MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Jadwiga Skotnicka (1926–1992)

     „We mgle wszystko się może zdarzyć” – zwykła była mawiać JADWIGA SKOTNICKA.

     Któż z nas przypuszczał, że wydarzy się to w słoneczny dzień majowy? Któż z nas przypuszczał, że wypadnie nam, JEJ kolegom, pisać tekst JEJ właśnie poświęcony? Osobie obdarzonej najlżejszym i najbardziej precyzyjnym piórem w naszej rozgłośni. Porażeni wiadomością o JEJ nagłej, tragicznej śmierci, nie jesteśmy w stanie wyrazić naszego bólu.

     W rozgłośni była, tworzyła, promieniowała od zawsze. Od 1950 roku. Jeszcze jako studentka wrocławskiej polonistyki poprawiała JAGA początkowo, przez krótki czas, teksty cudze jako tzw. redaktor stylistyczny, by bardzo szybko, najpierw w Redakcji Młodzieżowej, a potem Literackiej – ujawnić swój wspaniały, niepowtarzalny talent pisarski w opowiadaniach, miniaturach dramatycznych, felietonach i słuchowiskach zarówno oryginalnych, jak stanowiących adaptacje wielkiej klasyki polskiej i światowej.

     Tworzyła świat pełen dobrotliwej melancholii, łagodnej ironii, niedopowiedziany do końca, na pograniczu snu i jawy, liryzmu i groteski. W swoim pisarstwie była trochę retro. Miała wyjątkową wrażliwość na smak słowa, jego barwę i muzykę.

     Nikt, tak jak ONA, nie potrafił wyrazić ulotności chwili, niejasnych głębi ludzkich przeżyć, subtelnych odcieni życia.

     Niewtajemniczony słuchacz JEJ pogodnych, błyszczących wyrafinowanym humorem utworów nie odgadłby w ich AUTORCE zamkniętej w sobie, smutnej, gorzkiej, bardzo mądrej DAMY. Tą mądrością, dobrocią i cierpliwością obdzielała nas szczodrze. I nigdy JEJ tego nie zapomnimy.

     W archiwum naszej rozgłośni przechowujemy kilkadziesiąt słuchowisk nadawanych i nagradzanych w Polsce i za granicą (w RFN, Szwajcarii, Jugosławii i in.), reportaży (bo i ten gatunek JĄ interesował) i felietonów, które sama wygłaszała.

     Teksty słuchowisk możemy przeczytać w zbiorze pt. „Ptak z tamtej strony szyby” (Ossolineum), a opowiadania w książkach pt. „Pani Ptasia i inni”, „Mgła”, „Mandarynki o czwartej nad ranem”, „Strachy na wróble”.

     Ostatnią – niestety – JEJ książką będzie nie wydana jeszcze powieść.

     Po tak niedawnej śmierci Andrzeja Waligórskiego runął jeszcze jeden filar dawnego, Wrocławskiego Radia.

     Kończy się pewna epoka.

     JADWIGI SKOTNICKIEJ nikt nie zastąpi.

Koledzy i przyjaciele
z Rozgłośni Wrocławskiej
Gazeta Robotnicza
2 VI 1992

Z żałobnej karty

    Urodziła się 9 marca 1926 roku Tarnopolu. Tam przeżyła wojnę, a potem Jej rodzina zamieszkała we Wrocławiu. Tu zrobiła maturę, tu studiowała polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1950 roku odbywała praktykę studencką w rozgłośni Polskiego Radia. I już w niej została ku zgorszeniu prof. Stanisława Mikulskiego, który dla swojej studentki przewidział miejsce wśród pracowników naukowych uczelni. Ale Jej nie kusiła praca książkowego mola, wolała uczestniczyć w żywym nurcie życia albo tworzyć swój własny świat – pisząc.

     W rozgłośni, kończąc studia, pracowała najpierw jako redaktor stylistyczny (bo taki był etat, zresztą bardzo potrzebny), ale krótko poprawiała cudze teksty, bo gdy któregoś dnia przekreśliła cały artykuł i opatrzyła go adnotacją: „Tego nie da się poprawić”, przeniesiono Ją do Redakcji Audycji Masowych. Były to głównie, bardzo popularne wówczas, koncerty transmitowane „na żywo” z zakładów pracy. Z kolei przeszła do Redakcji Młodzieżowej, gdzie zasłynęła jako autorka znakomitych felietonów i krótkich słuchowisk. Zjawisko wyjątkowe jak na owe czasy, bo była to zazwyczaj najczystsza, znakomitej próby groteska; obrazoburstwo, ale żaden redaktor naczelny nie ośmielił się zakwestionować potrzeby takich audycji na antenie. Skotnicka była silną osobowością. Następnym etapem Jej radiowej drogi stała się Redakcja Literacka, której pozostała wierna do końca swej pracy w radiu, czyli do 1981 roku.

     Taka była wówczas naturalna droga rozwoju młodego dziennikarza, radiowca, artysty. Bo Jadwiga Skotnicka była niekwestionowaną artystką radiowej sztuki. A przy tym – co zupełnie artystce nie przystoi – piekielnie pracowitą. Wykonaną przez siebie pracą mogłaby obdzielić kilka osób.

     Wyborna felietonistka, co tydzień raczyła słuchaczy aktualnym felietonem. Złożyło się ich chyba kilka tysięcy, ale to był drobiazg. Pisywała opowiadania, no i najważniejsze i najcenniejsze w jej dorobku – słuchowiska, za które zresztą otrzymała Złoty Mikrofon. Wiele z tych słuchowisk, drukowanych w „Dialogu”, publikowano i nagradzano w radiofoniach RFN, Szwajcarii, Jugosławii, Norwegii i Czechosłowacji.

     Obdarzona słuchem absolutnym na barwę i muzykę słowa, wrażliwa i czuła na każdą odmienność tak ludzi, jak i zjawisk życia, „każdy jest jakiś – mówiła – ale każdy człowiek zasługuje na to, aby się nad nim pochylić”. Czyniła to zresztą tak w życiu, jak i w swojej twórczości. Kreowała w swojej twórczości świat skomplikowany, zbudowany z półtonów i półcieni, nigdy czarno-biały. Swoista nuta dobrotliwej melancholii, subtelny dowcip, humor z pogranicza liryki i groteski – tworzyły niepowtarzalny „klimat słuchowisk Skotnickiej”.

     No i ogromna, niewyobrażalna praca – adaptacje. Była chyba jednym z najlepszych adaptatorów dzieł prozatorskich dla potrzeb radia w Polsce. Znakomicie przekładała materię prozatorską na radiowy dramat, nie gubiąc po drodze sprawy ani klimatu i stylu dzieła, ani urody słowa. Nie lubiła łatwej pracy. Zawsze brała się za rzeczy „niemożliwe do przełożenia na dialog”. Słynny „Proboszcz z Tours” H. Balzaka, gdzie w całym opowiadaniu nie ma ani jednego dialogu: słuchowisko miało 45 minut i myślę, że Balzak by Jej za nie podziękował. Myślę również, że Jej tylko właściwy styl adaptacji godzien jest zainteresowania teoretyka literatury.

     Radiofonia polska dysponuje ogromnym zbiorem Jej adaptacji arcydzieł klasyki polskiej i światowej. Wymieńmy tylko najważniejsze seriale emitowane w programach II i III Polskiego Radia: prawie wszystkie dzieła A. Czechowa, „Cichy Don” M. Szołochowa, „Wojna i pokój” L. Tołstoja, „Droga przez mękę” A. Tołstoja, „Bal u trumniarza” A. Puszkina, „Klub Pickwicka” K. Dickensa, „Człowiek śmiechu” A. Dumasa, ,,»Melancholia« Dürera” S. Zweiga, „Katedra Notre Dame” W. Hugo, „Nad Niemnem” E. Orzeszkowej, „Emancypantki” B. Prusa, „Krzyżacy” H. Sienkiewicza, „Noce i dnie” M. Dąbrowskiej, „Sława i chwała” oraz „Pasje błędomierskie” J. Iwaszkiewicza, „Miriam” T. Capote, „Obietnica poranka” R. Gary (ze wspaniałymi kreacjami Ireny Eichlerówny i Igora Przegrodzkiego) i wiele innych. Do dziś są powtarzane w obu programach Polskiego Radia.

     Z programem III PR współpracowała Jadwiga Skotnicka od samego początku, a twórca i pierwszy dyrektor tego programu, poeta Edward Fiszer, wysoko cenił Jej awangardowy wówczas, wykorzystujący specyfikę radiowej formy, „jednoosobowy teatrzyk typów i sytuacji Drops”, późniejszy nieco „Teatrzyk piosenki Piccolo” i inne.

     Opowiadania Jadwigi Skotnickiej ukazały się drukiem w kilku zbiorach: „Pani Ptasia i inni”, „Mgła”, „Mandarynki o czwartej nad ranem” i „Strachy na wróble”.

     Część spośród ogromnej liczby słuchowisk oryginalnych przeczytać można w książce pt. „Ptak z tamtej strony szyby”.

     Niewtajemniczony słuchacz jej pogodnych, błyszczących wyrafinowanym humorem utworów nie odgadłby w ich Autorce zamkniętej w sobie, smutnej, gorzkiej, bardzo mądrej Damy. Tą mądrością, dobrocią, cierpliwością obdzielała wszystkich szczodrze. Niepowtarzalny talent i osobowość Jadwigi Skotnickiej wywarły ogromny wpływ na kilka pokoleń wrocławskich radiowców.

     „We mgle wszystko się może zdarzyć” – mówiła Jadwiga Skotnicka. We mgle – tak, ale w słoneczny majowy dzień?

       P y t a n i a
         Coraz mnie mniej
         Co dzień, co godzina, co kwadrans
         Maleję do ziarnka grochu
         Gdzieś pociąg
         Wrzasnęła lokomotywa
         A dokąd ona?
         I po co?
         Szczęśliwa
         Maszynista zna
         Godzinę i miejsce postoju
         . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
         Chyba, że będzie zmieniać
         . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
         Albo upije się dróżnik
         Co zawsze niesie skutki opłakane
         Na miejsce wypadku
         Przyjeżdża odpowiedni minister
         Limuzyną jak bazylika
         A sprawą zajmie się komisja
         Ale czy ktoś od tego
         Zmartwychwstanie?

     „Pytania” – to jeden z ostatnich utworów Jadwigi Skotnickiej. „Nadeszła na mnie poezja – mówiła. – Inni od niej zaczynają, ja chyba skończę”.

     Zmarła śmiercią tragiczną 30 maja 1992 roku.

     W pośmiertnej spuściźnie Jadwigi Skotnickiej znajduje się powieść „Wymyślić siebie” – taki powrót w czasy i klimat dzieciństwa, gdzie przeplatają się harmonijnie wątki wschodnie; żydowskie, ukraińskie i polskie. Czeka na wydawcę.

Helena Małachowska
Kalendarz Wrocławski 1994

* * *

   Red. Jadwiga Skotnicka spoczęła 4 czerwca 1992 r. na cmentarzu Grabiszyńskim.

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl