Bartek Czekański Dziennikarzem Sporowym Roku 2006

Kapituła Nagrody Dziennikarskiej im. Macieja Bilewicza dla Dziennikarza Sportowego Dolnego Śląska za rok 2006, działająca w składzie: Zofia Bilewicz, Andrzej Szumski, Zdzisław Paliga, Włodzimierz Moska, Stanisław Pelczar, Wiesław Geras, Waldemar Niedźwiecki, Zygmunt Garbacz, Tomasz Swędrowski, postanowiła NAGRODĘ za rok 2006 przyznać red. BARTŁOMIEJOWI CZEKAŃSKIEMU. Nominowani do nagrody byli również dziennikarze: Zbigniew Próchniak, Bogdan Skiba i Arkadiusz Dziubek. Wręczenie nagrody nastąpiło 18 grudnia w Hotelu GEM we Wrocławiu – podczas uroczystości podsumowania Dolnośląskiego Współzawodnictwa Sportowego Dzieci i Młodzieży za rok 2006.

Jeszcze wielu prestiżowych nagród!

Red. Bartłomiej Czekański jak najbardziej zasłużenie zdobył miano najlepszego dziennikarza sportowego Dolnego Śląska za rok 2006. A tak właściwie statuetka, stanowiąca Nagrodę im. Macieja Bilewicza, to wyraz uznania nie tylko za minione miesiące ubiegłego roku, ale za wiele lat pracy dziennikarskiej publicysty, autora głośnych w całym kraju artykułów, dokonujących wiwisekcji rodzimego (choć nie tylko) sportu. Sam byłem gorącym zwolennikiem takiego rozstrzygnięcia, więc decyzję kapituły przyjąłem z radością i satysfakcją.

Bartek wywodzi się z dziennikarskiej rodziny, jest synem znanego i lubianego żurnalisty (niestety, już nieżyjącego) Henryka. Można zatem powiedzieć, iż dziennikarstwo wyssał z mlekiem… ojca (a to ci numer!). Ponadto, podobnie jak ojciec, "Don Bartolo" (taką ma ksywę w żużlowym światku) od zawsze udzielał się w sportowej działalności społecznej, zdobywając szacunek i sympatię wielu środowisk, m.in. żużlowego i bokserskiego (a ściślej – sportów walki). To także obecnie rzadkość wśród przedstawicieli tego zawodu.

Bartek jest postacią barwną, nieco kontrowersyjną, ale do jego profesjonalizmu trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Nieprzypadkowo nominowano go do nagrody dla najlepiej piszącego – w skali kraju – o boksie, uchodzi też za niekwestionowany autorytet żużlowy. Jest przy tym człowiekiem uczynnym, skłonnym do pomocy, nieszczędzącym życzliwych uwag i rad. No i piwko pije się w jego towarzystwie znakomicie.

A skoro tak – pora na toast: "Stu lat, Bartolo, dla dobra polskiego dziennikarstwa. Miłości najbliższych i szacunku czytelników, a także wielu jeszcze prestiżowych nagród". Tego życzę Ci ja, a także grono przyjaciół ze Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, choć do niego (a szkoda!) nie należysz.

Waldek Niedźwiecki

Szalona głowa, nasz Bartek „Don Bartolo” Czekański w pigułce

Urodzony 9 czerwca 1959 r. we Wrocławiu. Skończył pięć semestrów prawa. Zrezygnował z powodu chwilowej choroby oczu. Już w drugiej klasie licealnej, czyli od 1976 r., pisał dla tygodnika „Wiadomości” – nagrodzony w 1981 r. w konkursie na tekst miesiąca, organizowanym przez dolnośląskie SDP.

W latach 80., przez prawie sześć lat, etatowy publicysta ogólnopolskiego tygodnika „Sportowiec” – specjalność: sporty motorowe (głównie żużel) i sporty walki oraz afery na poboczu sportu.

Od pierwszego numeru felietonista „Tygodnika Żużlowego”. Nie tak dawno powrócił na łamy „TŻ” po kilku latach przerwy (zniechęcił się na pewien czas do speedwaya).

Przez kilka sezonów (przełom lat 70. i 80.) pierwszy polski korespondent londyńskiego „Speedway Star”.

