MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Ze wspomnień dziennikarza

     Przyszły badacz tych czasów ustali dokładnie datę ukazania się pierwszego druku polskiego na Dolnym Śląsku w roku 1945; na pewno nie będzie nim żaden periodyk, ale raczej jakieś urzędowe ogłoszenie. Bezsporny jest natomiast fakt, że pierwsze czasopismo polskie ukazało się we Wrocławiu z datą 10 czerwca 1945, a był nim tygodnik „Nasz Wrocław”.

     Charakterystyczne, że przecież w innych miastach dolnośląskich, jak Wałbrzych, Jelenia Góra, drukarnie były w zupełnie dobrym stanie, mimo to z początku nikt nie wpadł na pomysł wydawania czasopisma. Prawdopodobnie brak było w owym czasie na tych terenach fachowych dziennikarzy.

    Zniszczony Wrocław znalazł się w szczęśliwszym położeniu. Ocalały tu maszyny drukarskie, i to typu gazetowego, oraz znaleźli się na miejscu dziennikarze i drukarze „Czytelnika”, którzy zrozumieli wartość ocalałych maszyn. Równocześnie jako jeden z pierwszych pionierów przybywa na teren Wrocławia delegat „Czytelnika”, by na miejscu organizować placówkę wydawniczą. Już wówczas, a więc w drugiej połowie maja 1945, z inicjatywy ówczesnego prezydenta miasta dr Drobnera, opracowano plan wydawania dziennika.

     Warunki jednak tak się układały, że na razie mowy nie było o dzienniku. Ponieważ potrzeba jakiegokolwiek własnego pisma narastała, nie zważając na trudności, kierownik delegatury „Czytelnika” Jan Kowalski i Mieczysław Wionczek, przy wydatnej pomocy kilku drukarzy Polaków z Karolem Garnczarkiem na czele, którzy znaleźli się na terenie miasta, rozpoczynają pracę nad tygodnikiem. Ukazuje się on wreszcie, pod tytułem „Nasz Wrocław”, 8 czerwca z datą: Wrocław, 10–16 czerwca 1945. To początek a zarazem punkt zwrotny w dotychczasowych trudnościach, które, jakkolwiek nie znikają, przestają już być trudnościami nie do przezwyciężenia.

     Pierwszy, czterostronicowy numer „Naszego Wrocławia”, wydany w ilości ponad trzy tysiące egzemplarzy, szybko się rozchodzi, lecz nie we Wrocławiu, bo w owym czasie nie było jeszcze w mieście tak wielu polskich czytelników, ale po całej Polsce. Czytają to pismo w Krakowie, w Łodzi, czytają w Katowicach.

     Z    artykułu pt. „Bilans miesiąca” czytelnik, który wtedy interesował się Wrocławiem, mógł się dowiedzieć, że:

     „elektrownia została już częściowo uruchomiona, woda doprowadzana jest do szeregu dzielnic, uruchomione zostały pierwsze autobusy”.

     Ciekawe są też zamierzenia na najbliższą przyszłość, a więc usuwanie gruzów, uruchomienie tramwaju, kina, otwarcie świetlic.

     Interesuje również w tym pierwszym numerze artykuł o pracach grupy kulturalno-naukowej. Czytamy między innymi:

     „ogrom pracy dokonany w ciągu paru tygodni imponuje swoimi osiągnięciami. Zarysowują się coraz wyraźniej zręby przyszłej wielkiej uczelni, której zadaniem będzie kształcenie tysięcy studentów”.

     Ostatnia strona pisma, poświęcona kronice wrocławskiej, przynosi kilka, dziś już historycznych, ciekawostek.

     W ciągu dwóch następnych tygodni ukazują się dwa dalsze numery „Naszego Wrocławia”. Numer czwarty wychodzi już pod zmienionym tytułem, a mianowicie: „Gazeta Dolnośląska”. Powodem zmiany tytułu jest nie tylko fakt, że centrum władz administracyjnych znajduje się jeszcze w Legnicy, ale również chęć podkreślenia, że tygodnik pragnie wyjść poza Wrocław. Zarówno sam tytuł, jak i podtytuł („Legnica – Wrocław”) mówią o tym dostatecznie wyraźnie. Zmianę tytułu wydawnictwo motywuje w ten sposób:

     „Kiedy miesiąc temu przygotowywaliśmy pierwszy numer „Naszego Wrocławia", któż by przypuszczał, że zaraz cały Dolny Śląsk zażąda pisma dla siebie. Ale cóż w tym dziwnego, skoro z dnia na dzień rosną szeregi pionierów polskości na tych ziemiach. Rosną szybciej, niż moglibyśmy się tego spodziewać”.

     Wydawnictwo nie rezygnuje bynajmniej z zamiaru wydawania dziennika i czyni usilne starania w kierunku zdobycia odpowiednich sił. W końcu, z początkiem lipca, zjawia się we Wrocławiu ekipa dziennikarzy (wysłana przez „Czytelnika” z Łodzi), na której czele stoi redaktor Drewnowski. Przerażona warunkami istniejącymi w naszym mieście, z drugiej zaś strony zasugerowana faktem, że władze wojewódzkie znajdują się w Legnicy, Wrocław natomiast nie odgrywa prawie żadnej roli, nie zatrzymuje się tu, odjeżdża do Legnicy i rozpoczyna tam prace przygotowawcze do wydawania dziennika.

     Z końcem sierpnia [27 VIII 1945] ukazuje się pierwszy dziennik polski na Dolnym Śląsku – „Pionier”. W dniu 16 września 1945, w numerze piętnastym, redakcja „Gazety Dolnośląskiej” w następujący sposób żegna się z czytelnikami, komunikując równocześnie o swej likwidacji:

     „Dziś posunęliśmy się już tak daleko, że cały Dolny Śląsk otrzymał swe codzienne pismo. W piśmie tym podjęliśmy dalszą pracę na szerszej bazie. Pismem tym jest »Pionier«”.

     Jakkolwiek jest to zapowiedź wydawania pisma "Czytelnikowskiego” we Wrocławiu, Wrocław czeka jeszcze dwa miesiące, zanim „Pionier” przybędzie w mury miasta na stały pobyt.

     O trudnościach, jakie trzeba było zwalczać wydając tygodnik we Wrocławiu, pisałem obszerniej w „Słowie Polskim” z okazji pięciolecia „Czytelnika” („Słowo Polskie” z 21 października 1949). Warto wspomnieć i o trudnościach, z którymi borykał się „Pionier” w Legnicy. A więc przede wszystkim nie rozporządzał żadną odpowiednią drukarnią. Pierwszym zadaniem ekipy było wyszukanie maszyn drukarskich i maszyny rotacyjnej oraz zainstalowanie ich w Legnicy. Gdy te trudności zostały pokonane, należało rozwiązać problem kolportażu. Dziennik musiał docierać jeszcze w dniu wydania do rąk czytelnika, gdyż w przeciwnym wypadku stawał się nieaktualny. Uruchomiono kilka samochodów, które rozwoziły „Pioniera” po całym Dolnym Śląsku (do Wrocławia docierał około godziny jedenastej). Olbrzymi kłopot sprawiał papier, który również samochodami musiał być dostarczany z Łodzi. Z mniejszymi trudnościami natomiast walczył zespół redakcyjny, ponieważ bądź co bądź składał się aż z siedmiu członków. Linotypiści, metrampaże i korektorzy byli również Polakami. Trudności techniczne początkowo nie zmniejszyły się po przybyciu „Pioniera” na teren wrocławski.

     Brak odpowiedniego lokalu dla drukarni, dla redakcji, brak ludzi, przeszkody transportowe – to historia roku 1945, która zapewne znajdzie jeszcze odpowiednie naświetlenie.

     Dalsze lata to lata trudne, ale wykazujące stałą poprawę. Dzisiejsze warunki pracy dziennikarskiej są tak niepodobne do ówczesnych, że po prostu ciężko uwierzyć, iż mogło się w tamtych warunkach pracować. A jednak! Wypada zaznaczyć, że „Pionier” po pewnym czasie, znacznie później, zmienił swą nazwę. Ustąpił miejsca „Słowu Polskiemu”, które ród swój wywodzi w prostej linii od „Naszego Wrocławia”.

     Trudno w skromnym artykule przedstawić szczegółowo krótką jeszcze, ale jakże bogatą historię rozwoju prasy „Czytelnikowskiej” na Dolnym Śląsku. A przecież poza wydawnictwem „Czytelnika” już w tym pierwszym okresie zaczęły wychodzić we Wrocławiu i inne czasopisma, jak „Naprzód Dolnośląski” (koniec czerwca 1945) i „Trybuna Dolnośląska” (13 sierpnia 1945).

Tadeusz Tułasiewicz
Trudne dni
, t. 1
Wrocław 1960

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl