MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Janusz Hejnowicz (1938 - 2000)
Artysta ochotnik 

     16 lutego zmarł Janusz Hejnowicz. Największy aktor Teatru Kalambur. Kolega niezawodny. Wzorowy przykład artysty ochotnika. Potrafił kalkulować, ale na scenie nigdy nie pytał "za ile?" i nie domagał się odpowiedzi, jak długo tej nocy potoczy się próba. Pierwszy stawiał się z tekstem wykutym na pamięć, ostatni wymagał suflera.

     Nad Odrę przybył z północy, z Gostynia Wielkopolskiego, z rodziny wielkopolskich młynarzy. Uczeń wrocławski i wieloletni student wrocławski. Studiował prawo, ale kumpelską prawość miał w sobie wrodzoną. Przez 40 lat wszyscy w Kalamburze żyliśmy jak kozacy: na scenie i w kulisach krew nie woda, w garderobach – luzacy. Znaliśmy się jak łyse konie. Stanowiliśmy zespół twardzieli, przeto dokuczaliśmy sobie niezmiernie. Janusz był ponad, jak jego nieskazitelnie wykrochmalone koszule, zwłaszcza na tle moich hippisowskich szmat. Po prostu wrocławianin wzorowy. Nikt nie widział, żeby skórka banana z Jego rąk wylądowała na trotuarze lub kostium w garderobie rzucony był między szminki. Na autostradach Europy, podczas licznych wędrówek Kalambura po awangardowych scenach i festiwalach, zawsze trzymał mapę na kolanach. I nigdy nie zbłądził palcem z wyznaczonego celu. Kierowcy autokarów go uwielbiali.

     Był czas, gdy ten rzetelny przodownik studenckiej sceny nie mniej błyskotliwie brylował na parkiecie. Było to w latach późnego boogie-woogie i wczesnego rock and rolla. To Janusz z Kaczką, w klubie ZSP Pałacyk, owianym neobohemiczną sławą młodej inteligencji, pierwsi po tej stronie żelaznej kurtyny zatańczyli spiralę wokół szyi. Odtąd wiedziałem, że mogę wymagać każdej scenicznej figury od tego bądź co bądź okularnika ze szkłami plus cztery i więcej. Może też dlatego po latach górale karpaccy, widząc w Januszu swoją krzepę, znieśli go na rękach wprost ze sceny do knajpy po trzech godzinach "Kamienia na kamieniu" Myśliwskiego... Doprawdy, śmierć Janusza, z punktu widzenia kondycji sztuki sceny i życia, to nieporozumienie. 

*      *     * 

     Janusz uczestniczył prawie we wszystkich naszych wypowiedziach teatralnych. Dla górali byłeś, Januszu, twardym Kamieniem, dla Włodka Hermana i tłumu wrocławskich fanów ustawiających się w długiej kolejce do sławnej sztuki Witkacego – arcymistrzem szewskiej rewolucji. Ja dziękuję Ci szczególnie za udzielenie mi Twego talentu w moim pożegnaniu z niechcianym już, starym Kalamburem. Byłeś brawurowo przenikliwy, grając umęczonego bohatera w sztuce mądrego Czecha Josefa Topola: "Żegnaj, kruku". 

Bogusław Litwiniec

*     *     *

     Janusz Hejnowicz spoczął na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl