
| MENU:
|
Zbigniew Mosingiewicz (1922 – 2006)
Należał do pokolenia Kolumbów. Urodził się 22 marca 1922 roku w Przemyślu, ale dzieciństwo i młodość przerwaną wojną spędził we Lwowie. Tam też rozwijać się zaczęły jego zainteresowania językowe (w 1946 roku, gdy w ankiecie „Słowa Polskiego” wpisał znajomość języka angielskiego, francuskiego i rosyjskiego, natychmiast został mianowany kierownikiem działu zagranicznego tej redakcji), literackie (przetłumaczył „Króla Lira” i „Wiejskiego doktora”), a także dziennikarskie. W 1944 r. zgłosił się we Lwowie do znanego powieściopisarza Jana Brzozy, ówczesnego szefa tamtejszych polskich literatów i kierownika działu kultury dziennika „Czerwony Sztandar”. Tam też ukazała się pierwsza jego notatka prasowa, a pisarz poradził mu zająć się dziennikarstwem. Zajął się tym w następnym roku, już w Wałbrzychu, do którego przyjechał wraz z rodziną. Kolejny, już prawdziwy debiut we wrocławskiej „Trybunie Dolnośląskiej”, którą kierowali wówczas Tadeusz Galiński, późniejszy długoletni minister kultury, i Arnold Mostowicz, znany później pisarz, był to wielki na pół kolumny wywiad z Mieczysławem Marcem, wałbrzyskim górnikiem, który później został sekretarzem KC. Pisał do wszystkich w zasadzie tytułów dolnośląskich, wałbrzyskich, a także warszawskich. Współpracował z wieloma wybitnymi dziennikarzami polskimi, którzy w swoich wspomnieniach pisali o nim z dużą życzliwością. W Wałbrzychu od początku był kierownikiem tutejszych oddziałów „Dziennika Zachodniego”, „Słowa Polskiego”, „Trybuny Dolnośląskiej”. W 1954 roku od 2 numeru „Trybuny Wałbrzyskiej” aż do końca jej istnienia pracował w tym największym wałbrzyskim tygodniku. Wraz z pisarzem Stanisławem Broszkiewiczem i aktorem Adamem Cyprianem przygotowywał tzw. „Mówioną gazetę” – program kabaretowy wystawiony na scenie GDK przy al. Wyzwolenia. Był też szefem rozgłośni wałbrzyskiego radia nadającego program przez tzw. kołchoźniki. Wszystko to na początku lat 50., kiedy miał największe kłopoty z publikowaniem swoich materiałów. Szeroko też udzielał się w życiu towarzyskim Wałbrzycha. Był człowiekiem eleganckim, charakteryzującym się wysoką kulturą słowa i iście dyplomatycznymi manierami. Był też znakomitym szachistą. Na łamach „TW” w latach osiemdziesiątych opublikował wiele ostrych, krytycznych materiałów, które wywołały poważne reperkusje na wszystkich szczeblach. W odcinkach zaczął też spisywać swoje wspomnienia prasowe, a także materiały do wałbrzyskiego pitawala. Był bowiem również rasowym sprawozdawcą prasowym. Doktor A. Szyperski, autor wielu książek o Wałbrzychu, już w latach siedemdziesiątych nazywał go nestorem wałbrzyskich dziennikarzy. Mimo różnych nieszczęść i problemów życiowych był człowiekiem pogodnym, życzliwym ludziom i takim właśnie pamiętać go będzie Wałbrzych, którego był dziennikarzem od początku jego polskiej historii. Marek Malinowski |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław, tel./tel 48-71 341 87 60
Konto: nieaktualne o/Wrocław nieaktualne
sdrp.wroc@interia.pl