MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Zygmunt Łuszcz (1937–2008)
Żegnaj, Zyziu!

     – Znajdź mi kogoś od sportu – prosił Bronka Freidenberga Ryszard Pollak, założyciel i pierwszy naczelny „Konkretów”, który w 1972 roku kompletował ekipę do nowego tygodnika.

     – Nawet nie będę szukał – odparł Bronek. – Przecież w Legnicy mamy chłopaka z „Przeglądu Sportowego”, Zyzia Łuszcza. Nie widzę lepszego!

     Zygmunt długo się nie zastanawiał, chociaż miał za co żyć, bo był szefem wydziału sportu i turystyki w legnickim ratuszu. Współpracował też regularnie z „Gazetą Robotniczą”.

    – Skorzystałem z propozycji Ryśka, bo zawsze pociągały mnie nowości – wspominał Zygmunt. – I nigdy nie żałowałem tego kroku.

     Kiedy siedzibą redakcji „Konkretów” był Lubin, Zygmunt Łuszcz niepodzielnie rządził legnickim oddziałem w ciasnych „śledziówkach”. Można było regulować zegarki, kiedy Zyzio rozpoczynał pracę. Dzień w dzień, od szóstej w całym rynku słychać było klekot ulubionej enerdowskiej Optimy, której używał do lat 90., kiedy przeszedł na rentę.

Barek w radioli

     Zygmunt wyznawał zasadę: najpierw praca, potem przyjemność! Dlatego po napisaniu artykułów, około godziny dziesiątej, otwierał swój prasowy salonik towarzyski, ze słynnym barkiem w radioli Sonata.

     Iluż to znanych ówczesnych VIP-ów tam gościło! Na herbatkę „z prądem” wpadali urzędnicy, lekarze, nauczyciele, sekretarze partii, a przede wszystkim nieprzebrane grono działaczy sportowych. Salonik trzymał się aż do roku 1978, kiedy na kilka miesięcy ulokowano tutaj całą redakcję, tuż przed przeniesieniem na pl. Katedralny 2 (wówczas pl. Chopina).

     Nieżyjący już Bronek Freidenberg opowiadał często o przeróżnych incydentach i imprezach w „śledziówkach”, których razem z Zygmuntem był współsprawcą.

     – Kontynuowaliśmy dobrą tradycję tego miejsca, wcześniej były tu „Wiadomości Legnickie” i też było ciekawie – wspominał Bronek.

     Obaj panowie próbowali przenieść salonik prasowy do Merkurego (dziś BZ WBK przy Witelona), ale to się nie udało, bo takiego klimatu jak w „śledziówkach” nie ma żaden inny lokal w Legnicy.

     W „Konkretach” Zygmunt pisywał nie tylko o sporcie. Chętnie zajmował się dziennikarstwem interwencyjnym. Potrafił załatwić dobrą pracę, naprawę dachu czy przyjęcie do szpitala jednym telefonem. Nigdy nikomu nie odmówił pomocy, bo znajomości miał jak mało kto. O wielu sprawach nie pisał, bo i po co, skoro wszelkie sprawy załatwiał od ręki.

     W 1973 roku wymyślił i przez lata prowadził plebiscyt na najlepszego sportowca i trenera Zagłębia Miedziowego. Pomagał przy reaktywacji konkursu w „Konkretach.pl”.

Wolał Optimę

     Odszedł z zawodu po poważnym wypadku. Załamał się po śmierci żony. Przez dłuższy czas nie miał kontaktu z zawodem. Mocno to przeżywał. Udało mi się Go pozyskać do współpracy z „Panoramą Legnicką”, którą redagowałem od 1995 do 2006 roku. Ostoją stała się dla Niego rodzina. Zamieszkał z synem Marcinem. Chwalił synową Ewę, która potrafiła o Niego zadbać jak o swojego ojca. Godzinami opowiadał o ukochanym wnuczku Kamilu, któremu poświęcał każdą wolną chwilę. Marzył, by chłopak poszedł w Jego ślady.

    W „Panoramie” Zygmunt był najsolidniejszym autorem działu sportowego. W każdy poniedziałek meldował się za biurkiem przed siódmą, by przed południem oznajmić, że jest „finito”. Do dziś pamiętam Jego „literówki”, których robił po kilkadziesiąt w jednym tekście. Tłumaczył, że to wina klawiatury komputerowej, bo na maszynie pisze mu się bezbłędnie.

     – Gdyby tak udało się połączyć moją Optimę z komputerem… – wzdychał.

     Mocno przeżył śmierć swojego przyjaciela Bronisława Freidenberga, innego nestora legnickiego dziennikarstwa. Często wspominał słynne nalewki i inne procentowe wynalazki...

Ironia losu

     Zygmunt zmarł 7 sierpnia 2008 roku Miał siedemdziesiąt jeden lat. O ironio, śmierć przyszła w przededniu olimpiady. A o igrzyskach wiedział wszystko. Żył sportem, tym przez duże S i tym podwórkowym. Pamiętał nazwiska, wyniki...

     Z wielu opresji zdrowotnych wychodził zwycięsko. Tym razem, mimo wysiłku lekarzy, nie przeżył, choć żył z chorobą od ponad dziesięciu lat.

     Zygmunt Łuszcz ukończył Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, studiował m.in. z Agnieszką Osiecką. Zaraz potem trafił do „Przeglądu Sportowego”. Poznał Weronikę, piękną brunetkę ze Złotoryi, i przeprowadził się do Legnicy. Został kierownikiem wydziału sportu i turystyki w magistracie. Był jednym z pomysłodawców i pierwszym komandorem wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich. Dziennikarstwa jednak nie poniechał. Współpracował m.in. z „Gazetą Robotniczą” i „Słowem Polskim”. W 1972 roku znalazł się w ekipie założycieli „Konkretów”, gdzie pracował do lat 90. Przez kilka lat współpracował z „Gazetą Legnicką” (1991–1994). W latach 1995–2004 pisał do „Panoramy Legnickiej”. Kiedy odradzały się „Konkrety”, Zygmunt był jednym z pierwszych, który zadeklarował współpracę. Jednak pogarszający się stan zdrowia przekreślił te plany. Wielka szkoda!

     Żegnaj, Zyziu! Będzie nam Ciebie bardzo brakowało!

Czesław Pańczuk
z zespołem Konkretów.pl


Zmarł Zygmunt Łuszcz, nestor legnickiego dziennikarstwa

     Miał 71 lat. Od dłuższego czasu poważnie chorował, dlatego ostatnio przestał pisać.

    Zygmunt Łuszcz skończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Jego koleżanką z roku była Agnieszka Osiecka. Po studiach pracował w „Przeglądzie Sportowym”. Gdy przeprowadził się do Legnicy, związał się z Gazetą Robotniczą”, pisywał też do „Słowa Polskiego”. Był jednym z twórców tygodnika „Konkrety”, w którym pracował od założenia w roku 1972 do początku lat 90. Był także jednym z pierwszych autorów w „Gazecie Legnickiej”, która powstała w 1991 roku. Po jej likwidacji rozpoczął współpracę z „Panoramą Legnicką”. W swoich artykułach przypominał znanych legnickich sportowców i trenerów.

     Zygmunt Łuszcz był także jednym z twórców popularnego wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich.

    Słynął z życzliwości. Zawsze służył pomocą młodym dziennikarzom. Pogrzeb Zygmunta odbędzie się na legnickim cmentarzu komunalnym w najbliższy czwartek.

Zygmunt Mułek
Polska • Gazeta Wrocławska
10 VIII 2008

* * *

     Pogrzeb odbył się 14 sierpnia 2008 roku na legnickim cmentarzu komunalnym.

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl