Fot. Facebook

Kolejny z TV paczki pożegnał ten świat
Krzysiu Jaworski przegrał z chorobą

Krzysiu był mi bliski z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze spędziliśmy wiele szczęśliwych lat we wrocławskim Ośrodku Telewizyjnym (zrealizowaliśmy wspólnie – w znakomitej, twórczej atmosferze – niejeden program), po drugie przez blisko dwie dekady współpracowaliśmy w zarządzie Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, wreszcie byliśmy rówieśnikami. Krzyś 68 lat skończył
1 października, ja nieco wcześniej, bo 6 marca. W TV Wrocław było nas z tego rocznika, lubiących się i szanujących, więcej (choćby red. Tomasz Orlicz, z którym więzi przyjaźni wiążą mnie od blisko 40 lat). Można dodać do tego miłość do zwierząt, szczególnie psów (vide – obrazki z Facebooka). Ale Krzysztof Jaworski już się swoimi ukochanymi czworonogami nie pochwali. Przegrał, jak wielu przed,
i zapewne wielu po nim, walkę z wyniszczającą chorobą – mordercą zwanym rakiem. A jeszcze nie tak dawno Krzyś wydawał się być okazem zdrowia. Przed laty systematycznie stanowił trzon wrocławskiej ekipy medialnej w Mistrzostwach Polski Dziennikarzy
w koszykówce (uwielbiał te wypady do Zakopanego). Uczestniczył
w meczach piłkarskich: dziennikarze kontra… (księża, policjanci, artyści). Dopiero w ub. roku odezwały się poważne problemy
z kręgosłupem, zakończone operacją. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku spokojnej przyszłości, okazało się (gdzieś tak
w okolicach końca lutego 2018, jak się dowiedziałem od jednego
z telewizyjnych przyjaciół, utrzymującego z Krzysztofem regularny kontakt), że czeka „Jaworka” prawdziwa, niestety w przypadku tej choroby często przegrana, walka. Zdiagnozowano u Niego nowotwór płuc w stadium dość zaawansowanym, ale Krzyś i przyjaciele byli głęboko przekonani, iż w tym starciu okażą się zwycięzcami. Jednak rywal okazał się zbyt mocny. Kiedy 1 października wysyłałem Krzysztofowi życzenia urodzinowe, nie przypuszczałem, że czynię to po raz ostatni. W czwartek, 11 października, Krzysztof odszedł na zawsze. Dołączył do dużego grona telewizyjnych przyjaciół, m.in. Marka Tumidajewicza, Piotra Bielawskiego, Krzysia Boberskiego, Miecia Nowaka (wszyscy byli jeszcze młodsi od Krzysztofa), ale
i przedstawicieli innych mediów, których spotkał na swej drodze. Tylko dlaczego się tak pospieszył, wszak miał zaledwie 68 lat? Będziemy Cię, Krzysiu, długo i ciepło wspominali. Bo z pewnością na to zasłużyłeś.

Waldemar Niedźwiecki

* * *

11 października 2018 zmarł Krzysztof Jerzy Jaworski. Z rozmów z nim wiedziałem o jego chorobach; publicznie informował tylko o „operacji kręgów”.

Pozostanie w mojej pamięci nie tylko jako redaktor i producent. Razem graliśmy w mistrzostwach Polski dziennikarzy w koszykówce w Zakopanem i corocznych niegdyś meczach futbolowych z aktorami.
W młodości był bardzo dobrym piłkarzem ręcznym.

Po zwycięstwie nad Szczecinem (2008). Od lewej w czarnych koszulkach: Krzysztof Jaworski, Zbigniew Królicki, Przemek Pozowski – Radio ESKA Wrocław, Daniel Groszewski – „Echo Miasta” Wrocław, Krzysztof Janoś – Radio RAM PRW Wrocław,
u dołu siedzi Dariusz Szarmach – FAKT.

Fot. Kurian

Z ciekawostek: dawno temu wyswatał piosenkarza Andrzeja Dąbrowskiego („Do zakochania jeden krok”, „Zielono mi”) i Agnieszkę Matynię, którzy są małżeństwem do dziś.

Krzysiu, do zobaczenia!

Adam Kłykow

Czesław Cyrul kandydatem do Rady Miejskiej Wrocławia

21 października 2018 roku odbędą się wybory samorządowe. Na liście kandydatów na radnych do Rady Miejskiej Wrocławia jest między innymi CZESŁAW CYRUL, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Nasz kolega wystartuje w wyborach z listy komitetu noszącego nazwę Komitet Wyborczy Rafała Dutkiewicza – Sojusz dla Wrocławia, który skupia kandydatów ze środowiska Rafała Dutkiewicza, SLD i Unii Europejskich Demokratów. 

Wystąpienie Czesława Cyrula na konwencji programowej KKW Rafał Dutkiewicz Sojusz dla Wrocławia, która odbyła się 30 września w Centrum Historii Zajezdnia :  

– Zimą, kiedy wyglądam przez okno z mojego bloku na Kozanowie, widzę bury obłok dymów z malutkiego osiedla obok. Rura ciepłownicza  jest 100 metrów dalej.

Wychowałem się na Pogórzu Izerskim. W latach siedemdziesiątych Góry Izerskie były stale zasnute smogiem z elektrowni w worku turoszowskim. Dzisiaj powietrze tam jest czyste, gołym okiem widzę  drzewa zasadzone po katastrofie ekologicznej. Postęp jest. We Wrocławiu także,  ale ciągle jesteśmy w ariergardzie rankingu jego czystości  w Europie.  

W naszym programie napisano, że mamy we Wrocławiu jeszcze 23 tys. pieców węglowych. W latach dziewięćdziesiątych było ich  90 tys. Jak zejdziemy do 10 tys. pieców węglowych, powietrze w mieście zacznie być przyzwoite. Likwidacja pieców węglowych, a także przyłączanie domów do miejskiej sieci ciepłowniczej to pozornie dość proste cele, ale za każdym piecem stoi jego właściciel, którego trzeba przekonać, zachęcić i wspomóc finansowo w tej operacji. Na tę pomoc miasto  do 2023 roku przeznaczy 16,5 miliona złotych.  Zarazem rząd musi zakazać  sprzedaży i spalania najgorszych paliw, gmina o tym nie decyduje,  a  brudne powietrze napływa także do nas z całej aglomeracji. 

W tak dużym mieście jak Wrocław znaczna część zanieczyszczeń pochodzi ze spalin samochodowych. Na 1000 mieszkańców przypadają 632 samochody.   Jeszcze kilkanaście lat temu do miasta dziennie wjeżdżało 40 tys. samochodów, obecnie 240 tys.  Nasze samochody mają średnio po około 16-17 lat i niestety nie emitują tlenu.     

Czyste powietrze  to także  dobra, tania i ekologiczna komunikacja zbiorowa i ograniczenie  ruchu aut w mieście. Staliśmy się społeczeństwem, gdzie samochód często jest wyznacznikiem statusu materialnego. Nie nacieszyliśmy się jeszcze naszymi autami, a już trzeba z nich rezygnować, bo od nadmiaru spalin zaczynamy się dusić. 

Walka o czyste powietrze to także edukacja ekologiczna. Jest taki  smutny dowcip, że śmieci segreguje się na te, które można spalić w dzień i te palone nocą. To  nie jest tylko dowcip. W lasku pilczyckim, który często odwiedzam, co i rusz widzę świeże kupy śmieci, za duże by  spalić albo wrzucić do kubła.

Czyste powietrze powinno stać się dobrem narodowym. Moi przyjaciele i ja, we Wrocławiu, od 20 lat, sadzimy co roku ponad 1000 drzewek. Drzewka dostarcza Zarząd Zieleni Miejskiej, my sadzimy. Zasadziliśmy już około 20 hektarów lasu na obrzeżach miasta.  W przyszłych latach też będziemy sadzić. Bo drzewa dają nam czyste powietrze. 

Jak wynika z tego krótkiego wywodu czyste powietrze to złożony, ważny i dość kosztowny problem i kosztowny, ale damy radę. Musimy.

MUR

„Szlif”: Ciekawość świata kluczem do sukcesu

Po wakacyjnej przerwie ukazał się październikowy numer miesięcznika „Szlif” wydawanego przez Młodzieżową Wszechnicę Dziennikarską działającą przy XIII LO we Wrocławiu pod patronatem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Nowy zespół redakcyjny, z redaktor naczelną Aleksandrą Stasiak, już od startu daje dowód, że gazeta – ze względu na zakres tematyczny oraz wciągający i bezpośredni styl publikacji – nadal będzie cieszyła się powodzeniem. 

Wielu młodych ludzi uważa, że olimpiady naukowe nie są atrakcyjne, ponieważ chcąc osiągnąć sukces, trzeba podczas przygotowań przeczytać mnóstwo książek i poświęcić dużo czasu. Uczeń trzeciej klasy wrocławskiego Liceum nr XIII Jędrzej Koszyka zaprzecza stereotypom i pokazuje, że często kluczem do sukcesu jest zwykła ciekawość świata – pisze Karol Bugajski w artykule „Od Arktyki do Zamościa”. – Warto być wytrwałym i wykorzystywać każdą chwilę na rozwijanie swojej ciekawości – radzi laureat konkursu. – Wiem, że wiele osób odstrasza pisanie konkursowej pracy, ale to może być bardzo ciekawe. W tym roku na przykład odwiedziłem zamkniętą na co dzień wieżę ciśnień Na Grobli, co było dla mnie ekscytującym przeżyciem.

Czy warto mieszkać nad Odrą? Ależ tak! Znakomita kombinacja lokalizacji, infrastruktury i czynników przyrodniczych dają temu miejscu niezwykły klimat. Zachęcam wszystkich do odwiedzenia tej części Wrocławia. Wspaniale prosperująca i ciągle zmieniająca się okolica obecnie jest jedną z ciekawszych, a już niedługo stanie się jednym z ważniejszych fragmentów miasta – przekonuje Paweł Gołębiowski w tekście „Szum rzeki w wielkim mieście”.

Wiktoria Łabno w swoim felietonie apeluje: „Powróćmy do przeszłości!”. W dobie internetu coraz trudniej przekonać ludzi do wychodzenia z domu. Jeszcze kilka lat temu siedmiolatki spotykały się na podwórku, by jeździć na rolkach, rowerze czy bawić się w syrenki. Dziś bardzo mało dzieci wychodzi na dwór. Doszło nawet do tego, że rodzice zamiast bawić się ze swoimi pociechami, podstawiają im pod nos urządzenia elektroniczne. W szkole na lekcjach można zauważyć, jak wielu uczniów jest uzależnionych od komórek. Na przerwach też można zaobserwować sytuacje, gdy koledzy zamiast rozmawiać, wysyłają sobie SMS-y, a siedzą obok siebie. […] Nie chodzi już o sam fakt, jak ludzie spędzają swój wolny czas. Po prostu nie zauważamy, co się wokół nas dzieje. […] W weekend zamiast siedzieć w smartfonach lub komputerze zabierzmy rodzinę, przyjaciół na spacer po mieście, bo gwarantuję, że są jeszcze nieodkryte piękne miejsca, ciekawsze niż portale społecznościowe. Nawet zwykła rozmowa twarzą w twarz pozwoli ujawnić, jak piękny jest człowiek w środku, a nie przedstawi to internet.

Ponadto: teatr, sztuka, recenzja, zaproszenie na emocje na wrocławskim Torze Wyścigów Konnych, sport.

Warto przeczytać!



50 numer „Słowa”

To już 50 numer „Odrodzonego Słowa Polskiego”, które początkowo docierało jedynie tylko do Czytelników z województwa dolnośląskiego, później objęło zasięgiem także region opolski. 

„Jesteśmy gazetą niezależną od rządzących naszym krajem i bez znieczulenia poddajemy krytyce ich działania łamiące Konstytucję i prawo – pisze redaktor naczelny gazety Lesław Miller. – Tak więc polityce poświęcamy sporo miejsca. […] 

Ale nie tylko polityce, bo chcemy roić ciekawą gazetę dla wszystkich Czytelników. Nasi dziennikarze są ciekawi świata i wędrują po różnych zakątkach globu, co owocuje atrakcyjnymi korespondencjami zagranicznymi. Drukowaliśmy w „Słowie” teksty z  Niemiec, Czech, Węgier, Rumunii, Rosji, Litwy, Norwegii, Szwecji, Tajlandii. […] Nieobca jest nam tematyka historyczna, literacka, samorządowa, sportowa. 

Nasze dalsze plany? Robić coraz ciekawszą gazetę dla Czytelników, a nie taką, aby podobała się władzom. Jako niezależni możemy sobie na to pozwolić”.

W bieżącym numerze – jak zwykle – aktualne, cięte felietony, prezentacje gospodarnych gmin, relacje z ciekawszych imprez, humor, a także rozmowa z… Pierce Brosnanem – odtwórcą roli Jamesa Bonda.

Zachęcamy do lektury.

„Poradnik młodości” – premiera nowego spektaklu Wrocławskiego Teatru Tańca

29 oraz 30 września 2018 roku, o godz. 19.00 na Scenie na Świebodzkim we Wrocławiu odbędzie się premiera trzeciego już spektaklu Wrocławskiego Teatru Tańca pt. „Poradnik młodości”. Tym razem, oprócz tancerzy Teatru na scenie zobaczymy trzy Panie-Seniorki. Dziennikarze chcący otrzymać akredytację proszeni są o kontakt z Michałem Boberem (tel.+48 662 441 001, @: michal.bober@teatr.dance.

A o czym będzie spektakl? Istotą spektaklu jest podróż dojrzałych kobiet w świat przeżytej młodości. To jeden dzień z życia starszych kobiet, które nie uczestniczą już w pędzie dzisiejszego świata. Ich proste, codzienne czynności i rytuały przeplatają się z nostalgicznymi wspomnieniami. 

Punktem wyjścia do dramaturgii jest spojrzenie kobiety na umiłowanie młodości z przymrużeniem oka, która przejawia się w różnych aspektach poszukiwania sposobów na odzyskanie młodości.

„Młodość jest potwornie ciężkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo, kto by z tego wyszedł bez powikłań” – Agnieszka Osiecka

Żyjemy w świecie kultu młodości: piękna, zdrowia, sukcesu, witalności. To ciągła moda na młodość i obsesyjne dążenie do jej utrzymania: zdrowego i pięknego ciała. A gdzie jest starość? Gdzie jest jej miejsce? Przecież to ona prawdziwa! Włosy i zmarszczki to kawałek naszej historii, której nie wolno się wstydzić. Dlaczego za wszelką cenę chcemy zatrzymać czas, który jest nieuchronny i dotyczy każdego bezwarunkowo?

W spektaklu „Poradnik młodości” dystansujemy się do tego trendu, próbując połączyć różne formy, i konwencje teatralne, a językiem przekazu jest ruch – język niewerbalny – nieograniczony w swojej sile i znaczeniowości. Będzie to także współpraca reżysera i choreografa przenikająca się wzajemnie, oraz spotkanie dojrzałych realizatorów z młodymi artystami. Spektakl skierowany jest do dojrzałego, jak i młodego odbiorcy.

Poradnik młodości” dystansujemy się do tego trendu, próbując połączyć różne formy, i konwencje teatralne, a językiem przekazu jest ruch – język niewerbalny – nieograniczony w swojej sile i znaczeniowości. Będzie to także współpraca reżysera i choreografa przenikająca się wzajemnie, oraz spotkanie dojrzałych realizatorów z młodymi artystami. Spektakl skierowany jest do dojrzałego, jak i młodego odbiorcy.

„Nic tak nie odmładza, jak prawdziwie niedorzeczny kawał. Właśnie najgłupsze prawa natury są najbardziej smakowite”. – Witold Gombrowicz

REALIZATORZY

Reżyseria i dramaturgia – Tomasz Man
Choreografia – Bożena Klimczak
Scenografia i kostiumy – Anetta Piekarska-Man
Muzyka – W. A. Mozart
Koordynacja, produkcja i promocja – Michał Bober

ARTYŚCI WROCŁAWSKIEGO TEATRU TAŃCA

Paulina Woś
Karolina Szymańska-Rogalska
Jasiek Grządziela
Adrian Koszewski

SENIORKI

Kazimiera Bochyńska
Barbara Alicja Stankiewicz
Alina Puchalska

PATRONAT

Radio RAM
Radio Wrocław Kultura
Radio LUZ
Wrocławskie Centrum Seniora

PARTNERZY

Akademia Sztuk Teatralnych im. St. Wyspiańskiego we Wrocławiu
Akademia Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu

Wałbrzyski Magazyn Kulturalny

Jubileusz 40-lecia Filharmonii Sudeckiej

Elżbieta M. Kokowska, członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk oraz redaktor naczelna „Wałbrzyskiego Magazynu Kulturalnego” zachęca do lektury najnowszego wydania swojego miesięcznika.
W numerze jest wiele interesujących publikacji, w tym rozmowa
z Elżbietą Łaganowską, dyrektorką Filharmonii Sudeckiej, która mówi
o 40-leciu Filharmonii, trudnym remoncie sali koncertowej i nowym miejscu przechowywania „wrażliwej harfy”.

Zapraszamy do lektury.

Wałbrzyski Magazyn Kulturalny 3/2018

No i popłynęliśmy „parostatkiem w piękny rejs”!

K. Krawczyk

Bez Krzysztofa Krawczyka odbył się ten rejs, ja jednak wstępując we Wrocławiu na pokład „Driady”, nie mogłem nie przywołać wspomnienia sprzed paru tygodni zaledwie. Byłem wtedy też nad Odrą, choć nie we Wrocławiu, a w Opolu. Na słupie reklamowym wisiał plakat zapraszający na koncert legendarnego piosenkarza. Jego przebój sprzed lat „Parostatek” (rok 1976), śpiewa już któreś z rzędu pokolenie. „Driada” wprawdzie parostatkiem nie jest, ale z przyjemnością wraz z Koleżankami i Kolegami udaliśmy się nią 6 września 2018 „w piękny rejs”. Choć, rzecz jasna, nie przywołany pamięcią piosenkarz, zachęcający do rejsu, był jego twórcą.

Jak zawsze, imprezie patronowały osoby od lat starające się o ożywienie naszego prasowo-wydawniczo-drukarskiego środowiska, przeżywającego, nie da się tego ukryć, z pewnością jeszcze nie uwiąd starczy, ale kłopoty wieku dojrzałego – i owszem. Takie wspomnieniowo-integracyjne imprezy, jak rejs po Odrze statkiem „Driada”, działają odmładzająco, niczym pobyt w modnych ośrodkach „spa” i chwała organizatorom, że wymienię tylko szefa SDRP Dolny Śląsk Ryszarda Mulka i dyrektora byłego Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego Zbigniewa Kawalca, gdyż ten duet i tym razem dźwigał na sobie główny ciężar przygotowań.

Ponad 90 osób „zaokrętowało” się na statku, który przy pięknej, słonecznej pogodzie o 18.30 opuścił Bulwar Dunikowskiego i wyruszył w rejs, by powrócić późnym wieczorem, co umożliwiło nam po zapadnięciu zmierzchu podziwianie fragmentów bajecznie oświetlonych historycznych budowli, m.in. wież wrocławskiej katedry. 

Obok wrażeń estetycznych nie zabrakło też doznań kulinarnych. Potwierdzi to chyba Kol. Barbara Jakimowicz-Klein, redaktor i właścicielka portalu „Smaki Wrocławia”, autorka wielu książek o tematyce kulinarnej. 

O przeżycia bardziej artystyczne zadbał muzyk Oskar Dolot wraz z solistką Moniką Pfanhauser (w cywilu pani doktor), którzy sprawili, że pokład zmienił się wnet w taneczny parkiet, co wszystkim wyszło na zdrowie, jako że taneczne krążenie każdemu poprawiło krążenie.

Gdy zniknęli na moment na parkiecie moi przystolni sąsiedzi, Anna Drajczyk i jej mąż Jan Drajczyk (redakcja „Chemika”), pogrążyłem się we wspomnieniowej rozmowie ze Zbyszkiem Kawalcem, dosiadłem do stolika, przy którym przebywał wraz z żoną Alicją Lesław Miller (sekretarz zarządu SDRP Dolny Śląsk i jednocześnie właściciel, wydawca i redaktor naczelny miesięcznika „Odrodzone Słowo Polskie”), pogadałem jak zastępca naczelnego z zastępcą z Grzegorzem Wojciechowskim („Odrodzone Słowo Polskie”), a wręcz oniemiałem na widok imponujących bokobrodów Wojciecha Wrońskiego (syna naszego nieżyjącego Kolegi Sewka z redakcji nocnej dawnego „Słowa Polskiego”), mego byłego ucznia z IX Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego).

Widoki rozciągające się za burtą „Driady” w połączeniu z muzyką i radosnym gwarem osób zapełniających statek stanowiły całość, tworzyły estetyczne wrażenie, wręcz obraz będący z pogranicza syntezy sztuk. Coś podobnego przeżywał prawdopodobnie Stanisław Wyspiański, gdy obserwował w roztańczonej chacie krakowskie wesele. I tu, i tam byli i dziennikarze, i poeci (u nas m.in. łączący obie te funkcje poeta i dziennikarz Jan Stanislaw Jeż), i tu, i tam dyskutowano o sprawach i prywatnych, i dotyczących społeczeństwa. Doprawdy była to „chwila dziwnie osobliwa” – choć dominująca atmosfera radości sprawiała, że chwili owej bardziej patronował Krawczyk niż Wyspiański!

Jak zawsze zdyscyplinowani, licznie przybyli Koledzy z byłej prasy wojskowej, m.in.  Jerzy Lesicki z żoną BarbarąCzesław Warych, były zastępca redaktora naczelnego „Żołnierskiej Rzeczy”. Prasę „cywilną” reprezentowała m.in. Kol. Ewa Ziemiańska, była szefowa działu kultury we wrocławskiej popołudniówce „Wieczór Wrocławia”. Był i dziennikarz dawnego „Wieczoru Wrocławia – Kol. Andrzej Milcarz.

Nie jest możliwe w krótkim wspomnieniowym szkicu wymienienie wszystkich przybyłych. Przepraszam i proszę o wyrozumiałość.Nie chodzi wszak o listę obecności, a o oddanie atmosfery panującej na „Driadzie”, która oby panowała też i na co dzień w normalnych koleżeńskich kontaktach. To uwaga do tych, którzy unikają nie tylko kontaktów z SDRP Dolny Śląsk, ale i z Kolegami, z którymi przecież przez wiele lat pracowali.

My, mam nadzieję, na dłużej zachowamy w pamięci nadodrzańskie spotkanie. Bo jak pisał Tadeusz Drozda, autor tekstu piosenki „Parostatek”: „Słońce na górze pięknie lśni, dobry fotograf to zdjęcie zrobił, wszystko jak żywe, aż się ckni!”

No właśnie, pozostały zdjęcia. Miłych wspomnień w trakcie ich oglądania i do zobaczenia na kolejnej imprezie!

Wojciech W. Zaborowski
Zdjęcia: Jan Drajczyk i Wojciech W. Zaborowski

Nagrody im. Bolesława Prusa – edycja 2017

Przyjmowanie zgłoszeń kandydatów do Nagród im. Bolesława Prusa – edycja 2017 – rozpoczęte

Nagrody im. Bolesława Prusa, od wielu lat są prestiżowym wyróżnieniem dziennikarzy, którzy poziomem i dorobkiem swej twórczości zasługują na to najwyższe uznanie. W roku 2015, po latach przerwy, Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej wznowiło przyznawanie wyróżnień, nadając im nową formułę. Za całokształt wieloletnich osiągnięć, niejednokrotnie dorobek życia, przyznawane są statuetki „Złoty Prus”, natomiast młodzi dziennikarze, do 35 roku życia, nagradzani są „Zielonym Prusem”. Według nowego regulaminu o nagrody mogą ubiegać się dziennikarze całego środowiska dziennikarskiego, członkowie wszystkich stowarzyszeń i organizacji dziennikarskich.

Kandydatów do nagród mogą zgłaszać: kolegia redakcyjne prasy, radia, telewizji, prasowych portali internetowych, agencji prasowych i klubów twórczych stowarzyszeń dziennikarskich, Prezydium ZG SDRP, zarządy oddziałów SDRP, inne organizacje i stowarzyszenia dziennikarskie oraz indywidualnie dziennikarze.

Kapituła Nagrody im. Bolesława Prusa nominuje po czterech kandydatów w każdej kategorii. Następnie w głosowaniu tajnym dokonuje wyboru laureatów.

Kapitułę edycji 2017 tworzą laureaci poprzednich edycji: w 2015 roku red. Jacek Żakowski, w 2016 roku red Katarzyna Michalak oraz prof. dr hab. Janusz Adamowski, dr red. Tomasz Miłkowski i red. Andrzej Maślankiewicz – sekretarz generalny ZG SDRP.

Zgłoszenia kandydatów powinny zawierać podstawowe dane wraz z numerem telefonu kontaktowego, wskazaniem miejsca zatrudnienia, dokładny opis dziennikarskich dokonań, a w przypadku młodych dziennikarzy rok urodzenia.

Termin nadsyłania zgłoszeń mija 10 września 2018 roku.

Zgłoszenia mailem pod adresem: zg.sdrp@poczta.internetdsl.pl, pocztą pod adresem: ZG SDRP ul. Foksal 3/5, 00-366 Warszawa lok. 30 (ważna data stempla pocztowego).

Ogłoszenie wyników i wręczenie statuetek nastąpi w październiku 2018 roku.

Regulamin nagrody im. Bolesława Prusa

Powodzenia i samych sukcesów!

Dziękuję wszystkim Koleżankom i Kolegom za wspólnie spędzony czas oraz wzajemne wspieranie się w trudnych – nie tylko dla dziennikarzy – czasach.

Moje drogi z Zarządem rozeszły się już wiele miesięcy temu. 11 sierpnia 2018 zrezygnowałem z opieki nad witryną Stowarzyszenia (którą stworzyłem ponad 10 lat temu od podstaw) oraz z członkostwa w SD RP Dolny Śląsk.

Życzę wszystkim powodzenia i samych sukcesów!

Bogusław Serafin

Dziennikarski rejs Driadą

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk zaprasza członków i sympatyków naszej organizacji oraz byłych pracowników środowiska prasowego na rejs statkiem DRIADA po Odrze. Rejs odbędzie się 6 września 2018 roku (czwartek). Zbiórka uczestników rejsu – godz. 18.00 przy wrocławskim Bulwarze Dunikowskiego koło Hali Targowej.

Koszt uczestnictwa w 3-godzinnym rejsie wynosi 30 zł w tym 25 zł to catering.

Zgłoszenie wraz z wpisowym (30 zł) przyjmujemy do 30 sierpnia 2018 roku w biurze SD RP Dolny Śląsk przy Podwalu 62A/311 (biuro czynne jest w poniedziałki, środy i czwartki, w godzinach od 10.00 do 13.00). Zgłoszenia przyjmujemy również telefonicznie: 71 341 87 60, kom. 660 724 754 lub
e-mailem, ale wówczas wpisowe należy przelać na konto: 65 1020 5226 0000 6402 0100 9646.

Do zobaczenia na rejsie
Ryszard Mulek
Przewodniczący Zarządu SDRP Dolny Śląsk