Brzytwą po mediach

Kto będzie sprzyjał takiej postawie? Odpowiedzi udzieliły wybory. W ostatnich latach politycy prawicy i ich ideo­lodzy przyczynili się do okrzepnięcia w naszym społeczeństwie osobowości chama – kibola, rasisty i nacjonalisty kibicującego najgorszym postawom polskiej klasy politycznej, która gra na najniższych instynktach i hejcie wobec inaczej myślących. To „zasługa” m.in. polityki uprawianej przez Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudę, Grzegorza Brauna czy Sławomira Menztena, których nienawistne, rasistowskie, a niekiedy wręcz faszystowskie wypowiedzi atakujące imigrantów, osoby o odmiennej orientacji seksualnej czy o lewicowo-liberalnych poglądach, spotykały się z bierną lub, niestety, aprobującą postawą większości społeczeństwa. Pisałem o tym dziesiątki razy, ale nie jesteśmy w stanie wyjść poza swoje bańki informacyjno-opiniotwórcze. Niestety, ostatnie 2 lata pokazały, że koalicja demokratyczna nie przebiła się ze swoją narracją do opinii publicznej, częściowo wskutek swarów, braku spójnego programu, woli politycznej i konsekwencji. Ale również dlatego, że w dużym stopniu przyjęła konserwatywno-prawicowy punkt widzenia w wielu kwestiach ważnych dla Polaków.

Szczerze mówiąc, media nie są w stanie powstrzymać polityków przed destrukcją, bo już od dawna sterowane są logiką, w której dominującą rolę odgrywają nie dziennikarze, lecz sami politycy narzucający mediom swój punkt widzenia i manipulujący opinią publiczną. Media w wielu przypadkach stały się tubami propagandowymi wojujących ugrupowań, które wciągają nas w swoje gierki, a w takich okolicznościach trudno nie być elementem ich kampanii. Przez 6 lat piętnowałem w „Hejtem po oczach” i „Brzytwą po mediach” to, co w dziennikarstwie i życiu społeczno-politycznym wydawało mi się naganne, obłudne i głupie. Te doświadczenia nadwyrężyły moją odporność na niegodziwości, szalbierstwa i obłęd, które dostrzegam w polskiej polityce. Stąd moja decyzja o czasowej przerwie w komentowaniu wydarzeń. Przyszedł czas na zmianę i podreperowanie zdrowia.

Drodzy CZYTELNICY, to jest mój ostatni komentarz w tej rubryce. Żegnam się z „Angorą”, mając nadzieję, że nie na zawsze. Dziękuję Wam, że przez minione lata byliście ze mną i z moimi komentarzami publikowanymi na tych łamach. Na zakończenie chciałbym do Was zaapelować: nie traćmy nadziei, bo nic nie jest dane raz na zawsze: „A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”.

Marek Palczewski

TELEWIZOR POD GRUSZĄ

W Domu Wariatów Polsce wszystko, co ma znamiona solidności, stałości, normalności, jest niepożądane. Każdy przejaw stabilizacji jest źle widziany! Niekorzystnie wpływa na egzystencję w świętojebliwej nadwiślańskiej krainie! Mówiąc inaczej ŁAD i PORZĄDEK nie sprawdza się, nie zakorzenia się u nas!

Wprawdzie po transformacji ustrojowej pojawiło się na scenie politycznej kilku ideowców, państwowców, włodarzy z prawdziwego zdarzenia, którzy próbowali z uporem maniaka upowszechnić w Polsce owo zjawisko cieszące się powodzeniem w wielu krajach, ale w ostatecznym rozrachunku ponieśli oni sromotną porażkę! W DWP panuje niepodzielnie prowizorka, partactwo, dyletanctwo! Filozofia życia wyrażająca się w słowach; jakoś to będzie, jakoś sobie poradzimy, nie zestarzała się, nikt jej specjalnie nie kontestuje. Ma się dobrze – ciągle jest w powszechnym użyciu! Owa filozofia wyraźnie odciska swoje piętno w rządzącej koalicji! W ekipie premiera Tuska mamy na co dzień do czynienia z zaradczymi półśrodkami, czyli pudrowaniem rzeczywistości! Pełno w rządzie było ministrów, a jakoby żadnego nie było! Któregokolwiek z nich o coś konkretnego by zapytać – mamy czeski film: Nikt nic nie wie! Sto konkretów na sto dni szybko przeobraziło się w bajkowe opowieści z mchu i paproci! Po sławnej rekonstrukcji, bez mała legendarnej, w rządzie panuje wielkie poruszenie, ministrów podniecenie – ci odlecieli, ci zostali! Ale co dalej? Początek to rekonstrukcji czy koniec?!

W Domu Wariatów Polsce nie ma niczego pewnego! Wszystko jest chwilowe, przejściowe – nie dziwi nic! Nikogo nie obchodzi, gdzie się podzieją, co zrobią owi włodarze, decydenci, dla których premier Tusk nie okazał się łaskawy? No cóż – parafrazując zwrotkę przeboju Skaldów W żółtych płomieniach liści, mogę jedynie zanucić: Oni już wszyscy po wyroku/Nie doczekają się kolędy/Zdegradowani/ze łzą w oku/zwiędną jak kwiaty/które zwiędły! W DWP degrengoladę widać gołym okiem, ale to nie przeszkadza premierowi twierdzić, iż jesteśmy 20. potęgą gospodarczą na świecie!

Antoni Szpak