
| MENU:
|
Jerzy
Gorzędowski (1925–1986)
W ubiegłym tygodniu [21 sierpnia 1986] odbył się w Szczawnie Zdroju pogrzeb redaktora JERZEGO GORZĘDOWSKIEGO, naszego długoletniego, oddanego współtowarzysza pracy. Urodził się 18 stycznia 1925 roku w Kielcach jako syn sezonowego robotnika, który w 1929 roku wyemigrował z rodziną do Francji. Osiedli w Bruay-en-Artois nie na długo, bo w 1935 roku zostali wysiedleni za ojcowską działalność w MOPR. Jurek miał 15 lat, kiedy okupant hitlerowski wywiózł Go na roboty przymusowe do Niemiec i uczynił zeń parobka. Po zakończeniu wojny szczęśliwie odnalazł rodziców i za chlebem ponownie udali się do Francji. Ojciec i syn podjęli pracę w kopalni. Jerzy począł aktywnie działać we francuskich związkach zawodowych (CGT), w Związku Młodzieży Polskiej „Grunwald” – przewodniczył kołu w Bruay-en-Artois i tamże, w Towarzystwie Uniwersytetów Robotniczych, zajmował się rozwijaniem amatorskiego ruchu teatralnego i prowadzeniem polskiej biblioteki. Na obczyźnie zaczęły się Jego związki z prasą polonijną: był stałym korespondentem „Gazety Polskiej” i dwutygodnika „Polska i Świat” na region Pas-de-Calais i Nord. Został członkiem Komunistycznej Partii Francji. Wiosną 1950 roku wraca z rodzicami do ojczyzny i osiada tam, gdzie większość górników reemigrantów – w Wałbrzychu, ściślej w Szczawnie Zdroju. Natychmiast nawiązuje współpracę z „Gazetą Robotniczą”. Kończy dziennikarstwo, przez prawie 20 lat redaguje wałbrzyskie wydanie „GR”. W naszej i czytelników pamięci zapisał się jako dziennikarz czuły na ludzką krzywdę. Nigdy nie godził się z przejawami niesprawiedliwości, lekceważenia bądź poniżania ludzi. Odegrał niepoślednią rolę w zespalaniu społeczności wałbrzyskiej, składającej się w tamtych latach z osób przybyłych z różnych stron Polski i świata. W swoich publikacjach ganił, co ganić należało, wynosił, co na to zasługiwało, a wszystko po to, by ludziom żyło się spokojniej, lżej i bezpieczniej. Najżywiej interesowały Go losy górników. Jemu przecież nieobce. Im był najwierniejszy. Znalazło to wyraz w Jego dziennikarskim nazwisku – Rębacz – pod którym pisywał o codziennych bolączkach ludzi pracy. Był dziennikarzem wyjątkowo pracowitym, impulsywnie reagującym na wydarzenia godne społecznej uwagi. Przez całe dorosłe życie pisał, ale zawsze, na każdym zawodowym kroku, nie zapominał o swoim robotniczym rodowodzie, który Go ukształtował na człowieka doceniającego zaszłe i zachodzące w ojczyźnie przemiany i zarazem krytycznego kronikarza rzeczywistości, którą chciał widzieć doskonalszą niż była i jest. Przedwcześnie, bo 1974 roku, stał się rencistą. Nie poddał się jednak i przez 12 lat, ciągle walcząc z chorobą, w miarę swoich sił, nadal pisywał do „GR”. W miejscu swego zamieszkania stał się powiernikiem i opiekunem wielu ludzi, którzy mieli kłopoty z rozwiązywaniem codziennych problemów. Długa i daleka była droga Jerzego z Kielc na ziemię wałbrzyską. Umiłował ją tak, że jego drugą, po dziennikarstwie, pasją stało się działanie w Polskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk o Ziemi. Jego prawość i obywatelska postawa doczekały się uhonorowania, kiedy był emerytem. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Był skromnym człowiekiem, nie dbał o zaszczyty i wyróżnienia i order przyjął z niezwykłym wzruszeniem. Odszedłeś, RĘBACZU, ale pozostałeś w naszej pamięci! ZESPÓŁ |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl