpowiada: – Tak, sms-y. Lub raczej maile. Do narodowego czytania…

Przepisy czytają pracodawcy; są w kleszczach: Mogą nakazać wykonanie testu. Wyniku jednak pracownik ma prawo nie pokazać. Kubek w kubek – ciuciubabka. Wkurzony telewidz napisał, że nie pomoże minister dobrobytu, czyli szef NBP. 

Społeczeństwo radzi sobie samo. Choćby Stefan Hula, który wraz z żoną szyje kombinezony narciarskie. Luzik biznes. Nadmiaru luzu wszak w środku nie wolno. Pewien dziesięciolatek powiesił na słupie swoją ofertę: wyprowadza psy do sąsiednich parków. Pół godziny kosztuje 5 zł. Każde następne pół podnosi cenę o 5 zł. Sąsiad, często podchmielony, pomyślał: – Że też ja za każde następne pół nie dostaję kasy. Muszę ją wydać. Cóż, różne są rodzaje przedsiębiorczości.

Każdy ma swoją ścieżkę dojścia do dobrobytu. Niektórzy wolą – dobrostan (wellbeing). Według badania, podanego przez proto.pl z 17 grudnia, ziemianie cenią sobie poczucie sensu pracy, jej bezpieczeństwo, relacje z kolegami i wynagrodzenia. A więc nie chodzi wyłącznie o to, aby się nachapać. Nie??? Weź i uwierz. Ekonomiści przyznają, (np. Maciej Samcik, Rafał Mundry), że inflacja w Polsce już na tyle wysoka, że nie dogonią jej podwyższone pensje. Program ekonomiczny w Polsce = rozdawnictwo – głoszą inni sarkastyczni fachowcy.

Chodzi o prawdę. Jej przekaz. Ustawa Lex TVN wywołała i takie reakcje przesłane do Szkła Kontaktowego: „Było nie mówić, jak jest. I nie ujawniać afer. Teraz macie za swoje!”. „Trzeba bronić własnego pilota”. Telewizyjnego. I nie tylko. 

Wielu stawia dolary przeciw orzechom, że zamach na wolne media się nie uda. Polacy opowiadają się za wolnością. Są jeszcze: wolna konkurencja, wolny rynek, wolny stan, wolny strzelec. A przede wszystkim – wolne myśli. I wolne żarty. „Uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje”. Oby nie cierpieć na syndrom ABC, tj. absolutny brak chęci. Komentator Wojciech Zimiński, po niedzieli z protestami dotyczącymi wolności, proponował, aby zbudować „fabryki wstydu”. Produkcja wstydu dla tych, którzy go nie mają i hasają po ustawach do woli. Także – inwigilują. Z komórkowego przekazu: „W końcu władza słucha obywateli”. Przyjaciel przyjacielowi wysyła też inny: „Dzień dobry. I nie waż mi się go zepsuć”.

I trochę grzesznych przyjemności. Jeśli jesteś szczupły – zjedz ciastko. Nie za dużo, choć świąteczne i noworoczne stoły raczej pełne. Żebyś w Nowym Roku nie narzekał, że w sklepie odzieżowym tylko szalik na Ciebie pasuje (ze starego żartu). Cytat z innego: – Dlaczego są schody do nieba, a do piekła autostrada? Kwestia natężenia ruchu. Otóż to – czy diabeł ma swojego anioła stróża? Warto trzymać z aniołem sztamę. Zwłaszcza gdy stąpa się po kruchym lodzie. A przyszedł mróz. Trzeba uważać na śliskie tafle. Wszędzie. Niby uczelnie mogły same decydować o wprowadzeniu zdalnej nauki. Jednak zostały przez wiadomego ministra skarcone. 3 stycznia wraca więc stacjonarne studiowanie. W 2022 roku życzę stabilnego, mocnego podłoża. Niech szczęście Wam kapie. Ale – nie, jak z pipety. Maryla Rodowicz śpiewa (tekst Andrzeja Sikorowskiego): „Ale to już było i nie wróci więcej. I choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce”. Tylko nie głupie. Cudownie naiwne, prawda?

Małgorzata Garbacz