
| MENU:
|
"Zesłaniec"... - cz. 8. Jeszcze bardziej wstrząsające, bo pozbawione nawet owych okruszyn zaznanej dobroci, są relacje ludzi, którzy doświadczyli pobytu w łagrze. Horror zaczynał się już w czasie śledztwa, gdy prowadzący je usiłowali zmusić aresztowanego do odpowiadających im zeznań. Po procesie, prowadzonym w sposób urągający wszelkim zasadom prawnym, skazany przeżywał transport w towarzystwie kryminalistów, faworyzowanych przez konwój. Okradanie przez nich współwięźniów, znęcanie się nad „politycznymi”, morderstwa i gwałty zbiorowe były w tej podróży codziennością. Na miejscu czekały oblodzone baraki, prycze bez materaców, wrzątek pełniący rolę zupy i mordercza praca.[1] Jeden z autorów takiej relacji, wówczas niespełna osiemnastoletni chłopiec, wspomina wysokiego oficera, który wizytując obóz powiedział na apelu: „My jesteśmy mądrzejsi niż hitlerowcy. Oni was zabijali i palili w komorach. My was zabijać nie będziemy, sami zdechniecie. Ale przedtem pomożecie nam wybudować wielkie budowy komunizmu”.[2] Wypowiedź ta koresponduje z relacjami cytowanymi w artykule o młodych ludziach z Opolszczyzny wywiezionych do obozu pracy w 1945 r.: „W obozie były różne narodowości. Byli ludzie z Polski, byli Żydzi, Grecy, Turcy, Jugosłowianie i wielu innych. [...] Gdy opuszczałem obóz, było tam ogółem 450 ludzi. Tyle pozostało z pięciu tysięcy”.[3] Łagrowe piekło miewało i swoje szczególne absurdy: oto brygadzista pewnego kołymskiego obozu miał patefon na korbkę i jedną płytę z arią z „Carmen”, którą codziennie puszczał po powrocie do baraku. „Do tej pory, gdy tę arię słyszę – wspomina jeden z jego współmieszkańców – staje mi od razu przed oczyma czarny barak z pryczami, wynędzniałe twarze głodnych ludzi w łachmanach i potworna liczba wszy”.[4] Po lekturze takiej nie dziwi już opinia autora artykułu o syberyjskich latach Józefa Piłsudskiego: „Mimo oczywistej zbrodniczości caratu, w porównaniu z osiągnięciami władzy sowieckiej carskie zesłanie jawi się niemal sielankowo”.[5] Niejako komentarzem do relacji z łagrów i zesłania są artykuły Józefa Krzysztofa Gierowskiego Odległe następstwa stresu u ofiar systemu totalnego w Polsce i Zaburzenia posttraumatyczne u ofiar totalitaryzmu w Polsce[6], przedstawiające trwałe zmiany w psychice osób, które stały się ofiarami komunizmu. Są to: stała obawa przed głodem, przed zimą, przed oddaleniem się od domu; gromadzenie rzeczy, drażliwość, nieufność, nieokreślone stany lękowe, oczekiwanie niespodziewanego nieszczęścia. W przykry sposób uzupełnia je list dr. Stanisława Zadury, który przypominając działanie prezesa Związku Sybiraków w Puławach, Edwarda Jabłonki, na rzecz uzyskiwania praw deportowanych do inwalidztwa wojennego i pozytywne w tej sprawie decyzje prezesa ZUS oraz Sądu Najwyższego, stwierdza, że wielu orzeczników ds. inwalidztwa interpretuje je w sposób dla represjonowanych niekorzystny.[7] Urzędniczy homo sovieticus okazał się trwalszy niż radzieckie imperium. [1] F. Milan, Wspomnienia znad Kołymy, „Zesłaniec”, 1996: 1, s. 58-74; W. Krawczyński, Zanim wyruszyłem na zesłanie, „Zesłaniec”, 2002: 7, s. 9-14; tenże, Przez lwowskie więzienia, „Zesłaniec”, 2002: 8, s. 3-16; tenże, Na północ, „Zesłaniec”, 2002: 9, s. 17-26. [2] F. Milan, op. cit. [3] E. Dworzak, Mieszkańcy Ziemi Opolskiej w Gułagu, „Zesłaniec”, 1996: 1, s. 96-102. [4] F. Milan,. op. cit. [5] A. Lenkiewicz, Sybirskie zesłanie, „Zesłaniec”, 2002: 8, s. 45-50. [6] J.K. Gierowski, Odległe następstwa stresu u ofiar systemu totalnego w Polsce, „Zesłaniec”, 2003: 14, s. 81-91; tenże, Zaburzenia posttraumatyczne u ofiar totalitaryzmu w Polsce, „Zesłaniec”, 2004: 16, s. 54-66. [7] S. Zadura, List do redakcji, „Zesłaniec”, 2004: 16, s. 119-120. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl