MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

W grudniu 1962 roku, w Piwnicy pod Edulem


Barbara Folta podczas spotkania w roku 1963 ze Zbigniewem Cybulskim w studiu wrocławskiej telewizji. To właśnie jego legendarny portier pałacykowy Józef Bihun nie chciał wpuścić bez karty klubowej, twierdząc że nazwisko Cybulski nic mu nie mówi.

Fot. Romuald Klonowski

     Lata 60. były we Wrocławiu bardzo twórcze. Wtedy dojrzał i wykiełkował jak nowalijka projekt uruchomienia ośrodka telewizyjnego. Na konferencjach prasowych i na ulicach miasta pojawili się operatorzy z kamerami z napisem TELEWIZJA. Pierwszy był brzuchaty i z fajką Roman Kozakiewicz, a następnie pracujący na zlecenie operatorzy Polskiej Kroniki Filmowej Jerzy Pyrkosz i Tadeusz Zieliński. Potężne urządzenia (nie było jeszcze arifleksów, kupiono je dopiero dla programów naukowych za pieniądze UNESCO) były ciężkie i musiały się opierać się na statywach.

     Moja praca reporterki radiowej w Rozgłośni Polskiego Radia była dla mnie wielką frajdą, ale  t e l e w i z j a – to było objawienie nowego świata, nowych wspaniałych możliwości. Czesław Stasiewicz, który po trudach odbudowy Pałacyku, na antenie Polskiego Radia roztaczał wizje działającego centrum kultury przy ul. Kościuszki, zaraził mnie sympatią do tej studenckiej oazy.

     W tym też czasie za pieniądze społeczne wybudowano maszt i nadajnik na szczycie Ślęży, a w miejscowej prasie ogłoszono, że przyszłym naczelnym redaktorem Telewizji Wrocław będzie Leszek Bajer. Naczelny wrocławskiego radia Borys Mokrzyszewski oddał przyszłej rodzącej się konkurentce trzy pokoje redakcyjne, a także część sutereny dla zorganizowania działu technicznego. Królewskim darem był nowiutki wóz transmisyjny z pełnym zagranicznym wyposażeniem do nadawania reportaży z Dolnego Śląska.

     Był grudzień 1962 roku. W oparach tytoniowego dymu powstawała koncepcja scenariusza pierwszego ogólnopolskiego programu, a tematem miała być kultura studencka i zjawiskowy – znany w kraju i w świecie – Studencki Teatr Kalambur. Wszystkie dziewczyny z Kalambura były tak śliczne, że mnie zazdrość brała. Pamiętam  śpiewającą „intymny mały świat” Marię Alaszewicz, pamiętam Halinę Litwiniec, kiedy nie była jeszcze Żoną Senatora, ale czarującą studentką polonistyki. A ja się zgłosiłam na ochotnika do prowadzenia programu „na wizji”, tak się wtedy mówiło, i to właśnie z Pałacyku.

     Zaletą debiutu jest nieświadomość skutków – szczęśliwie program był na żywo, a ampex do rejestracji zapisów znało tylko wojsko, bo używało go do celów specjalnych. Kalamburowcy wypadli świetnie, o kulturze studenckiej mówili z ogniem w oczach studenccy działacze Jerzy Kwiatek i Ryszard Stemplowski, a potem wszyscy chórem śpiewaliśmy hymn „O Edulu, tyś prymusem gębą całą”, aż trzęsły się ściany zatłoczonej piwnicy Pałacyku i ktoś nam nawet kupił kilka butelek szampana. Pamiętam jeszcze, że kamery telewizyjne po raz pierwszy z pałacykowej piwnicy kierowali Julian Tycholis, Wojtek Szpotakowski i Leszek Kaufhold, który namalował dla TELEWIZJI WROCŁAW pierwszą planszę z sylwetką wrocławskiej iglicy.

Barbara Folta

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl