Z kroniki pan…i G

Makutra

Makutra – żłobiona w środku misa. Służy do ucierania ciasta. Najczęściej. U nas, teraz – współpracy prezydenta z rządem. Rowki tnące, owszem. „Masa” coraz gładsza. Była ważna w Paryżu, gdzie negocjowała koalicja chętnych na rzecz Ukrainy. Notatka po wizycie prezydenta w USA się spóźniła. Wcześniej ujawniono zwyczajowe informacje z kancelarii premiera. Gafa, niezręczność. Miejmy nadzieję, że pojedynek na kartki zażegnany.

Żarcik: co robi kucharz, jak go atakują? – Wzywa posiłki. Chyba, że jak gapa długo grzebie w szklance z wrzątkiem, do którego wrzucono kostkę lodu i trudno ją znaleźć. Nonsensy w dowcipach zawsze lepsze niż w życiu. Politycznym zwłaszcza. Brunetka częstuje krówką blondynkę. Ta odmawia: – Jestem wegetarianką. Gościu w cukierni. – Chciałem zamówić tort na urodziny żony. – A ile świeczek? – Jak zawsze, 32. O torcie jeszcze. – Dla kogo przeznaczony jest tort? – Dla jubilata. Ale zjadł go solenizant, bo nie wierzy w przeznaczenie.

Czytaj dalej