Wszystkie wpisy, których autorem jest redaktor

Powstaje Internetowa Encyklopedia Szczecina

Grupa entuzjastów skupiona wokół Portalu Miłośników Dawnego Szczecina „Sedina” przygotowuje Internetową Encyklopedię Szczecina. Oficjalne uruchomienie przewidziano na 5 lipca br. „Testowa wersja encyklopedii, licząca ponad 3 tysiące haseł, jest do obejrzenia pod adresem www.encyklopedia.szczecin.pl. Wszystkich chętnych, którzy zechcieliby dorzucić przysłowiową cegiełkę w postaci materiałów, zdjęć, tekstów, a także pomyslów i uwag krytycznych, serdecznie zapraszamy do współpracy” – napisał do nas Andrzej Androchowicz.

Henryk Pacha – wspomnienia

Nasz Kolega, dziennikarz z pasją, twórca programów popularno-naukowych, powszechnie lubiany i szanowany. Od 1970 roku pracował we wrocławskim oddziale  Telewizji Polskiej.

Niezwykle kompetentny – szybko awansował na stanowisko kierownika Redakcji II Programu. Jednocześnie realizował swoje programy. Za cykl „Ludzie nauki” został nagrodzony „złotym ekranem”. Programy te emitowane były na antenie ogólnopolskiej, prezentowały sylwetki i osiągnięcia naukowe czołówki  polskich badaczy w latach siedemdziesiątych. Wystąpili, między innymi, sławny wrocławski matematyk prof. Kazimierz Urbanik, prof. Zofia Trzebiatowska, prof. Witold Starewicz, znany wrocławski kardiolog prof. Antoni Falkiewicz,  a także profesorowie Kazimierz Kordylewski, Stefan Ślopek i doktor Jan Wyżykowski, wówczas określany, jako odkrywca Polskiej Miedzi.

W latach 1973 do 1977 red.  Henryk Pacha współredagował „Magazyn Lotniczy” emitowany w II programie Telewizji Polskiej. Ale prawdziwą pasją Henryka były krótkofalarstwo. Próbował łączyć się z „całym światem” za pomocą fal radiowych już jako młody chłopak. Później został członkiem Klubu Krótkofalowców. Przeprowadził pierwszą transmisję telewizyjną za pomocą krótkofalówek. Do końca utrzymywał kontakty z kolegami z klubu. Henryk był bardzo aktywnym dziennikarzem i współtwórcą pierwszej w Polsce prywatnej Telewizji ECHO i jej Naczelnym Redaktorem, niezależnym producentem i właścicielem studia VIDEOEXPRES we Wrocławiu. Po przejściu na emeryturę w dalszym ciągu wykonywał różne, ważne społecznie filmy i reportaże.

Rodzina, bliscy, przyjaciele

– wszyscy pożegnamy Henryka w czwartek, 3 marca, o godzinie 11.00 – na cmentarzu przy ul. Bardzkiej we Wrocławiu

Koleżanki i Koledzy

ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk

 

Przyjaciele wspominają Henryka

Polski Związek Krótkofalowców, Dolnoślaski Oddział Terenowy we Wrocławiu

SP6ARR – Henryk Pacha

Od roku 1967 licencjonowany nadawca  i członek  PZK. Dziennikarz radiowy i telewizyjny. Od kiedy został nadawcą, wykonywany zawód pozwolił mu aktywnie promować w mediach krótkofalarstwo i radioamatorów. Autor bardzo popularnego w telewizji publicznej latach 1970/1980 programu  KRÓTKOFALOWCY. W roku 1993 otrzymał Odznakę Honorową PZK. Dokumentuje na filmach wiele wydarzeń i imprez krótkofalarskich. Jeden z animatorów Europejskiego Centrum Radiokomunikacji Amatorskiej na Chełmcu k/Wałbrzycha. Twórca internetowego programu KRÓTKOFALOWCY-BIS . Współpraca medialna w przygotowaniu misji kosmicznej z udziałem krótkofalowców – kosmonautów w laboratorium Europejskiej Agencji Kosmicznej  COLUMBUS na ISS ALFA. Entuzjasta nowych technik ATV.

I.Ś.R: SP6ARR – Henryk Pacha SK
Dział: I.Ś.R – Wydarzenia, informacje KF/UKF

26.02.2011r. ok. godz. 14 zmarł Henryk Pacha SP6ARR, członek Dolnośląskiego Oddziału Terenowego PZK. Henryk redagował cykliczny programu "Krótkofalowcy" emitowany w telewizji publicznej, a później był redaktorem i wydawcą programu Krótkofalowcy Bis dostępnego w telewizji internetowej oraz TV satelitarnej EDUSAT. Współpracował także z redakcją ŚR, która na bieżąco informowała o jego programach. Za swoją działalność został odznaczony Złotą Odznaką Honorową PZK oraz niedawno  Medalem Braci Odyńców.

Cześć Jego Pamięci!

[^][^]SP6ARR Henryk Pacha Silent Key[^][^]Żal i smutek …...

 

Zmarł Henryk Pacha

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 26 lutego 2011 r. w wieku 74 lat zmarł

ś†p

redaktor HENRYK PACHA

wieloletni dziennikarz Polskiego Radia i Telewizji we Wrocławiu

Wyrazy serdecznego współczucia Rodzinie i Przyjaciołom Zmarłego składają koleżanki i koledzy
ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w czwartek 3 marca 2011 r. o godz. 11.00 na cmentarzu przy ul. Bardzkiej we Wrocławiu

 

Zmarła Irena Siuda

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 26 stycznia 2011 r. w wieku 77 lat zmarła

redaktor IRENA SIUDA

emerytowana dziennikarka

Wyrazy serdecznego współczucia Rodzinie i Przyjaciołom Zmarłego składają koleżanki i koledzy
ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę 02 lutego 2011 r. o godz. 12.00 na cmentarzu przy ul. Grabiszyńskiej.

 

Wspomnienie o Zdzisławie Swędziole: Graniczna rzeka Styks

Tyle razy spotykaliśmy się ze Zdzichem nad rzekami. We Wrocławiu była nią oczywiście Odra. Gdy odwiedzał  Niemcy, we  Frankfurcie (Hesja) prowadziliśmy często długie rozmowy, spacerując nad Menem. A gdy wielokrotnie  razem przemierzaliśmy trasę Wrocław – Frankfurt n. Menem, mijaliśmy oczywiście graniczną Nysę Łużycką.

I tylko jednej rzeki przez dziesięciolecia naszej znajomości nie tylko nie mijaliśmy, ale i nie wspominali w naszych rozmowach, wręcz wykreśliliśmy ją ze świadomości: Styks, mitologiczna rzeka graniczna, oddzielająca krainę bytów doczesnych od  krainy pośmiertnej, do której – chcąc nie chcąc – od urodzenia dążymy.
Dopiero, możliwe do przewidzenia, choć za wczesne dla bliskich i przyjaciół,  nagłe odpłynięcie Zdzisława Swędzioła łodzią Charona na niewidoczny dla śmiertelników brzeg przypomniało ponownie, że wszyscy nad tą symboliczno-mityczną rzeką stoimy.
Nie mam w kieszeni przygotowanego obola, którym trzeba zapłacić synowi Nocy za przewóz. Stoję jeszcze po tej stronie rzeki, ale choć Cię Zdzichu nie widzę, przypominają mi Ciebie animowane obrazy z przeszłości, krótko zwane wspomnieniem. One pozostaną ze mną aż do czasu, gdy w wiadomym tylko Stwórcy terminie przepłynę te rzeki, które łączą się ze Styksem, a które Ty już za życia przepłynąłeś: Acheront (rzekę boleści) – gdy tak często w ostatnich latach musiałeś zmieniać bezpieczny dom rodzinny na szpitalną salę, Kokytos (rzekę płaczu) – gdy zatroskany myślałeś czasami o nieuchronnym rozstaniu z bliskimi i na końcu Lete (rzekę zapomnienia) – gdy wspomnieniami obejmowałeś tylko  radosne chwile swej życiowej pielgrzymki, w niepamięć puszczając zgotowane przez los i współbraci w ludzkości momenty przykre, a czasem i niebezpieczne. Nikt od nich nie jest wolny, Ty byłeś narażony na nie w sposób szczególny. Jako prawnik, dziennikarz – że tylko te powody wspomnę.
Byłeś człowiekiem o wielostronnych zainteresowaniach, barwną renesansową postacią, która na stałe wpisała się w wizerunek nadodrzańskiej metropolii. Poznaliśmy się w czasie jednego z wyjazdów w tzw. dolnośląski teren w pierwszych latach siódmej dekady ubiegłego wieku. Minąć musiało lat parędziesiąt (!) nim spotkaliśmy się ponownie po drugiej stronie Odry i tak znajomość przerodziła się w przyjaźń, spotkania zaś po obu stronach granicy stały się regułą na całe kolejne dwadzieścia lat. Pamiętasz? Te niezapomniane godziny spędzane na dyskusjach w gronie bliskich nam kolegów i przyjaciół w Klubie Dziennikarza, w dawnym redakcyjnym bufecie przy Podwalu, w„kultowych" lokalach Wrocławia, w pobliżu Twego miejsca zamieszkania, jak również w naszych rodzinnych gronach. Byłeś człowiekiem otwartym na innych i stąd też w gronie Twoim znajdowała się nie tylko palestra czy koledzy po piórze. Ujmowałeś mnie głębokim szacunkiem dla życia rodzinnego, co wyrażało się stałą troską o materialną, ale i tę  prywatną jakość życia najbliższych. Nie wyobrażałeś sobie innego modelu życia.
A gdy spełniły się Twe marzenia o domku z ogródkiem, a jednocześnie stan zdrowia zaczął budzić coraz bardziej uzasadnione obawy, gdy kroki Twe częściej prowadziły do sobóckiego kościoła  niż pod wrocławski Ratusz, raz jeszcze udało nam się spotkać nad Odrą. I wtedy zapytałeś mnie, czy naprawdę wierzę, że istnieje coś po śmierci. Nie zdążyłem Ci na to pytanie odpowiedzieć. Teraz Ty wiesz, my możemy tylko wierzyć.
Wierzę, że kiedyś się spotkamy, ale dziś brak nam tu Ciebie. Czy musiałeś w ten fatalny piątek nosić ze sobą obola dla Charona…?
 
Wojciech W. Zaborowski
 

„Galicja”, jakiej nie znacie

Dyrektor Zbigniew Kawalec, zapraszając na tegoroczne spotkanie pracowników byłego Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego, ozdobił tekst zaprosin cytatem z wiersza „Jak się czuję”. I dobrze uczynił, bo mimo iż od rozpoczęcia likwidacji Wydawnictwa minęło 20 lat, to wszystkie „dwudziestolatki” i wszyscy „dwudziestolatkowie” przybyli 26 stycznia do restauracji „Galicja” czuli się nie tylko „dobrze, […] jak na swoje lata”, ale wręcz rewelacyjnie.

Tajemnica tego tkwi niewątpliwie w wiecznej młodości pracowników mediów, ale również i w rodzinnej atmosferze, która przez dziesięciolecia łączyła nas w codziennej pracy. Widok Koleżanek i Kolegów przywoływał wspomnienia, a że dotyczyły one lat naszej pełnej zawodowej aktywności, więc też i spotkanie było dla niejednego sentymentalne, jak powrót Tadeusza do rodzinnego Soplicowa.

I jeszcze ta „Galicja”! Dla piszącego te słowa Galicja kojarzyła się nierozerwalnie z rozśpiewaną radosną chatą z „Wesela” S. Wyspiańskiego, gdzie balowała młodopolska bohema z Krakowa. Promujący swe książki o Wrocławiu i jego dziejach – m.in. „Wrocław, jakiego nie znacie” – kol. Wojciech Chądzyński, wpisując pracowicie dedykacje i autografy, mógłby chyba napisać kolejną… „Galicja, jakiej nie znacie”. Wszak i „Wesele” powstało z obserwacji tego, co działo się w bronowickiej chacie. Dodam dla ścisłości, że Wyspiańskiego łączyło z kolegą Wojtkiem jeszcze jedno: obaj w trakcie przyjęcia nie pili alkoholu! (czego nie da się powiedzieć o autorze tego tekstu, ale przypominam, że nie tylko alkohol, również wzruszenie powala z nóg).

Jak tu się nie wzruszać, gdy na widok znajomych twarzy usłużna pamięć przywołuje zatarte nieco przez upływ czasu obrazy? Naszej Głównej Księgowej kol. Reginie Podrez przypomniałem, jak to na początku lat siedemdziesiątych w pierwszych latach mej pracy w „Słowie Polskim” przy rozliczaniu służbowych wyjazdów, tzw. delegacji, poprosiła mnie do swego gabinetu i zwróciła życzliwie uwagę, bym bardziej dokładnie wypełniał druki, gdyż doczytała się w jednym z nich, że jednocześnie jechałem pociągiem i… siedziałem na przedstawieniu w teatrze. Ponieważ materializm dialektyczny wykluczał możliwość jednoczesnego pojawiania się w dwóch miejscach, mogło zachodzić podejrzenie, że jedna z tych informacji nie jest prawdziwa.

Z uśmiechem witam kol. Henryka Jonka, mego pierwszego szefa w „Wieczorze Wrocławia”. Z troską w głosie informował mnie, początkującego adepta sztuki dziennikarskiej, że zawód dziennikarza wymaga dużej odporności psychicznej i nie zapewnia długowieczności. Obaj chyba nie przypuszczaliśmy wówczas, że i żywot naszego Wydawnictwa nie trwa wiecznie. Oto sympatyczny, uśmiechnięty kol. Tadzio Warczak. Kopalnia wiadomości. Ze szczególnym zainteresowaniem słuchałem opowieści o jego związkach z estradą. Nie mogłem się też oprzeć uczuciu zazdrości – co po latach ze skruchą wyznaję – na widok noszonych przez niego eleganckich, bezbłędnie skrojonych garniturów (podobno ma ich w szafie kilkadziesiąt). Jak tu nie rzucić się w ramiona mej szefowej z działu kultury „Słowa” kol. Zofii Frąckiewicz, propagującej kulturę nie tylko słowem pisanym, ale też i własną postawą, potrafiącej powiedzieć twarde „nie”, gdy usiłowano nieraz wpływać na zmianę jej stanowiska.

Mijam stolik, przy którym siedzą: jak zawsze skupiony były włodarz TV kol. Stanisław Pelczar i kol. Witold Podedworny, dziennikarz i edytor. Ten ostatni bliski mi nie tylko z racji wspólnych warszawskich korzeni, ale też i współpracy z wydawanym w Niemczech polskim magazynem „Samo Życie”. Jeszcze witam w przelocie kol. Andrzeja Szumskiego („Słowo Sportowe”) i oto dochodzę do kresu. Kresu „Galicji” i jednocześnie kresu mej peregrynacji. Wpadam w objęcia pary kabaretowo-dziennikarskiej. To elita i „Elita”. Kol. Lesław Miller, wydawca i redaktor naczelny Agencji Wydawniczo-Reklamowej „Prasa – Radio –Telewizja” we Wrocławiu, stoi spleciony w uścisku ze Stanisławem Szelcem. Jak kiedyś w Galicji, w Krakowie, w lokalu u Michalika przy ul Floriańskiej, dziennikarz galicyjskiego „Czasu” bratał się z artystami kabaretu „Zielony Balonik”. Widać Galicja przeniosła się do Wrocławia.


Stanisław Szelc i autor relacji

Zapamiętajmy ten adres: ul. Piłsudskiego 66. Wierzę, że niedługo niezmordowany dyrektor Zbigniew Kawalec zaprosi nas na kolejne spotkanie. Na razie zaś dziękujemy i czekamy!

Wojciech W. Zaborowski

 

Zmarł Zdzisław Swędzioł

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 21 stycznia 2011 r. w wieku 74 lat zmarł

ś†p

redaktor ZDZISŁAW SWĘDZIOŁ

emerytowany dziennikarz

Wyrazy serdecznego współczucia Rodzinie i Przyjaciołom Zmarłego składają koleżanki i koledzy
ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w czwartek 27 stycznia 2011 r. o godz. 12.40 na cmentarzu przy ul. Grabiszyńskiej.

 

„Słowo Sportowe” wyróżnione

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz uhonorował firmy i osoby, które w minionym roku wspierały wrocławski sport. W sumie wręczono 55 pamiątkowych pater dla Sponsorów Sportu Wrocławskiego 2010. W gronie wyróżnionych znalazł się tygodnik „Słowo Sportowe”. Sukces tym, większy, że to jedyny przedstawiciel wrocławskich mediów wśród 55 sponsorów w tym roku.

Tadeusz Myślik – sekretarz generalny SD RP nie żyje

Nie żyje Tadeusz Myślik – dziennikarz, b. poseł, dyplomata, sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy RP oraz członek Rady Programowej Polskiej Agencji Prasowej. Tadeusz Myślik zmarł we wtorek, 11 stycznia – poinformował w środę PAP przewodniczący SD RP Jerzy Domański.

Tadeusz Myślik urodził się 14 września 1928 r. w Śniatynie (d. województwo stanisławowskie). Po ukończeniu Akademii Ekonomicznej w Krakowie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Był publicystą, m.in. „Tygodnika Powszechnego” (1957-1975), szefem krakowskiego oddziału „Słowa Powszechnego”.
Był członkiem kolegium redakcyjnego i autorem w miesięczniku „Więź” (1958-1970). Jako komentator w Naczelnej Redakcji Publicystyki przez kilka lat pracował w I Programie Polskiego Radia (1975-1984). W latach 1983-1989 był zastępcą redaktora naczelnego w tygodniku „Odrodzenie”.
Jak przypomina Domański, Myślik do końca był aktywny zawodowo i społecznie. "Stowarzyszenie Dziennikarzy RP wiele zawdzięcza Jego działalności dla środowiska. Jako sekretarz generalny SDRP aktywnie uczestniczył w pracach Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (IFJ) w Brukseli" – podkreślił. Tadeusz Myślik był też wieloletnim wiceprezesem Polskiego Związku Katolicko-Społecznego (PZKS) i przewodniczącym Oddziału Warszawskiego PZKS.
"Przez całe życie był wierny swoim ideałom" – podkreśla SDRP, informując o śmierci Myślika. Przez dwie kadencje (V i VI) był bezpartyjnym posłem jako przedstawiciel Klubu Inteligencji Katolickiej w klubie poselskim ZNAK. W III RP Myślik związany był z dyplomacją – w latach 1990–1991 był konsulem generalnym w Mińsku, następnie zaś radcą ambasady w Bukareszcie.
Tadeusz Myślik był też laureatem wielu nagród dziennikarskich. Wielokrotnie odznaczany, m.in. Krzyżem Oficerskim i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. (PAP)
 

Odeszła Danuta Nowakowska

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci w dniu 10 stycznia 2011 roku

ś†p

Danuty Nowakowskiej

wieloletniej szefowej korekty dzienników i tygodników byłego Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego
Była naszą Mistrzynią i Nauczycielką, dobrym i mądrym Człowiekiem. Mieliśmy zaszczyt i szczęście Ją znać i z Nią pracować.

Córce i Synowi Zmarłej
Bogusławie i Przemysławowi Nowakowskim

składamy wyrazy najszczerszego współczucia korektorzy i redaktorzy depeszowi

Msza święta żałobna zostanie odprawiona w czwartek 13 stycznia o godz. 10.00 w kościele pw. św. św. Stanisława, Doroty i Wacława przy ul. Świdnickiej we Wrocławiu. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się mszą świętą w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Opatówku k. Kalisza w piątek 14 stycznia 2011 roku o godz. 13.00, po czym nastąpi odprowadzenie zmarłej na miejscowy cmentarz parafialny