Zdzisław Smektała nie żyje

W środę, 17 stycznia 2018 zmarł Zdzisław Smektała. Sam o sobie mówił: felietonista, literat, aktor, smakosz i showman wrocławski. Przez dziesięć lat (1982 – 1992) był moim redakcyjnym kolegą, autorem cotygodniowego felietonu na ostatniej stronie piątkowego „Magazynu Gazety Robotniczej” (nakład wtedy ponad 600 tys.). Właściwie w redakcji tylko tym się zajmował, dlatego wielu nie kryło oburzenia – ich zdaniem powinien, tak jak inni, od rana do wieczora pisać, pisać… Dzisiaj powiedziałbym, że był dziennikarskim celebrytą. Chciał być solistą, zawsze „grał” na siebie, nie nadawał się do zespołowej roboty. Miał swój pisarski styl, który niektórych drażnił. Nam, jego młodym czytelnikom wydawał się najbardziej odpowiedni do lat 80.: dosadny, krytyczny, bezkompromisowy, bez niepotrzebnego owijania w bawełnę. Takie są również jego książki, takim pozostał do końca.

Pogrzeb odbędzie się we wtorek 23 stycznia 2018 roku o godzinie 13.00
na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu

Miał nieprawdopodobną umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi: znał wszystkich, wszyscy Go znali. Nie miał, jak wielu innych, kompleksu prowincjusza. Zawsze z dumą mówił, że pochodzi ze Zgorzelca („granica przyjaźni PRL – NRD”). Nie krył wszechstronności swego wykształcenia („ważne prawo jazdy na kombajn) i „niepoważnych zainteresowań: rozkoszy podniebienia i miłości do bluesa. Kochał Wrocław, wiele uczynił by o naszym nadodrzańskim grodzie było wszędzie głośno i z sensem.

Dwa miesiące temu, w listopadzie umawialiśmy się telefonicznie, że jak upora się ze zdrowiem spotkamy się, powspominać stare czasy i pogadać o przyszłości. Powspominamy, Zdzichu…

Bogusław Serafin