MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Wielcy odchodzą

     To dla mnie smutny czas. W ciągu niespełna tygodnia straciłem dwóch Kolegów, a właściwie Przyjaciół, bo za takich Ich uważam. Mam nadzieję, że Oni także tak mnie odbierali.

     Obaj byli znakomitymi, wybitnymi dziennikarzami, ale także wspaniałymi ludźmi. O takich zwykło się teraz mówić: ikony. Z pewnością Włodek Rosiński i Andrzej Androchowicz byli ikonami dziennikarstwa. Dziennikarstwa, które w znacznej mierze odeszło już w przeszłość – opartego na prawdzie, szacunku dla widza (obaj zawodowe życie związali z telewizją), chęci przekazania swojej wiedzy młodemu pokoleniu, życzliwi wobec współpracowników.

     Włodek, zwany przez przyjaciół „Rosówą”, był w pewnym sensie moim mistrzem, człowiekiem, któremu wiele zawdzięczam. Niemal od początku mojej przygody z telewizją czułem Jego życzliwość i sympatię. Nie obrażałem się (choć pracowałem w TV trzy lata), kiedy posyłał mnie po „połówkę”. Wręcz przeciwnie – traktowałem to jako dowód zaufania z Jego strony. Pewnego razu Mistrz nakazał mi nalać do dwóch kieliszków. Jeden był przeznaczony dla mnie. Przepiliśmy brudzia i tak red. Rosiński został dla mnie Włodkiem. Czułem się zaszczycony.

     Wkrótce „Rosówa” zaufał mi jeszcze mocniej, powierzając prowadzenie Jego wydań Rozmaitości (dotąd zajmowałem się głównie działką sportową). To był arcyciekawy czas – okres powstania Solidarności, walki związku z ówczesną władzą o możliwość prezentowania swoich racji w mediach (wodzowie PZPR łatwo nie odpuszczali). Ani Włodek, ani naczelny (wspaniały szef w osobie Mieczysława Zawadowskiego) niczego nie sugerowali, nie wywierali żadnego nacisku, pozwalali na wiele swobody, wykazywali mądrość i wyobraźnię. Ale przede wszystkim autentyczną pomoc i życzliwość.

     Potem red. Rosiński przeszedł na emeryturę. Zaczęły się problemy ze zdrowiem, o których po latach opowiadał mi syn Włodka, nowe pokolenie w TV – Marcin. Widywałem też „Rosówę” na naszych stowarzyszeniowych opłatkach. Choć czuł się coraz gorzej, nie dawał tego po sobie poznać. Pozostał życzliwym, pełnym humoru (ach, te okolicznościowe pocztówki!) człowiekiem. Jeszcze podczas ostatniej Wigilii dziennikarskiej wychyliliśmy po kielonku. Nie przypuszczałem, że to nasze ostatnie spotkanie. Walczył dzielnie, ale choroba była mocniejsza, walka przez to nierówna. Wierzyć mi się nie chce, że już się nie zobaczymy. Włodek pozostał na zawsze w mojej (i zapewne nie tylko mojej) pamięci.

     Andrzeja Androchowicza nazwaliśmy „Dzidkiem”. Może dlatego, że dla „Androcha” (bo i taką miał ksywę) wszyscy inni byli „Dzidkami”, ja dodatkowo „Niedźwiedziem”. Do Wrocławia przyjechał ze Szczecina. Był już wówczas znaną i cenioną postacią telewizyjną, autorem wielu znakomitych filmów dokumentalnych i reportaży. Przez pewien czas zajmował eksponowane stanowisko w TV Szczecin. We Wrocławiu szybko odnalazł swoje miejsce, zyskał nowych przyjaciół. Miał ogromną łatwość nawiązywania kontaktów, chętnie służył pomocą.

     Był człowiekiem czynu, niespokojną duszą. Dlatego nie mógł sobie znaleźć miejsca po przejściu na emeryturę. To z pewnością miało duży wpływ na Jego zdrowie. Czuł się coraz gorzej, od miesięcy zmagał się z ciężką chorobą. Zmarł cicho, tak jak cicho żył przez ostatnie lata. Szkoda, że firma, z którą był mocno związany przez półtorej dekady, nie wspomniała o red. Androchowiczu choćby słowem. Widać, że w TV Wrocław panują teraz takie zwyczaje. Zwyczaje obce ludziom pokroju red.red. Rosińskiego i Androchowicza. Obowiązuje inny system wartości, który za nic ma maksymę ks. Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

Waldemar Niedźwiecki
Przyjaciel red.red. Włodzimierza Rosińskiego
i Andrzeja Androchowicza
Przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy RP
Dolny Śląsk,
do którego obaj należeli

Zmarli...

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl