
| MENU:
|
Zbyszku, stu lat – i więcej! Nasz Przyjaciel Zbyszek Umański sam już nie pamięta dokładnie, jak dawno zaczęła się jego pasja społecznika. Był działaczem związkowym, organizował imprezy dla dziennikarzy, działa od lat w towarzystwie kresowym, a od wielu kadencji jak mało kto poświęca swój czas naszemu stowarzyszeniu. Skończył właśnie 75 lat – i wcale nie zamierza zwolnić tempa. Nie darmo miał w redakcji przydomek “Rączy Jeleń” (pisze o tym niżej jego redakcyjny druh – Krzyś Kucharski). Życzymy mu wszystkiego najlepszego – po lwowsku: “Bo to szac chłopaka i Bóg mu zdrowi da!” Fot. Bogusław Klimsa Lwowiak w Lwowskiej
Batiar – jak trza Zbyszek Umański na batiara nie wygląda, ale ta reszta z sercem się zgadza. Młodym tłumaczę, że tak w lwowskiej gwarze określano ulicznika, włóczykija, spryciarza i gagatka. Czy jest gagatkiem – mogłaby pewnie powiedzieć jego żona, ale mnie nie wypadało spytać, a jej mówić, bo Zbyszek zaprosił nas do Karczmy Lwowskiej na swoje 75. urodziny. Z tego pół wieku przepracował w naszej gazecie. Jako rodowity lwowiak nie mógł wybrać innej restauracji. Ozdobą urodzinowego menu była oczywiście pieczeń cielęca à la Dzieduszycki. Wszyscy przysięgają, że to danie jak najbardziej lwowskie. Kiedy zjawiłem się niespodziewanie dla mnie samego w gazecie, Zbyszek szalał jako reporter po całym Dolnym Śląsku. Dziś już tylko... daji swoji kawałki do lwowskij gazetki. Nie będę dalej kaleczył śpiewnego bałaku (po naszemu gwary), bo urodziłem się tylko w Lwówku... Śląskim. Zbyszek pisuje od dawna w ukazującym się we Wrocławiu dwumiesięczniku Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich “Semper Fidelis” (“Zawsze Wierni”). Taka deklaracja z użyciem słowa “zawsze” w czasach, gdy nikt nikomu ani niczemu nie jest wierny, nawet sobie – śmieszy nie tylko cyników. A w odniesieniu do lwowiaków – to prawda. Jest niestrudzonym społecznikiem, działa w lwowskim towarzystwie i stowarzyszeniu dziennikarzy. W redakcji przezwaliśmy go “Rączym Jeleniem”, bo nie mógł nigdy usiedzieć na miejscu, ale jest też miłośnikiem biesiad, niemających nic wspólnego z siedzeniem w pubie. Gdy tak siadywaliśmy onegdaj przy wspólnym stole, wiele razy przekonywał mnie do wyższości lwowskiego bigosu z żeberkami nad bigosem myśliwskim albo golonki gotowanej w kapuście z grochem nad wszystkimi innymi golonkami. Sporów o pierogi i flaczki po lwowsku czy kołduny nie policzę. Zbyszek wytaczał te kulinarne armaty, gdy mówiłem, że kuchni lwowskiej nie ma, bo co to za kuchnia, która serwuje francuskie sałatki, kołduny litewskie, barszcz ukraiński, strudel wiedeński, rybę po żydowsku i na dodatek czeskie knedle? Robiłem to z przekory, bo przecież wszystkie kuchnie świata kradną cudze smaki, żeby znaleźć w nich swój wyjątkowy. Teraz kuchnia lwowska jest częścią kuchni dolnośląskiej. Tak się porobiło. Zbychu, stu lat w zdrowiu od starej firmy! Krzysztof
Kucharski Z ostatniej chwili:
Decyzją kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Zbigniew Umański został uhonorowany Medalem „Pro Memoria” ustanowionym za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu. Gratulujemy! |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl