
| MENU:
|
Zbigniew Zalewski (1953–1996)
Urodził się 3 maja 1953 r. w Łobzie (województwo szczecińskie) w rodzinie inteligenckiej. W 1972 r. ukończył w Pyrzycach Liceum Ogólnokształcące i w tym samym roku znalazł się w Wałbrzychu, gdzie podjął pracę w instytucjach państwowych, redakcjach, placówkach kultury. Już jako dziewiętnastolatek dał się poznać jako działacz społeczny – inicjując i prowadząc wraz z dyrekcją Dolnośląskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego wielką akcję dla dzieci wałbrzyskich nazwaną „Zielone i Czarne”. Od dziecka był harcerzem – w Pyrzycach był zastępcą komendanta Hufca. Osiągnął stopień harcmistrza. W Wałbrzychu był przede wszystkim dziennikarzem. Związany najpierw z „Gazetą Robotniczą”, najdłużej pracował w „Trybunie Wałbrzyskiej” i kontynuującym jej tradycję „Tygodniku Wałbrzyskim”. Przeszedł całą dziennikarską drogę – od reportera do redaktora naczelnego, który umiał sprawnie przeprowadzić tygodnik i firmę przez trudny okres przekształceń merytorycznych, politycznych i poligraficznych. Był także twórcą, redaktorem i współredaktorem wielu tytułów czasopism ukazujących się w Wałbrzychu i województwie. Współpracował także z prasą centralną i ogólnopolską, z periodykami prasowymi, redagował gazety zakładowe. Za pracę reporterską i publicystyczną był wielokrotnie nagradzany. Był laureatem nagród ogólnopolskich, m.in. Prezesa RSW „Prasa-Książka-Ruch”. Zajmował się również twórczością literacką i działalnością wydawniczą. Jako kierownik Działu Wydawnictw Wojewódzkiego Domu Kultury zainicjował w latach siedemdziesiątych wydanie kilkunastu tomików wałbrzyskich autorów. Był także inicjatorem wielu imprez i konkursów literackich. Od blisko dwudziestu lat kierował Wałbrzyskim Klubem Literackim, do którego należało wielu wybitnych twórców. Był wiceprezesem Stowarzyszenia Środowisk Twórczych. Przez pięć lat był także rzecznikiem prasowym i asystentem wojewody. Od 1973 r. był współpracownikiem „Trybuny Wałbrzyskiej”, w której dziesięć lat później został jej sekretarzem, a na początku lat dziewięćdziesiątych jej redaktorem naczelnym. W 1993 r. został redaktorem naczelnym „Tygodnika Wałbrzyskiego” i prezesem wydającej go spółki „Errata”. Był aktywny na wielu polach. Ostatnio zaangażował się w tworzenie telewizji lokalnej i centrum multimedialnego w Wałbrzychu. W czerwcu wybrany został wiceprezesem Stowarzyszenia „Telewizja Wałbrzych”. Miał wiele planów jako twórca i działacz kulturalny. Wylew krwi zaatakował Go w pracy – 3 sierpnia uczestniczył na wałbrzyskim Podzamczu w festynie, który redakcja sponsorowała. Osierocił troje dzieci i żonę. W pamięci przyjaciół, kolegów i znajomych pozostanie jako człowiek nieśmiały, ale ambitny i skuteczny w działaniu. W Wałbrzychu, z którym związał całe swoje dojrzałe życie, pozostaje po Nim wiele trwałych śladów i ważnych dla miasta oraz regionu spraw, które będą kontynuowane. Przyjaciele Pamiętam Zbyszka… …kiedy pierwszy raz przyszedłem do redakcji. Wyglądał groźnie, z tą swoją marynarską brodą. Był zajęty i promieniał dumą z tego, co robi. Niezamierzenie stwarzał pozory dystansu. Jako dziennikarz zawiodłem, dając się zwieść pozorom i przemknęło mi przez głowę, że to napuszony ważniak. Pomyliłem się. Pamiętam Zbyszka, gdy był poważny, wymagający, budził onieśmielenie pracowitością. Nie tęsknił za wytchnieniem. Potem, w chwilach krytycznych, widać było, że za redakcję dałby się pokrajać. Gdy przed laty staliśmy nad krawędzią upadku, a ten i ów wstydliwie myślał, żeby dać nogę z tonącego okrętu, chyba tylko Zbyszkiem nie owładnęły żadne wahania. Robił swoje, jak zawsze. Miał plan, któremu niemalże przestaliśmy dowierzać. Ale to On miał rację. Wytyczył perspektywę, zatroszczył się o trwały dach nad głową. Pamiętam, jak będąc dziennikarzem i szefem, niepostrzeżenie stał się menedżerem. Był zawsze o pół kroku przed nami. Przewidywał, widział redakcję za rok, za kilka lat. Czasem irytował tym swoim bezgranicznym spokojem, flegmą, brakiem, jak się zdaje, nieodzownego w tej profesji tempa. Ale to On możliwie bezboleśnie przeprowadził nas przez kolejne mielizny i pułapki, pozwolił współdecydować o gazecie. Bo nigdy nie był dyktatorem i choć mógł redagować gazetę nieomal samodzielnie, polegał na inicjatywie innych, pozwalał zaistnieć każdemu, kto miał coś ważnego do powiedzenia. Pozwalał się „wyszaleć”, zachęcał do odważnej krytyki, często za cenę ryzyka i kontrataków, które nawykowo brał na siebie. Dlatego prowadził niebezpieczne życie. Nikt nie wie, ile Go to kosztowało. Maskował się. Choć raz jeden, gdy w środku nocy kończyliśmy pracę nad gazetą, uciął sobie krótką drzemkę i mówił przez sen. Było Mu ciężko. Nie pozwalał sobie jednak na luksus bezradności. Był piorunochronem, który kumuluje w sobie wszystko. Mnogość konfliktów, sprzecznych racji, zbierał okruchy ludzkich porażek i potknięć. Pomagał i pocieszał, nie oczekując nic w zamian. Bo był życzliwym przyjacielem. Był dobrym kumplem i zabawnym facetem. Jego oryginalny sposób bycia, swoista metoda ogłaszania własnych poglądów i specyficzne, dosadne poczucie humoru było źródłem nieskończonych anegdot. Czasem złośliwych – nigdy się nie obrażał. Nie wymagał od innych więcej, niż od siebie. Mówiłem do Niego „panie Zbyszku”, z szacunku. Nigdy, przez tyle lat, nie przeszliśmy na ty. Obiecaliśmy to sobie, w jakimś szczególnym, uroczystym momencie. Nie zdążyliśmy. Robię to teraz, w chwili najgorszej, samowolnie, bez przyzwolenia szefa. Ale bez cienia obawy, że miałby coś przeciwko temu. Zwyczajowo o zmarłych mówi się dobrze albo wcale. On pierwszy zaprzeczyłby tej zasadzie. Trzeźwo patrzył na żywych i umarłych. Nie wiem, czy ja to potrafię. Zwłaszcza w tej chwili. Chciałbym, żeby to ocenił, dokonał adiustacji, lakonicznie mruknął swoją opinię. Bardzo tego pragnę, nie mogę się doczekać… Andrzej Rąkowski
Odliczanie czasu Roman Gileta Tygodnik
Wałbrzyski Pożegnanie Zbyszka Zalewskiego nastąpiło 13 sierpnia 1996 r. na Cmentarzu Komunalnym w Wałbrzychu przy ul. Moniuszki. |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl