Z kroniki pan…i G

Ten jeszcze raz – odnosi się to do ponownego przeliczania w wielu komisjach obwodowych (łącznie było ich ok. 32 tys.). Nie pykło z tymi rachunkami. Lud śle protesty. Ostatecznie do Sądu Najwyższego dotarło ponad 56 tysięcy. Dr Krzysztof Kontek, analityk i statystyk oszacował, że błędy mogą wpłynąć na ostateczny wynik. Ponad 10 milionów „Rafałowych sympatyków” zniesmaczonych. Pytają, czy ten drugi kandydat dostał jakieś fory?! Zdroworozsądkowcy odpowiadają: – Zostawcie to. Przypomina się przestroga, wymalowana na jezdniach, przed zebrami w Zakopanem „Odłóż telefon i żyj”. Pierwszego lipca kwestionowana izba SN uznaje ważność wyboru K. Nawrockiergo. Szlus. Część rodaków reaguje: – To nie lapsus. A szkoda. Znajoma przypomina słowa piosenki G. Łobaszewskiej – czas nas uczy pogody. I kontrapunkt: Szef do pracowników: – Żeby było sprawiedliwie, wszystkim damy w tyłek po równo. Jest kawał. Rozmawia trzech facetów. Jeden: – Ja jestem zwolennikiem różnicy zdań, wy dwaj też jesteście. Do diaska, czyli znowu jesteśmy jednomyślni! Inny monolog myślącego obywatela: Jeśli my mówimy o nich „my”, to dlaczego oni mówią o nas „oni”. Autorem trzech wymienionych zgrabnych zdań jest znany satyryk i rysownik, Andrzej Mleczko.

Mniej więcej w połowie ubiegłego miesiąca – rozwód w Trzeciej Drodze. Rozdroże? Tutaj cytat, z literatury. „Pewien intelektualista nie miał aż tak światowych gustów” (M.V. Llosa, „Dla pani ta cisza”). Niejeden sarkastyczny ziomal pyta, czy jeszcze w rządzie jest ta opcja? Nie da się tego rozebrać bez… kabaretu. Bo może być rząd krzeseł albo – rząd stołków. Młody kpiarz z mojego sąsiedztwa, fan Lanbery i Tribbsa, przypomina ich tekst („Dzięki, że jesteś”): „Życie to trasa, a ja szeryfem lewego pasa”. Starszy protestuje. Więcej optymizmu! Popatrzcie w górę, ileż nadziei daje nam Polak, Sławosz Uznański-Wiśniewski. Dostał odznakę 635 astronauty. Wystartował 25 czerwca 2025 roku, realizuje punkt po punkcie program kosmicznego lotu. W komórkach pojawiał się mem, aby wystrzelić w kosmos wiele głupot i ich kreatorów… Jednak miło, kiedy na międzynarodowej stacji, tam w przestworzach, słyszy się język polski i zajada nasze pierogi. To boski akt, czyli cud – uważają niektórzy, że połączenia stamtąd są częste, realne i dobrej jakości. Sakramenckie dziwy. Też mi coś – w naszym globalnym grajdole wkrótce drony będą wytworem drukarki 3 D.

Nie ma granic ludzkiej wyobraźni. I ludzkiego talentu. Są granice między państwami. 7 lipca 2025 roku, kontrole zostały przywrócone w Polsce, na przejściach z Litwą i Niemcami. Do widzenia Schengen – wołają zwolennicy UE. Ale – mus to mus. Migracyjny. Humor, ciut impertynencki i językowy: Mąż do żony: – Kochanie, jaka jest granica twojego narzekania. Odpowiedź: – Szczelna. – Ale zapomniałaś o przedrostku „bez”. Kolejny żart, jako rewanż płci. Żona do męża, na spacerze. – Kochany, nie oglądaj się do tyłu, bo zła opinia się za nami ciągnie. To jeszcze coś na czasie: celnik pyta turystę – alkohol, papierosy, do oclenia? – Nie, ale jeśli można, to kawę poproszę. Cóż, rzeczywistość jest, jaka jest. Tylko, że teraz trudno się definiuje…

Małgorzata Garbacz