
| MENU:
|
Stanisław
Sado (1926–1982) 22 kwietnia 1982 r. zmarł nagle w wieku 56 lat Redaktor Kierownik
redakcji informacji
Wszystkim dziedzinom pracy dziennikarskiej nadawał piętno swej niepowtarzalnej osobowości, na którą składały się niespożyta energia, twórcza inwencja, rzetelność, doskonałe opanowanie zawodowego warsztatu i mądry życiowy optymizm. Te cechu zjednywały Mu zaufanie i sympatię odbiorców, uznanie współpracowników i przyjaźń kolegów. Był odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, medalami Za Zasługi dla Obronności Kraju, Medalem XXX-lecia i innymi odznaczeniami państwowymi, wojskowymi i resortowymi. Był dwukrotnie laureatem Nagrody Ministra Obrony Narodowej. KOLEŻANKI
I KOLEDZY * * * Odszedł od nas Stanisław Sado. Wrocławski dziennikarz, całym sercem oddany pracy, od pionierskich czasów służył na dziennikarskim posterunku dolnośląskiemu społeczeństwu. „Naprzód Dolnośląski”, „Ilustrowany Kurier Wrocławski”, „Gazeta Robotnicza”, wrocławski oddział Polskiej Agencji Prasowej, wreszcie telewizja – wszędzie, na każdym odcinku Staszek bez reszty poświęcał się swemu zawodowi. Rzutki, operatywny, życzliwy, zawsze gotowy do przyjścia z pomocą, zawsze koleżeński, cieszył się w środowisku zasłużoną popularnością i szacunkiem. Znali Go wszyscy dziennikarze i bardzo wielu Dolnoślązaków. Poprzez mały ekran przez lata całe był gościem w domach mieszkańców Dolnego Śląska. Starzy wrocławianie, pionierzy, pamiętają Go z czasów, kiedy Wrocław zaczynał podnosić się z wojennych zniszczeń. Po ostatnie dni był aktywny, pełen życia. Zdawało się, że czas mija, a Jego to nie dotyczy. W czwartkowe popołudnie dowiedzieliśmy się, że zmarł nagle, na serce. Trudno uwierzyć, trudno pogodzić się, że nie będzie Go wśród nas. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci. GRONO
PRZYJACIÓŁ * * * Słowa o Staszku, że był, że znaliśmy Go, że pisał i działał – brzmią jakby nierealnie, nieprawdziwie. Jeszcze przed kilku dniami, jak zawsze, jak codziennie, był zaaferowany tym, co robi, co przygotowuje na antenę. Miał zawsze do załatwienia dziesiątki spraw: z kamerą i mikrofonem w terenie, przy maszynie do pisania, na montażu i w archiwum telewizyjnym. Rozpierała Go ciekawość ludzi, od których chciał się dowiedzieć jak najwięcej. Staszka rozpierała pasja życia, pełnego rozmachu i fantazji. Interesowało Go praktycznie wszystko, co się dzieje i zmienia wokół nas, co nas boli i cieszy. Radował Go zawsze sukces kolegów, dzielił z nami rozterki i zwątpienia. I zwłaszcza w takich chwilach potrafił natchnąć nas optymizmem. Uśmiechem i łagodnością, młodzieńczą niemal werwą – zbywał dobre rady i ostrzeżenia. Po prostu nie chciał, a może nie mógł, pogodzić się z myślą, że powinien przestać tak intensywnie pracować. A takiej pracy przede wszystkim zabraniali Mu kategorycznie lekarze i odradzali przyjaciele. Nade wszystko umiłował wojsko. I kiedy Go już porządnie znużyła redakcyjna harówka – uciekał na poligon, gdzie wśród żołnierzy czuł się najlepiej. – Nie umiem żyć na spocznij – mawiał. Chętnie wysłuchiwał opinii kolegów i znajomych. Jedną tylko radę omijał jak mógł: lecz się, idź na rentę. Przecież dalej będziesz mógł pisać do wrocławskich gazet i współpracować z telewizją, dbaj chłopie o zdrowie! Niby się zgadzał, ale uciekał od tej myśli. Na życie emeryta nakreślił sobie takie plany, jakich nawet w zwykłej pracy nie mógł zrealizować. Były to plany na miarę Jego ambitnej, twórczej natury, ale za wielkie na zmęczone i schorowane serce. Nie umiał żyć na spocznij… PRZYJACIELE * Red. Stanisław Sado pochowany został 27 kwietnia 1982 roku na cmentarzu Osobowickim. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl