
| MENU:
|
Michał
Żywień (1927–2008)
Jego pasją były podróże. Był zawodowym przewodnikiem. Michał wciąż podróżował, a potem wrażenia drukował na naszych łamach. Teraz wybrał się w podróż w jedną stronę. Redakcja ś†p Byłeś naszym wspaniałym szefem i przyjacielem, znakomitym dziennikarzem. Nigdy nie zapomnimy tego, czego nas nauczyłeś. Nie pojedziemy już razem w świat… Byli
pracownicy Działu Miejskiego redakcji "Słowa Polskiego" Michale zostaniesz
w sercu Romek
Gomerski Z
Michałem Żywieniem przyjaźniliśmy się długie lata. Polska
• Gazeta Wrocławska Żywotny Żywień Wydawał mi się kimś niezniszczalnym, ale z rakiem nie wygrał. W wieku 81 lat zmarł redaktor Michał Żywień. W 1967 roku, kiedy ja dopiero zaczynałem pracę w prasie, on był już uznanym weteranem – nie wiekiem, lecz stażem – wrocławskiego dziennikarstwa. Jeszcze niedawno, jako emeryt, zadziwiał witalnością, podróżując po świecie w charakterze pilota i przewodnika turystycznego. Łączyła nas miłość do szachów. Ilekroć go spotykałem, zawsze pytał o sukcesy mojego syna Łukasza w tej królewskiej grze. Żywień pozostanie we wdzięcznej pamięci bardzo różnych grup ludzi. Organizował wokół siebie wysokich, niewymawiających „r”, niepalących. Papierosy były chyba jego – abstynenta – największym wrogiem. Tym zabawniej brzmiała pewna okolicznościowa fraszka Andrzeja Waligórskiego:
Wszyscy
dziwią się w redakcji: Z
bloga Niezapomniany szef i przyjacielWydawało się to niemożliwe. On tak zawsze aktywny, pełen życia i z reguły w dobrym nastroju. Jeszcze niedawno na karnawałowym spotkaniu wrocławskich dziennikarzy dowcipkował, przemawiał, a składając życzenia szczęśliwego Nowego Roku, każdą koleżankę przytulał i całował. To redaktor Michał Żywień, który 23 stycznia 2008 roku ukończył 81 lat, a w dwa miesiące później opuścił ten świat, choć w sercach i pamięci, zwłaszcza Jego kolegów ze Słowa Polskiego pozostanie na zawsze... W tym najstarszym powojennym dzienniku Dolnego Śląska rozpoczął pracę już 27 sierpnia 1945 roku, czyli od pierwszego numeru tego pisma, choć nie miał wtedy jeszcze odpowiednich kwalifikacji, bowiem dopiero w 1947 roku zdał maturę w I Liceum Ogólnokształcącym, a niezwłocznie podjął studia na filologii angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, które ukończył w 1951 roku. W siedem lat później zdobył też dyplom na Wydziale Prawa UWr. W redakcji pełnił kolejno różne funkcje, poczynając od fotoreportera poprzez redaktora depeszowego, potem kierownika działu miejskiego, sekretarza redakcji, kierownika działu sportowego. Na każdym z tych stanowisk wykazywał się też ogromną pomysłowością, przeplataną przeróżnymi dowcipami. Gdy jako młodziutka dwudziestolatka rozpoczęłam pracę w dziale miejskim Słowa Polskiego, Michał Żywień był już wtedy w redakcji ważną osobą i należało Go bezwzględnie słuchać i wykonywać Jego polecenia. Jednym z nich były chwilowe przerwy w pisaniu, trochę gimnastyki, żeby nie nabawić się schorzeń kręgosłupa przez wielogodzinne ślęczenie przy maszynie do pisania. W czasie owych pauz szef Michał nakazywał uprawianie gry polegającej na rzucaniu beretem do drewnianego, stojącego wieszaka. Kto miał najwięcej trafień, dostawał nagrodę, a komu to źle wychodziło, mógł oczekiwać nagany. Mnie zupełnie nie podobały się te „zawody” i w ogóle nie trafiałam moją czapką do wieszaka. Wówczas chwycił mnie w pół i za karę wrzucił na wysoki piec kaflowy. Byłam przerażona. Nie potrafiłam stamtąd sama zejść. Płakałam, a Michał zanosił się ze śmiechu. Dopiero po dłuższej chwili inni koledzy ściągnęli mnie z tego tradycyjnego grzejnika mierzącego około 2,5 metra wysokości. To wydarzenie nie zakłóciło jednak naszych dobrych, wzajemnych kontaktów przez następne lata, zwłaszcza że Michałowi nie brakowało ciągle nowych pomysłów. W 1963 roku, jako współzałożyciel Wrocławskiego Klubu Szachowego, został współorganizatorem Międzynarodowego Turnieju Szachowego w Polanicy-Zdroju. Brali w nim udział najlepsi szachiści z różnych krajów Europy, walcząc zawzięcie o memoriał Akiby Rubinsteina. Michał był też aktywnym działaczem PTTK, a że znał biegle co najmniej pięć języków, więc był m. in. w latach 1954–1955 szefem tłumaczy Międzynarodowej Komisji Rozejmowej w Korei, a także sekretarzem Polskiej Misji w Międzynarodowej Komisji Rozejmowej w Laosie (1955–1956). Gdy wrócił do kraju, znalazł się w gronie założycieli Towarzystwa Miłośników Wrocławia, a także został redaktorem Kalendarza Wrocławskiego, rocznika wydawanego przez TMW. W latach 1960–1989 był lektorem Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. To jeszcze nie wszystko. Znalazł też czas na to, by założyć we Wrocławiu Klub Wysokich, którego po latach został honorowym prezesem. Od 1975 roku, gdy zdobył uprawnienia pilota wycieczek zagranicznych, rozpoczął nieustanne eskapady, przewodząc grupom turystów pragnących poznać świat. W sumie odwiedził 60 krajów podczas około 150 wycieczek. W roku 1994 Dolnośląska Izba Turystyki przyznała Mu tytuł Najlepszego Pilota Wycieczek Zagranicznych. Od 1995 roku był także wykładowcą na kursach dla pilotów wycieczek. Nie szczędził swoim słuchaczom ciekawych dowcipnych opowieści, zdobywając tym ich uznanie i sympatię. Mimo tylu zajęć, znalazł też czas na napisanie i publikację paru książek. Wśród nich Ze Słowem Polskim przez ćwierćwiecze Dolnego Śląska, wydanej przez Ossolineum, a także Spacerkiem po Europie. Miał też w miesięczniku Sport i Turystyka stałą rubrykę „Z notatnika pana Michała”. W 1970 roku został laureatem Nagrody Miasta Wrocławia w dziedzinie dziennikarstwa. Otrzymał również Nagrodę LOP za publikacje dotyczące ochrony przyrody oraz nagrodę Zrzeszenia Studentów Polskich za niezwykle aktywny udział w szkoleniach młodych żurnalistów w ramach Studenckiej Wszechnicy Dziennikarskiej. Był odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim OOP, Krzyżem Oficerskim OOP, Złotą Odznaką PTTK, odznakami Zasłużony dla woj. Wrocławskiego i Miasta Wrocławia oraz Zasłużony Działacz Kultury. Niestety, już Go nie zobaczymy. Odszedł na zawsze, zostawiając kochaną żonę Tamarę – lekarza reumatologa, syna Jarosława, mieszkającego z rodziną od lat w Niemczech – lekarza anestezjologa, i wnuczkę Anastazję – mistrzynię juniorów judo w Północnej Nadrenii-Westfalii. Miejmy nadzieję, że jest Mu dobrze w tym lepszym świecie. Zofia Frąckiewicz-Kukla
28 marca 2008 r. na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu, wśród licznego grona przyjaciół i znajomych Michała, żegnali Go ci, którzy przez wiele lat razem z Nim pracowali w redakcji Słowa Polskiego. To oni, każdy z czerwoną różą w ręku, skupili się wokół banera z dawną winietą tytułową tej gazety. Jako pierwszy pożegnanie wygłosił Romuald Gomerski, były redaktor naczelny Słowa w latach 1981–1990: Nikt nie chce umierać. Ludzie wiary i niewiary pragną jak najdłużej pozostać na tym ziemskim padole. Świat mimo swoich wad ma jakąś siłę przyciągającą – chcemy po prostu żyć. Różnie się nam to życie układa. Michał był zapewne człowiekiem spełnionym – robił to, co lubił, lubił to, co robił. Całe swoje dorosłe życie poświęcił pracy dziennikarskiej. Należał do tych nielicznych, którzy związali swój los z jedną tylko redakcją. Ponad pół wieku pisał w Słowie Polskim. Pracował w burzliwych czasach, wymagających od dziennikarza nie lada mądrości i wyczucia, by pogodzić oficjalne wymogi i zdrowy rozsądek. Michał to potrafił. Łączył dziennikarski talent z solidnością i uczciwością wobec czytelników. W tym duchu przygotowywał również do zawodu młodych adeptów dziennikarstwa. Wychował ich kilka pokoleń. W zespole Słowa Polskiego Michał cieszył się ogromnym autorytetem. Zawsze życzliwy dla swoich kolegów, służył radą i pomocą. Z Jego twarzy nie schodził uśmiech, którym zarażał cały zespół. Kochaliśmy Go wszyscy – starzy i młodzi. Michał nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych. Wszystkich traktował z równą życzliwością. Kochany Michale! Zjawiliśmy się tu na Twojej ostatniej drodze – Twoje koleżanki i koledzy z redakcji Słowa Polskiego, żeby oddać Ci hołd za wszystko, co w życiu uczyniłeś. Dziękujemy! Rodzinę Michała prosimy o przyjęcie wyrazów najserdeczniejszego współczucia. Michał pozostanie w naszych sercach. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl