XV Mistrzostwa Dziennikarzy w Wędkowaniu

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk jest organizatorem XV Międzynarodowych  Mistrzostw  Dziennikarzy w Wędkowaniu. Zawody odbędą się 23 maja 2009 r. na łowisku „Ostoja” koło Milicza.   Patronat medialny nad mistrzostwami objęła redakcja „Wędkarza Polskiego” oraz „Słowo Sportowe”.

Przewidujemy udział w zawodach 50-osobowej grupy dziennikarzy krajowych i zagranicznych. Najlepsi uczestnicy zawodów zostaną wyróżnieni pucharami, dyplomami oraz nagrodami rzeczowymi z udziałem przedstawicieli mediów i firm sponsorujących. Zapraszamy do udziału w zawodach. Zapisy przyjmuje biuro zarządu SD RP DŚl. tel: 071/341-87-60,  email: sdrp.wroc@interia.pl

 

Grażyna Orłowska-Sondej laureatką Europejskiej Nagrody Obywatelskiej

2 kwietnia br. Kapituła Europejskiej Nagrody Obywatelskiej zebrana pod przewodnictwem Hansa-Gerta Pötteringa – Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dokonała wyboru 37 laureatów nagrody za rok 2008, wśród których znalazła się jedyna Polka – dziennikarka telewizyjna Grażyna Orłowska-Sondej nominowana do tego zaszczytnego wyróżnienia przez Poseł Lidię Geringer de Oedenberg.

Celem nowopowołanej (2008 r.) nagrody jest wyróżnianie działań – prowadzonych przez poszczególnych obywateli lub ich grupy, stowarzyszenia, organizacje – nakierowanych na promowanie większego wzajemnego zrozumienia oraz poszerzania integracji obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej a także współpracę ponadgraniczną w ramach Unii Europejskiej. Kandydatury mogą zgłaszać wyłącznie posłowie do Parlamentu Europejskiego dwa razy w ciągu swej kadencji.
 
Poseł Lidia Geringer de Oedenberg nominowała Grażynę Orłowską-Sondej w uznaniu jej działalności społecznej na rzecz pojednania narodów Europy Środkowej i Wschodniej. Dzięki swojemu zaangażowaniu Grażyna Orłowska-Sondej pozyskuje środki na dokształcanie dzieci i młodzieży, wyposażanie szkół na Białorusi, Ukrainie i Mołdawii oraz wymianę młodzieży. Ważnym nurtem jej działalności jest ochrona zabytków i miejsc pamięci wspólnego dziedzictwa kulturowego ważnych dla narodów sąsiedzkich: polskiego, litewskiego, ukraińskiego, białoruskiego i łotewskiego.
 
Wśród wyróżnionych przez Parlament Europejskich polskich laureatów znajdują się także: Polska Akcja Humanitarna, Towarzystwo Bambrów Poznańskich, Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego z Wrocławia, Tomasz Różniak i Wojciech Wrzesiński.

Dominika Wesołowska

 

Zbyszek Kawalec zaprasza do Pragi

Zeszłego roku byliśmy na północnym-wschodzie u Charlotty, w tym roku spotkamy się na południowym-zachodzie, na granicy polsko-czeskiej, w Kudowie Zdroju. Odwiedziliśmy Wilno, teraz zwiedzimy Pragę – napisał do nas Zbigniew Kawalec. Spotkanie „prasowców” odbędzie się w dniach 14-16 maja br. w Ośrodku Szkoleniowio-Wypoczynkowym Dziennikarzy – PU „Nest-Lubicz”, Kudowa Zdrój, ul. Jakubowicka 16.

Program:

14 maja 2009 Przyjazdy do ośrodka – kolacja
15 maja 2009 Wycieczka do Pragi (wyjazd rano, powrót – po południu)
Godz. 20.00 tradycyjne spotkanie towarzyskie
16 maja 2009Śniadanie, odpoczynek i rozjazdy
 
Koszty:
– cena osobodnia – 85 zł (nocleg + wyżywienie)
– wycieczka do Pragi – 50 zł
 
Oczekuję w terminie do 20 kwietnia 2009 zgłoszenia udziału (ile osób) i wpłaty na konto:
Zbigniew Kawalec, ul Karpińskiego 41, 51-144 Wrocław
nr 89 1440 1156 0000 0000 0710 3565

Proszę również w tym terminie o informację o sposobie dotarcia do Kudowy lub Wrocławia (kiedy, dokładna godzina i rodzaj środka transportu).

Z najpiękniejszymi  życzeniami  świątecznymi  i do zobaczenia Kontakt ze mną tel. 071 325 18 69 lub e-mail: pjoanna12@wp.pl

Zbyszek Kawalec

 

Krzysztof Krauze zaprasza do bojkotu TVP

W telewizji publicznej miał miejsce brunatny przewrót. Telewizja została zawłaszczona przez byłych neonazistów i wszechpolaków. Dziś jej społeczną misję realizują ludzie, których zapewne nie wpuścilibyście do domu. Ale mimo to są w Waszych domach. Każdego dnia przez kilka godzin, od momentu, kiedy włączacie telewizor. Selekcjonują dla Was informacje, wpuszczają na antenę ludzi, za których Polska musi się wstydzić. Układają "zdrowy moralnie" program. Tak czynią i będą tak czynić, dopóki nie powiemy im: Stop!
 
Wszystko, co się stało w telewizji publicznej, stało się w majestacie prawa, przez drzwi kancelarii prawniczych. Mam nadzieję, że taki jest powód milczenia czołowych, cieszących się największym społecznym zaufaniem polityków. Jestem przekonany, że jest to tylko chwilowa konsternacja. Bo nie wierzę, że w tym milczeniu jest zgoda na antysemityzm, ksenofobię, homofobię. Prawda, Lechu? Prawda, Donaldzie? Prawda, Radku?
 
Drodzy Widzowie i Telewidzowie, milczenie polityków z niczego nas nie zwalnia. Odwrotnie, zobowiązuje do coraz głośniejszego protestu. Dlatego oświadczam, że przyłączam się do bojkotu mediów publicznych. Nie pojawię się w Waszych domach na ekranie, nie sięgnę po telewizyjne pieniądze (filmów nie muszę starać się zatrzymywać, bo po tym liście same znikną z planu emisji). Zapewne długo się nie zobaczymy, ale kiedy się spotkamy, będziemy mogli spojrzeć sobie w oczy. W gruncie rzeczy nie mamy nic poza własnym życiorysem.

Moi Drodzy, przyłączam się do bojkotu i Was namawiam do tego samego. Namawiam, żebyśmy 3 maja nie oglądali telewizji publicznej. Przyznacie, że to dobra, symboliczna rocznica. Zróbmy sobie taki egzamin z demokracji. Po wynikach oglądalności zobaczymy, ile jesteśmy warci. Przy tej okazji proszę internautów, przyłączcie się. Pomóżcie wypromować tę akcję! Może przebijemy się do świadomości polityków. Spróbujmy ich zawstydzić. I przy okazji wszystkie organizacje życia publicznego, które nabrały wody w usta. Nie wyłączając z tego środowisk twórczych.

Na koniec sprawa o znaczeniu fundamentalnym. Czytam rozmaite diagnozy dzisiejszej choroby mediów publicznych. Wszyscy upatrują początku nieszczęścia w egzotycznej poprzedniej koalicji. Wszyscy winią o to Jarosława Kaczyńskiego. Zaprosił Ligę Polskich Rodzin do koalicji, a kiedy ją zerwał, było już za późno. Rak zaczął się rozwijać, brunatni kolesie pociągnęli kolesiów i dziś mamy to, co mamy. Niestety, to tylko część prawdy. PiS zaledwie wykorzystał sytuację, którą stworzyliśmy my sami. To my dopuściliśmy, żeby przedstawiciele Ligi znaleźli się w parlamencie. My wszyscy – z prawa, lewa i ze środka.

We współczesnym świecie istnieją mechanizmy, które wycięłyby Ligę już na starcie. Istnieją konstytucje demokratycznych państw, które uniemożliwiają dostęp do parlamentu ludziom, których poglądy i działania zmierzają do ograniczenia demokracji.

Poddaję to pod rozwagę tym wszystkim, którym leży na sercu nasz wspólny los. Zastanówmy się nad prawnymi regulacjami. W przeciwnym razie cyniczna lekcja, jaką dała nam Liga Polskich Rodzin, pójdzie na marne.

Krzysztof Krauze jest reżyserem, autorem takich filmów jak "Dług", "Gry uliczne", "Plac Zbawiciela"

Źródło: Gazeta Wyborcza

Koszykarze z sukcesami

42 Mistrzostwa Polski Dziennikarzy w Koszykówce dobiegły końca. Uczestniczyło 19 zespołów z Warszawy, Gdańska, Katowic, Bydgoszczy, Krakowa, Konina, Podkarpacia, Eurosportu, Polskiego kosza, TVP Warszawa, Życia Warszawy, Ostrowa Wlkp., Włocławka, Wrocławia, Wrocławia II, Dolnego Sląska, Szczecina.

Wysokie miejsce w turnieju zdobyła moja drużyna Wrocławia, która w walce o 9 lokatę zwycieżyła drużynę dziennikarzy z Ostrowa Wlkp. 49 : 41.  Tradycyjnie już po raz dziewiąty mistrzem Polski pozostała ekipa Życia Warszawy. Nasz zespół zaprezentował sie najlepiej z drużyn wrocławskich, 12 miejsce zajęła ekipa Wrocławia II, a 16 był Dolny Śląsk. Wrocław zawdzięcza uczestnictwo w turnieju portalowi sportall.pl, TUiR Warta, Hurtowni AGOLMA z Wrocławia i MHP Wrocław.

Skład zespołu: Krzysztof Jaworski kapitan drużyny, Daniel.E. Groszewski, Przemysław Jaskułowski, Dariusz Szarmach, Przemysław Pozowski, Paweł Łyga, Patryk Siek, Marcin Furmański. Nasz kolega z Wrocławia Patry Siek został wybrany do II najlepszej piątki turnieju MPD w Zakopanem.

Czwarta władza, czyli z kogo się śmiejecie?

Czwarta władza zburzyła rzeczywisty obraz świata i trudno go będzie odbudować – twierdzi Jan Cezary Kędzierski. Traktujemy to jako nasz głos w dyskusji o dziennikarstwie po publikacji artykułu Piotra Bratkowskiego „Czwarta władza bufonów", zamieszczonym w tygodniku „Newsweek”.

Anarchizacja społeczeństwa, zaciekłe niszczenie wszelkich autorytetów, pogarda dla niemal wszystkich społecznych, zwłaszcza państwowotwórczych poczynań, to między innymi, skutki wieloletniego zachłyśnięcia się mediów zniesieniem cenzury. Od lat, w zależności od tego kto ma władzę i wpływy, ustawicznie i bezwzględnie dyskredytowana jest działalność środowisk prawicowych przez lewicowe i na odwrót. Związani z tym środowiskami, dziennikarze, komentatorzy radia i telewizji, wspierani i inspirowani przez różne grupy biznesu związane zwykle z partiami politycznymi nie przebierają w słowach by zniszczyć przeciwnika. Są twórcami języka pogardy i nienawiści, języka potępienia i burzenia. Zniknęły, odrzucone jako rzekomo źle odbierane w walce o czytelnika, czy widza, słowa tolerancji, porozumienia, zgody i budowania. Niektóre artykuły czy telewizyjne przekazy wręcz inspirują uliczne wystąpienia, są wyraźnie zainteresowane miejskimi zamieszkami różnych, politycznie marginalnych ugrupowań. Z ich organizatorów robią medialnych bohaterów. Nagle jakiś zbuntowany uczeń, gej lub dziennikarz rzucający butem, staje się bohaterem dnia, wygłasza buntowniczą opinię, uderzającą w rząd i potępiającą decyzje np. parlamentu. I ta opinia, wielokrotnie powtarzana przez wszystkie dzienniki, anarchizuje życie społeczne i w konsekwencji decyduje, między innymi, o frekwencji wyborczej. Mało istotne i godne jedynie lekceważenia stają się w mediach decyzje wypracowane przez sztaby ekspertów i polityków wybranych w demokratycznych wyborach. Dochodzi do tego, że media, obserwując na przykład sytuację w służbie zdrowia, niejako uczestniczą w procesie dochodzenia do sytuacji strajkowej, „podgrzewają atmosferę" i zapowiadają na antenie, że "tam i tam, o tej i o tej godzinie będzie strajk" – jakby namawiając innych do uczestniczenia w strajku – słusznym czy nie słusznym – to dla mediów nie ma specjalnego znaczenia. W protestach nauczycieli domagających się wreszcie większych pensji i wcześniejszej emerytury najważniejsze jest nagle to ile zarabia szef ZNP. I ta kwota nie schodzi z czołówek gazet, i „zapomina się" o istocie nauczycielskich żądań. Znaczenie ma "ruch w interesie" bo wtedy to się czyta, bo wtedy się to ogląda. Trudno wskazać teksty dziennikarzy rzeczywiście niezależnych…
 
Manowce niezależności
Odzyskana wolność słowa zaprowadziła na manowce niezależności wielu dziennikarzy prasy, radia i telewizji. Rozpowszechniane są tzw. brutalne prawdy.Nikt się nie liczy z nikim. Język bruku, potocznych wulgaryzmów, ironicznych epitetów panuje powszechnie. Wielu twórców, komentatorów życia w Polsce,do dzisiaj utożsamia wolność słowa z nieskrępowanym, niepohamowanym żadnymi regułami, żadnymi normami… wypowiadaniem się na tematy nawet te społecznie najważniejsze. Im bardziej „dosadnie" tym lepiej. Relacje telewizyjne, radiowe czy artykuły prasowe dają głównie do zrozumienia, że np. politycy to „źle ubrani durnie", partie polityczne to jedynie „grupy interesu, który nie ma nic wspólnego z interesem narodu", urzędnicy państwowi to „skorumpowani znajomi znajomych", sportowcy to „nieudacznicy zarabiający krocie", lekarze to łapówkarze, nauczyciele „są niedouczeni bo nie potrafili przygotować do matury", aktorzy „nadają się jedynie do głupich seriali" a rolnicy są zacofani i wiecznie płaczą, że im źle. Takie negatywne stereotypy o społeczeństwie polskim można mnożyć i jest to sprawka głównie mediów.
 
Szydercze komentarze
Informacje o najważniejszych wydarzeniach społecznych, politycznych, gospodarczych czy kulturalnych są skażone, czy nacechowane, negatywnym komentarzem ukrytym w ironicznych, szyderczych aluzjach i wszechobecnym krytycyzmem. Relacje reporterskie w programach informacyjnych zbyt często omijają istotę rzeczy skupiając się na sprawach, które mają jedynie wzbudzić sensacyjne skojarzenia, ośmieszyć i zdezawuować prezentowane wydarzenie. Podkreślają na każdym kroku „nieuzasadniony" cel jakiejś decyzji, „wydobywają" jej naganny, bo rzekomo polityczny charakter, specjalistów w jakiejś dziedzinie ustawicznie przyłapują na niewiedzy w innej dziedzinie tak jakby „szachiście wytykali nieudolność w sprincie", wyśmiewają ludzkie pomyłki a zwykłe przejęzyczenie „kładzie" każdego nawet najbardziej przygotowanego rozmówcę. Jeden z dziennikarzy radiowych pyta dwudziesto kilkuletniego eksperta, cyt. „słuchał pan wystąpienia premiera…czy miało w ogóle jakiś sens?" – wystąpienie, nad którym zapewne przez wiele dni pracował zespół rzeczywistych ekspertów w różnych dziedzinach polityki gospodarczej kraju! I to wystąpienie w tym wywiadzie radiowym jest zdeprecjonowane, jako nic nie warte, nie wnoszące nic nowego i właściwie kompromitujące rząd. „Młodociani" a już doświadczeni eksperci, zapraszani z uporem maniaka, do komentowania niemal wszystkich wydarzeń, od młodziutkiego absolwenta licencjackiej uczelni – znawcy operacji finansowych na giełdzie, po takiegoż wiekiem znawcy teatru itp. to zmora współczesnych mediów i szczególna oznaka infantylizmu w postrzeganiu i interpretacji „świata". Często, zbyt często jest tak, że sami reporterzy stawiają się w roli nieomylnych ekspertów lub podpierają swoje sądy wątpliwymi ekspertyzami czy sondami po to tylko, żeby uzasadnić swoją tezę lub co gorsza, tezę z góry przygotowaną w redakcji prasy, radia czy telewizji… związanej z określoną grupą polityczno-biznesową.
 
„Haczyki” oglądalności
Słynne potknięcie na schodach schorowanego staruszka Fidela Castro było i pewnie będzie tysiące razy powtarzane we wszystkich telewizjach świata. Ze szczytu państw G-8 zapamiętane będzie…"gówno" , które wypsnęło się byłemu prezydentowi Bushowi gdy mówił do byłego premiera Wielkiej Brytanii. W relacji z wystąpienia prezydenta Kaczyńskiego, było nie było prezydenta RP, wybija się na pierwszą stronę „sformułowania" najbardziej „zabawne" itd. Wszystkie pomyłki, sytuacyjne niezgrabności, wpadki gramatyczne ludzi wybranych w wyborach parlamentarnych do pełnienia funkcji państwowych, ludzi odpowiedzialnych za losy kraju są, jak to się mówi w języku dziennikarzy, świadomie podbijane, wielekroć powtarzane i wyszydzane w różnych innych programach, które więcej mają wspólnego z kabaretem niż z publicystyką czy informacją. Szydzenie ze wszystkiego i z wszystkich stało się „haczykiem" przyciągającym widzów. To się rzekomo podoba. Ludzie lubią jak komuś ze świecznika się przykłada,"dowala", jak mu się wytyka, że ma niestosowne buty, że krawat za krótki. Sprawy małostkowe rosną do rangi… dyskredytującej opinii. Bo przecież jakim ministrem może być facet, który nosi jasne skarpety do ciemnego garnituru. Na pewno nie podejmie dobrej decyzji. Co on może zrobić w takich śmiesznych skarpetach ? Nic ! Może tylko pogrążyć kraj w chaosie nieporozumień i złych, nieodpowiedzialnych decyzji. Co może zrobić facet, który nie ma nic wspólnego z mitycznym towarzyskim warszawskim „salonem" ? Nic. Co może zrobić ktoś z prowincji, czy może mieć pojęcie o rządzeniu państwem ? Już na starcie jest przegrany i wyszydzany… zanim jeszcze zdąży podjąć jakąkolwiek decyzję. Jako niesłychanie dziwna traktowana była wielka popularność w kraju premiera z Gorzowa. A teraz pamięta mu się medialnie głównie to „yes,yes,yes" a ostatnio młodziutką „narzeczoną". Salon „warszawsko-biznesowy" jest oburzony, gdy traci pozycję jedynego autorytetu w najważniejszych sprawach państwa. BCC nie może darować wsi, która „trzymając się kurczowo KRUS-u" rzekomo okrada kraj z miliardów złotych. Szermując hasłami wolności słowa „salon" wyśmiewa wszystko spoza zasięgu swoich wpływów. Zaraża tą szczególną wolnością niektórych dziennikarzy, ulegają jej tuzy dziennikarstwa, znani komentatorzy i nie pozostawiają suchej nitki nawet na najbardziej państwowotwórczych i dobrych inicjatywach. Są zaskoczeni gdy wyszydzany wcześniej polityk nagle w wywiadzie radiowym okazuje się kompetentnym, merytorycznie przygotowanym specjalistą w swojej dziedzinie i nawet parę razy zbija argumenty „komentatorskiej wydze".
 
Rzeczy ważne
Jesteśmy wszędzie tam gdzie dzieją się rzeczy ważne – to chyba najczęściej powtarzany slogan w programach informacyjnych. Tylko co z tego? Czy do czytelnika, widza czy słuchacza rzeczywiście docierają informacje o „rzeczach ważnych" ? Są to raczej powierzchowne półprawdy przyprawione dawką ironii i szyderstwa z tych „rzeczy ważnych". Dlatego informacja w mediach potrzebuje głębokich zmian. Potrzebuje innego spojrzenia, większego szacunku dla ludzi… uczestników relacjonowanych zdarzeń, spokojnego dystansu do informacyjnie kreowanych sytuacji społecznych, politycznych czy gospodarczych. Głosy krytyczne są potrzebne, ale nie można przecież, tak na zdrowy rozum, wszystkiego potępiać i non-stop wyśmiewać. Bo w końcu ktoś zapyta : „No i z kogo się śmiejecie… ?
 
Jan Cezary Kędzierski
 

Order Orła Białego dla Kardynała Henryka Gulbinowicza

Zwykle jest tak, że osoba wyróżniona jedzie do siedziby Prezydenta RP w Warszawie i tam jest odznaczana. Tym razem było inaczej. Prezydent RP Lech Kaczyński przyjechał do Wrocławia po to by, między innymi, odznaczyć Księdza Henryka Kardynała Gulbinowicza.
Szanowni Państwo Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wyróżnił najwyższym odznaczeniem państwowym, Orderem Orła Białego, Jego Eminencję Księdza Henryka Kardynała Gulbinowicza. To wydarzenie ważne nie tylko dla Naszego Najdostojniejszego Księdza Kardynała i nie tylko dla wiernych Kościoła katolickiego, to wydarzenie ważne i historyczne dla wszystkich Dolnoślązaków"- tak, mniej więcej, rozpocząłem prowadzenie uroczystości w Operze Wrocławskiej, w dniu 24 lutego ok. godz. 13.20 . Wszystkich gości przywitała Ewa Michnik, dyrektor gościnnej Opery Wrocławskiej.
 
W Operze na zapleczu
 
Wjeżdżasz windą na v piętro, wszędzie słychać muzykę. Powariowali? Kto tak głośno słucha muzyki w pracy? Te dźwięki nie pochodziły jednak z radia. W dużej sali prób grała orkiestra. W rytmie melodii ze „Strasznego Dworu” wchodziłem do gabinetu dyrektor Ewy Michnik. Pierwsze i ostatnie ustalenia dotyczące przebiegu i organizacji tej historycznej uroczystości. Krótka, bardzo konkretna i miła rozmowa. Wyjaśnienie kilku spraw, które paraliżowały przygotowania. Była sobota 21. We wtorek, 24 lutego, gmach miał być pełen ludzi, z całego regionu i z kraju. Z Kurii Archidiecezji wysłano kilkaset zaproszeń. Później okazało się, że sporo miejsc tzw. vipów, było pustych, nie przyjechali, zatrzymały ich ważne sprawy państwowe, rodzinne itd. Po ceremonii odznaczenia, już poza Operą, Kardynał Gulbinowicz mówił, że zapraszano Jego przyjaciół, ludzi w większości z nim współpracujących, którym osobiście jako duchowny i opiekun wiernych na Dolnym Śląsku, wiele zawdzięcza, że gdyby mógł to by wszystkich ugościł herbatką i ciastkiem, ale w Operze pewnie by tyle filiżanek nie mieli… co zresztą potwierdziła dyrektor Ewa Michnik.
 
Najstarsze odznaczenie
 
Order Orła Białego to najstarsze i najwyższe polskie odznaczenie. Ustanowiony został w 1705 roku przez króla Augusta II.  W okresie międzywojennym XX wieku Order Orła Białego odebrało 33 monarchów i prezydentów. Na emigracji odznaczony nim został, między innymi, Władysław Sikorski. Oficjalnie Order Orła Białego został restytuowany dopiero w październiku 1998 roku… Pierwszymi osobami, które w wolnej Polsce zostały odznaczone tym orderem byli: Jan Paweł II i…król Szwecji Karol XVI Gustaw. Dotychczas spośród osób duchownych , obok Papieża Jana Pawła II-go, orderem Orła Białego odznaczeni zostali, między innymi, kardynał August Hlond, kardynał Stefan Wyszyński i ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk. Zauważmy, że na Dolnym Śląsku od czasów II wojny światowej, to pierwsze takie wyróżnienie…
 
Medialne ruszenie
 
Na uroczystości odznaczenia Orderem Orła Białego Księdza Kardynała Henryka Gulbinowicza w Operze Wrocławskiej akredytowało się 115 dziennikarzy prasy, radia i telewizji. Pod budynkiem stanęły dwa wozy transmisyjne Telewizji Polskiej i TVN-24, kilka telewizyjnych ekip krążyło po korytarzach w poszukiwaniu „ciekawych setek, ciekawych ludzi” (setka to w żargonie telewizyjnych reporterów 100% dźwięku, czyli czyjaś wypowiedź). Bezpośrednią transmisję wydarzenia prowadziło wrocławskie, katolickie radio „Rodzina". Nikt nie zabronił fotoreporterom robienia zdjęć w czasie całej celebry. Lampy błyskowe co chwilę rozświetlały mrok operowej widowni. Dwie strojne szlachcianki pomogły Księdzu Kardynałowi …wejść i zejść ze sceny. Prezydent Lech Kaczyński wchodził i schodził ze sceny sam. Cała prasa cytowała Jego słowa  o bardzo spóźnionym odznaczeniu wybitnej postaci z Dolnego Śląska, bo dopiero pierwszy raz od czasów II wojny światowej. „To odznaczenie bardzo spóźnione, ale wiem na pewno, że trafia w godne ręce" mówił Pan Prezydent.
 
Wśród ludzi
 
Ksiądz Henryk Kardynał Gulbinowicz, wyróżniony został  Orderem Orła Białego 17 października 2008 roku. Dokładnie w dniu swoich urodzin, bowiem właśnie tego dnia 1923 roku urodził się w folwarku rodzinnym w Szukiszkach na Wileńszczyźnie. Tam też spędził młodość. Studiował w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Wilnie. Doktorat z teologii moralnej i etyki uzyskał w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1970 roku, w Białymstoku , z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego otrzymał święcenia kapłańskie. W 1976 roku został mianowany arcybiskupem, metropolitą wrocławskim, po kardynale Bolesławie Kominku. Był inicjatorem i przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego 46 Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu w 1997roku z udziałem papieża Jana Pawła II. Kardynał Gulbinowicz wiek emerytalny osiągnął w 2004 roku, ale trudno powiedzieć, że jest na emeryturze. W tym samym czasie został Honorowym Obywatelem Dolnego Śląska. Z długiej listy nagród i wyróżnień:  uzyskał tytuł doktora honoris causa trzech wyższych uczelni Wrocławia, jest laureatem Dziecięcej Nagrody Serca i Kawalerem Orderu Uśmiechu. Dzięki działalności księdza kardynała Wrocław jest postrzegany jako miejsce tolerancji, przyjaźni i wzajemnego szacunku. Cierpliwie wspiera dialog i współpracę między wyznawcami różnych religii. Znana jest determinacja Księdza Kardynała w udzielaniu pomocy ludziom opozycyji, w tym działaczom Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność",  w czasach stanu wojennego. Wiemy z dostępnych już dzisiaj publikacji, że Ksiądz Kardynał był ustawicznie inwigilowany i latami nękany łącznie z groźbami utraty życia. Oczywiste stało się przyznanie Księdzu Kardynałowi statusu pokrzywdzonego. Autorytet i powszechny szacunek  zdobywał nie tylko w kościele, ale przede wszystkim wśród ludzi, w trosce o pokrzywdzonych i doświadczonych przez los. Wszyscy byliśmy świadkami jak bliskie relacje łączyły Księdza Kardynała z Janem Pawłem II, w czasie dwukrotnej wizyty Ojca Świętego na Dolnym Śląsku. Kardynał Gulbinowicz cieszy się prawdziwą miłością nie tylko wiernych Kościoła katolickiego, a dobroduszny humor, zabawne życiowe przypowieści i celne życiowe pointy, którymi sypie jak z rękawa… są po prostu uwielbiane.
 
Klucz do Wrocławia
 
Klucze do bram miasta wręczył Księdzu Kardynałowi prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Szczerze dziękował za wszystko… i opowiedział kilka anegdot z życia Szacownego Księdza, prawdziwie zabawnych, nawet jeśli dotyczyły igrania z bezpieką, w obronie opozycjonistów z Solidarności.
 
Strzeżonego Pan Bóg strzeże
 
Nie wiem kiedy ostatni raz w Operze było tylu policjantów i „żołnierzy" BOR-u? Dokładnie przetrząsnęli cały budynek. Do ostatniej chwili, olbrzymi wilczur obwąchiwał scenę, centymetr po centymetrze, czy nie ma tam jakiegoś ładunku wybuchowego, podobnie jakimiś czujnikami przetrząsano wszystkie fotele i falbaniaste tkaniny zdobiące złocone loże. Wszystko poszło dobrze, według scenariusza, bez zakłóceń.
 
W uzupełnieniu informacji:
 
Po pierwsze: Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył wysokimi odznaczeniami jeszcze 6 osób. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski  odznaczeni zostali: Marianna Duda, Stanisław Chrobot, Roman Pysko, Mieczysław Zlat, Andrzej Wiszniewski oraz pośmiertnie Pan Krzysztof Capała. Po drugie: na zakończenie uroczystości zaśpiewali soliści Opery Wrocławskiej – Rafał Bartmiński, Joanna Moskowicz, Łukasz Rosiak, Aleksandra Kubas, Jacek Jaskuła, akompaniowała na fortepianie – Justyna Skoczek.
 
Relacja: Jan Cezary Kędzierski
 

Obronią swoich dziennikarzy za darmo

Fundacja Niezależne Media chce nagłaśniać przypadki ograniczania wolności słowa w Polsce. Jej założycielami są redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz i mecenas Sławomir Sawicki” — informuje „Rzeczpospolita” w tekście „Za darmo będą bronić dziennikarzy”. Dorota Sawicka, prezes niezarejestrowanej jeszcze Fundacji zapowiedziała w ub. miesiącu, że ma „szereg planów na przyszłość odnośnie do wspierania prawicowych mediów jednakże obecnie chcemy się skoncentrować na pomocy w rozwoju serwisowi Niezależna.pl oraz na ochronie, również prawnej, dziennikarzy związanych z tym serwisem”. Przede wszystkim fundacja chce jednak zapewnić pozywanym dziennikarzom dostęp do bezpłatnych porad prawnych oraz pomóc w przygotowywaniu pism procesowych. – W razie potrzeby nasi prawnicy będą też reprezentować dziennikarzy podczas rozpraw – zapewnia na łamach „Rzeczypospolitej” mecenas Sawicki.
 
Trudno jednak nie zauważyć, że o okrojoną wolność słowa fundatorom chodzi. Dokładniej:  prawosłowną wolność…

Kardynalski Orzeł Biały

Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Henryk Gulbinowicz w uznaniu Jego niepodważalnych zasług dla Wrocławia, Dolnego Śląska i kraju został przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego uhononorowany Orderem Orła Białego. Ceremonia odbyła się we wtorek 24 lutego w Operze Wrocławskiej. Gratulujemy! Kardynał Gulbinowicz od wielu lat zaszczycał nas swoją obecnością i dobrym słowem podczas tradycyjnych dorocznych dziennikarskich spotkań wigilijnych.

„W Radwanicach najlepiej idą romanse”

Debiutancka książka Jacka Antczaka to opowieść o Dolnym Śląsku i Dolnoślązakach rozpisana na 33 reportaże. Wrocławski dziennikarz posługując się dynamicznym, reporterskim zapisem opowiada o niecodziennych zdarzeniach, albo z pozoru zwyczajnych miejscach przez pryzmat ludzi – ich losów, pasji, miłości. Kreśląc sylwetki swoich bohaterów, autor obserwuje znaczące szczegóły, przytacza nieznane fakty, jednocześnie pisząc jasnym, czasem pełnym humoru, czasem dramatyzmu, stylem. Ze swadą – z dialogów i sytuacji – maluje portrety ludzi i miejsc.
 
Reporter zaczyna swoją opowieść przedstawiając chrząszcza z Namibii, który wpłynął na życie dwóch wrocławian: mało znanego naukowca i słynnego koszykarza. Pisze też m.in.:
– o mordercach, których lubi pewien zakonnik,
– o wielkiej awanturze o słodki przedmiot pożądania ze Śnieżki,
– o niemieckim Stalinie, który w Przesiece żył pod jednym dachem z polskim żołnierzem,
– o sołtysie, który zaczął rządzić Ciechanowicami za czasów Bieruta i wytrzymał na stanowisku do Kwaśniewskiego.
 
Reporter przypomina jak Michael Jackson powiedział nam w Lubiążu "I love you" i jaki dramat przeżyli mieszkańcy Kłodzka podczas powodzi tysiąclecia. W "części wrocławskiej" wyjaśnia dlaczego Solorz zbudował "Bar" na Świdnickiej, skąd się wzięły mrówki w mrówkowcu na Drukarskiej, półkowniki na Proletariackiej, a Kurdowie na Strzegomskiej. Z książki Jacka Antczaka dowiadujemy się jednak najważniejszego, dlaczego – choć reportaż jest królem dziennikarstwa – to jednak… w Radwanicach najlepiej idą romanse. (Od Wydawcy)
 
Miałem wrażenie, że Jacek wpadł w pułapkę, w jaką wpada każdy młody reporter: napisał o wrocławskim taksówkarzu, który uwodzi rzesze kobiet i fotografuje je nago aparatem ukrytym w żyrandolu. Obawiałem się, że Jacka pociągną tematy marginalne, dziwaczne i przyczynkarskie – narkotyk chyba każdego młodego reportera, używka, której trudno się wyrzec. Jacek jednak zaskoczył mnie. Okazało się, że udanie potrafi pisać nie tylko o marginaliach. Pociągają go także sprawy, które nie są reporterskimi samograjami – tematy niełatwe, powiedziałbym zasadnicze. Które leżą w głównym nurcie życia nowej Polski. [ze wstępu Mariusza Szczygła]
 
Jacek Antczak: „W Radwanicach najlepiej idą romanse”, Wydawnictwo: Atut , listopad 2004 ISBN: 83-89247-97-6, stron: 292.
 
Jacek Antczak (ur. w 1969 roku w Kaliszu) jest z wykształcenia kulturoznawcą, a z zawodu (i z powołania) reporterem. W dziennikarstwie od 11 lat ("Gazeta Wyborcza", Radio Kolor, "Słowo Polskie", "Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska"). Za reportaże otrzymał 5 nagród w ogólnopolskich konkursach, w tym nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (tzw. polski Pulitzer). Był też dwukrotnie nominowany do nagrody dziennikarskiej im. Tadeusza Szweda, przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk. Publikował m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Życiu" i "Nowym Państwie" oraz w wielu gazetach regionalnych. Jest współautorem przygotowywanej do druku książki o Hannie Krall i Ryszardzie Kapuścińskim, najsłynniejszych polskich reporterach. Jest również autorem i kompozytorem poetyckich ballad, które przez lata z powodzeniem wykonywał z zespołem Wolny Wybór. Był także pomysłodawcą i szefem artystycznym Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Studenckiej "Łykend" we Wrocławiu.