MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Andrzej Waligórski (1926–1992)

     „Cysorz to ma klawe życie...” Był czas, kiedy z Tadeuszem Chylą śpiewała tak cała Polska. Szlagwort Waligórskiego wszedł ponownie do potocznego języka rodaków. Co pozostaje po satyryku, tekściarzu, poecie? Jedno zdanie? Po trzydziestu latach obecności w kulturze?

     Andrzej Waligórski – zadeklarowany wrocławski prowincjusz znany dzięki radiu od Tatr do Bałtyku. Najpracowitszy z humorystów i najbardziej niefrasobliwy bibliotekarz własnej twórczości.

     Gdyby nie przyjaciele, którzy go przymusili do wydrukowania czterech tomików (jeden – „Dreptakiadę” w 1973 roku wydało Ossolineum), dziś nie byłoby do czego sięgnąć. Pisał do najulotniejszego medium – dla radia. Taśmy skasowano, papier szedł do kosza. Napisał kilka szaf tekstów. Trochę się zachowało.

     Należał do licznej niegdyś „rodziny radiotów” – ludzi, którzy poza radiem nie mają życia. Przepracował w nim ponad czterdzieści lat. Radio narzuca rytm cyklicznych okienek – program musi pójść w eter. Musi na czas być tekst. Aktualny. To wyostrza słuch.

     Zaczynał jako dziennikarz we wrocławskiej rozgłośni. Audycjami z przodka pomagał wałbrzyskim kopalniom wykonywać plany, a rozmowami z kombajnistami podnosił plony. Wcale nie wymazywał tego okresu ze swojego życiorysu – przeciwnie, podkreślał, że był to znakomity czas dla terminowania w zawodzie satyryka.

     Trzeba było tylko wykształcić język porozumienia ze słuchaczem, żeby czytał między wierszami, żeby pojął, czego cenzor i naczelny nie pojmie. Posiadał tę sztukę w znakomitym stopniu, tworząc plejady komicznych ludzików o swojskich imionach: Herakliusz Mordęga, Anzelm Pukałko, Eustachy Kociutko, Edward Niuch; instytucje, spółdzielnie usług różnych i innych, które tych ludzików zniewalają, ogłupiają, odczłowieczają, chcąc dopasować do jedynie słusznego wzorca.

     Dreptak był największym wynalazkiem Waligórskiego. Pijaczek z duszą rycerza, nieudacznik odwołujący się do Jagiellońskiej świetności, mały polski cwaniaczek, a zarazem szlachetny bojownik na wszystkich zakrętach powojennej historii, tępy zacofaniec z lakierem europejskości, tragiczny i śmieszny zarazem, w którym jak w zwierciadle odbijał się stosunek Waligórskiego do Polski i Polaków. Bo pod maską prześmiewcy był On najżarliwszym patriotą, jakkolwiek by to dziś brzmiało pusto. Takim Go ukształtował dom przedwojennej inteligencji, z którego wyniósł kulturę literacką i pewien kanon postępowania, który ukształtował Go jako człowieka bezkompromisowego, a jednocześnie szlachetnego i wrażliwego. Mało komu wspominał, że walczył w AK, brzydził się kombatanctwem na pokaz. Na każdym politycznym zakręcie dotykał Go zakaz pisania, redukcja etatu – jak udawało Mu się omijać rafy, tworzyć i utrzymać popularność, a przy tym pozostać prawym – pozostanie Jego tajemnicą. „Nigdy nie kopać leżących, nie huśtać się na wiszących i tępić głupotę gdziekolwiek by ona występowała” –sumował swoje trzydzieści pięć lat w służbie satyry. Nie zgorzkniał, nie stetryczał, nie pluł jadem.

     Nie bał się młodych. Przyciągnął do radia kabaret „Elita”. Dwadzieścia lat Waligórski z Janem Kaczmarkiem, Leszkiem Niedzielskim, Jerzym Skoczylasem i Stanisławem Szelcem stanowili zgrany zespół radiowy i estradowy. To również najlepszy okres najstarszej w Polskim Radiu audycji satyrycznej STUDIO 202, którą powołał do życia w 1956 r. Właściwie wszystkie teksty Waligórskiego – i te, które zdobywały nagrody na festiwalu opolskim czy na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu – miały swoje premiery, także w Trójce.

     Po Jego piosenki sięgali: Alina Janowska, Wiesław Gołas, Witold Pyrkosz, Roman Gerczak, Bogusław Smoleń, Elżbieta Jodłowska, Tadeusz Chyła i Majka Jeżowska. Wojciech Młynarski przyznał się do powinowactwa swoich bohaterów z pierwowzorami Andrzejowymi... Poloniści wytropią kiedyś wpływ Waligórskiego na młodsze pokolenie polskich satyryków.

     Waligórski był w gruncie rzeczy lirykiem. I w życiu, i w twórczości. Błyskotliwym, dobrodusznym, życzliwym ludziom, z których pokpiwał. Z siebie zresztą także.

Lena Kaletowa
Kalendarz Wrocławski 1994

* * *

     Andrzej Waligórski urodził się 21 października 1926 roku w Nowym Targu, gdzie jego ojciec podjął pracę lekarza. Rodzice, pochodzący ze Lwowa, w 1927 roku zdecydowali się zamieszkać na Podolu, we wsi Koropiec u ujścia rzeczki Koropiec do Dniestru, a w 1936 – przenieść do Gródka Jagiellońskiego, gdzie rodzina przeżyła wojnę i okupację. W styczniu 1945 roku NKWD aresztowało doktora Waligórskiego za przynależność do AK, po czym wywieziono go do Zagłębia Donieckiego. Po powrocie z obozu zmarł na serce wiosną 1946 roku, co rodzinie dało ostateczny asumpt do wyjazdu na polskie Ziemie Zachodnie. Andrzej więc znalazł się najpierw w Jaworze k. Legnicy, a następnie we Wrocławiu. Tu zdał maturę i rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, z których jednak wkrótce zrezygnował na rzecz wieloletnich związków z redakcją „Słowa Polskiego” i rozgłośnią Polskiego Radia we Wrocławiu.
     Za działalność artystyczną i dziennikarską został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Honorową Odznaką Komitetu Radia i Telewizji, tytułem „Budowniczy Wrocławia”, brązowym medalem „Za zasługi dla Obronności Kraju”. Opublikował m.in. „Dreptakowisko” (Wydawnictwo Literackie 1986), „Cysorz” (OTO „Kalambur” 1989), „Zadyma” (OTO „Kalambur” 1990). W 1999 roku Wydawnictwo „Książka i Wiedza” wydało Jego utwory wybrane w tomiku pt. „Błędny rycerz”.

     Zmarł 10 maja 1992 roku. Spoczywa na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl