MENU:

Strona główna
Aktualności
Działalność
Statut
Władze
Członkowie
Zmarli 
Archiwum
Pobierz
Forum
Książki 
Gratulujemy 
Linki

 

Jerzy Pakulski (1932 - 2004)
Może gra już z aniołami?

     Kiedy muzyk odejdzie, zawsze można się pocieszać, że zostaje nam tu, na ziemi, jego muzyka. Marne to pocieszenie, ale wczoraj [26 grudnia] właśnie tak się stało. Z Johannesburga wybrał się pograć z aniołami Jerzy Pakulski. Wrocławianin, jazzman twórca głośnej w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia formacji jazzowej FAR Quartet. Z jazzu, zwłaszcza na początku lat 60., trudno było wyżyć. Nic dziwnego, że młody i sympatyczny muzyk dorabiał sobie w szkole jako pedagog. Dokładnie we wrocławskim IX LO, do którego chodziłem. Moją głuchotą na muzyczne niuanse tego artysty obciążać nie należy. Jak nie wiadomo czyja wina, lepiej zrzucić na słonia. Wtedy też pierwszy raz w szkolnej auli wysłuchałem koncertu jazzowego, a pan od muzyki, czyli Pakulski, próbował nam zademonstrować, na czym polega w muzyce improwizacja. Dzięki niemu poznaliśmy różne gatunki muzyczne, bo lekcje muzyki były przeważnie małymi koncertami.

     FAR Quartet był we Wrocławiu pierwszą profesjonalną formacją jazzową. Dodajmy, na tamte lata awangardową. Grali w niej obok Pakulskiego: Zbigniew Piotrowski, Janusz "Lala" Kozłowski i Czesław "Mały" Bartkowski. W Polskim Radiu mieli własną audycję muzyczną propagującą jazz. Jerzy Pakulski obok swoich jazzowych fascynacji interesował się bardzo teatrem. Komponował muzykę do spektakli Wrocławskiego Teatru Pantomimy i Studenckiego Teatru Pantomimy "Gest". Był postacią lubianą i szanowaną, a dla młodych muzyków był absolutnym autorytetem. Po wyjeździe z Polski, wtedy nazywało się to ucieczką, koncertował i nagrywał w różnych krajach, miał swoje trio jazzowe.

     Ostatni raz zagrał we Wrocławiu w 2003 roku na 45 urodzinach klubu Pałacyk. A ostatnią sentymentalną wycieczkę po swoich wrocławskich kątach odbył na rowerze.

Krzysztof Kucharski


Została nam Jego muzyka


Okładka płyty Jurka Pakulskiego "Everywhere And Nowhere" (Wszędzie i nigdzie).

     Moje pierwsze spotkanie z Jurkiem to dość przypadkowa wymiana poglądów na temat muzyki jazzowej. Było to w PWSM we Wrocławiu, jeszcze na ul. Powstańców Śląskich 204. Byłem, jak i Jurek, studentem tej uczelni. Postanowiliśmy założyć zespół instrumentalny. Pretekstem był Przegląd Zespołów Jazzowych w Warszawie w 1959 roku. 

     Impreza odbywała się bez nagłośnienia, w namiocie. Ogromnie speszeni tymi warunkami, prezentowaliśmy mozolnie przygotowany program, który został dobrze przyjęty przez jury (wyróżnienie) i wygwizdany przez publiczność, gdyż słabo było nas słychać. To był początek naszej współpracy, obejmujący pierwsze lata tworzenia jazzowego muzykowania we Wrocławiu. 

     W roku 1960 jako zespół jazzowy Far Quartet związaliśmy się z klubem studenckim Pałacyk. Współtworzyliśmy pamiętną atmosferę koncertów, jam sessions, premier teatralnych i kabaretowych, Nocy Jazzu i Poezji. Byliśmy ozdobą wakacyjnego Interklubu, sławnych balów uczelnianych i uczestnikami studenckich festiwali. Równocześnie nagrywaliśmy co dwa tygodnie audycje dla Programu I Polskiego Radia. Wielokrotnie koncertowaliśmy w filharmoniach: w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i w studenckich klubach. W tym okresie byliśmy firmowym zespołem wrocławskiego jazzu.

     Skończyliśmy studia, założyliśmy rodziny, jednak z grania jazzu w tamtych czasach też bardzo trudno było się utrzymać. Z zespołu odeszli Janusz "Lala" Kozłowski i Czesław "Mały" Bartkowski. W Warszawie było łatwiej przeżyć. Doszli nowi muzycy: kontrabasista Włodek Plaskota i wspaniały perkusjonistyczny technik Jurek Grossman. Zespół ugruntował swoją mocną we Wrocławiu pozycję i zaczęły się wyjazdy na kontrakty zagraniczne. Najpierw ja, potem Jurek, a w 1970 roku wyjechaliśmy w dwójkę z grupą warszawskich muzyków do pracy na norweskim statku "Sagafiord", którego portem macierzystym był Nowy Jork. Odbyliśmy wtedy między innymi rejs dookoła świata. Do dziś pamiętam nasze wypady w portach, kiedy kręciliśmy filmy i czasem salwowaliśmy się ucieczką przed przesadną "wylewnością" tubylców w Afryce, Brazylii czy Hamburgu. W Kapsztadzie wybraliśmy się na wycieczkę górską na okoliczne szczyty. Nie przypuszczałem wtedy, że Jurek na stałe zwiąże się z tą ziemią... Te egzotyczne podróże nigdy nie mogły zastąpić atmosfery wypadów w Karkonosze, zwłaszcza na imprezy Jazz Camping w schroniskach Strzecha Akademicka i Samotnia. 

     Parę miesięcy po tym kontrakcie Jurek wyjechał do Oslo, a później do Johannesburga. Był tam bardzo aktywny zawodowo, grał w różnych formacjach instrumentalnych, uczył w szkole, udzielał korepetycji, komponował, opracowywał, aranżował. Z początku przysyłał tylko świąteczne kartki, a po wielu latach zaczął przyjeżdżać do kraju. 

     W 1995 roku, ulegając gorącym perswazjom szefa Jazzu nad Odrą Wojtka Siwka, wystąpiliśmy w starym składzie (z potworną tremą) podczas jubileuszowego festiwalu. Było to po latach nieobecności we Wrocławiu wielkie przeżycie dla Jurka. Po przejściu na emeryturę nadal był aktywny w swoim środowisku. 

     W Johannesburgu nagrywa płytę "Everywhere And Nowhere", gdzie umieszcza kompozycję "Sagafiord". Kiedy podarował mi płytę, nieco bagatelizował fakt jej nagrania, ale wiem, że cieszył się z jej ukazania. 

     Podczas swoich pobytów w kraju zawsze z kolegami z lat szkolnych bywał u zaprzyjaźnionych gospodarzy schroniska Samotnia. Odbywały się tam wtedy uroczyste spotkania - z obiadem, koncertowaniem i wspominkami popartymi starymi i nowymi fotografiami. 

     Jurek był skromnym, lubianym, bezpośrednim i wrażliwym człowiekiem. Otaczającym go ludziom oferował pogodę ducha; był twórczy i ciekawy świata. Wiele czytał, komponował, wciąż był czymś zafascynowany. 

     Wiedział, że odchodzi i postanowił pożegnać się z Wrocławiem i górami. Koledzy zawieźli go do Samotni, gdzie pozostawił przywieziony z RPA prezent - rzeźbę afrykańskiego króla Zulusów, która mogłaby być początkiem kolekcji... 

Zbigniew Piotrowski


Śmierć w oddali

     27 grudnia 2004 r. w Johannesburgu, RPA, zmarł w wieku 72 lat pianista Jerzy Pakulski, jeden z pionierów jazzu wrocławskiego, lider legendarnego zespołu FAR Quartet, w którym startowali m.in. saksofonista Zbigniew Piotrowski, kontrabasista Janusz Kozłowski i perkusista Czesław Bartkowski.

     Urodził się 5 października 1932 roku w Zdołbunowie na Wołyniu. Podobnie jak wielu innych kresowiaków osiedlił się po wojnie z rodziną we Wrocławiu. Tu rozpoczął swoją przygodę z jazzem w 1948 w harcerskim zespole Rumba Jazz, powstałym przy Drużynie Harcerskiej nr 7, zwanej Drużyną Lwowską. Zaprzyjaźnił się tam z Włodzimierzem Plaskotą – późniejszym kontrabasistą FAR Quartetu. Od 1951 grając w zespole Rytm, powstałym w Młodzieżowym Domu Kultury, starał się przemycać do obowiązującej wtedy muzyki ludowej elementy swingu. Od 1954 Rytm, już jako zespół swingowy, współpracował regularnie z Redakcją Muzyczną Polskiego Radia Wrocław, a w 1955 wystąpił w filmie fabularnym Jana Fethkego „Irena do domu”, nakręconym we Wrocławskiej WFF. W zespole tym obok Pakulskiego grał również zmarły o tydzień wcześniej Aleksander Koehler.

     W 1957 powstał estradowy Zespół Jerzego Pakulskiego, który występował w kawiarni Artystyczna, a w 1959 pierwszy wrocławski zespół jazzu nowoczesnego – FAR Quintet/Quartet założony przez studentów PWSM i uczniów PSM II Stopnia. Pierwszy jego skład tworzyli: Edmund Kalus – fl, Zbigniew Piotrowski – as, Aleksander Jamka – b i Jerzy Śnieżawski – dr. Pakulski był jego liderem, kierownikiem muzycznym i organizacyjnym do 1965 roku. Po kilku zaledwie próbach zespół wystąpił w 1959 na II Ogólnopolskim Konkursie Amatorskich Zespołów Tanecznych i Rozrywkowych w Warszawie. FAR Quartet otrzymał nagrodę zespołową, a Pakulski indywidualną. W 1960 w Konkursie Zespołów Jazzowych CRZZ we Wrocławiu FAR Quartet zdobył I Nagrodę ex aequo z Kwintetem Tadeusza Errolla Kosińskiego, którą stanowiły nadawane w Programie I PR przez trzy lata co dwa tygodnie dwudziestominutowe nagrania każdego z laureatów.

     W 1961 roku FAR Quartet wystąpił m.in. na festiwalu Jazz Jamboree w Filharmonii Narodowej, Krakowskiej i Gdańskiej oraz z zespołem Jazz Rockers we wrocławskiej Hali Ludowej w niezapomnianym Wieczorze Poetów Polskich. W 1964 roku był gwiazdą na I Studenckim Festiwalu Jazz nad Odrą. Najpopularniejszy skład FAR Quartetu tworzyli z Pakulskim: Zbigniew Piotrowski – as, Janusz Kozłowski – b oraz Czesław „Mały” Bartkowski – dr. Dwu ostatnich w 1964 r. zastąpili: Włodzimierz Plaskota – b i Jerzy Grossman – dr. Zespół współpracował ze studenckimi teatrami Kalambur i Gest oraz z Teatrem Pantomimy Henryka Tomaszewskiego.

     Jerzy Pakulski samodzielnie koncertował w Belgii, a z teatrami studenckimi występował w Szwecji, Holandii, Finlandii i Turcji. Pracował jako kierownik i redaktor muzyczny w Polskim Radiu Wrocław, współpracował ze Studiem 202. Jako autor muzyki teatralnej debiutował w 1964 w Kalamburze. Od 1962 był był stałym kompozytorem Teatru Rozmaitości, a następnie Teatru Polskiego. Był jurorem pierwszych edycji konkursu Jazzu nad Odrą.

     W 1965 powstało Trio Jerzego Pakulskiego, które do 1968 występowało regularnie w Klubie Studenckim Pałacyk. Pakulski był niezwykle aktywnym członkiem Hot-Clubu Pałacyk. Noce Jazzu i Poezji, Jazz Campingi w Strzesze Akademickiej oraz Samotni, wakacyjny Interclub – to tylko nieliczne przykłady jego działalności.

     Jazzowa bessa pod koniec lat 60. spowodowała regularne wyjazdy muzyków na kontrakty zagraniczne. Pierwszy do Skandynawii wyruszył współlider FAR-u Zbigniew Piotrowski. Pakulski wyjechał do Holandii w 1968, a po okresie rejsów i egzotycznych podróży osiadł w Oslo, gdzie pracował jako nauczyciel muzyki (1972 – 74). Stamtąd przeniósł się do Republiki Południowej Afryki, do Johannesburga, gdzie uprawiał swój zawód aż do śmierci. Dużo czytał i komponował. Twierdził, że dla niego „komponowanie jest pasją i częścią życia. Jest instynktem, potrzebą i rzeczą naturalną”. Był autorem ponad 100 kompozycji, z których do najważniejszych zaliczał balladę Światło księżyca (1950) oraz Sagafiord z płyty „Everywhere And Nowhere” nagranej w Johannesburgu. Spośród muzyków, którzy wywarli na niego wpływ, wymieniał zarówno Dave’a Brubecka, jak i Bohdana Wodiczkę.

     Po raz ostatni Jerzy Pakulski wystąpił we Wrocławiu na XXX Festiwalu Jazz nad Odrą z reaktywowanym na tę okazję po 27 latach FAR Quartetem w klasycznym składzie. Z tej okazji w JAZZ FORUM 6/1995 ukazał się wywiad, w którym powiedział m.in., iż pierwszą koncepcją nazwy „FAR” – było „dalej”. Rzeczywiście, spośród ówczesnych wrocławskich zespołów jazzowych FAR Quartet doszedł najdalej. Szkoda tylko, że nie pozostawił po sobie ani jednej płyty. Jurek pojawił się jeszcze na 45-leciu Pałacyku, ale już tylko towarzysko.

     Jego zamiłowanie do podróży i przygody prowadziło go od ulubionej karkonoskiej Samotni, poprzez Norwegię, rejs dookoła świata na statku „Sagafiord”, aż do RPA, na drugim końcu świata, skąd ostatnio coraz częściej wracał do wrocławskich kątów i starych przyjaciół. Podczas ostatniego pobytu podarował Samotni rzeźbę afrykańskiego króla Zulusów. Był skromny, otwarty, przyjacielski i niezwykle życzliwy. Interesowały go natura, filozofia i sport. Ciągle pamiętam jego wysportowaną sylwetkę w białym podkoszulku, jak śmigał ulicami Wrocławia na nieodłącznym rowerze.

Krzysztof Pilecki
Jazz Forum
Nr 1-2/2005

*     *     *

     Jurek Pakulski pochowany został w Johannesburgu (RPA).

______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl