MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Opasłe karpie rwały przypony
Wielkie lanie

     Kolejne, już czternaste, Ogólnopolskie Mistrzostwa Dziennikarzy w Wędkowaniu odbyły się 17 czerwca 2006 r. w Ośrodku Zarybieniowym Polskiego Związku Wędkarskiego w Szczodrem k. Wrocławia. Kilka osób, w tym dwaj optymiści ze „Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej” (Andrzej Górny i Mariusz Sobański), stawiło się nad stawem już o godzinie 7, ale z ich chytrych planów, aby wcześniej przygotować sprzęt i zanęcić łowisko, nic nie wyszło. Lało jak z cebra i nie wiadomo było, czy zawody się odbędą. Jednak z wybiciem godziny 8 pojawił się sam organizator – Stanisław Łapeta oraz kilku zawodników.

     Śmignęły kije, haki z przynętą poszły w wodę i zaczęło się... długie oczekiwanie. Redaktor „Gruby” miał pierwsze branie, ale ryba zerwała przypon i tyle ją widział; to samo zdarzyło się przy następnym zacięciu, trzecia dla odmiany rozgięła haczyk. Dopiero wtedy łowca (tłumaczył, że jest bardzo niewyspany) stwierdził, że coś tu nie gra i zmienił przypon 0,16 na grubszy. Dotąd bowiem ufał koledze Mariuszowi, który ślepawemu kumplowi powiązał przypony. Popularny Sobarek jest, owszem, wędkarskim ekspertem, ale w dziedzinie troci i sandaczy, bo o sile parokilowego karpia pojęcia nie miał (jak twierdzi).

     Mimo to on pierwszy wytargał rybę na brzeg, a był to karaś „japoniec”. Potem Jan Sowa wyjął sporego leszcza, a Jan Stachera, dzielnie zastępujący nieobecną żonę Zofię, która święciła wędkarskie triumfy w poprzednich latach, dostał amura. Wreszcie i red. „Gruby” dowlókł do brzegu podręcznikowo zaciętego sazana ważącego nieco poniżej dwóch kilogramów. Reszta moczyła kije bez efektu.

     Łowiono różnymi stylami – na spławik, na sprężynę i na koszyczki, choć nie brakło i takiego eksperymentatora, który uwiesił sprężynę pod spławikiem i dziwił się, że ten nie chce stać na wodzie, tylko za każdym razem nurkuje. Deszcz lał z krótkimi przerwami, szef zawodów wędrował od zawodnika do zawodnika, jakby zapomniał, że podczas zawodów w Miliczu te towarzysko-pogawędkowe upodobania kosztowały go wędkę, którą ryba wciągnęła do wody.

     Zawody przedłużono do godz. 13 i właśnie końcowka była najbardziej emocjonująca. Sobański (3. miejsce) dołowił karpia, Górny (2. miejsce) do swego sazana dodał jazia i pstrąga, ale wszystkich przebił Stachera (1. miejsce), który wyholował karpisko wagi 4,7 kg. Było po zawodach.

     Zwycięzca otrzymał stosowny puchar ze złotą – a jakże, rybką – a wszystkim organizator, czyli Stanisław Łapeta, zafundował złowione ryby i jeszcze kilka (kupionych) na dodatek. Spośród ośmiu zawodników czterej wymienieni tu z nazwiska coś ułowili, ale reszta specjalnie się tym nie przejęła. Wielkie lanie w tytule dotyczy więc głównie deszczu, ale przecież wędkarz nie z gliny, nie roztopi się. Umówiliśmy się za rok, chyba że Stasio wymyśli jakieś rybobranie jesienią.

     Autorem pamiątkowego znaczka jest – tradycyjnie – Adam Hiczuk.

     Pierwsza czwórka mistrzostw:
   - Jan Stachera
   - Andrzej Górny
   - Mariusz Sobański
   - Jan Sowa


Jan Stachera wyholował karpisko wagi 4,7 kg.


Od lewej: Bogusław Politowski, Mariusz Sobański, Jan Sowa, Jan Stachera, 
Adam Hiczuk, Stanisław Łapeta.

Zdjęcia: Ryszard Godlewski

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl