Strona główna / Publicystyka / Wywiad z księciem pszczyńskim, hrabią Peterem von Hochbergiem

Wywiad z księciem pszczyńskim, hrabią Peterem von Hochbergiem

Choć oficjalna publikacja wywiadu przeprowadzonego przez redaktora naczelnego Wrocławskiego Magazynu Ekologiczno Łowieckiego PASJE Jacka Seniów – członka Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk – z księciem pszczyńskim, hrabią Peterem von Hochbergiem, nastąpi dopiero w kolejnym numerze tego czasopisma, ja już dziś uchylam rąbka tajemnicy i zapraszam Was do przedpremierowej lektury!

Barbara Jakimowicz-Klein

– Jacek Seniów: Jaką rolę odgrywało łowiectwo w tradycji rodziny Hochbergów?

– Hrabia Peter von Hochberg: Przez wiele pokoleń członkowie rodziny Hochbergów byli zapalonymi myśliwymi, szczególnie od końca XIX wieku. Hans Heinrich X, pierwszy książę pszczyński (Fürst von Pless, 1806–1855), mój praprapradziadek, był wybitnym myśliwym polującym w swoich lasach wokół Książa i Pszczyny.

Jego najstarszy syn, Hans Heinrich XI, książę von Pless (1833–1907), pełnił funkcję Naczelnego Łowczego Dworu cesarzy niemieckich – Wilhelma I oraz Wilhelma II. Najbardziej znaczącym świadectwem jego działalności, które przetrwało do dziś, jest „Róg Księcia Pszczyńskiego” (Fürst-Pless-Horn). To właśnie jemu przypisuje się ujednolicenie wielu instrumentów używanych do sygnalizacji myśliwskiej i stworzenie wzorca rogu znanego oraz wykorzystywanego do dziś. Dzięki temu możliwe było również opracowanie standardowego repertuaru sygnałów i melodii
myśliwskich.

Hans Heinrich XI oraz jego syn Hans Heinrich XV (1861–1938), mąż słynnej księżnej Daisy von Pless, zasłynęli z wyjątkowych polowań na jelenie oraz żubry w lasach pszczyńskich. Hans Heinrich XI otrzymał od cara Rosji parę żubrów w zamian za szczególnie okazałe jelenie pochodzące z dóbr pszczyńskich, a następnie zapoczątkował hodowlę licznej populacji żubrów w okolicach Pszczyny.

Trofea jeleni pozyskiwanych w dobrach pszczyńskich regularnie zdobywały złote medale podczas wystaw trofeów organizowanych przez cesarza Wilhelma w Berlinie. Rodzinna anegdota głosi, że Hans Heinrich XI zaprzestał wysyłania swoich najlepszych trofeów na wystawę, gdy cesarz Wilhelm II postanowił prezentować również najcenniejsze trofea ze swojego rewiru łowieckiego Rominter Heide. Nie chciał bowiem stawiać cesarza w niezręcznej sytuacji poprzez wystawienie trofeum przewyższającego cesarskie osiągnięcia.

Cesarz Wilhelm II był częstym gościem w Pszczynie oraz w pobliskim pałacyku myśliwskim Promnice. Członkowie rodziny Hochbergów kontynuowali tradycje łowieckie aż do lat czterdziestych XX wieku.

– Czym jest dziś łowiectwo dla Pańskiej rodziny?

– Do dziś kilku członków rodziny Hochbergów pozostaje zapalonymi myśliwymi. Mój ojciec dzierżawił obwód łowiecki w dolinie Mozeli. Często zabierał mnie oraz moich braci w te strony, wprowadzając nas w świat łowiectwa i gospodarki łowieckiej. To właśnie po nim odziedziczyłem tę pasję.

Obecnie dysponujemy łowiskiem wokół naszej rodzinnej posiadłości w Niemczech, na północ od Düsseldorfu. Do niedawna utrzymywaliśmy również alpejski obwód łowiecki w Austrii, słynący z doskonałych warunków do polowań na jelenie i kozice. Wędrówki po górach, kilkudniowe pobyty w leśnej chacie, polowania za dnia oraz możliwość obcowania z niezwykłą ciszą i rozgwieżdżonym nocnym niebem stanowią wyjątkowe doświadczenie. Pozwalają nam podziwiać piękno natury, a jednocześnie uczą pokory wobec ograniczonego czasu naszego życia i majestatu otaczającego nas świata przyrody.

Nasi dwaj synowie, Bolko i Albrecht, a także nasza synowa Stephanie, również zostali myśliwymi, dzieląc tę samą pasję. Od wielu lat zapraszamy przyjaciół z różnych pokoleń na polowania organizowane zarówno w naszej posiadłości w Niemczech, jak i podczas wypraw łowieckich w Alpach austriackich.

Myśliwi, którzy odnoszą sukces podczas takich polowań, otrzymują pamiątkową odznakę łowiecką naszej rodziny, przedstawiającą Róg Księcia Pszczyńskiego (Fürst-Pless-Horn) oraz herb rodowy Hochbergów.

– Ziemia śląska była miejscem wielu ważnych wydarzeń w historii łowiectwa. To właśnie tutaj powstała pierwsza na świecie organizacja łowiecka posiadająca własny statut. 23 sierpnia 1672 roku Jerzy IV Wilhelm — ostatni przedstawiciel śląskiej linii Piastów oraz książę legnicki, wołowski i brzeski — powołał do życia Zakon Kawalerów Złotego Jelenia. Ponad 300 lat później, 23 sierpnia 1998 roku, zakon ten został reaktywowany przez polskich
myśliwych.

Jak ogólnie scharakteryzowałby Pan kulturowe dziedzictwo łowieckie Śląska, nie tylko w kontekście tego historycznego faktu? Czy uważa Pan, że pozostaje ono żywe na Śląsku do dziś?

Łowiectwo ma długą tradycję w śląskich rodzinach arystokratycznych, podobnie jak w innych częściach Europy. W dawnych wiekach pozyskiwanie zwierzyny miało jednak inny charakter niż obecnie. Bażanty, kuropatwy, zające, jelenie, sarny, dziki i inne dzikie zwierzęta stanowiły ważny element wyżywienia. Dotyczyło to również naszej rodziny oraz naszych majątków, które funkcjonowały w dużej mierze jako samowystarczalne mikroorganizmy gospodarcze, czerpiące środki utrzymania z leśnictwa, rolnictwa, łowiectwa i rybactwa.

W XVIII wieku łowiectwo zaczęło odgrywać coraz większą rolę jako element życia towarzyskiego. Od XIX wieku na dworach arystokratycznych organizowano polowania zbiorowe oraz weekendowe spotkania łowieckie. Rodzina Hochbergów nie była pod tym względem wyjątkiem. W naszych dobrach gościliśmy między innymi cesarza Niemiec, podobnie jak inne znamienite śląskie rody, takie jak Henckel von Donnersmarck, Ballestremowie czy Tiele- Wincklerowie. Śląsk wyróżniał się wyjątkową populacją żubrów oraz imponującymi populacjami jeleni. Polowania były nie tylko formą gospodarowania zwierzyną, lecz także ważnym elementem życia towarzyskiego i symbolem prestiżu.

Oczywiście I i II wojna światowa przyniosły poważne zakłócenia i przerwały ciągłość wielu tradycji. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że tradycje łowieckie na Śląsku zostały po wojnie odrodzone i są z powodzeniem rozwijane do dziś. Dawne tereny rodowe stały się obecnie obwodami łowieckimi należącymi do Skarbu Państwa, często dzierżawionymi przez myśliwych lub koła łowieckie, które wykonują znakomitą pracę w zakresie gospodki łowieckiej i pielęgnowania tradycji.

Miałem okazję kilkakrotnie polować w okolicach Pszczyny i Tychów. Bardzo cenię sobie gościnność, z jaką wraz z rodziną jesteśmy przyjmowani podczas wizyt w Pszczynie, a także na Zamku Książ. Niezwykle wysoko cenię również przyjaźń mieszkańców tych miejsc oraz wielu śląskich myśliwych.

W ubiegłym roku zostałem zaproszony przez Mariusza Miśkę, łowczego okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach, na polowanie organizowane przez Koło Łowieckie „Daniel” w Tychach. Był to wspaniały i bardzo udany dzień spędzony w gronie polskich myśliwych oraz mieszkańców regionu. Zarówno na rozpoczęcie, jak i na zakończenie polowania, tradycyjny charakter wydarzenia podkreślały sygnały wykonywane przez profesjonalnego sygnalistę grającego na Rogu Księcia Pszczyńskiego (Fürst-Pless-Horn).

– Jak postrzega Pan rolę łowiectwa we współczesnym świecie oraz jego perspektywy na przyszłość?

– Zarządzanie współistnieniem człowieka i zwierząt w coraz bardziej zagęszczonym świecie ma kluczowe znaczenie. Postrzegam łowiectwo jako formę służby naturze. Oddanie strzału może być jego elementem, lecz nie powinno stanowić głównego celu.

Łowiectwo jest niezbędnym elementem ochrony i zachowania dzikiej przyrody i musi być prowadzone w sposób rzetelny i odpowiedzialny. Niezbędne jest dogłębne rozumienie populacji zwierzyny na danym terenie łowieckim. Konieczne jest poznanie zwyczajów zwierząt, tworzenie dla nich przestrzeni do rozrodu i bytowania, a w razie potrzeby także dokarmianie w okresie zimowym.

Równie ważna jest umiejętność prowadzenia gospodarki populacyjnej zgodnie z potrzebami leśnictwa oraz utrzymanie równowagi pomiędzy poszczególnymi gatunkami zwierzyny, co obejmuje również selekcyjny odstrzał.

Pojawiają się opinie, że człowiek powinien pozostawić przyrodę bez ingerencji, aby sama osiągnęła właściwą równowagę. Problem polega jednak na tym, że obecne zaburzenia równowagi są już na tyle zaawansowane, iż sama natura nie jest w stanie ich skorygować.

Jednocześnie nie jestem zwolennikiem łowiectwa sprowadzonego wyłącznie do formy hobby opartego na strzelaniu, które w mojej ocenie nie ma większego miejsca w przyszłości nowoczesnych społeczeństw. Łowiectwo powinno pozostać przede wszystkim odpowiedzialnym narzędziem gospodarki przyrodniczej i ochrony środowiska.

– Pańska rodzina miała w przeszłości kilka gałęzi związanych zarówno z Dolnym, jak i Górnym Śląskiem. Na tych terenach Hochbergowie tworzyli imponujące rezydencje architektoniczne, w których gromadzono liczne skarby kultury, w tym również te związane z tradycjami łowieckimi.

– Dobra w rejonie Pszczyny (Pless) i Książa (Fürstenstein) obejmowały leśnictwo i rolnictwo, ale również hotele w Szczawnie-Zdroju (Bad Salzbrunn), górnictwo w Wałbrzychu (Waldenburg) i Katowicach, dużą browarnię w Tychach (Tichau) oraz liczne inne działalności przemysłowe. Rolnictwo stanowiło także główną gałąź działalności w Rohnstock (Roztoka), majątku mojego pradziadka Bolka von Hochberga w pobliżu Książa.

Takie dobra były znacznie czymś więcej niż własnością prywatną. Miały istotne znaczenie gospodarcze w swoich regionach, zapewniając miejsca pracy oraz względny dobrobyt tysiącom pracowników i ich rodzin, a także wspierając przez stulecia rozwój społeczny, kulturalny i gospodarczy.

Dwie główne rezydencje — zamki w Pszczynie i Książu — były nie tylko miejscami prywatnego zamieszkania, lecz również centrami administracyjnymi oraz miejscem życia i pracy ponad stu kobiet i mężczyzn wraz z ich rodzinami, zatrudnionych na dworach. Rodzina Hochbergów zajmowała jedno piętro w Pszczynie oraz duże apartamenty w zamku Książ, korzystając oczywiście również z sal balowych podczas wydarzeń towarzyskich.Obecnie Zamek w Pszczynie wraz z pałacem myśliwskim w Promnicach stanowi muzeum należące do województwa śląskiego i zarządzane jest przez profesjonalny zespół. Dzięki korzystnemu zbiegowi okoliczności pod koniec II wojny światowej zamek zachował niemal w całości historyczne wyposażenie z czasów naszej rodziny, co nadaje mu dziś wyjątkowy splendor i autentyczność.

Zamek Książ jest własnością miasta Wałbrzycha i pełni funkcję profesjonalnie zarządzanego obiektu eventowego, otwartego zarówno dla zwiedzających zainteresowanych historią rodziny, jak i dla wydarzeń takich jak konferencje czy wesela. Oba miejsca co roku przyciągają setki tysięcy gości z całego świata.

Oba obiekty stanowią wyjątkowe świadectwo śląskiej przeszłości i teraźniejszości, europejskiej historii oraz wspólnego dziedzictwa Polaków i Niemców.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Tagi: