MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Bronisław Winnicki (1904–1983)

     Odszedł od nas na zawsze redaktor Bronisław Winnicki. W sobotę rano [29 X 1983] zmarł na serce w wieku 79 lat. Połowę swego aktywnego życia spędził we Wrocławiu. Przyjechał tu ze Lwowa w maju 1945 roku, był jednym z pierwszych w mieście dziennikarzy.

     Kto zna historię wrocławskiej prasy, pamięta, że to właśnie red. Winnicki był jednym z jej twórców. Zaczął od założenia oddziału Polpressu, agencji, która była poprzedniczką Polskiej Agencji Prasowej. Był aktywnym działaczem PPS-u, więc Jemu wojewódzka instancja partii powierzyła założenie pisma Polskiej Partii Socjalistycznej. Szybko wykonał to zadanie. Pod koniec czerwca 1945 roku we Wrocławiu, mieście, w którym nie wygasły jeszcze wojenne pożary, ukazał się pierwszy numer „Naprzodu Dolnośląskiego”. Red. Bronisław Winnicki był twórcą i redaktorem naczelnym tej gazety, która później, w roku 1947, została przemianowana na „Wrocławski Kurier Ilustrowany”.

     Kiedy w tamtych, pionierskich czasach, zakładany był Związek Dziennikarzy Polskich, jego współtwórcą i pierwszym prezesem oddziału dolnośląskiego był red. Winnicki.

     W latach 1959–1964 Bronisław Winnicki był redaktorem naczelnym „Słowa Polskiego”. Jest dziś w naszej redakcji spora grupka osób, które pracowały razem z Nim, pod Jego kierownictwem. Pamiętamy Go jako człowieka prawego, solidnego, wymagającego od siebie i od innych, doskonałego znawcę dziennikarskiego warsztatu.

     Tamten okres, kiedy kierował On redakcją, nie był pierwszym spotkaniem red. Winnickiego ze „Słowem”. Na początku lat pięćdziesiątych współpracował z redakcją. Był zresztą przy jej tworzeniu.

     W połowie lat sześćdziesiątych red. Winnicki odszedł na emeryturę. Ale nie przestał interesować się pracą redakcji, życiem Wrocławia. Tak długo, jak na to pozwalało zdrowie. Nieraz dzwonił do redakcji ze swymi uwagami, spostrzeżeniami, radami.

     Odszedł na zawsze. Zawsze też pozostanie w naszej pamięci.

Słowo Polskie
31 X – 1 XI 1983


Od 11 maja 1945 roku

     Co jest potrzebne do wydawania gazety? Nawet laik potrafi wymienić całą listę warunków wymagających spełnienia. Musi więc być redakcja, konieczna jest drukarnia z zespołem fachowców, papier... Fachowiec potrafi jeszcze wymienić niezbędne do zrealizowania warunki formalne.

     Kiedy w czerwcu 1945 ówczesny wojewoda dolnośląski Stanisław Piaskowski uznał, że PPS winna na Dolnym Śląsku posiadać własny organ prasowy, po prostu zlecił to zadanie przebywającemu już od maja 1945 we Wrocławiu Bronisławowi Winnickiemu.

     Grubo później, bo w latach sześćdziesiątych, ówczesny mój szef, redaktor naczelny Słowa Polskiego Bronisław Winnicki, opowiadał mi, że przyjechał do Wrocławia z zupełnie innym zadaniem. Oto miał tu założyć oddział Polpressu, poprzednika Polskiej Agencji Prasowej. Takie zadanie powierzył mu kierownik krakowskiego oddziału Polpressu Jan Łęski.

     – Pamiętam dobrze – opowiadał mi red. Winnicki – tamtą rozmowę, która miała zadecydować o moich dalszych losach. Opowiedziałem o sobie wszystko: ile mam lat, od ilu lat jestem dziennikarzem, o przynależności do PPS... Na każdą moją wypowiedź padało niemal entuzjastyczne „to bardzo dobrze!”. Odniosłem wrażenie, że gdybym powiedział coś zupełnie innego, to też byłoby bardzo dobrze.

     Kto był pierwszym polskim dziennikarzem w wyzwolonym Wrocławiu? Tadeusz Tułasiewicz, pierwszy redaktor pierwszego polskiego czasopisma, jakie ukazało się w zniszczonym mieście, a nosiło tytuł Nasz Wrocław? Mieczysław Wionczek, który od chwili przejęcia miasta przez polską administrację pełnił funkcję historiografa pionierskiej ekipy Bronisława Drobnera? A może Anna Krystyna Wirszyłło, późniejsza pani Bidwell, która miała zadania prasowe w ekipie Drobnera? Bez wątpienia jednym z pierwszych dziennikarzy wrocławskich był Bronisław Winnicki. Przyjechał do Wrocławia w dniu 11 maja 1945.

     Swoje pierwsze wrocławskie wrażenia red. Winnicki tak opisywał w Trudnych dniach:

     Gdy minęliśmy istniejący już wówczas cmentarz radziecki, oczom moim ukazał się częściowo wypalony budynek rozgłośni radiowej. W wielkim studio walały się na podłodze piszczałki organów. Olbrzymi gmach świecił pustymi oczodołami okien. Zaraz za rozgłośnią samochód ledwie mógł się przemknąć pod wiaduktem kolejowym, którego przęsła leżały na szosie, podparte kolumną z progów kolejowych. za mostem widziało się kompletnie zniszczoną stację obsługi Mercedes-Benz i częściowo zniszczoną zajezdnię tramwajową. A dalej ciągnęły się już tylko kikuty drzew bez jednego listka, poprzewracane słupy tramwajowe, zerwana sieć górna, wraki żółtych wozów tramwajowych na szynach, wraki autobusów, samochodów, czołgów i wozów pancernych na jezdniach.

     – Miasto było zniszczone, ale sporo z bazy drukarskiej ocalało – opowiadał mi w latach sześćdziesiątych red. Winnicki. – 17 maja po raz pierwszy zobaczyłem drukarnię przy Piotra Skargi, tę samą, w której drukuje się dziś Słowo Polskie i inne wrocławskie gazety. Sporo było zniszczeń, ale jednak wiele pozostało. Więc kiedy w czerwcu 1945 wojewoda Piaskowski wydał mi partyjne polecenie wydania pisma, organu PPS, nie miałem wątpliwości, gdzie się to pismo wydrukuje; właśnie w drukarni na Piotra Skargi.

     Red. Winnicki nie dysponował wtedy niczym, co jest niezbędne do wydania gazety. Wiedział tylko, że trzeba zdążyć przed rozpoczęciem pierwszego po wojnie kongresu Polskiej Partii Socjalistycznej, który miał obradować w Warszawie pod koniec czerwca 1945.

     Nie czas tu na szerokie prezentowanie trudności piętrzących się przed bazującym na własnym entuzjazmie redaktorze pisma. Trzeba tylko przypomnieć, skąd wziął się ten dziwoląg językowy, jakim bez wątpienia był tytuł pierwszego we Wrocławiu tygodnika PPS – Naprzodu Dolnośląskiego. Oto ścierały się wtedy dwie tendencje dwóch różnych grup sprawujących władzę we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Grupa krakowska, dowodzona przez Bolesława Drobnera, sięgała do swoich tradycji i stąd naleganie na tytuł Naprzód, nawiązujący do prawzoru krakowskiego. Kielecka ekipa wojewody Stanisława Piaskowskiego natomiast widziała w piśmie organ nie wrocławski, ale wojewódzki, dolnośląski. Stąd ten przymiotnik w tytule pisma.

     Ale pomińmy te spory. Faktem jest, że z datą 24 czerwca 1945 ukazał się pierwszy numer tygodnika, którego egzemplarze dumny redaktor naczelny osobiście, wojskowym samolotem transportowym wiózł do Warszawy, na kongres. Kto zajrzy dziś do archiwalnych zszywek, kto przejrzy pierwsze numery tego tygodnika, wykryje z pewnością wiele niedoskonałości.

     – Wtedy tego się nie widziało – wspominał red. Winnicki. – Wtedy to był bez wątpienia sukces.

     Czasy improwizacji i entuzjazmu skończyły się jednak szybko. Wprawdzie red. Winnicki zdążył jeszcze wiele zrobić, aby rozwinąć założony przez siebie organ prasowy (w lutym 1946 zamienił go w dziennik, nieco później zmienił tytuł na Ilustrowany Kurier Wrocławski), potem jednak musiał odejść. Głośno było wtedy o prawicowym odchyleniu w PPS. Pionier dolnośląskiej prasy red. Winnicki musiał szukać zajęcia gdzie indziej, początkowo w Polskiej Kronice Filmowej, później w Słowie Polskim na stanowisku redaktora technicznego.

     Czas zaciera jednak emocje. Doskonały fachowiec, człowiek bez reszty zaangażowany w sprawy rozwoju Wrocławia i Dolnego Śląska, przez całe życie aktywny działacz robotniczy, Bronisław Winnicki wraca na kierownicze w prasie stanowisko – zostaje redaktorem naczelnym Słowa Polskiego. Pełni tę funkcję aż do przejścia na emeryturę w połowie lat sześćdziesiątych.

     Kto w swojej dziennikarskiej karierze miał okazję pracować pod kierownictwem red. Winnickiego, musi przyznać – był to człowiek prawy, szlachetny, sprawiedliwy. Wielki erudyta, poliglota, doskonały znawca dziennikarskiego warsztatu, umiał sprawnie kierować pismem.

     Starzy czytelnicy Słowa Polskiego zapewne pamiętają albo mogą pamiętać, że w pierwszych latach sześćdziesiątych przeżywaliśmy kryzys papierowy. Trzeba było ograniczać nakład, zmniejszać objętość pisma. Słowo, podobnie jak i inne gazety, wychodziło z reguły na czterech stronach. Jak pogodzić funkcje informacyjne dziennika z publicystycznymi? Jak na niewielkiej powierzchni zawrzeć wszystko to, co czytelnikowi powinno dać pismo? Kto zajrzy do zszywek Słowa Polskiego z tamtych lat przyzna, że red. Winnicki umiał te problemy rozwiązać. W dziennikarskim świecie wrocławskim pozostawił po sobie dobrą pamięć.

Michał Żywień

* * *

     Bronisław Winnicki urodził się 16 lipca 1904 roku we Lwowie. Absolwent filologii polskiej i germańskiej Uniwersytetu im. Jana Kazimierza. W 1923 roku rozpoczął pracę dziennikarską w jednym z dzienników lwowskich. W 1925 wstąpił do PPS i wkrótce rozpoczął współpracę z lwowskim organem partii – Dziennikiem Ludowym. W czasie okupacji był więziony przez Niemców w obozie koncentracyjnym we Lwowie, skąd po 15 miesiącach uciekł, wiążąc się z partyzantką radziecką. Po wojnie, w kwietniu 1945, przybył do Krakowa, skąd wkrótce skierowano go do Legnicy z zadaniem zorganizowania placówki PAP. W następnych latach kieruje założonym przez siebie pismem PPS Naprzód Dolnośląski. W latach 1949–1953 współpracował też z Polską Kroniką Filmową. W latach 1959–1966 roku był redaktorem naczelnym Słowa Polskiego. Był współorganizatorem oddziału Związku Dziennikarzy RP, a w 1atach 1955–1957 prezesem wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Za swoją działalność został uhonorowany Medalem Ojczyzna i Wolność, Medalem X-lecia PRL, Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 29 października 1983.

Spoczywa na cmentarzu Osobowickim.

100. rocznica urodzin red. Bronisława Winnickiego

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl