MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Linki

 

APEL DO DZIENNIKARZY WSZYSTKICH MEDIÓW

     W kwietniu rusza ogólnopolska kampania inicjatywy społecznej pod nazwą "Posprzątajmy nasz kraj przed wejściem do Unii Europejskiej". Społeczni organizatorzy, którzy już powołali Komitet Koordynacyjny, pragną włączyć do tej akcji samorządy osiedlowe miejskie i gminne, szkoły, organizacje społeczne, spółdzielnie mieszkaniowe i wszystkich obywateli dobrej woli.
     Tym razem organizatorzy nie ograniczają się wyłącznie do bezpośredniego oczyszczania ze śmieci, na przykład wywożonych do lasów , ale także usuwania różnych rażących zaniedbań. Między innymi rozwalonych płotów, nadgniłych ławek parkowych, obszarpanych słupów reklamowych, wyszczerbionych schodów i schodków, brudnych szyb w klatkach domowych, obskurnych wystaw sklepowych itp., itd. aż do braku ulicznych pojemników na śmieci.
     Apelujemy do Kolegów Dziennikarzy wszystkich mediów: prasy, radia i TV o nagłaśnianie rozpoczynającej się w kwietniu, opisanej wyżej kampanii. 
     A tymczasem my już włączamy się do tej pracy, podając przykład zaniedbania, które trzeba by jak najszybciej usunąć.

Wielkomiejskie trawniki

     Pragnę poruszyć problem, który nazwałam (trochę dziwnie) obyczajowo-technicznym. Na przykładzie wrocławskiej dzielnicy Krzyki. Otóż kilkanaście lat temu założono przy nowo zbudowanych tam blokach mieszkalnych duże połacie trawników. Dodam, że na tym obszarze rośnie kilkanaście zabytkowych drzew. Są one dosłownie reliktami minionych stuleci, jak na przykład cztery 300-letnie dęby, zarejestrowane jako zabytki przyrody. Rosną tam też dwa okazałe, wieloletnie platany, dorodny klon drobnolistny oraz trzy olbrzymie, rozłożyste kasztanowce. W sumie drzewa plus trawniki tworzą śliczny, niewielki parczek. Taki przyrodniczy klejnocik dzielnicy Krzyki. 

     Równocześnie, zgodnie ze sztuką urbanistyczno-przyrodniczą, w tym parczku wytyczono i utwardzono główne ścieżki dla spacerowiczów, mieszkańców bloków i przechodniów. Tuż obok parku są dwa przystanki tramwajowe i dwie wielkie pętle: tramwajowa i autobusowa. Ludzie muszą jakoś do nich dojść przez parczek. A więc zrobiono dwie eleganckie ścieżki i rok czekano, co będzie się działo. Ludzie, jak to ludzie, chodzą tak, jak im najwygodniej. Jednym dobrze idzie się ścieżką, innym lepiej na przełaj, na skrót. I nie ma się czemu dziwić. Takie nasze obyczaje brali pod uwagę opiekunowie parku. W rezultacie na trawnikach powstały nowe ścieżki. Widoczne znaki, że właśnie taką wolę społeczeństwa należy uszanować i nowe, wydeptane szlaki czym prędzej technicznie obudować.

     Czym prędzej ? Ha, ha, ha! Minęły lata. Z nieutwardzonych ścieżek, niezabezpieczonych krawężnikami, porobiły się szerokie i coraz szersze, o poszarpanych brzegach, ohydne pasma gołej ziemi. W czasie deszczu ludzie chodzą po trawniku obok byłej ścieżki, bo pasmo trawnika jest tam jeszcze twarde, a rozdeptany szlak mokry, błotnisty, grząski. Tak ubywa trawnika, a przybywa szpetoty. Oto rezultat opieszałości Urzędu Miasta, który w porę nie zajął się tym problemem. A przecież urbaniści, przednia linia ochrony środowiska, sygnalizowali o konieczności uporządkowania szlaków dla pieszych, wówczas, gdy już było wiadomo, którędy ludzie będą chodzić. 

     W okresie bezdeszczowym powstało jeszcze coś paskudnego. Na skrzyżowaniach szlaków (piszę szlaków, bo już nie można nazwać tego ścieżkami) utworzyły się dwa potężne klepiska. Widok wstrętny. Miary zniszczenia dokonują zbieracze śmieci, którzy z pobliskiego śmietnika wywożą wózkami swoje łupy. Oczywiście na przełaj, przez środek trawników, zostawiając po kołach głębokie koleiny. Co zrobić, jak uporać się z tą sprawą? Tu chodzi nie tylko o trawniki. Cała ta zielona enklawa jest de facto zabytkiem przyrodniczym. Trzeba równocześnie pamiętać, że to miejsce jest niefortunnie usytuowane - pomiędzy dużą dzielnicą willową, wraz z sąsiednim kompleksem wielkich bloków mieszkalnych a dwoma węzłami komunikacyjnymi i ulicą dochodzącą do autostrady. Przez zabytkowy parczek przechodzi dziennie około - myślę - tysiąca osób. A może ogrodzić go, bez bram wejściowych, pozostawiając jedynie dość szerokie cztery wejścia? W ten sposób można by niejako wymusić na przechodniach pierwsze kroki, wkraczanie wprost na ścieżki, dochodzące do wejść. Zakładam, że ścieżki będą już ucywilizowane.

     Sądzę, że ludzie kompetentni i mądrzy potrafią coś wymyślić.

Alicja Wierzbicka

Od redakcji: Red. Wierzbicka jest dziennikarzem ekologiem, członkiem SD RP Dolny Śląsk, od lat zajmuje się problematyką ochrony środowiska życia człowieka



Stare, zabytkowe drzewa plus trawniki tworzą śliczny, niewielki parczek - 
przyrodniczy klejnocik wrocławskiej dzielnicy Krzyki.


Ludzie chodzą tak, jak im najwygodniej. W rezultacie na trawnikach powstały nowe ścieżki.
Widoczne znaki, że właśnie taką wolę społeczeństwa należy uszanować.

Zdjęcia: Alicja Wierzbicka

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl