Absolwentem wrocławskiej ASP, stypendystą Skolen for Brugskunst w Kopenhadze, projektantem i malarzem, a zarazem wieloletnim członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i redaktorem naczelnym Magazynu Ekologiczno-Łowieckiego „Pasje” oraz członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk.
Twoja twórczość to ogromny wachlarz: od malarstwa sztalugowego i architektonicznego po projektowanie książek, kalendarzy i opakowań. W którym z tych światów odnajdujesz największe poczucie artystycznej niezależności ?
W każdym staram się być niezależnym. Niewątpliwie jednak malarstwo sztalugowe daje mi największą swobodę. To mój ogródek, w którym robię to, co chcę. Po studiach przez ca dwie dekady, albo i lepiej, nie zajmowałem się nim. Po pędzel sięgałem tylko wtedy, kiedy robiłem ilustracje, projekty graficzne wydawnictw lub projekty malarstwa architektonicznego. Potem jednak wróciłem do uprawy tego mojego ogródka. Z jednej strony traktuję to, co robię, studyjnie. Stawiam przed sobą konkretne wyzwania techniczne, technologiczne i warsztatowe, które pozwolą mi zbudować solidny fundament do budowania głębszego porozumienia z odbiorcą. Z drugiej strony, moje prace stanowią zapis osobistych refleksji – są dialogiem z otoczeniem, ale też głęboką rozmową z samym sobą. Stąd tu nie ma pola dla żadnej ingerencji strony trzeciej. Kolory i faktury są sednem.
Podkreślasz, że matematyka – „Królowa Nauk” – odegrała wielką rolę w Twoim rozwoju jako twórcy sztuk pięknych. W jaki sposób ścisłe, logiczne myślenie pomaga Tobie w kompozycji obrazu czy projektowaniu graficznym ?
Tak, dla mnie jest prawdziwą królową. Czasami może cokolwiek bezwzględną, jak ta szachowa, ale finalnie dającą pole działania logice, co z kolei prowadzi do klarowności przekazu. Nie oznacza to suchości czy sztywności myślenia. Raczej odwrotnie. Jest swoistym bezpiecznikiem jego klarowności. Do tego dochodzi subtelność plastycznej materii obrazu. Materii bogatej, czasami niesfornej i odbieranej przez pryzmat doświadczeń patrzącego. Logika wprowadza ład tam, gdzie grozi nam chaos. Patrząc na otaczający nas świat i narastający zgiełk ideologii, staje się ona dla nas prawdziwym ratunkiem. Wielka szkoda, że tak często i bezrefleksyjnie z niej rezygnujemy.
Tradycja polskiego malarstwa, reprezentowana m.in. przez Juliana Fałata, Józefa Chełmońskiego, Aleksandra Gierymskiego czy Juliusza Kassaka, jest głęboko zakorzeniona w motywach łowieckich. Jak ten dialog z przyrodą wygląda w Twoim malarstwie i projektowaniu ?
Nie zamykajmy się tylko na klasykach tej tematyki. To duży błąd. Współcześnie to chociażby Rozwadowski i Maciąg czy Puchalski, jeśli sięgniemy do tamtych czasów, ale to też już klasyka. Z czasem pojawili się kolejni. Jest cała rzesza twórców poruszających się w obrębie animalistyki. Intensywnie śledzę to, co dzieje się w tym obszarze na świecie. W Stanach Zjednoczonych istnieją całe galerie dedykowane twórczości inspirowanej światem zwierząt. W Anglii mają miejsce kilka razy w roku duże poważne wystawy sztuki animalistycznej, gdzie nierzadko można znaleźć bezpośrednie odniesienie do łowów. Nigdy nie maluję ani nie rysuję polowań. Skupiam się na zwierzęciu i jego naturalnym środowisku. Pokazując je, pokazuję moją relację z naturą. Przenikanie się człowieka ze zwierzęciem, ich wzajemne powiązania. W to środowisko wchodzę. Staram się je poznać i zrozumieć. Jego bogactwo mnie kształtuje psychicznie i fizycznie.
Kultura łowiecka to nie tylko polowanie, ale też tradycja, język i sztuka. Niezwykle ważny jest szacunek do zwierzyny. Jak kultura i etyka łowiecka wpływają na Twoją wrażliwość estetyczną ?
Kultura łowiecka jest pojęciem bardzo szerokim, to sztuki piękne, rzemiosło artystyczne z nim związane, to literatura i poezja oraz muzyka. Wszystko to powstało wraz z rozwojem człowieka jako gatunku. Towarzyszyło mu i towarzyszy cały czas. Patrząc na oś czasu, to dziewięćdziesiąt pięć procent czasu bytu nas jako ludzi na kuli ziemskiej upłynęło nam w ścisłym mariażu z polowaniem. Powstały kultury antyku i dalszych wieków. Przeciwnicy łowiectwa głoszą tezy o degradacji psychicznej człowieka, jaką ma powodować polowanie. Jeśli by tak było, to skąd te wspaniałe kultury ? Skąd rozwój i ewolucja praw, jakie tworzymy, nie mówiąc już o rozwoju nauki czy technologii, jakimi się posługujemy, no i sztuki? Czy fundamenty świata zbudowali ludzie zdegenerowani? Wręcz przeciwnie. Tradycja łowiecka to wieki wypracowywania norm etycznych i bliskości z naturą. Radykalne teorie o rzekomym szkodliwym wpływie łowiectwa wyglądają w tym świetle jak populistyczne hasła, tworzone głównie po to, by zaistnieć w przestrzeni publicznej kosztem faktów.Jak kultura i etyka łowiecka wpływają na mnie? Tak, jak wpływa na każdego człowieka kontakt z pięknem sztuki. Uczy wrażliwości i szacunku dla natury, jej praw i ludzkich osiągnięć na polu kultury jako całości naszego ludzkiego dorobku.
Wielu widzi w myśliwym jedynie obserwatora z bronią, ale Ty patrzysz na las oczami artysty. Czego las Cię uczy ?
Ba, żeby tylko obserwatora. Sposób, w jaki dziś kreuje się wizerunek współczesnego myśliwego, często opiera się na manipulacjach i stereotypach. Zamiast merytorycznej dyskusji, mamy do czynienia z próbą dehumanizacji tej grupy ludzi, co budzi mój głęboki sprzeciw. No cóż, to smutne, że mimo oficjalnych zapewnień o walce z dyskryminacją i poszanowaniu wolności, podsycanie społecznych konfliktów wciąż znajduje zwolenników. Nasuwa się jednak pytanie, jaki jest rzeczywisty cel tych działań i kto zyskuje na tak wyraźnym polaryzowaniu społeczeństwa. Nie wiem, czy to nie za wielkie słowa „oczami artysty”. Patrzę na las oczami człowieka, którego interesuje przyroda i który czuje się jej trwałym elementem. Pragnę ją z bliska poznać i zrozumieć. Uwielbiam, kiedy mnie przenika. Kiedy rozumiem każdy jej dźwięk, od najlżejszego szelestu po krzyk ptaka, który mi mówi, co zaraz nastąpi. To tak, jakby w nią wsiąkać. To radość z tej bliskości, z każdego jej koloru i kształtu. Podziw dla gracji jej ruchu. Szacunek dla jej zasad i praw. Przyroda uczy pokory, a to wstęp do mądrości i rzetelności. To się bardzo przydaje w życiu i chyba nigdy za dużo przypominania o tym.
Twoją pasją jest nie tylko obserwacja, ale i aktywne współtworzenie kultury związanej z naturą. Czy obcowanie z leśną głuszą jest dla Ciebie formą ucieczki od wielkomiejskiego zgiełku Wrocławia czy raczej niezbędnym paliwem do pracy twórczej ?
Jest tym i tym. Tak, to ucieczka od miejskiego zgiełku i tak zwane ładowanie własnych akumulatorów. Z tego czerpię inspirację do wszystkiego, co tworzę. To osobista refleksja nad moją więzią z naturą i miejscem, jakie jako człowiek zajmuję w świecie przyrody. Czego jest więcej, trudno mi powiedzieć. To się wzajemnie przenika i uzupełnia.
Wokół relacji człowieka z naturą narasta wiele emocji. Czy sztuka i rzetelne dziennikarstwo mogą być pomostem do lepszego zrozumienia ekosystemu przez współczesne, zurbanizowane społeczeństwo ?
Myślę że tak. Ale nie zastąpi ani jedno, ani drugie pewnego minimum wiedzy, pozwalającej zrozumieć prawa natury i procesy w niej zachodzące. Bez tego, opierając się na naszych – dla natury abstrakcyjnych i najczęściej niezrozumiałych doświadczeniach i działaniach intelektualnych – automatycznie zaczynamy tworzyć naturę alternatywną, która z tą prawdziwą jest tylko w mniejszym lub większym stopniu podzbiorem wspólnym. Najczęściej tym mniejszym. Natury alternatywnej, pasującej do naszych wyabstrahowanych pomysłów na życie. Spójrzmy na to inaczej. Co słonia czy stokrotkę albo wulkan obchodzą nasze kodeksy i jedyne słuszne idee tudzież ideologie? Puszymy się nimi i chcemy je koniecznie wszystkim aplikować. Może lepiej zostawić je dla siebie ? Czy aby na pewno to, co wymyślamy, albo sposób, w jaki to potem realizujemy, jest dla nich najlepszy ? Może częściej jest to najpotrzebniejsze nam samym
dla własnej autorealizacji ? Tak, to tworzenie natury alternatywnej jest nie tylko smutne, ale niestety szkodliwe. Twórca musi mieć wiedzę, aby nie służył naturze alternatywnej, tylko mówił prawdę.
Czy sztuka może pomóc w budowaniu dialogu między myśliwymi a resztą społeczeństwa ?
Biorąc pod uwagę powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje, a jest jedną z dziedzin sztuki, to niewątpliwie tak. Myślę, że sztuka, tu myślę szeroko o sztukach pięknych, literaturze, poezji czy rzemiośle artystycznym – zarówno zajmując stanowisko wobec różnych rzeczy dziejących się w ludzkiej społeczności, jak i generalnie wpływając na naszą psyche – może podjąć się tego dzieła. Z drugiej strony, przecież myśliwi są częścią społeczeństwa. To grupa ponad 130 000 ludzi, reprezentujących cały przekrój naszej populacji i gamę wszelkich zawodów etc. Zastanawia więc, po co ktoś ustawia społeczeństwo przeciwko nim. Jaki ma w tym interes ?
Jako redaktor naczelny Wrocławskiego Magazynu Ekologiczno-Łowieckiego „Pasje” tworzysz pismo o unikalnej tematyce. Czy te dwa światy w Twoim życiu zawodowym – dziennikarstwo i sztuki piękne – rywalizują o czas, czy raczej wzajemnie się inspirują?
Zdecydowanie się uzupełniają. Nie przeszkadzają sobie, nie konkurują. Inspirują się wzajemnie, ze wskazaniem na sztuki piękne, które naturalnie są mi bliższe.
Barbara Jakimowicz-Klein



















