Archiwa tagu: Tygodnik Angora

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Prawda jest jedna: PiS nie wygrał tych wyborów. PiS je przegrał. I jeśli ma resztki honoru, to powinien władzę oddać natychmiast. Ale przekaz TVP jest inny: Prawo i Sprawiedliwość jest zwycięzcą wyborów.

Jakim zwycięzcą, skoro nie ma zdolności do rządzenia? Skoro musi oddać władzę? Orwellowskie zaklinanie rzeczywistości w TVP ma długą tradycję. Propagandyści TVP pocieszają się, jak mogą, żeby tylko nie uświadomić sobie najgorszego: że ich czas minął!


Rozmowa Magdaleny Ogórek z ministrem Łukaszem Schreiberem z PiS na antenie TVP Info; Ogórek mówi: „Mieliście wszystkie media przeciwko sobie”. Rzeczywiście, niezwykle trafna uwaga, bo PiS miał przeciwko sobie TVP, Polskie Radio, TV Trwam, „Sieci”, „Gazetę Polską”, „Do Rzeczy” i jeszcze gazety grupy PKN ORLEN oraz wiele innych periodyków prawicowych! Bardziej „kumaty” okazał się kolega Magdaleny Ogórek z programu „W tyle wizji” Marcin Wolski, który na spotkaniu prawicowego „Klubu Ronina” powiedział, że PiS dopuścił do propagandy gorszej niż w okresie PRL i przez ostatnie miesiące lała się „propaganda adresowana do betonowego elektoratu”.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Kampania wyborcza dobiega koca. Bez względu na to, kto będzie zwycięzcą tych wyborów, jedno jest pewne: tak dalej by nie może! Czas zakończyć ten chocholi taniec nienawiści i posprzątać TVP – szczujnię i propagandowe rami Prawa i Sprawiedliwości.

Ostatni tydzień przed wyborami by kolejnym, mam nadziej, że ostatnim, festiwalem pisowskiej propagandy. TVPiS robiła wszystko, by pomóc swoim w walce o władzę. Za nic mieli etyk, moralność, przyzwoitość czy dobre obyczaje, ponad nie przedkładając zjadliwość, chamstwo, grubiaństwo i bezeceństwo.

Jak jest zarządzana TVP, pokazał film Marcina Gutowskiego „Partyjny czołg”. Nie ma w nim niczego nowego, czego byśmy wcześniej nie wiedzieli lub si nie domyślali, ale mimo to poraża skal i zakresem partyjno-rządowej kontroli detalicznych treści przekazów „Wiadomości” TVP, nadzorowanych osobiście przez Jacka Kurskiego, który by pasem transmisyjnym dla instrukcji z Nowogrodzkiej.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

W Brukseli mówi się nieoficjalnie, że ponoć Niemcy i Francja obiecały władzom Ukrainy szybkie wejście do UE, jeśli Kijów pomoże w obaleniu obecnego polskiego rządu” – napisała na portalu X (dawniej Twitter) Dominika Ćosić, propagandzistka TVP.

Pogrążone w jakimś dziwnym letargu media nie powiedziały: sprawdzam, pokaż dowody. Bo powoływanie się na anonimowe źródła, charakterystyczne dla dziennikarstwa śledczego, rzadko ma miejsce w dziennikarstwie informacyjnym. Informacja powinna być wiarygodna, weryfikowalna.

„Z anonimowych, poufnych źródeł wiem, że” – tak może napisać każdy, bo przed sądem odmówi ich ujawnienia, a sąd w większości przypadków jest w takich sytuacjach bezsilny i nie może zmusić dziennikarza, aby odkrył ich tożsamość. Często są to newsy z DWZ (czytelnicy „Angory” na pewno poradzą sobie z rozwinięciem tego skrótu), bo one są rzeczywiście wzięte z d… Kiedyś w pewnym tabloidzie istniał dział, który zajmował się produkcją takich „newsów”.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Medioznawca nie tylko o TVP

Hejtem po oczach

Michał Rachoń, czołowy propagandzista TVP, zakłócił konferencję prasową Donalda Tuska zorganizowaną przed siedzibą TVP. Tusk tłumaczył, dlaczego politycy Koalicji Obywatelskiej wracają do programów telewizji publicznej. Mówił o propagandzie wytwarzanej w „fabryce kłamstw”, wskazując na znajdujący się za nim budynek.

Piętnaście sekund później, a dokładnie w trzeciej minucie konferencji prasowej Tuska, z gmachu TVP zza pleców zgromadzonych polityków wyszedł Michał Rachoń i próbował przerwać w bezczelny sposób wypowiedź Tuska. Został poproszony przez prowadzącą briefing, żeby nie przeszkadzał, i poinformowany, że będzie miał okazję do pytań, kiedy Tusk skończy oświadczenie.

Rachoń nie ustępował i przez kilkanaście minut trwały przepychanki między nim a osobami z kręgu Tuska. Na zamieszczonym w internecie filmie widać wyraźnie, że celem całej tej akcji nie było zadanie pytania, tylko uniemożliwienie prowadzenia konferencji. Nigdy dotąd nie widziałem, żeby jakiś dziennikarz w taki sposób torpedował konferencję prasową znanego polityka. Owszem, bywało na odwrót i zdarzały się połajanki wobec dziennikarzy w wykonaniu Donalda Trumpa czy Jarosława Kaczyńskiego, ale nigdy żaden dziennikarz nie był tak nachalny, obcesowy i nie dążył do przerwania konferencji.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Medioznawca nie tylko o TVP

Hejtem po oczach

Jako prowadzący propisowskie programy pluł i szczuł na opozycję. Teraz okazało się, że „gwiazdor” TVP był damskim bokserem. Z publikacji Mateusza Baczyńskiego z 7 września na Onet.pl wynika, że Michał Adamczyk, czołowy prezenter TVP i szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, ponad 20 lat temu usłyszał zarzuty brutalnego pobicia swojej kochanki. Sąd potwierdził zarzuty. W publikacji zacytowano treść esemesa, który Adamczyk skierował do swojej byłej już kochanki: „Ciesz się suko dniem dzisiejszym. Gdybyś wiedziała, co cię czeka jutro, wolałabyś się nie obudzić”.

Po ujawnieniu przez Onet tej sprawy Adamczyk został przez władze TVP „schowany” i prawdopodobnie w najbliższym czasie nie poprowadzi żadnego programu. Rzecz nie powinna budzić niczyich wątpliwości, a reakcja powinna być natychmiastowa. A jednak znaleźli się obrońcy Adamczyka! Samuel Pereira, Marcin Tulicki i Miłosz Kłeczek, wszyscy trzej z machiny propagandowej TVPiS, jak na zawołanie napisali: „Michał, trzymaj się, jesteśmy z Tobą!”. A prezes TVP Mateusz Matyszkowicz powiedział ponoć, że sprawy prywatne pracowników TVP to wyłącznie ich sprawa i odesłał Adamczyka na urlop!

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Hejtem po oczach

Rada Programowa TVP odrzuciła zgłoszony przez jej członka Krzysztofa Lufta projekt uchwały, aby zapoznać pracowników z zasadami obowiązującymi w czasie kampanii wyborczej. Chodzi m.in. o równy dostęp do anteny dla wszystkich komitetów wyborczych i bezstronność dziennikarzy.

Taki dokument został przyjęty w TVP w sierpniu 2015 r. przez ówczesnego prezesa Janusza Daszczyńskiego i podobno do dziś jest ważny. Teraz Luft chciał przypomnieć pracownikom ten dokument, ale „za” głosowało tylko trzech członków rady.


Sprawa wydaje się od początku niepoważna, choć na pozór jest poważna. Poważna jest o tyle, że od dziennikarzy należy wymagać postępowania etycznego, bezstronnego, oddzielania komentarza od informacji i unikania agitacji politycznej.

Czytaj dalej

PO MEDIACH Z ANGORĄ

Medioznawca nie tylko o TVP

Hejtem po oczach

Dyskusję o mediach publicznych czas (na poważnie) zacząć. Tak naprawdę to niby ona trwa, ale nie dowiedzieliśmy się do tej pory, jak funkcjonowanie mediów publicznych po ewentualnej zmianie władzy wyobrażają sobie partie opozycyjne. A jest to jeden z najważniejszych tematów przyszłości, obok podatków, służby zdrowia, sądownictwa, zmian klimatycznych i bezpieczeństwa państwa. Czyżby politycy nie mieli pomysłu, a jedynym rozwiązaniem była likwidacja mediów publicznych lub proste ich przejęcie i zastąpienie obecnych propagandystów swoimi?

W tygodniku „Polityka” ukazał się tekst o mediach publicznych autorstwa Doroty Nygren i Ryszarda Holzera sugerujący, jak uzdrowić media publiczne. O standardach nie ma co już pisać, bo wszystko zostało powiedziane. Tam dziś po prostu ich nie ma, media publiczne są tubą propagandową PiS. Autorzy artykułu proponują, aby kierownictwo było powoływane przez niezależne organy nadzorcze na wzór regulacji stosowanych w krajach skandynawskich. Podobny projekt zgłosił już w 2010 roku Obywatelski Komitet Mediów Publicznych, ale podobnie jak w bajce Ignacego Krasickiego: „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. Nie wyszło, bo wyjść nie mogło, bo politycy do tej zmiany nie dorośli. A teraz? Szczerze wątpię, czy się uda, ale starać się trzeba, bo innej drogi po prostu nie ma.

Media publiczne w Polsce od narodzin dotknięte były wirusem polityki. Z kilkunastu znanych mi dyrektorów (redaktorów naczelnych) łódzkiego oddziału TVP, większość była powiązana bezpośrednio z politykami bądź wręcz przez nich delegowana. Podobnie było, a może jeszcze bardziej, na szczeblu centralnym. Dziennikarzom nigdy w mediach publicznych nie było łatwo, bo zawsze byli pracownikami „pierwszej linii frontu”.

Czytaj dalej