Od 1998 r. w „Gazecie Wrocławskiej”, począwszy od szeregowego dziennikarza działu sportu, poprzez kierownika tego działu do sekretarza redakcji, odpowiedzialnego za działy informacji, aż po wydawcę poszczególnych wydań tej gazety (także potem połączonego „Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej”). Kilka razy wyróżniony za teksty przez koncern Polskapresse w Warszawie. Otrzymał też dyplom dla najbardziej pracowitego („niezmordowanego”) pracownika „Gazety Wrocławskiej”. Odszedł ze swojej ukochanej firmy pod koniec marca 2005 r., bo jak mówi: „Czas na nowe dziennikarskie wyzwania”.

Obecnie publikuje głównie w „Tygodniku Żużlowym”, na www.sportowefakty.pl i na www.polskiboks.pl.

W latach 70. i 80. członek szkółki żużlowej Sparty Wrocław (krótko trenował też na torze Hackney w Londynie).

Junior bokserskiej Gwardii Wrocław. Posiadacz niebieskiego pasa w filipińskiej sztuce walki kalaki combat, m.in. na rattanowe kije oraz noże – certyfikat nadany przez centralę na Filipinach (trenował także trochę kick boxing). Wciąż marzy o stoczeniu zawodowej walki bokserskiej.

Pilot znanego wrocławskiego kierowcy rajdowego Krzysztofa Tercjaka. W 2000 r. mitsubishi lancerem EVO V zajęli w mistrzostwach Polski 5. miejsce w grupie N i 10. w klasyfikacji generalnej.

Były menedżer żużlowych drużyn Sparty ASPRO Wrocław (1991–92), Atlasu Wrocław (1996–97), Iskry Ostrów (1997–98), były menedżer bokserów Gwardii Wrocław (2004–2005).

Pomaga też zawodowym pięściarzom: Mariuszowi Cendrowskiemu, Piotrowi Wilczewskiemu, Wojciechowi Bartnikowi i Maciejowi Zeganowi. Przyjaźni się z najlepszymi polskimi bokserami i promotorami pięściarstwa.

Współorganizował dwie walki Andrzeja Gołoty w Hali Ludowej we Wrocławiu oraz wszystkie imprezy bokserskie i kick bokserskie w hali Orbita, w tym dwa turnieje K1, a także samochodowy wyścig na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka.

Ukochana żona Ewa – sprywatyzowana magister pielęgniarstwa, synowie: Robert (lat 17, gra na gitarze basowej i uprawia filipińską sztukę walki Doce Pares oraz kopie piłkę w klubie Wratislavia), Krystian (lat 16 – ćwiczy wszelakie sztuki walki, na czele z boksem i kick boxingiem), pies Ami (krzyżówka boksera z amstaffem). Auto: matiz żony (zwany „Badziewiakiem”). Mieszkanie: duże, trzypokojowe w centrum Wrocławia – komunalne oraz własnościowe w Bystrzycy Kłodzkiej.

Docenili go za żużel

Autor m.in. felietonów „Ślizgiem w prawo” i „Wspominek żużlowych”, red. Bartłomiej Czekański podczas uroczystej – podsumowującej rok – gali Wojewódzkiej Federacji Sportu w pięknym obiekcie Gem we Wrocławiu odebrał prestiżową, doroczną nagrodę (złotą statuetkę) im. red. Macieja Bilewicza dla Najlepszego Dziennikarza Sportowego na Dolnym Śląsku w 2006 roku. Nagrodę przyznała mu niemal jednogłośnie wysoka kapituła złożona z szefów dolnośląskiego sportu, najznamienitszych sportowych żurnalistów z tamtego regionu, w tym najczęściej z poprzednich laureatów tej nagrody, oraz wdowy po śp. red. Bilewiczu (który także zajmował się m.in. właśnie problematyką żużlową, a nawet spikerował na mistrzostwach świata w speedwayu we Wrocławiu, Chorzowie i Rybniku).

Statuetkę wręczyli naszemu Bartkowi szef kapituły red. Andrzej Szumski, członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego Paweł Borys, prezes Wojewódzkiej Federacji Sportu Włodzimierz Moska oraz wdowa po red. Bilewiczu.

– Odbieram tę nagrodę jako wyróżnienie dla wszystkich dziennikarzy, którzy opisują na łamach gazet, w internecie albo opowiadają do telewizyjnego lub radiowego sitka o sporcie żużlowym. I nie tylko tych z Dolnego Śląska. To taki wyraz uznania dla nas wszystkich i chyba słusznie, bo to trudna robota. Żużel ma w Polsce wielu kibiców, znających się na tym sporcie i oni żurnalistom uważnie patrzą na ręce. Byle czego im się nie sprzeda. Poza tym to dynamiczna dyscyplina. Wiele się w niej dzieje, więc trzeba reagować błyskawicznie. No i to zarazem dyscyplina techniczna, czyli trzeba się na niej naprawdę znać, żeby nie pisać i nie prawić głupot. Pojawiło się teraz tylu zdolnych i młodych dziennikarzy sportowych (także w „TŻ”), a to oznacza, iż jeszcze przez lata będzie komu wręczać prestiżową nagrodę im. red. Bilewicza. Aha – i uważam, że to wyróżnienie także dla „Tygodnika Żużlowego”, użyczającego mi swoich poczytnych łamów – mówił wzruszony laureat i dodał żartobliwie: – Tę statuetkę dedykuję memu adwersarzowi z Canal+, redaktorowi Grzesiowi Milce. On także jest z Dolnego Śląska.

Nieoficjalnie doniesiono nam też (informacja jeszcze niepotwierdzona, acz pochodząca z pewnych źródeł), że Bartek Czekański drugi rok z rzędu został również nominowany, razem z kilkoma innymi kolegami po piórze z całego kraju, do statuetki „Stanleya” dla najlepszego polskiego dziennikarza piszącego o boksie w 2006 roku. [Już potwierdzona! – red. Witryny]. Poprzednio nagrodę „Stanleya 2005” w ostatecznej rozgrywce jury nasz „Don Bartolo” przegrał ponoć (to też informacja zakulisowa, acz raczej pewna) tylko kilkoma głosami z red. Januszem Pinderą z „Rzeczpospolitej”. Jak będzie tym razem?

Tak czy siak, kontrowersyjny red. Czekański (ma tyle samo zaprzysięgłych fanów, co antagonistów) jest na fali, a z nim także „Tygodnik Żużlowy”, co powinno cieszyć Czytelników i wszystkich żużlowych kibiców.

(FAGA)
Tygodnik Żużlowy
Nr 1(842), 7 I 2007

Piotr Załuski Dziennikarzem Roku 2005

18 maja 2006 r. Kapituła NAGRODY DZIENNIKARSKIEJ imienia red. TADEUSZA SZWEDA przyznała po raz szósty nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Międzyregionalnego Syndykatu Dziennikarzy Polskich red. PIOTROWI ZAŁUSKIEMU (TVP Wrocław).

Kandydatami do tej nagrody byli w tym roku: Alicja Giedroyć („Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska”), która przegrała dopiero w finale z Piotrem Załuskim oraz Magda Podsiadło („Gazeta Wyborcza” – Wrocław), Grażyna Orłowska-Sondej (TVP 3) i Tatiana Trzycimska (Polskie Radio Wrocław).

Po raz pierwszy jest to nagroda w pełni środowiskowa, firmowana przez wszystkie organizacje dziennikarskie działające w naszym regionie, czyli Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, Dolnośląski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Międzyregionalny Syndykat Dziennikarzy Polskich.

Uroczyste wręczenie nagrody (rzeźba Stanisława Wysockiego) oraz spotkanie z laureatem oraz Kapitułą Nagrody nastąpiło 8 czerwca 2006 r. w Dworze Polskim we Wrocławiu.

Wyróżniony nie krył zaskoczenia, ale i zadowolenia: – To pierwsza taka nagroda w moim długim, bogatym w różne doświadczenia, życiu zawodowym.

Przewodniczący kapituły red. Waldemar Niedźwiecki składając laureatowi gratulacje podkreślił, że nagroda trafiła w godne ręce, Piotr Załuski jest bowiem autorytetem zarówno dla młodych adeptów zawodu, jak i doświadczonych dziennikarzy. Szef Stowarzyszenia Dziennikarzy RP wyraził ponadto nadzieję na dalszą integrację środowiska dziennikarskiego (laureat jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich).

O pięknej, ale i bolesnej karcie w życiu zawodowym oraz osobistym nagrodzonego mówił wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk.

Piotr Załuski przyjmuje gratulacje od wojewody Krzysztofa Grzelczyka

Piotr Załuski (2005) i Krzysztof Kucharski (2003)
w przyjacielskiej rozmowie – jak laureat z laureatem

Zdjęcia: Agnieszka Majcher
Biuro Prasowe Wojewody

* * *

Piotr Załuski Dziennikarzem Roku 2005

Red. PIOTR ZAŁUSKI jest wieloletnim pracownikiem telewizji, obecnie to niezależny twórca filmów dokumentalnych, nauczyciel młodych kadr dziennikarskich w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jest nie tylko uznanym profesjonalistą – m.in. w ubiegłym roku wygrał w konkursie TVP na realizację dokumentalnego cyklu filmów telewizyjnych z okazji XXV-lecia powstania „Solidarności” – ale też dał się poznać jako wzór etyki, uczciwości i niezłomnego trwania przy tych wartościach.

Urodzony 1 stycznia 1945 r. w Lublinie, żonaty, dwoje dzieci: syn – Aleksander (22 lata, student), córka – Anna (20 lat, studentka). Absolwent polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego (studia 1962 – 1969) oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi (zaoczne studia realizacji telewizyjnej (1974 – 1978).

Od kwietnia 1967 – współpracownik, od stycznia 1968 do 13 grudnia 1981 – etatowy pracownik (dziennikarz i realizator wizji) wrocławskiej telewizji. Autor reportaży filmowych i filmów dokumentalnych emitowanych w obu programach TVP: „Lawina” (1968), cykl „Tam właśnie byłem…” (monografie reporterskich przygód polskich dziennikarzy m.in. S. Kozickiego, K. Kąkolewskiego, J. Roszki, A. Rowińskiego, R. Kapuścińskiego, początek lat 70.) i wielu innych. Przewodniczący Krajowej Komisji Koordynacyjnej PRiTV NSZZ „S”. Po ogłoszeniu stanu wojennego był internowany (13 grudnia 1981 – czerwiec 1982). Jesienią 1982 roku wyemigrował do Niemiec, gdzie przez 12 lat pracował jako dziennikarz i reżyser w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium. Powrót z emigracji – sierpień 1995 r.

Od czasu powrotu do rzemiosła i sztuki telewizyjnej (maj 1993) zrealizował dla telewizji publicznej w Polsce m.in. następujące filmy: „Inter arma…” (o teatrze polskich jeńców w obozie w Murnau, dla Działu Form Dokumentalnych II Programu, kilkakrotna emisja w latach 1994 – 1995), dwuczęściowy film „Cienie minionego czasu” (cz. I „Doktor z Jaworowa”, cz. II „Sprawa profesora Weigla” dla działu reportażu I Programu TVP), „Vinci” (o mistrzu Leonardzie, dla Telewizji Edukacyjnej), cykl powstały na motywach prozy i poezji Z. Herberta „Ogród barbarzyńcy” (cz. I „Poeta doctus”, cz. II „U Dorów”, cz. III „Il Duomo”, cz. IV „Siena”, cz. V „Piero della Francesca”, II Program TV), 12-odcinkowy cykl krótkich filmów o kulturze śródziemnomorskiej pod tytułem „Miniatury włoskie” (wielokrotna emisja w I programie TVP i w TV Polonia) oraz trzyczęściowe „Wędrówki śródziemnomorskie”, emisja – wiosna 1998; film dokumentalny, 8 półgodzinnych filmów o historii i kulturze polskiej pt. „Cny język Polaków” (dla Telewizji Edukacyjnej, emisja – jesień 1999, emitowany także w TV Polonia), film dokumentalny o Januszu Korczaku „Wciąż inny dom” (emisja w I Programie TVP – kwiecień 2000 r.), dwuodcinkowy film o Ryszardzie Kapuścińskim pt. „Druga arka Noego” (za cz. I „Stąd świat cały” otrzymał nagrodę Fundacji Stefana Batorego na festiwalu w Kielcach).

Z końcem 1998 r. ponownie związał się formalnie z wrocławskim ośrodkiem TVP, realizując m.in. cykl „Akta W”, którego oglądalność przewyższyła „Fakty”. Od marca 2005 r. jest zatrudniony w TVP Wrocław na stanowisku kierownika Regionalnej Agencji Producenckiej. Realizuje pełnometrażowy dokument o życiu i twórczości Zbigniewa Herberta pt. „Herbert – fresk w katedrze”, wiosną 2005 roku zwyciężył w konkursie I Programu TVP na cykl audycji telewizyjnych o tematyce związanej z 25 rocznicą powstania „S”.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

Tomasz Swędrowski Dziennikarzem Sportowym Roku

Kapituła Nagrody im. Macieja Bilewicza uznała za Dziennikarza Sportowego Roku 2005 Tomasza Swędrowskiego z Polskiego Radia Wrocław. Wręczenie nagrody – statuetki – nastąpiło 20 XII 2005 r. w hotelu GEM we Wrocławiu podczas spotkania opłatkowego środowiska sportowego.

Tomek urodził się w 1960 roku. Przez wiele sezonów grał w siatkówkę we wrocławskiej Gwardii. – Po raz pierwszy z dziennikarstwem radiowym zetknąłem się w 1988 roku. Jednak na krótko, bo wraz żoną (Teresą Kępką, reprezentantką Polski w koszykówce i zawodniczką IKS Ślęza – mają córkę, 18-letnią Olę) wyjechaliśmy do Francji. Po kilku latach wróciliśmy, a ja z powrotem zjawiłem się przy Karkonoskiej – mówi szef redakcji sportowej Polskiego Radia Wrocław.

Redaktor Swędrowski znany jest także widzom telewizji Polsat Sport, dla której komentuje mecze w siatkówkę. – To ja przekazywałem relację z mistrzostw Europy w Turcji, gdzie nasze dziewczyny zdobyły po raz pierwszy złoty medal. Chyba przyniosłem im szczęście – podkreśla, dodając: – Ale na imprezę życia wciąż czekam. Marzy mi się komentowanie igrzysk olimpijskich – zaznacza. (IM)

Docenili po raz wtóry

Krzysztof Kucharski i Janusz Szmyrka po raz drugi odznaczeni Złotymi Krzyżami Zasługi. — Chłopaki, kto Was tak ozłocił? Kucharski: — Sam pan prezydent Kwaśniewski raczył. Szmyrka: — A pan wicewojewoda przypinał.

– Trzydzieści lat w tej samej firmie każdemu z Was minęło?

Kucharski i Szmyrka: – Ooo, ze sporym hakiem.
-Jasia pamiętam jako dziennikarza sportowego, a później kierownika Magazynu Tygodniowego naszej gazety, który się puszył, że ma sześćset tysięcy nakładu.

Szmyrka: – Bo tyle w latach siedemdziesiątych bywało. Oczywiście brak konkurencji i umiarkowana cena gazet robiły swoje, ludzie też więcej czytali, ale nadal się szczycę, że i swoją cegiełkę do ówczesnego rekordu dołożyłem.
– W tamtych czasach młodego, choć już brodatego, Kucharka widywano także na ekranie telewizyjnym, skąd gawędził o teatrze, malowniczo drapując wokół siebie dwumetrowy biały szal… No właśnie, gdzie się podział ów atrybut bohemy?

Kucharski: – Zabrudził się i wyrzuciłem, bo nie mam talentu do prania.
– Ale innych talentów Ci los nie poskąpił. Prócz recenzji teatralnych specjalizowałeś się też w wywiadach z gwiazdami, uprawiałeś fotografię, zasiadałeś jako juror w różnych gremiach, na przykład wybierających Miss Polonia, później zająłeś się kuchnią…

Kucharski: – Mógłbym dorzucić jeszcze kilkanaście dziedzin, w których próbowałem sił, ale wrodzona skromność i troska o brak miejsca w gazecie nie pozwalają mi rozwinąć tematu.
– To choć przyznaj się, która z tych dziedzin okazała się najbardziej ryzykowna?

Kucharski: – Wbrew pozorom kuchnia, szczególnie w połączeniu z polityką. Raz wykwintne danie złożone z kiełbasy smażonej z ananasami na wódce ulotniło się z patelni, bo zagadałem się z innymi biesiadnikami o sytuacji przedwyborczej. Innym razem sporządziłem dla dostojnego gościa redakcji śledzia pod pióropuszem z krewetkami, a ów na widok dania zbladł i przeprosił, że ryb w ogóle nie jada. Ot, przykrość.
– Do gratulacji od całego zespołu dołączę jeszcze pytanie: co dalej?

Kucharski i Szmyrka: – Za radą Wojciecha Młynarskiego, mamy zamiar robić swoje.

Rozmawiał Andrzej Górny
„Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska” 22 VI 2005

Janusz Szmyrka i Krzysztof Kucharski otrzymali Złote Krzyże Zasługi z rąk wicewojewody dolnośląskiego Ryszarda Lachera 21 czerwca 2005 roku we wrocławskim „Dworze Polskim” podczas uroczystości wręczenia nagrody DZIENNIKARZA ROKU im. Tadeusza Szweda Beacie Maciejewskiej.

Triumf Beaty Maciejewskiej

24 maja 2005 r. kapituła nagrody DZIENNIKARZ ROKU im. Tadeusza Szweda, przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Międzyregionalny Syndykat Dziennikarzy Polskich, postanowiła za wybitne osiągnięcia dziennikarskie uhonorować tym tytułem Beatę Maciejewską z wrocławskiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Uroczyste wręczenie nagrody (dzieło sztuki wrocławskiego artysty) oraz spotkanie z laureatką, dziennikarzami nominowanymi i kapitułą nastąpi we wtorek 21 czerwca 2005 r. o godz. 12.00 w Dworze Polskim we Wrocławiu.

21 czerwca 2005 roku we wrocławskim "Dworze Polskim" (serdeczne podziękowania szefostwu tej zacnej firmy!) została wręczona tradycyjna nagroda DZIENNIKARZA ROKU im. Tadeusza Szweda, fundowana przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Międzyregionalny Syndykat Dziennikarzy Polskich.

Jednogłośną decyzją kapituły tegoroczną laureatką została red. Beata Maciejewska z "Gazety Wyborczej" – za konsekwencję i niekwestionowany profesjonalizm. Pani Beata otrzymała piękną statuetkę autorstwa znanego artysty plastyka Stanisława Wysockiego, bukiet kwiatów i mnóstwo gratulacji. Pamiątkowe zdjęcie laureatki wykonał syn patrona nagrody – Maciej Szwed. Red. Maciejewska dziękując za nagrodę stwierdziła, iż obecność w gronie wyróżnionych w latach poprzednich: red.red. Mariusza Urbanka, Wiesława Wodeckiego, Marii Woś i Krzysztofa Kucharskiego to powód do ogromnej satysfakcji i zobowiązanie do dalszej, pełnej poszukiwań, rzetelnej pracy.

Podczas uroczystości dwóch zasłużonych dla dolnośląskiego (i nie tylko) dziennikarstwa kolegów – Janusz Szmyrka i Krzysztof Kucharski – otrzymało z rąk wicewojewody dolnośląskiego Ryszarda Lachera przyznane przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego Złote Krzyże Zasługi. Ponadto 36 osobom wręczono dyplomy z podziękowaniem za aktywność i integrowanie środowiska. Był również miły akcent w postaci listów gratulacyjnych dla: red. Stanisława Spyry z okazji 80. rocznicy urodzin i red. Barbary Templin (12-lecie ukazywania się ogólnopolskiego miesięcznika "Ekoświat").

Spotkanie było też okazją do złożenia podziękowań wszystkim sojusznikom i darczyńcom (zwanym Sponsorami). Uroczystość, zakończona tradycyjną lampką szampana, upłynęła w sympatycznej atmosferze, co zgodnie podkreślali wszyscy jej uczestnicy – przedstawiciele kilku pokoleń braci dziennikarskiej z całego regionu.

Wrocławskie ostre e-Pióro

28 lutego 2005 r. w Warszawie już po raz ósmy wręczono Ostre Pióra – nagrody honorujące dziennikarzy zajmujących się tematyką ekonomiczną. Jedno trafiło do Tomasza Bonka, redaktora naczelnego portalu finansowego Money.pl. BCC wyróżniło go za „propagowanie w pracy zawodowej zasad przedsiębiorczości, wspieranie idei wolnego rynku i szerzenie edukacji ekonomicznej”. Po raz pierwszy w historii konkursu Ostre Pióro dostał dziennikarz publikujący w Internecie.

– Money.pl nie jest już tylko fachowym portalem informacyjnym. Stał się także internetową gazetą opiniotwórczą, którą regularnie czyta ponad pół miliona użytkowników sieci – mówi Tomasz Bonek. – Mam nadzieję, że organizacje zrzeszające dziennikarzy i prasa branżowa zwrócą uwagę na problemy osób pracujących w redakcjach internetowych. Potrzebna jest przecież nowelizacja prawa prasowego, które w obecnym kształcie nie mówi wprost o publikacjach w Internecie. [MB]

Laury dla Irka Maciasia

Dziennikarzem roku na Dolnym Śląsku kapituła Nagrody im. Macieja Bilewicza, złożona z laureatów z poprzednich lat oraz działaczy i dziennikarzy sportowych, uznała tym razem red. Ireneusza Maciasia (Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska), który – jak się okazuje – zawdzięcza to wyróżnienie słynnemu Holendrowi Johanowi Cruyffowi oraz własnym niedoskonałościom w wyszkoleniu piłkarskim.– Niegdyś mój wielki idol Johan Cruyff powiedział: – Jeśli grasz w pierwszej lidze, masz szansę trafić do reprezentacji. Staraj się i walcz o to. Jeśli jednak ekstraklasa to dla ciebie zbyt wysokie progi, zostań dziennikarzem sportowym. I ja tak zrobiłem – zdradził tajemnicę swojego sukcesu red. Maciaś. (WOK) („Słowo Polskie Gazeta Wrocławska”, 10 I 2005).
Ireneusz Maciaś – rocznik 1968. Urodzony w Brzesku (stąd miłość do złocistego płynu marki „Okocim”). W zawodzie od 1989 roku, a więc wyróżnienie zbiegło się z 15-leciem pracy dziennikarskiej. Absolwent I LO w Nowym Sączu oraz politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Zaczynał w "Gazecie Robotniczej" (przemianowanej później na "Wrocławską"), zaliczył epizod w "Sporcie i Turystyce", potem pisał w "Słowie Polskim". Obecnie dziennikarz działu sportowego "Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej". Ulubione dyscypliny: piłka nożna, kolarstwo, tenis stołowy, hokej na lodzie, narciarstwo. Żonaty, ojciec pięknej córeczki. Sympatyczny, życzliwy, lubiany przez kolegów z branży.

Pierścienie milenijne dla dziennikarzy

Barbara Nasiłowska, emerytowana dziennikarka „Słowa Polskiego” i Zbigniew Zawada, wieloletni dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej, otrzymali 29 XII 2003 r. od kardynała Henryka Gulbinowicza pierścienie milenijne. Uroczystość odbyła się podczas tradycyjnego opłatka dla dziennikarzy. W ubiegłych latach pierścienie milenijne otrzymali z rąk kardynała dziennikarze z naszego stowarzyszenia: Lena Kaletowa, Wanda Ziembicka, Zbigniew Umański, Wiesław Geras i Waldemar Niedźwiecki.

Beata Januchta wyróżniona w Monte Carlo

Beata Januchta, dziennikarka wrocławskiego ośrodka Telewizji Polskiej, zdobyła srebrny medal na festiwalu telewizyjnym w Monte Carlo. Jurorzy, a wśród nich Daniel Olbrychski, nagrodzili jej film dokumentalny zatytułowany „Żywot Michała”. „Żywot Michała” to poruszający film o alkoholiku, który mieszkając w schronisku Brata Alberta, próbuje powrócić do normalnego życia. Swój powrót rozpoczyna od z pozoru nierealnej dla niego podróży do Szwecji w poszukiwaniu niewidzianego od dwudziestu lat syna. W werdykcie czytamy, że jest to pokazana z ogromną wrażliwością kronika, która pozwala polubić główną postać. Realizacja filmu trwała trzy lata. Beata Januchta za „Żywot Michała” otrzymała też inną prestiżową nagrodę „Białą Kobrę” – Grand Prix Łódzkiego Festiwalu Mediów „Człowiek w zagrożeniu” Niedawno Beata Januchta została też laureatką III Edycji Konkursu Dziennikarskiego „Oczy Otwarte” za film „A świat taki ogromny”. Beata Januchta pracuje w Telewizji Wrocław od 1995 roku. Widzom znane są jej cykle publicystyczne „Prowokator” i „Protestuję”.

Krzysztof Kucharski Dziennikarzem Roku 2003

Krzysztof Kucharski, dziennikarz „Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej”, został Dziennikarzem Roku. Nagrodę im. Tadeusza Szweda przyznało mu Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Syndykat Dziennikarzy Polskich. Znawca teatru i piosenki aktorskiej oraz największy smakosz w redakcji z dziennikarstwem związany jest od końca lat sześćdziesiątych.

Pracę etatową w „Gazecie Robotniczej” rozpoczął w 1972 roku. W ciągu tych lat jego publikacje należały do najchętniej czytanych – zwłaszcza z dziedziny kultury. Wśród gości i przyjaciół Krzyśka, obecnych na uroczystości wręczenia Nagrody Dziennikarza Roku, byli też red. Tomasz Orlicz – przewodniczący wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i pani Apolonia Świokło – prezes Polskapresse Oddział Prasa Wrocławska, wydawcy „Słowa Polskiego•Gazety Wrocławskiej”.

 


– Prawda, że jesteśmy do siebie podobni jak dwie krople wody?

 

Szef Międzyregionalnego Syndykatu Dziennikarzy Polskich Bogusław Klimsa odczytuje werdykt kapituły. Przewodniczący SDRP Dolny Śląsk Waldemar Niedźwiecki włożył okulary, by sprawdzić, czy Boguś nie opuścił ani jednego słowa pełnego pochwał uzasadnienia.

*****

– Robiłem kiedyś wywiad z Szymonem Kobylińskim, którego uhonorowano jakąś nagrodą. Stwierdził, że nie przewróci mu się w głowie, bo zaraz zadzwoni kumpel redaktor i poprosi, żeby mu strzelił mapę Nigerii do jakiejś informacji. Ze mną będzie tak samo. Czytelnicy nadal będą znajdować w „Słowie Polskim • Gazecie Wrocławskiej” moje recenzje i kulinarny brulion – mówił Krzysztof Kucharski odbierając 22 czerwca Nagrodę im. Tadeusza Szweda za dziennikarskie dokonania, przyznaną mu przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Międzyregionalny Syndykat Dziennikarzy Polskich we Wrocławiu. Nagrodą była karykatura Krzyśka – praca wrocławskiego artysty Tomasza Brody.

A dokonania Krzysiek ma imponujące. Po pierwsze jest dobrym człowiekiem – skromnym, z klasą i gustem. Po drugie – świetnym, rzetelnym i sprawnym dziennikarzem. Z jedną wadą: nie umie odmawiać redaktorom, którzy „właśnie w tej chwili” potrzebują od niego tekstu. I Krzysiek pisze ich pięć naraz. Po trzecie – jest uczciwym, subiektywnym (to zaleta) i odważnym recenzentem. Po czwarte – znawcą kulinariów (od zawsze prowadzi „Kucharski brulion Kucharskiego”).

Urodził się w Lwówku, ale od drugiego roku życia jest wrocławianinem. Marzył, by zostać reżyserem filmowym. Na studiach zaangażował się w teatr studencki (pisał scenariusze, robił scenografię, reżyserował) i kiedy w 1972 roku zadzwonił do niego kolega z gazety i poprosił o recenzję, nie wiedział, że to zastępstwo na łamach potrwa 32 lata. Miłością Krzyśka jest teatr – pisze o nim, ale organizuje też festiwale, zasiada w ich jury, był nawet inspicjentem. Kiedy więc w latach 80. dyrektor legnickiego teatru, obrażony po krytycznej recenzji, zabronił mu wstępu, Krzysiek założył perukę i wszedł na widownię jak zwykły widz. Później napisał kolejną obiektywną relację – a los sprawił, że przedstawienie znowu mu się nie podobało.

Krzyśkowi czasem jest smutno. Bo wie, że nigdy nie będzie tak, że po opublikowaniu recenzji przyjdzie do niego 70 listów od zaintrygowanych czytelników. A to właśnie zdarzyło się ostatnio, gdy napisał o przepisach na gotowane ślimaki.

Jacek Antczak
(„Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska”, 23 VI 2004)