MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Felicja Szyndler (1938 - 2001)
Nasza Felka

     Profesor Felicja Lidia Zawadzky z domu Szyndler zmarła 8 listopada 2001 r. w Jerozolimie. Niezwykle bogata i barwna osobowość, której los i drogi życiowe w sposób niezwykle trafny obrazują, jakim nieprawdopodobnym doświadczeniom poddany był nieraz człowiek w minionym niedawno XX wieku.

     Mała żydowska pięcioletnia dziewczynka cudem uratowana z transportu, odnajduje matkę, z którą ukrywa się w niepojętych dla obecnego pokolenia warunkach. Matura w znanym w Jeleniej Górze "Żeromszczaku" i studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Tam zrodziła się nasza trwająca dziesiątki lat przyjaźń, której nie przerwała 21-letnia rozłąka i wymuszone milczenie.

     Filigranowa, żywa jak srebro, wiecznie uśmiechnięta, z burzą kręconych włosów, które na wszystkie sposoby usiłowała bezskutecznie wyprostować (zgodnie z ówczesną modą) – nasza Felka. Wszystko Ją interesowało. Razem trenowałyśmy pływanie, ćwiczyłyśmy rock and rolla, aby dojść w tej dziedzinie do perfekcji, no i wspólna życiowa przygoda młodości – STUDENCKI TEATR KALAMBUR.

     Zdawało mi się, że nie ma w nas różnic, a jednak: Ona uczyła się roli bardzo starannie, ja spontanicznie, od czasu do czasu lepiła z gliny jakieś cudeńka, tak od niechcenia, nie mogłam tej potrzeby u Niej zrozumieć, taka jakaś dziecinna zachcianka. Skończyła studia, rozpoczęła pracę, miała wspaniałego chłopaka. Cala Jej rodzina była już w tym czasie w Izraelu. Matka błagała Ją nieustannie o przyjazd, tylko na próbę, obiecując, że zrobi wszystko, żeby mogła wrócić do Polski, jeżeli będzie Jej tam źle. Nikt z nas wtedy nie zdawał sobie sprawy, że stamtąd do Polski nie ma powrotu – to był dopiero rok 1962.

     Pojechała i natychmiast chciała wrócić, nie rozumiała tego kraju, czuła się obco. Rozpaczliwe próby i fortele, aby uzyskać prawo powrotu spełzły na niczym. Napisała wtedy do mnie list: "Nie pisz do mnie, nawet koperta i znaczek przypominają mi miejsce i ludzi, do których tak strasznie chciałabym powrócić. Muszę rozpocząć wszystko od nowa".

     W bardzo trudnych warunkach Ona prawnik skończyła studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Jerozolimskiego. Po latach pracy Jej talent i praca dały efekty, została profesorem, dostąpiła godności dziekana wydziału ceramiki, zapraszana na wykłady do uczelni europejskich i w Stanach Zjednoczonych, dwukrotna laureatka miasta Jerozolimy, wystawy od Tokio po Nowy Jork. Te sukcesy nic Jej nie odmieniły, pozostała nadal skromną, niezwykle wrażliwą na ludzkie cierpienie, uczuciową – NASZĄ MAŁĄ FELKĄ.

     Po 21 latach przyjechała do Wrocławia – stwierdziłyśmy, że nie było tej przerwy, to samo odczuwali Jej przyjaciele z lat młodości. Przyjeżdżała co roku do Wrocławia i my do niej jeździliśmy, nawiązała kontakty z plastykami, brała udział w warsztatach organizowanych przez Wrocławski Oddział ZAP. Odzyskała polskie obywatelstwo, hucznie świętowaliśmy 45-lecie Teatru Kalambur, planowała, że na emeryturze będzie mieszkała trochę tu, a trochę w Izraelu. Kiedyś powiedziała do mnie: "Jak byłam w Polsce, mówili o mnie – ta mała Żydóweczka, w Izraelu – ta zwariowana Polka". Nikt w tej drobnej szczupłej kobiecie, ubranej wiecznie w dżinsy, nie widział wielkiej Artystki, uwiecznionej w wydanym z okazji 50-lecia Izraela albumie "50 najwybitniejszych kobiet Izraela". Ona była przyjaciółką, kumplem, wspaniałą matką i żoną. Nie zwracała uwagi na zaszczyty i sukcesy.

     Ciężka choroba, z którą zmagała się niezwykle dzielnie, czuwając jeszcze w czerwcu 2001 roku nad dyplomowymi pracami Jej uczniów, pokrzyżowała te plany. Przyjechała w lipcu do Polski pożegnać się z nami. Powiedziała do mnie na powitanie, że w Polsce nawet powietrze Ją uzdrawia. Nie pomogło, było za późno. Ostatnia telefoniczna rozmowa to między innymi prośba od Niej, aby pożegnać Ostrów Tumski i wrocławski Rynek – to przecież miasto Jej młodości.

     Pożegnaliśmy z gronem przyjaciół NASZĄ FELUCHNĘ w nietypowy sposób. W kościele św. Idziego na Ostrowie Tumskim wspominaliśmy Ją ciepło i zaśpiewaliśmy naszą kalamburową piosenkę: Wszystkie smutki mijają, wszystkie oddalmy, w dalekim srebrnym kraju rosną zielone palmy...

Krystyna Wołodźko-Stoga

*    *     *

     Felka spoczywa na cmentarzu pod Jerozolimą. Ogrodzenie grobu ozdobione jest ceramicznymi pracami Jej studentów, z którymi była zawsze tak blisko.

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl