Albo „Szafa”, która kiedyś była zgrabna i smukła”, a potem już nie mogła pomieścić tylu niepotrzebnych rzeczy i trzeba było wyrzucić z niej „wspomnienia/ wszystkich nietrafionych decyzji”. Przydarza się to wszystkim. Stąd bliskość zapisanych refleksji przeżyciom każdego czytelnika, zapewne za sprawą zmysłu obserwacji autorki. Alicja Wejner z czułością i wnikliwością przygląda się światu, potrafi dostrzec jego drobne, charakterystyczne napięcia, z których składa się codzienność, staje się kronikarką zwykłych dni, które tak naprawdę zwykłe nigdy nie są. Mają swój zapach, kolor, oryginalność. Takie same, a jednak odmienne.
Przed osunięciem się w strefę banału, chroni te zapiski poetyckie wrażliwość na urodę słowa, zaskakujące połączenia słów, które nawzajem sobie się dziwią i budzą nieoczekiwane skojarzenia. Jak choćby takie spostrzeżenie, że las „wydrzewił się”, albo że drzewa witają „piskleniem”, albo dzika przestrzeń „woła kolorem”.
Tak jak zaskakująca może się wydawać wiadomość, że to poetycki debiut autorki, która wcześniej wydała prozą dziewięć książek. Skomponowała ten tom wierszy z obrazkami albo raczej obrazków z poetyckimi komentarzami właściwie przypadkiem. Bo zaczęło się od obrazków, delikatnych akwarel, które czekały na dopełnienie słowem. I stało się. Mamy poetkę. Zachwyconą, że świat istnieje.
Tomasz Miłkowski
Alfabet bez jednej litery Alicji Wejner,
Wydawnictwo Jagoda, Warszawa 2025
Źródło: Portal Zarządu Głównego SDRP