MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Włodzimierz Plaskota (1933-2005)
Był przyjazny dla wszystkich

     Przed chwilą radiowa Dwójka podała, że Włodek Plaskota (71)... 

     Niby – takie prawo, ale w naszym Pałacyku robi się coraz puściej. Aż nie chce się tam wracać.

PRAWA NATURY – PAMIĘĆ

Co porabiasz – pyta przyjaciel
głosem nagranym w telefonie.
I mówi coś jeszcze, ale
ja mam już gotową odpowiedź: – Leczę się,
teraz już całkiem serio
leczę się z nałogu życia.

Henryk Gała
(25 czerwca 2005)

*    *    *

Od jazzu do kabaretu

     W sobotę zmarł pianista i kompozytor, twórca przebojów wrocławskiego kabaretu Elita, członek legendarnej jazzowej grupy Far Quartet. Miał 71 lat.

     W informatorze biograficznym “Kto jest kim we Wrocławiu” obok życiorysu Włodzimierza Plaskoty, urodzonego w 1933 r. w Skarżysku-Kamiennej, zawarta jest Jego życiowa dewiza: “Być przyjaznym dla wszystkich”. Trzymał się jej każdego dnia.

     Co starsi ludzie pamiętają Go, jak wygrywał standardy, głównie w kawiarni Artystycznej przy placu Wolności. Przez ostatnich trzydzieści lat był szefem muzycznym Studia 202 w Polskim Radiu Wrocław i kabaretu Elita. Był też kierownikiem muzycznym kabaretu Wojciecha Dzieduszyckiego Dymek z Papierosa. W latach 60. grał na kontrabasie w legendarnym, pałacykowym jazzowym zespole Far Quartet. I to właśnie z jazzem wiąże się najsłynniejszy cytat, jaki wyszedł z Jego ust: “Dla moich kolegów ze Studia 202 i Elity jazz zaczyna się i kończy na Abbie”. W żartobliwym odwecie koledzy z Elity przezwali Go Żelazną Damą polskiego jazzu.

     Napisał kilkaset piosenek, muzykę do serialu “Strachy” w reż. Stanisława Lenartowicza oraz do kilkudziesięciu spektakli teatralnych w Szczecinie, Słupsku, Wałbrzychu, Krakowie i we Wrocławiu, w tym dla Teatru Mimu “Gest”.

     Włodzimierz Plaskota umarł nagle w sobotę 25 czerwca. (ADO)

"Gazeta Wyborcza – Wrocław"
27 VI 2005

*    *    *

Żegnaj, Włodziu

     Do Wrocławia przyjechał tuż po wojnie i uznał to miasto za swoje. Włodzimierz Plaskota urodził się Skarżysku-Kamiennej 72 lata temu. Miał być inżynierem, ale zwyciężyła muzyka. Fascynował Go jazz, był świetnym kontrabasistą. Z rozsądku najpierw, a potem z wielką przyjemnością zaczął grać i komponował dla estrady, radia, teatru i telewizji. Na parę lat związał się z kabaretem Wojciecha Dzieduszyckiego "Dymek z papierosa". Potem dołączył do Elity i radiowego Studia 202, skomponował ok. 200 piosenek. Był szczytem skromności. Lubił wędkować i chodzić po lasach. Pasjonowały Go samochody. Przeżyliśmy razem kawał życia. Wypiliśmy sporo szampanów na wiwat, świętując sukcesy, i przełknęliśmy parę gorzkich toastów. Włodek zmarł w nocy z 24 na 25 czerwca. Nagle i szybko, jakby nie chcąc nikomu robić kłopotu.

     Żegnaj, Włodziu... A raczej do zobaczenia.

Jerzy Skoczylas (Elita)


Pociąg do nieba z miejscówką

     25 czerwca 2005 r. zmarł nagle w wieku 72 lat Włodzimierz Jan Plaskota – kompozytor i muzyk m.in. legendarnego wrocławskiego zespołu jazzowego lat 60. – FAR Quartetu. Był niezwykle skromny, przyjazny i serdeczny – człowiek dusza. Z tego powodu nazywany był „Duśkiem”, a przez młodzież, której zawsze chętnie pomagał – po prostu Włodziem. Koledzy z kabaretu Elita nazwali go żartobliwie „żelazną damą polskiego jazzu”, a to za sprawą jednego z jego najsłynniejszych powiedzonek: „Dla moich kolegów ze Studia 202 i Elity jazz zaczyna się i kończy na Abbie”.

     Jego życiową dewizą było „być przyjaznym dla wszystkich”. Poznałem go w drugiej połowie lat 60. w Interklubie Pałacyk. Po jednym z jamów pomogłem mu wnieść kontrabas do nocnego tramwaju, a Włodziu odwdzięczył się biednemu licealiście płacąc za jego przejazd. Jego chłopięca postać (był drobnej budowy ciała) z ogromnym kontrabasem na ulicach śpiącego Wrocławia pozostanie jedną z ważniejszych ikon mojego dzieciństwa. W trakcie pogrzebu przypomniany został epizod z cudownym wejściem Włodka z kontrabasem do przepełnionego, jak zwykle, pociągu relacji Szczecin – Przemyśl. Byli bez szans, ale jego spokój spowodował, że ludzie po prostu się rozstąpili. „Widocznie miał miejscówkę, tak jak teraz… do nieba” – skomentował to ksiądz prowadzący ceremonię.

     Urodził się 2 grudnia 1933 r. w Skarżysku-Kamiennej. Był zarówno dobrym pianistą, kontrabasistą, jak i gitarzystą. Jazz zafascynował go już w dzieciństwie, choć miał przecież zostać inżynierem. Jego pierwszym muzycznym bandem był harcerski zespół Rumba Jazz (1948 – 51) przy wrocławskiej Drużynie Harcerskiej nr 7, zwanej Lwowską. Tu zaprzyjaźnił się z Jurkiem Pakulskim – rówieśnikiem, późniejszym założycielem FAR Quartetu, zmarłym pół roku wcześniej. Kolejnym zespołem był Wojtuś (1951 – 56) założony przez perkusistę Wojciecha Marcinkowskiego, występujący na co dzień w kawiarni Artystyczna. Grał w nim na fortepianie i gitarze, a w ostatnim sezonie wakacyjnym akompaniował Nessie Simpson – Szkotce zamieszkałej czasowo we Wrocławiu. Następnie związany był z estradowymi zespołami Mieczysława Czepkowskiego (1956), Eugeniusza Szymeckiego (1957 – 59) oraz Jerzego Pakulskiego (1959). Występował m.in. w kawiarni Artystycznej na placu Wolności i Kolorowej w Hali Ludowej. W jego pierwszym, własnym Zespole Włodzimierza Plaskoty (1959 – 61) na kontrabasie grali Jan Byrczek i Czesław Gładkowski. Mając takich nauczycieli, szybko zmienił fortepian na kontrabas. Stąd trafił do swego najważniejszego zespołu jazzowego – FAR Quartetu (1961 – 65), związanego głównie ze studenckim Pałacykiem. Był współautorem jego największych sukcesów.

     Później został jednym z założycieli, a równocześnie i aranżerem Big Bandu WKJ Wrocław (1970 – 73) i wyłonionej z orkiestry Kupy WKJ (1973). Występował też w klasycznym Triu Jerzego Pakulskiego (1965 – 66). W okresie fascynacji jazz-rockiem grał na fortepianie w Grupie Stefana Stadnickiego (1970 – 71), rezydującej w Piwnicy Świdnickiej, a na gitarze basowej w pałacykowej Grupie Jerzego Czeladyna (1971).

     Wyraźnie rozczarowany jazz-rockiem bez reszty poświęcił się kabaretowi, estradzie i radiu. Został kierownikiem muzycznym kabaretu „Dymek z papierosa” Wojciecha Dzieduszyckiego (1967 – 72), w którym poznał wokalistkę Wandę Łagodzką – swoją przyszłą żonę. Od 1973 r. aż do śmierci pełnił funkcję kierownika muzycznego Kabaretu Autorów „Elita”, a od 1975 także Redakcji Rozrywkowej Studia 202 Polskiego Radia we Wrocławiu.

     Wiele czasu poświęcał komponowaniu i aranżowaniu. Był autorem ponad 200 piosenek, napisał muzykę do serialu filmowego „Strachy” Stanisława Lenartowicza oraz do kilkudziesięciu spektakli teatralnych w Szczecinie, Słupsku, Wałbrzychu, Krakowie i we Wrocławiu. Współpracował przez wiele lat z teatrami studenckimi Kalambur i Gest, a także z Operetką Wrocławską oraz z PPIA Impart. Był autorem największych przebojów Jana Kaczmarka. Uznany za wybitnego przedstawiciela narodowej kultury, pośmiertnie odznaczony został przez Prezydenta Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

     Lubił samochody, wędkowanie oraz wędrówki po górach i lasach. Nie lubił mówić o sobie ani udzielać wywiadów, czego doświadczyłem osobiście. Po prostu był…

Krzysztof Pilecki
Jazz Forum 
Nr 7-8/2005



Włodka Plaskotę pożegnaliśmy 1 lipca 2005 r. na wrocławskim cmentarzu Osobowickim.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski pośmiertnie odznaczył Go 
Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Fot. Janusz Wójtowicz (SP•GW)

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl