Felieton




Felieton to gatunek publicystyczny, który w subiektywny sposób porusza i komentuje
wydarzenia i sprawy z wielu dziedzin – społecznych, kulturalnych i politycznych.
Podpisuję je swoim imieniem i nazwiskiem. To oznacza, że biorę za nie odpowiedzialność.
To mój punkt widzenia na zjawiska dokoła. Nie oczekuję, że wszyscy go podzielają.
Rozumiem, że inni mają inny ogląd rzeczywistości. Szanuję to.


Z kroniki Pani G. (nr 91; 27.07.2026 r.)

Sezon grilla

Nowa formuła. Do przełknięcia odświeżone cele i wątki. Szaszłyk spraw. Ten prawdziwy, w nadbałtyckich barach, jest często ze schabu. Kształtne krążki. Smaczne. Choć do karkóweczki tęskno. Rożen się kręci. Grillowanie trwa. Do tego, wyskoki. Napoje znaczy. Dowcipny somelier (znawca trunku) odpowiada na pytanie, jakie najlepsze? – Te otwarte wczoraj wieczorem. – A z jakich kieliszków nie można pić wina? – Z pustych. Sycić się z umiarem. Ludwik Pasteur; „Butelka wina zawiera więcej filozofii niż wszystkie książki na świecie”. J. W. Goethe: „Życie jest zbyt krótkie, aby serwować przecięte wina”. Mój sąsiad ma współczesne powiedzenie: – Wino, to poezja w butelce zamknięta, a korkociąg to klucz do tej biblioteczki. Jego kolega – wędkarz dodaje: – W winie – mądrość, w piwie – siła, a w wodzie – bakterie.
Hm, wakacyjne tematy. Taki napad (po czesku znaczy pomysł) felietonisty. Ludzie ślą pozdrowienia z wyjazdów. Pewien list (żart) brzmiał: „Uwierz mi. Możesz tańczyć. Podpis – wino”. W kołobrzeskich kawiarniach są recitale i występy. Grają taperzy, co przygrywali kiedyś do niemych filmów. Robią nastrój. Świetny. Lato pogodowo marudne. Troszkę orzeźwienia. Mamy nową twarz w Ministerstwie Obrony Narodowej. Pierwsza kobieta w resorcie. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka niedawno poleciała za ocean ustalać warunki pobytu u nas żołnierzy amerykańskich. Publicznie informowała też o negocjacjach dotyczących produkcji patriotów. To patriotów teraz będą produkować – dziwi się pewien kpiarz. I sekunduje pani Magdalenie po angielsku: Stay strong – trzymaj się! A sarkastyczny przeciwnik, nie tylko tej polityczce, przypomina, że winie po piętach depcze kara.
W lipcu przeżyliśmy zalania (a propos – trunków) wielu domów. Intensywne ulewy.
Gradobicia. Jak deszcz – źle. Jak upał – jeszcze gorzej. Krążył mem: termometr puka o szybę. I prosi o azyl. Platformy społecznościowe mogłyby także pukać w ekraniki użytkowników. Głowy przegrzane. Fraszka Tadeusza Fangrata, o listach sprzed lat: Pisali je mali, a diabli nadali. Teraz Robert Lewandowski gra w Chicago Fire. Czy mu się opłaci zadawać ze strażakami? W świecie piłkarskim szok. Z innego powodu. Po cofnięciu amerykańskiemu piłkarzowi czerwonej kartki, na skutek interwencji prezydenta jego kraju. – Czy już żadne reguły nie obowiązują –
pytali sfrustrowani kibice. I nie tylko oni. Nasuwa się wypowiedź, w innej kwestii – prof. Marcina Wiązka, do 23 lipca 2026 r. Rzecznika Praw Obywatelskich: – Polityka nie powinna zwyciężać nad godnością człowieka. Następczyni profesora, mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram deklaruje, że wyznaje to samo kredo.
Podobnie, po szczycie NATO w Ankarze, dwaj wicepremierzy R. Sikorski i W. Kosiniak- Kamysz oświadczyli zgodnie: – To był dobry dzień dla Polski. No to, cze(k)o jeszcze chcesz? Hasło z reklamy słodkości znanej, rodzimej firmy. Odpowiedź: spokoju i zadowolenia. Młody ziomal apeluje, żeby iść na zgodę, a nie – na udry.
„Udarty”, raczej – odarty zostaje dobrobyt lekarzy. Pewien sprytny medyk, pracowałniemal na okrągło. Fakt – petarda! Trochę kaski oddał. Wpadka została. Co będzie efektem podjętej chirurgicznej operacji odchudzania lekarskich portfeli? Oraz nie wypłacania im wysokich procentów od tzw. procedur? A to przecież bardzo zażarło. Nic tak człowieka nie zdobi jak cnota – według dawnego powiedzenia. Czyli, wokół jest wielu nieubranych?!
To rzeźbienie w płacach łatwe nie jest. W opozycji – jest rzeźbienie w… owocach i warzywach. Nazywa się carving. W Polsce mamy nawet mistrzów światowych rywalizacji. Nastolatek zaprzyjaźniony z kulinariami rzekł, że to fajna „popularka”. Inną zyskali mistrzowie świata w piłce nożnej. Eviva Espana! Jak tytuł znanej piosenki. Autobus z graczami przemierzał Madryt. Miał napis: Stars shine together (gwiazdy świecą wspólnie). Oby – na wszelkich „boiskach”. Bez robienia z muchy słonia. Jak na platformach społecznościowych, gdzie przeniosła się polityka. I nie znajdziesz tam trusi, czyli ludzi bojaźliwych. Wszyscy, panie, herosi.
Małgorzata Garbacz


Z kroniki Pani G. (nr 90; 29.06.2026 r.)

Rycząca 40-tka

A raczej – parząca. Wysoka temperatura. Parzy na Zachodzie Europy. U nas też. Wielu czeka na urlop. Wiercą się przy biurkach. Koledzy pytają jednego niecierpliwca: – Masz ADHD? – Nie, nie wziąłem (z kabaretu Neo-Nówka). Weź, nie pytaj! Śpiewa Paweł Domagała. Wrocławianin z urodzenia. A na jednym z budynków tego miasta taka wklejka (wlepka?): „Poczucie absurdalności może porazić byle jakiego człowieka na zakręcie byle jakiej ulicy”. Kłamstwo wylewa się z Internetu. Na przykład, saloniki w SOR-ach, ponoć założone przez rezydenta krezusa są już w każdym szpitalu i nawet – w przychodni. W wymienionym mieście zrealizowano kampanię „hejtOVER”. Przelało się. Zatem – lżejszy kaliber: Pod koniec maja krążył mem przed wyborami w Krakowie: „Może pan Hołownia na wysokiego prezydenta?”. A pod koniec czerwca ten pan zrezygnował z wiceszefa partii, którą sam założył. Pewnie utworzy nowe stowarzyszenie. Tyle w temacie Sz. Hołownia. Natomiast Sejm, którego nadal jest wicemarszałkiem (lukratywna posada) przyjął ważną ustawę o statusie osoby najbliższej. Senat nie wniósł poprawek. Co wniesie PKN (prezydent Karol Nawrocki)? Ustawa niczego nikomu nie odbiera. Jak kancelaria prezydenta odbierze nowy akty prawny i co de facto odbierze setkom tysięcy zainteresowanych rodaków?! Było mówione, że nie podpisze. Było pokłócone. A kiedy będzie pogodzone?! Malkontent uważa, że wieloma sprawami nie należy zawracać głowy
głowie państwa. Akurat inne balansowanie na linie zaliczył 31 maja 2026 r. Estończyk Joan Roose, który przeszedł pół kilometra na taśmie rozciągniętej między najwyższymi budynkami w naszej stolicy.
W życiu publicznym emocje również napięte. Idźmy więc w inne rejony. Maja Chwalińska – „odkrycie tenisowe” zajęła drugie miejsce w turnieju Rolanda Garrosa, zaliczanym do Wielkiego Szlema w tenisie. Maja, dawaj – niesie się okrzyk entuzjastów. Chcieliby, aby wygrała „na zaśkę”. Czyli – na zaś, w niedalekiej przyszłości. Ona sama odpowiada, że kliknęło. Skromna znakomitość. A wielu polskich sportowców w różnych dyscyplinach gra lepiej w reklamach niż na boiskach… W Polanicy Zdroju, 6 czerwca 2026 r., odbył się świetny występ Silesian Jazz Orchestra. Jego lider, Amerykanin od dziesięciu lat u nas, chwalił ze sceny: – Ciągle mnie w Polsce wiele „zadziwuje”. Nas też. A Polakami jesteśmy od dawna, niektórzy – od urodzenia. Ciągle nie wiemy, jak dojechać do spokoju. Dowcip – synek do taty: – Co to jest GPS? – Mówi jak i gdzie dojechać. – To, jak mama – cieszy się malec. Inny pyta tatę informatyka: – Dlaczego słońce wschodzi na wchodzie, a zachodzi na zachodzie? – Oj, nie ruszaj nic, bo jeszcze działa.
Na Zachodzie – kanclerz Niemiec, wręczył D. Trumpowi koszulkę piłkarską z numerem 47 (kolejność urzędu prezydenta w USA). Na szczycie G7. Szczyt kreacji czy szczyt odwagi. Jeszcze w zachodnich rewirach: G. Meloni, premier Włoch boksuje się na słowa z opalonym prezydentem. Po obu stronach to szczyt braku dyplomacji. A co na Wschodzie? PKN odebrał Order Orła Białego prezydentowi W. Zełeńskiemu. Ten go odesłał. Trwa zabawa w
„MACHNIOM”. Po obu stronach zwracają. Odznaczenia, rzecz jasna. Pewnie nadejdzie czas poprawy relacji. Oby tylko ten czas się nie potknął. Hm, nie ma kogo wziąć na spytki. Lepiej popatrzeć w niebo. Tam latają F 35 – samoloty piątej generacji. Powietrzne stanowiska dowodzenia. Była u nas wielka feta po zakupie tych maszyn w USA. Były peany. O dobrych kontaktach między obydwoma państwami. Warto odnotować. Takie delfiny (z wyglądu) w chmurach. Bo na ziemi – PKN przy klatce MMA, w Waszyngtonie. Sztos. Zaprosił 80-latek z
Białego Domu. Media pokazały go w wielkim zachwycie. A złośliwiec napisał do Szkła Kontaktowego: „Dać mu wreszcie tego Nobla. Z klocków lego. Albo puzzle z 250-ciu kawałków, na rocznicę powstania potężnego państwa”.
Żeby nie zrzędzić tu, na naszym padole, zostańmy jeszcze w przestworzach. Kawał: żołnierz w samolocie, pyta swego dowódcę: – Co się stanie, gdy mój spadochron się nie otworzy? – Znajdziesz się na ziemi jako pierwszy. Zawsze jest pozytywna pointa. Podobnie, jak w innym żarcie. Pacjent skarży się u fizjoterapeuty, że po nocy wszystkie kości go bolą. – To jest kara. Za to, że pan w nocy spał! – Rozumiem, że powinienem cały czas szaleć. – Tak, gimnastykując się. No, może jeszcze drink od czasu do czasu. Wiecie, że do ryby białe wino, do
mięsa czerwone. A do poniedziałku – każde. Niech moc będzie z nami. W upalne i ulewne dni. W oczekiwaniu, że ktoś wymyśli sztuczną przyzwoitość, żeby nie irytować się głupotami wokół. Lato – wszak czas odpoczynku.
Małgorzata Garbacz


Dołącz do newslettera Stowarzyszenia Dziennikarzy RP
Dolny Śląsk

Otrzymuj informacje o nowych publikacjach,wydarzeniach i komunikatach.

Wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk oraz zapoznałem/am się z Polityka prywatności.