Archiwa tagu: Z Galicji

Polska dla Polaków! A lektury tylko polskich autorów!

Szli krzycząc: Polska! Polska! (…)
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: Jaka?
Juliusz Słowacki

Pierwsze hasło w tytule, sądząc po popularności polityków, którzy je głoszą, trafiło w gusty i głęboko nieraz skrywane kompleksy wielu rodaków. Jest zgodne z ich prostym, emocjonalnym rozumieniem patriotyzmu. Idąc „za ciosem” (przyzwyczajenie jest drugą naturą), prezydent w pierwszym orędziu poszedł jeszcze dalej. Zapowiedział, że na liście lektur będą tylko książki polskich autorów. To też brzmi ładnie i swojsko. Realizacja tego hasła może jednak napotkać pewne problemy. Weźmy Biblię. Czy napisali ją Polacy? No trudno. Skreślamy z listy lektur. Chyba że biskupi zaprotestują. Homer? Cokolwiek dobrego, by o nim napisać, nie-Polak.

Nie ma miejsca na liście lektur dla „Iliady” i „Odysei”. No to śmiało dalej. Hurtem wykreślamy z listy lektur dzieła Szekspira, Goethego, Puszkina, Tołstoja, Dostojewskiego, Dumasa, Hugo, Zoli… Uff, od razu nam lżej. Pewien kłopocik sprawia Joseph Conrad. Niby pisał po angielsku, ale Polak. Zostawić czy skreślić?

Czytaj dalej

ONI NIE WIEDZĄ, CZYM JEST UNIA EUROPEJSKA

Z wypowiedzi najważniejszych osób w naszym państwie jednoznacznie wynika, że wciąż jeszcze nie rozumieją, czym jest Unia Europejska. Pomijam skrajnie głupie lub ordynarne wypowiedzi typu „Unia to wyimaginowana wspólnota” lub „unijna szmata”. Te pierwsze słowa, jak pamiętamy, są emanacją myśli politycznej pana prezydenta Dudy i tak ogólnie nie odbiegają od poziomu tego, co pan prezydent zwykle mówi publicznie, zwłaszcza gdy da się ponieść emocjom i zawierzy własnemu intelektowi.

Drugie określenie jest autorstwa pani Pawłowicz. Kiedyś posłanki PiS, dzisiaj sędzi u pani Przyłębskiej w trybunale, osoby o temperamencie, manierach i intelekcie niegdysiejszej przekupki. Napisałem niegdysiejszej, bo dziś już zapewne próżno by szukać przekupki o cechach pani Pawłowicz. Gorzej, że istoty członkostwa w Unii i istoty samej Unii nie rozumie premier Morawiecki, którego zadaniem – jak się zdaje – powinno być łagodzenie napięć na linii Warszawa – Bruksela.

Czytaj dalej