
| MENU:
|
Jerzy Pakulski (1932 - 2004) Może gra już z aniołami?
FAR Quartet był we Wrocławiu pierwszą profesjonalną formacją jazzową. Dodajmy, na tamte lata awangardową. Grali w niej obok Pakulskiego: Zbigniew Piotrowski, Janusz "Lala" Kozłowski i Czesław "Mały" Bartkowski. W Polskim Radiu mieli własną audycję muzyczną propagującą jazz. Jerzy Pakulski obok swoich jazzowych fascynacji interesował się bardzo teatrem. Komponował muzykę do spektakli Wrocławskiego Teatru Pantomimy i Studenckiego Teatru Pantomimy "Gest". Był postacią lubianą i szanowaną, a dla młodych muzyków był absolutnym autorytetem. Po wyjeździe z Polski, wtedy nazywało się to ucieczką, koncertował i nagrywał w różnych krajach, miał swoje trio jazzowe. Ostatni raz zagrał we Wrocławiu w 2003 roku na 45 urodzinach klubu Pałacyk. A ostatnią sentymentalną wycieczkę po swoich wrocławskich kątach odbył na rowerze. Krzysztof Kucharski Została nam Jego muzyka
Moje pierwsze spotkanie z Jurkiem to dość przypadkowa wymiana poglądów na temat muzyki jazzowej. Było to w PWSM we Wrocławiu, jeszcze na ul. Powstańców Śląskich 204. Byłem, jak i Jurek, studentem tej uczelni. Postanowiliśmy założyć zespół instrumentalny. Pretekstem był Przegląd Zespołów Jazzowych w Warszawie w 1959 roku. Impreza odbywała się bez nagłośnienia, w namiocie. Ogromnie speszeni tymi warunkami, prezentowaliśmy mozolnie przygotowany program, który został dobrze przyjęty przez jury (wyróżnienie) i wygwizdany przez publiczność, gdyż słabo było nas słychać. To był początek naszej współpracy, obejmujący pierwsze lata tworzenia jazzowego muzykowania we Wrocławiu. W roku 1960 jako zespół jazzowy Far Quartet związaliśmy się z klubem studenckim Pałacyk. Współtworzyliśmy pamiętną atmosferę koncertów, jam sessions, premier teatralnych i kabaretowych, Nocy Jazzu i Poezji. Byliśmy ozdobą wakacyjnego Interklubu, sławnych balów uczelnianych i uczestnikami studenckich festiwali. Równocześnie nagrywaliśmy co dwa tygodnie audycje dla Programu I Polskiego Radia. Wielokrotnie koncertowaliśmy w filharmoniach: w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i w studenckich klubach. W tym okresie byliśmy firmowym zespołem wrocławskiego jazzu. Skończyliśmy studia, założyliśmy rodziny, jednak z grania jazzu w tamtych czasach też bardzo trudno było się utrzymać. Z zespołu odeszli Janusz "Lala" Kozłowski i Czesław "Mały" Bartkowski. W Warszawie było łatwiej przeżyć. Doszli nowi muzycy: kontrabasista Włodek Plaskota i wspaniały perkusjonistyczny technik Jurek Grossman. Zespół ugruntował swoją mocną we Wrocławiu pozycję i zaczęły się wyjazdy na kontrakty zagraniczne. Najpierw ja, potem Jurek, a w 1970 roku wyjechaliśmy w dwójkę z grupą warszawskich muzyków do pracy na norweskim statku "Sagafiord", którego portem macierzystym był Nowy Jork. Odbyliśmy wtedy między innymi rejs dookoła świata. Do dziś pamiętam nasze wypady w portach, kiedy kręciliśmy filmy i czasem salwowaliśmy się ucieczką przed przesadną "wylewnością" tubylców w Afryce, Brazylii czy Hamburgu. W Kapsztadzie wybraliśmy się na wycieczkę górską na okoliczne szczyty. Nie przypuszczałem wtedy, że Jurek na stałe zwiąże się z tą ziemią... Te egzotyczne podróże nigdy nie mogły zastąpić atmosfery wypadów w Karkonosze, zwłaszcza na imprezy Jazz Camping w schroniskach Strzecha Akademicka i Samotnia. Parę miesięcy po tym kontrakcie Jurek wyjechał do Oslo, a później do Johannesburga. Był tam bardzo aktywny zawodowo, grał w różnych formacjach instrumentalnych, uczył w szkole, udzielał korepetycji, komponował, opracowywał, aranżował. Z początku przysyłał tylko świąteczne kartki, a po wielu latach zaczął przyjeżdżać do kraju. W 1995 roku, ulegając gorącym perswazjom szefa Jazzu nad Odrą Wojtka Siwka, wystąpiliśmy w starym składzie (z potworną tremą) podczas jubileuszowego festiwalu. Było to po latach nieobecności we Wrocławiu wielkie przeżycie dla Jurka. Po przejściu na emeryturę nadal był aktywny w swoim środowisku. W Johannesburgu nagrywa płytę "Everywhere And Nowhere", gdzie umieszcza kompozycję "Sagafiord". Kiedy podarował mi płytę, nieco bagatelizował fakt jej nagrania, ale wiem, że cieszył się z jej ukazania. Podczas swoich pobytów w kraju zawsze z kolegami z lat szkolnych bywał u zaprzyjaźnionych gospodarzy schroniska Samotnia. Odbywały się tam wtedy uroczyste spotkania - z obiadem, koncertowaniem i wspominkami popartymi starymi i nowymi fotografiami. Jurek był skromnym, lubianym, bezpośrednim i wrażliwym człowiekiem. Otaczającym go ludziom oferował pogodę ducha; był twórczy i ciekawy świata. Wiele czytał, komponował, wciąż był czymś zafascynowany. Wiedział, że odchodzi i postanowił pożegnać się z Wrocławiem i górami. Koledzy zawieźli go do Samotni, gdzie pozostawił przywieziony z RPA prezent - rzeźbę afrykańskiego króla Zulusów, która mogłaby być początkiem kolekcji... Zbigniew Piotrowski Śmierć w oddali
Urodził się 5 października 1932 roku w Zdołbunowie na Wołyniu. Podobnie jak wielu innych kresowiaków osiedlił się po wojnie z rodziną we Wrocławiu. Tu rozpoczął swoją przygodę z jazzem w 1948 w harcerskim zespole Rumba Jazz, powstałym przy Drużynie Harcerskiej nr 7, zwanej Drużyną Lwowską. Zaprzyjaźnił się tam z Włodzimierzem Plaskotą – późniejszym kontrabasistą FAR Quartetu. Od 1951 grając w zespole Rytm, powstałym w Młodzieżowym Domu Kultury, starał się przemycać do obowiązującej wtedy muzyki ludowej elementy swingu. Od 1954 Rytm, już jako zespół swingowy, współpracował regularnie z Redakcją Muzyczną Polskiego Radia Wrocław, a w 1955 wystąpił w filmie fabularnym Jana Fethkego „Irena do domu”, nakręconym we Wrocławskiej WFF. W zespole tym obok Pakulskiego grał również zmarły o tydzień wcześniej Aleksander Koehler. W 1957 powstał estradowy Zespół Jerzego Pakulskiego, który występował w kawiarni Artystyczna, a w 1959 pierwszy wrocławski zespół jazzu nowoczesnego – FAR Quintet/Quartet założony przez studentów PWSM i uczniów PSM II Stopnia. Pierwszy jego skład tworzyli: Edmund Kalus – fl, Zbigniew Piotrowski – as, Aleksander Jamka – b i Jerzy Śnieżawski – dr. Pakulski był jego liderem, kierownikiem muzycznym i organizacyjnym do 1965 roku. Po kilku zaledwie próbach zespół wystąpił w 1959 na II Ogólnopolskim Konkursie Amatorskich Zespołów Tanecznych i Rozrywkowych w Warszawie. FAR Quartet otrzymał nagrodę zespołową, a Pakulski indywidualną. W 1960 w Konkursie Zespołów Jazzowych CRZZ we Wrocławiu FAR Quartet zdobył I Nagrodę ex aequo z Kwintetem Tadeusza Errolla Kosińskiego, którą stanowiły nadawane w Programie I PR przez trzy lata co dwa tygodnie dwudziestominutowe nagrania każdego z laureatów. W 1961 roku FAR Quartet wystąpił m.in. na festiwalu Jazz Jamboree w Filharmonii Narodowej, Krakowskiej i Gdańskiej oraz z zespołem Jazz Rockers we wrocławskiej Hali Ludowej w niezapomnianym Wieczorze Poetów Polskich. W 1964 roku był gwiazdą na I Studenckim Festiwalu Jazz nad Odrą. Najpopularniejszy skład FAR Quartetu tworzyli z Pakulskim: Zbigniew Piotrowski – as, Janusz Kozłowski – b oraz Czesław „Mały” Bartkowski – dr. Dwu ostatnich w 1964 r. zastąpili: Włodzimierz Plaskota – b i Jerzy Grossman – dr. Zespół współpracował ze studenckimi teatrami Kalambur i Gest oraz z Teatrem Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. Jerzy Pakulski samodzielnie koncertował w Belgii, a z teatrami studenckimi występował w Szwecji, Holandii, Finlandii i Turcji. Pracował jako kierownik i redaktor muzyczny w Polskim Radiu Wrocław, współpracował ze Studiem 202. Jako autor muzyki teatralnej debiutował w 1964 w Kalamburze. Od 1962 był był stałym kompozytorem Teatru Rozmaitości, a następnie Teatru Polskiego. Był jurorem pierwszych edycji konkursu Jazzu nad Odrą. W 1965 powstało Trio Jerzego Pakulskiego, które do 1968 występowało regularnie w Klubie Studenckim Pałacyk. Pakulski był niezwykle aktywnym członkiem Hot-Clubu Pałacyk. Noce Jazzu i Poezji, Jazz Campingi w Strzesze Akademickiej oraz Samotni, wakacyjny Interclub – to tylko nieliczne przykłady jego działalności. Jazzowa bessa pod koniec lat 60. spowodowała regularne wyjazdy muzyków na kontrakty zagraniczne. Pierwszy do Skandynawii wyruszył współlider FAR-u Zbigniew Piotrowski. Pakulski wyjechał do Holandii w 1968, a po okresie rejsów i egzotycznych podróży osiadł w Oslo, gdzie pracował jako nauczyciel muzyki (1972 – 74). Stamtąd przeniósł się do Republiki Południowej Afryki, do Johannesburga, gdzie uprawiał swój zawód aż do śmierci. Dużo czytał i komponował. Twierdził, że dla niego „komponowanie jest pasją i częścią życia. Jest instynktem, potrzebą i rzeczą naturalną”. Był autorem ponad 100 kompozycji, z których do najważniejszych zaliczał balladę Światło księżyca (1950) oraz Sagafiord z płyty „Everywhere And Nowhere” nagranej w Johannesburgu. Spośród muzyków, którzy wywarli na niego wpływ, wymieniał zarówno Dave’a Brubecka, jak i Bohdana Wodiczkę. Po raz ostatni Jerzy Pakulski wystąpił we Wrocławiu na XXX Festiwalu Jazz nad Odrą z reaktywowanym na tę okazję po 27 latach FAR Quartetem w klasycznym składzie. Z tej okazji w JAZZ FORUM 6/1995 ukazał się wywiad, w którym powiedział m.in., iż pierwszą koncepcją nazwy „FAR” – było „dalej”. Rzeczywiście, spośród ówczesnych wrocławskich zespołów jazzowych FAR Quartet doszedł najdalej. Szkoda tylko, że nie pozostawił po sobie ani jednej płyty. Jurek pojawił się jeszcze na 45-leciu Pałacyku, ale już tylko towarzysko. Jego zamiłowanie do podróży i przygody prowadziło go od ulubionej karkonoskiej Samotni, poprzez Norwegię, rejs dookoła świata na statku „Sagafiord”, aż do RPA, na drugim końcu świata, skąd ostatnio coraz częściej wracał do wrocławskich kątów i starych przyjaciół. Podczas ostatniego pobytu podarował Samotni rzeźbę afrykańskiego króla Zulusów. Był skromny, otwarty, przyjacielski i niezwykle życzliwy. Interesowały go natura, filozofia i sport. Ciągle pamiętam jego wysportowaną sylwetkę w białym podkoszulku, jak śmigał ulicami Wrocławia na nieodłącznym rowerze. Krzysztof Pilecki * * * Jurek Pakulski pochowany został w Johannesburgu (RPA). |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl