
| MENU:
|
Maciej
Bilewicz (1930–2000)
Wychowałeś setki dziennikarzy piszących o sprawach sportu oraz naszego miasta i województwa. Nie było we Wrocławiu stadionu, hali, toru czy pływalni, których nie znałeś i na których przez wiele, wiele lat nie prowadziłeś konferansjerki. Byłeś jednym z Nestorów fachu dziennikarskiego. Encyklopedią wiedzy o porcie i jego historii. Byłeś… Żegnaj, Maćku! Koleżanki
i koledzy ze Słowa Polskiego U boku mistrza, który najbardziej kochał sport Zawsze miał swoje zdanie i to na każdy temat. Oczywiście poza piłką nożną uwielbiał koszykówkę, żużel i boks. To były Jego ukochane dyscypliny. Gdy w 1973 roku zacząłem pracować w sporcie, dostałem pod opiekę piłkę ręczną i co tam jeszcze zostało. On jednak zabierał głos zawsze, gdy działo się coś ważnego bez względu na to, jaka to była dyscyplina. Zawsze pisał swoje komentarze, za co jedni Go lubili, inni wręcz przeciwnie, potrafili obrazić się na długie miesiące. Był nie tylko dziennikarzem, ale i kreatorem. Na sportowych sejmikach zawsze zabierał głos i nie był bynajmniej pochlebcą. Uczestniczył aktywnie w działalności klubów i przy organizacji największych imprez w naszym mieście. Na każdą z nich pisał program, nie taki zwykły, ale bogaty, podparty historią. Dbał o zaplecze. W słowiańskim pokoiku sportowym szafy pełne były zdjęć i sportowej dokumentacji z oprawionymi rocznikami wydawnictw i gazet sportowych. To wszystko wraz z Nim przeminęło. W halce Gwardii zawsze towarzyszył bokserom i siedział przy ringu z mikrofonem. Spikerka sportowa również była Jego pasją. To chyba sprawiło, że będąc w kwiecie wieku nauczył się języka angielskiego, aby spikerować w Chorzowie imprezy światowego formatu. Maciej Bilewicz, nestor dolnośląskich dziennikarzy sportowych, miał 70 lat. Całe swoje zawodowe życie był związany ze Słowem Polskim. Przez kilkanaście lat pracowałem z Nim razem w dziale sportowym, którym kierował. Zawsze dokładny, solidny, zwracający uwagę na dziennikarską rzetelność i język. Maciek żył sportem i dla sportu. Nigdy nie przestał być aktywny i pracował do ostatniej chwili. Zmarł w poniedziałek 11 grudnia 2000 r., choć nic nie zapowiadało, że nagle od nas odejdzie. Mocno angażował się w problemy środowiska – był czynnym członkiem Klubu Dziennikarzy Sportowych, uczestniczył w ostatnim zjeździe KDS. Już na emeryturze kierował działem sportowym we wrocławskim tygodniku Sport i Turystyka i był korespondentem katowickiego Sportu. Odznaczony był m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotą Odznaką Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej. Cześć Jego Pamięci! Zbigniew Próchniak Maciek nie żyje Mogłem spodziewać się najgorszych wiadomości, ale nie tej, że Maciej Bilewicz nie żyje. Był tak niesłychanie żywotnym dziennikarzem i bacznym obserwatorem wydarzeń, że taka myśl nikomu nie przychodziła do głowy. Również On sam nie dopuszczał do siebie myśli, że kiedykolwiek przestanie pisać. Sport był dla Niego ponad wszystko. Kiedyś powiedział mi, że gdy przyjdzie na Niego czas, chciałby umrzeć przy biurku. W ostatni poniedziałek wieczorem zadzwonił do mnie syn Maćka oznajmiając, że ojciec zmarł. Zmarł, siedząc w fotelu... Kilka godzin wcześniej, w redakcji, Maciek napisał tekst ,,7 dni w sporcie” i powiedział, że jest umówiony z Krzysztofem Wojdyłą. Chciał podsumować wrocławski sport w kończącym się roku. Zaproponował kolejne artykuły – już do wydania świątecznego. Trudno uwierzyć, że w Sporcie i Turystyce nie będzie już artykułów (Bila). Nigdy nie przypuszczałem, że będę się z Maćkiem żegnał w ten sposób. Zawdzięczam Mu bardzo dużo. To On zwerbował mnie do Słowa Polskiego. Razem, w dziale sportowym, pracowaliśmy parę lat. Był moim szefem –wymagającym szefem. Później życie ułożyło inny scenariusz. W Słowie Sportowym to ja byłem Jego szefem, ale zawsze liczyłem się z Jego zdaniem. Był znakomitym, bardzo cenionym dziennikarzem. Wielu zazdrościło Mu ogromnej pracowitości i ciętego, ale obiektywnego języka. Po prostu nie byli w stanie Mu dorównać. Kiedy cztery lata temu zrodził się pomysł wydawania nowego tygodnika, pierwszą osobą, której zaproponowałem współpracę, był właśnie Maciek. I choć nieraz denerwowaliśmy się w redakcji, że pracuje jak maszynka i zasypuje nas tekstami, wiedzieliśmy, że robi to najlepiej. Ubóstwiał żużel. Był z nim związany na dobre i na złe. Śmiem twierdzić, że Maciek był jednym z tych, którzy uratowali wrocławski speedway przed upadkiem, a potem przyczynili się do jego sukcesów. Był prawdziwą kopalnią wiedzy o sporcie. Pasjonował się koszykówką, piłką nożną i piłką ręczną. Właściwie można by jeszcze długo wymieniać Jego ulubione dyscypliny sportu. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Myślę, że ta sentencja nie dotyczy Maćka... Środowisko sportowe – nie tylko na Dolnym Śląsku – straciło wybitnego dziennikarza, wspaniałego działacza i dobrego kolegę. Maćku, będzie nam Ciebie bardzo brakowało! Andrzej Szumski * * * Maćka pożegnaliśmy 18 XII 2000 r. na wrocławskim cmentarzu Osobowickim. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl