
| MENU:
|
Jan
Szatsznajder (1921–1997)
Do Polski powrócił w maju 1947 roku. Był wieloletnim dziennikarzem wrocławskiej „Gazety Robotniczej”. Zawsze najbardziej interesowali go ludzie i ich złożone losy. Pasja ta znalazła wyraz w dwóch cyklach reporterskich: „Ludzie i megawaty” – o kopalni i elektrowni Turów, oraz „Ludzie i miedź” – o Zagłębiu Miedziowym w Lubinie. Wydał także „Dziś i jutro Lubina” (1975). Następnym tematem jego dociekań – na podstawie zachowanych dokumentów i rozmów z żyjącymi jeszcze bohaterami – stały się losy cichociemnych. Cykl publikacji, który zatytułował „Cichociemni. Nieznana karta historii”, rozpoczął artykułem „»Liberatorem« do powstańczej Warszawy”. Efektem tych działań stała się książka „Cichociemni. Z Polski do Polski” (1985). Cichociemni to żołnierze Polskich Sił Zbrojnych zrzucani na spadochronach do okupowanej Polski podczas II wojny światowej w celu walki z hitlerowskim okupantem oraz organizowania i szkolenia polskiego ruchu oporu w kraju. Z 316 cichociemnych zginęło 112 (9 podczas lotu lub skoku, 84 zginęło w walce lub zostało zamordowanych przez gestapo, 10 zażyło truciznę po aresztowaniu, na 9 wykonano po wojnie karę śmierci na podstawie wyroków sądów Polski Ludowej w okresie stalinizmu). Spośród 91 cichociemnych, którzy brali udział w powstaniu warszawskim, 18 zginęło w walce. Ich losy związane były nierozerwalnie z historią Armii Krajowej i zmagań z hitlerowskim okupantem.
Kolejną książkę – „Drogi do Polski” (1991) – poświęcił wojennym i powojennym losom byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy przez długie lata byli obywatelami drugiej kategorii, a wielu pozbawiono należnych im gwiazdek i belek oraz pomniejszano ich wysiłek zbrojny na zachodnim teatrze działań. Tym, którzy od 1 września 1939 bronili polskiego nieba, a następnie nieba nad Francją i Londynem, którzy na okrętach przemierzali w konwojach morza i oceany. Także tym, którzy okryli sławą polski oręż pod Narwikiem, na polach Lotaryngii, pod Tobrukiem, Monte Cassino i Bolonią, Falaise i Chambois, Bredą i Arnhem. To im autor pragnął oddać cześć i honor, również tym, którzy pozostali na zawsze w przyjaznej, ale nie ojczystej ziemi. Przywrócić należne im imię. Z tego zadania wywiązał się w pełni. Zmarł 19 sierpnia 1997 r. Pogrzeb w asyście kompanii honorowej odbył się z zachowaniem ceremoniału wojskowego. Odszedł Janek Szatsznajder Aż trudno uwierzyć, że red. Jan Szatsznajder nie żyje. Jeszcze kilka dni temu opowiadał o swoich planach związanych z nową książką. Kolejną, bo napisał i wydał ich kilka. Był doskonałym znawcą wydarzeń drugiej wojny światowej, czemu dał wyraz w swojej książce „Cichociemni”. Walczył jako dowódca czołgu pod Monte Cassino. Przeszedł cały szlak bojowy z armią generała Andersa. Janek był przede wszystkim dziennikarzem i przez wiele lat pracował w „Gazecie Robotniczej”. Znany był jako szybki i błyskotliwy reporter. Uczestniczył przy uruchomieniu kopalni i elektrowni „Turów”, był także w Lubinie, kiedy wydobyto pierwszy kubeł miedzi. Mimo nawału pracy, zdołał skończyć studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego. Był koleżeński i chętnie pomagał innym. Jako młody dziennikarz sam się wiele od niego nauczyłem. Od kilkunastu lat przebywał na emeryturze, ale nie wycofał się z czynnego życia zawodowego aż do ostatniej chwili. Pracował również społecznie, pełniąc funkcję przewodniczącego Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. Będzie nam teraz Janka bardzo brakować. Lesław
Miller * * * Koledzy i przyjaciele red. Jana Szatsznajdera pożegnali Go 22 sierpnia 1997 r. na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl