Tragedia w Smoleńsku

Konferencje prasowe, państwowe uroczystości, spotkania wyborcze, publiczne debaty czy wizyty gospodarcze – w takich sytuacjach często spotykaliśmy wiele osób z tych, które zginęły w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w Rosji, w sobotę 10 kwietnia 2010 roku. Bywało i tak, że z niektórymi osobami po prostu przyjaźniliśmy się.

Łączymy się w cierpieniu i wielkim żalu z Bliskimi wszystkich Ofiar tej tragedii

Dziennikarze ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej Dolny Śląsk.

Dolnośląskie organizacje dziennikarskie walczą o TVP Wrocław

Dziennikarze z Dolnego Śląska zarzucają centrali TVP m.in. nieumiejętne finansowanie ośrodków regionalnych – informują wirtualnemedia.pl. Przedstawiciele dolnośląskiego środowiska dziennikarskiego, zrzeszeni m.in. w SDP oraz SDRP, wystosowali do mieszkańców Dolnego Śląska i widzów TVP Wrocław list otwarty. Zarzucają w nim centrali TVP m.in. niewystarczające finansowanie pogrążającego się w kryzysie oddziału TVP Wrocław oraz to, że TVP woli wydawać pieniądze m.in. na nagrody w konkursach i gwiazdorskie kontrakty z dziennikarzami. Rzecznik Telewizji Polskiej Stanisław Wojtera w rozmowie z Wirtualnemedia.pl dyplomatycznie odpowiada, że rozumie troskę prezentowaną w liście od dziennikarzy.

Organizacje dziennikarskie z Dolnego Śląska obawiają się, że niedostateczne wsparcie oddziałów TVP środkami z budżetu centrali w Warszawie doprowadzi w szybkim tempie do zupełnego zmarginalizowania ich działalności i w konsekwencji może spowodować likwidację regionalnych ośrodków w obecnym kształcie. Jak dodają dziennikarze, sytuacja wrocławskiego ośrodka – w porównaniu z innymi oddziałami – jest wyraźnie gorsza. Ich zdaniem, przez wiele lat, oddział TVP Wrocław produkował dużo więcej programów niż inne ośrodki i miały one charakter wyraźnie misyjny. Bez wsparcia finansowego i bez opłaty abonamentu – zdaniem dziennikarzy – dolnośląska telewizja może na zawsze przestać istnieć.

Centrala w Warszawie jakby nie dostrzega zapaści finansowej w swoich terenowych oddziałach. Można mieć wrażenie zupełnie przeciwne. Telewizja Polska w licznych konkursach rozdaje mercedesy i tysiące nagród, niektórzy dziennikarze podpisują specjalne gwiazdorskie kontrakty. To jedynie pozory dobrej kondycji TVP, bo w rzeczywistości jest to skutek uwikłania publicznej telewizji w konkurencję z prywatnymi stacjami telewizyjnymi – piszą dziennikarze.

Stanisław Wojtera, rzecznik prasowy TVP, powiedział w rozmowie z Wirtualnemedia.pl, że Telewizja Polska przyjmuje list od wrocławskiego środowiska dziennikarskiego ze zrozumieniem. Stanowczo odrzucił jednak zarzut, iż wrocławski oddział traktowany jest gorzej na tle pozostałych 15 oddziałów TVP.

Kierownictwo TVP czyni wszystko, co w jego mocy, by zapewnić wszystkim oddziałom terenowym możliwość płynnego działania w sytuacji głębokiego ekonomicznego kryzysu. Środki abonamentowe, jakie otrzymuje TVP od KRRiT, kierowane są obecnie tylko i wyłącznie na potrzeby oddziałów terenowych.  Fakt, iż pula tych środków abonamentowych jest coraz skromniejsza, nie jest winą TVP – wyjaśnił Wojtera.

Jak dodał, treść listu – szczególnie jego końcowe fragmenty – wskazuje, iż „autorzy doskonale zdają sobie sprawę z rzeczywistych przyczyn kryzysu, który tak boleśnie dotyka całą telewizję publiczną, w tym z rażącego braku konsekwencji w egzekwowaniu obowiązujących przepisów prawa dotyczących ściągalności abonamentu od podmiotów prawnych i fizycznych”.

W TVP Wrocław od 18 stycznia wstrzymano nadawanie niektórych cyklicznych programów. Zamiast emisji, na ekranie pojawiają się plansze informujące, iż została ona wstrzymana z powodu ograniczonych wpływów abonamentowych.

 

List otwarty do mieszkańców Dolnego Śląska

Oddział Telewizji Polskiej S.A. we Wrocławiu znajduje się w dramatycznej sytuacji finansowej. Od 18 stycznia 2010 roku w regionalnym programie telewizyjnym nadawanym z Wrocławia, zamiast niektórych cyklicznych programów ukazują się plansze informujące: „Szanowni Państwo, z powodu ograniczonych wpływów abonamentowych emisja  programu  musiała zostać wstrzymana do odwołania”.

Ze względu na dramatyczne ograniczenie wpłat abonamentowych podjęto decyzję o zawieszeniu realizacji wszystkich programów publicystycznych, w tym o wybitnie misyjnym charakterze, także niektórych programów informacyjnych, edukacyjnych, sportowych i popularno-naukowych.  Na antenie wrocławskiej telewizji ukazują się przede wszystkim programy, których produkcja jest w całości sfinansowana przez tzw. zewnętrznego sponsora.
 
Telewizja Polska  S.A. we Wrocławiu już 47 lat wypełnia ważną publiczną misję. Niezaprzeczalna jest jej wielka rola w integrowaniu lokalnych społeczności Dolnego Śląska i kształtowaniu  wizerunku regionu. Programy informacyjne należą do podstawowych źródeł wiedzy o najważniejszych wydarzeniach społecznych, gospodarczych, politycznych i kulturalnych w regionie. Ośrodek wrocławski dysponuje ogromnym zapleczem technicznym i jednym z największych studiów w Polsce, w którym realizowane były spektakle teatralne, widowiska artystyczne czy ogólnopolskie teleturnieje. Produkcja najbardziej oglądanych programów została zawieszona w trakcie przystosowywania Oddziału do emisji w systemie cyfrowym. Jeszcze do niedawna w ośrodku wrocławskim pracowało blisko 600 osób teraz jedynie 120.
 
Mimo, że podobnie jest we wszystkich ośrodkach regionalnych publicznej telewizji, to sytuacja Telewizji Wrocław na tle innych oddziałów jest wyraźnie gorsza.
 
W większości stacji regionalnych programy informacyjne nadawane są częściej. Fakty (TVP Wrocław) obecnie nadawane są dwa razy dziennie. Teleskop (TVP Poznań) ukazuje się 5 razy dziennie.  W Katowicach Aktualności emitowane są trzy razy dziennie. W Szczecinie Kronika – 3 x dziennie. Wrocław, który słynął z programów interwencyjnych, ma tylko dwie emisje Reporterów w drodze w miesiącu. Tymczasem poznański program Do załatwienia (zresztą wzorowany na wrocławskim Dolnośląskim Magazynie Reporterów) nadawany jest co tydzień na żywo i powtarzany w niedziele. W niektórych ośrodkach regionalnych zachowano magazyn religijny – we Wrocławiu został zdjęty z anteny. Są takie regiony, w których program katolicki ukazuje się w różnych formach. Np. w Szczecinie: raz w tygodniu Arka, raz w tygodniu Barka (dla dzieci), Czy Bóg tutaj zagląda 2 x w miesiącu.
 
Dziennikarze Oddziału TVP S.A. we Wrocławiu zostali publicznie zobligowani, na zebraniu załogi, do prowadzenia rozmów z potencjalnymi sponsorami programów – co jest sprzeczne z etyką zawodu i po prostu niemoralne.
 
Niedostateczne wsparcie Oddziałów TVP S.A. środkami z budżetu centrali w Warszawie, doprowadzi w szybkim tempie do zupełnego zmarginalizowania ich działalności i w konsekwencji może spowodować likwidację regionalnych ośrodków TVP w obecnym kształcie.
 
Na co dzień w programie ogólnopolskim Telewizji Polskiej nie widać dramatycznej sytuacji ośrodków regionalnych. Centrala w Warszawie, jakby nie dostrzega zapaści finansowej w swoich terenowych oddziałach. Można mieć wrażenie zupełnie przeciwne. Telewizja Polska w licznych konkursach rozdaje mercedesy i tysiące nagród, niektórzy dziennikarze podpisują gwiazdorskie kontrakty, w specjalnych transmisjach prezentowane są uroczystości wyróżniania wysokimi nagrodami telewizyjnych osobowości. To jedynie pozory dobrej kondycji TVP – bo w rzeczywistości jest to skutek uwikłania publicznej telewizji w konkurencję z prywatnymi stacjami telewizyjnymi i morderczej rywalizacji o wpływy z reklam. Wszystkie te akcje programowe mają charakter promocyjny i przynoszą konkretne zyski Telewizji Polskiej. Oszczędnościowe obostrzenia dotyczą wszystkich programów TVP, pierwszego, drugiego oraz TVP info.  Mimo to, ciągle utrzymywane są na antenie ogólnopolskiej programy, których długo by szukać w programach prywatnych telewizji. Przykłady pierwsze z brzegu to: utrzymanie kanałów TVP Kultura czy TVP Historia, emisja programów edukacyjnych, dla dzieci, spektakli teatralnych i filmów dokumentalnych.
 
Finansowa zapaść ośrodków telewizyjnych w regionach pogłębia się z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, dotacje finansowe z centrali wynikające, między innymi, z podziału abonamentu są dramatycznie niskie i nie zapewniają działalności zgodnej z potrzebami ośrodków i oczekiwaniami widzów. Tymczasem program ogólnopolski nie może być konkurencyjny na rynku medialnym bez „wsadu” ośrodków regionalnych. Codziennie na antenie wszystkich dzienników informacyjnych ukazują się relacje filmowe przygotowywane przez reporterów z terenu. Podobnie jest z wieloma programami publicystycznymi, które są realizowane w ścisłej współpracy z dziennikarzami z ośrodków regionalnych. Tymczasem Warszawa wykorzystuje „swoje”  oddziały na prowincji „po macoszemu” nie dbając szczególnie o ich kondycję finansową.  Nie mówiąc już o pensjach pracowników, które zawsze były i są wielokrotnie niższe niż tych zatrudnionych w Warszawie.
 
Ciągle niepewne są losy nowej ustawy medialnej, wciąż nie ma politycznej zgody na to, jak ma być finansowana działalność Telewizji Polskiej S.A.
 
Zanim to nastąpi, wrocławskiej telewizji koniecznie trzeba udzielić pomocy. Nie można dopuścić do zniszczenia ukształtowanego przez niemal pół wieku ośrodka, w którym pracuje jeszcze niewielki zespół doświadczonych dziennikarzy i wysoko wykwalifikowanych pracowników wydziałów techniki telewizyjnej i realizacji. Nie można dopuścić do bankructwa regionalnej, misyjnej telewizji . Bez wsparcia finansowego, bez abonamentu, możemy naszą dolnośląską telewizję stracić.
 
Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej Dolny Śląsk
Zarząd Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich we Wrocławiu
Zarząd Międzyregionalnego Syndykatu Dziennikarzy Polskich we Wrocławiu
 
Wrocław, 15 marca 2010 r.

Ratujmy media publiczne – apelują dziennikarze

Brak skutecznej egzekucji abonamentu rtv stwarza groźbę likwidacji regionalnych rozgłośni i oddziałów TVP – alarmuje Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Organizacja apeluje o energiczne działania mające zażegnać to niebezpieczeństwo.

Prezydium ZG SDRP wyraża wysokie zaniepokojenie gwałtownie postępującą marginalizacją regionalnych rozgłośni Polskiego Radia i oddziałów Telewizji Polskiej. Stowarzyszenie podkreśla, że praca regionalnych mediów publicznych „przez kolejne, zmieniające się gremia kierownicze publicznej radiofonii i telewizji jest wyraźnie lekceważona„, a czas emisji oddziałów systematycznie ograniczany.

Brak skutecznego systemu egzekucji obowiązujących ustawowo opłat abonamentowych zaowocował katastrofalnym ograniczeniem wydatków na tworzenie programów własnych oraz kolejnymi zwolnieniami z pracy doświadczonych dziennikarzy i fachowych realizatorów programu – głosi stanowisko SDRP.

W efekcie na progu 2010 r. pojawiła się całkowicie realna groźba likwidacji niektórych rozgłośni PR oraz zaprzestania emisji programów lokalnych na antenie TVP. Reaktywowanie ich społecznej misji po zakończeniu przedłużających się w nieskończoność prac nad nowymi zasadami finansowania mediów publicznych może okazać się niemożliwe.

Dlatego SDRP zwraca się do „wszystkich organizacji, związków i stowarzyszeń – dla których idea budowy w naszej ojczyźnie społeczeństwa obywatelskiego nie jest pustym hasłem – o podjęcie energicznych działań zmierzających do natychmiastowego zażegnania tego zagrożenia„.

Według prognoz KRRiT, w 2010 r. TVP i Polskie Radio mają uzyskać z abonamentu poniżej 400 mln zł. Z tego TVP miałaby otrzymać między 80 a 100 mln zł, Polskie Radio – między 100 a 130 mln zł, a regionalne spółki Polskiego Radia – między 107 a 140 mln zł. zł.

W przypadku TVP oznaczałoby to, że wpływy z abonamentu pokryją tylko – jak wyliczył zarząd spółki – 6 procent kosztów jej funkcjonowania. Decyzją KRRiT pieniądze z abonamentu w całości zostaną przeznaczone na ośrodki regionalne, których utrzymanie kosztuje ok. 400 mln zł rocznie.

W równie czarnych barwach przedstawia się sytuacja Polskiego Radia. Planowane na ten rok wpływy w wysokości ok.100-135 mln zł, oznaczają spadek publicznego finansowania do poziomu jednej trzeciej tego, czym spółka dysponowała w 2009 r. Jak informuje prezes spółki Jarosław Hasiński, takie środki wystarczą jedynie na „pokrycie stałych kosztów administrowania infrastrukturą spółki, emisję i rozsył sygnału radiowego oraz tworzenie prostych audycji radiowych„.

Źródło: PAP

Dziennikarstwo – zawód na minie

Redaktor Romuald Gomerski opowiada o swojej książce „Zawód na minie”. […] Wszystko, co napisałem, dotyczy przede wszystkim okresu pracy w dolnośląskich dziennikach, „Gazecie Robotniczej” i „Słowie Polskim”. Nie jest to historia tych pism. Zachowałem jednak pewną chronologię wydarzeń. Starałem się – na ile to było możliwe ­ uciekać od polityki, mimo iż wpychała się ona drzwiami i oknami. Dziennikarstwo jest moim ukochanym zawodem, któremu poświęciłem swoje życie. Obca jest mi jakakolwiek misyjność. Jedne sprawy traktowałem poważnie, inne z przymrużeniem oka. Nie brakowało wątków wręcz satyrycznych. Jako człowiek mający poczucie humoru – niektórzy uważają nawet, że przesadne – to właśnie na tych wątkach się skupiłem. Życie nie musi być ponure. A miałem z czego wybierać. W sumie w dwóch wymienionych dziennikach spędziłem ponad trzydzieści lat, ostatnie dziesięciolecie – do 1990 roku – w „Słowie Polskim” jako redaktor naczelny. […]

W tych opowieściach unikałem celowo wszelkich porównań z obecnymi czasami, gdyż nie da się niczego porównać, omijając szeroki kontekst życia w PRL. […] Występują tu liczne osoby, moi bohaterowie. Niektórych nie wymieniam z imienia i nazwiska. Wybór ten jest bardzo subiektywny. Po prostu nie pragnę powodować wrażenia, że chcę komuś dokuczyć. Po latach pozostaje pamięć, dawne urazy zanikają. Nie znam obecnie nikogo, komu nie podałbym ręki. Pisząc o pewnych ludzkich śmiesznostkach, nie oszczędzam również samego siebie. Warto też spojrzeć do kalendarza, kiedy owe zdarzenia miały miejsce. Wychodzę z założenia, że w żadnych okolicznościach człowiek człowiekowi nie musi być wilkiem.


Romuald Gomerski: Zawód na minie. Oficyna Wydawnicza ATUT – Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe, Wrocław 2010.

Romuald Gomerski urodził się w 1935 roku w Poznaniu. Z wykształcenia jest magistrem historii. Będąc licealistą, zaczął pisać do „Dziennika Zachodniego” w Katowicach. W wieku 18 lat związał się na ponad dekadę z „Gazetą Robotniczą” we Wrocławiu. Był reporterem w oddziałach terenowych tego dziennika. W latach 1965–1973 pracował jako kierownik działu informacji w „Głosie Szczecińskim” i zastępca redaktora naczelnego „Kuriera Szczecińskiego”. W roku 1973 objął stanowisko zastępcy redaktora naczelnego wrocławskiego „Słowa Polskiego”. Od listopada 1981 roku, przez prawie 10 lat, był jego redaktorem naczelnym. Po odejściu z tej redakcji w 1990 roku pisał m.in. w dzienniku „Trybuna” i tygodniku „Poznaniak”.

Internet najlepszym źródłem informacji o regionie

Z badania przeprowadzonego przez PBI wynika, że dla ankietowanych internautów sieć stanowi najchętniej wybierane źródło informacji o swoim regionie. Dziewięciu na dziesięciu (91 proc.) internautów w wieku 18-54 lat wiedzę na temat swojej miejscowości (regionu) czerpie z internetu. Kolejne stanowią lokalne gazety, po które w poszukiwaniu informacji regionalnych  sięga niemal dwie trzecie (63 proc.) ankietowanych. W tym samym celu niemal połowa (48 proc.) ogląda lokalne stacje telewizyjne, a ponad jedna trzecia słucha lokalnych stacji radiowych. Informacji o swojej miejscowości w regionalnych dodatkach do ogólnopolskich wydań gazet oraz w przewodnikach szuka po 23 proc. badanych. Najrzadziej jako źródło wiedzy o regionie respondenci wskazywali katalogi oraz książki teleadresowe (11 proc.)
 
Najchętniej poszukiwane w internecie  informacje regionalne  Najchętniej poszukiwanymi informacjami regionalnymi są planowane imprezy i wydarzenia kulturalne. Tego typu wiedzy poszukuje ponad połowa (55 proc.) ankietowanych. Dla niemal połowy (48 proc.) sieć stanowi źródło informacji na temat aktualnego repertuaru kin, teatrów oraz imprez. Niewiele mniej wskazań odnotowano dla odpowiedzi na temat komunikacji i połączeń (47 proc.) oraz pogody (45 proc.). Ofertę sklepów oraz ich lokalizację sprawdza w sieci 40 proc. respondentów.
 
Niemal jedna trzecia (32 proc.) używa internetu do zdobycia wiedzy na tematy urzędowe. Niewiele mniej osób (30 proc.) poszukuje w sieci informacji na temat usług medycznych oraz placówek zdrowia. Dla więcej niż jednej czwartej (26 proc.) ankietowanych internet dostarcza wiedzy na temat aktualnych wydarzeń politycznych w regionie oraz decyzji władz. Dokładnie jedna piąta badanych interesuje się przez internet kupnem, sprzedażą lub wynajmem nieruchomości w ich regionie. Najmniej popularnym tematem okazały się regionalne akcje społeczne – 13 proc. wskazań.
 
Na pytanie PBI, gdzie w internecie badani najczęściej poszukują informacji o regionie – 71 proc. wskazało, że są to strony w całości poświęcone ich miastom i regionom. Korzystanie z wyszukiwarek deklaruje niemal dwie trzecie respondentów (63 proc.). Strony ogólnopolskich portali odwiedza w tym celu 41 proc. z nich. Fora i grupy dyskusyjne oraz serwisy społecznościowe wskazało po 19 procent odpowiadających.
 
Najrzadziej po tego typu informacje respondenci zaglądają na blogi oraz prywatne strony użytkowników sieci. Aktywności w internecie związane z regionem  Niemal połowa internautów chętnie dzieli się przez internet informacjami na temat swojego regionu. Niemal  jedna trzecia (30 proc.) przesyła swoim znajomym linki do ciekawych stron i wydarzeń. Ponad jedna piąta (21 proc.) komentuje informacje i wydarzenia. Na forum dyskutuje 16 proc. badanych internautów. Zdjęcia oraz wideo z regionu publikuje lub przesyła niemal jedna dziesiąta (9 proc.) respondentów.

Abonament zasili jedynie ośrodki regionalne TVP

Telewizja publiczna jest w złej sytuacji finansowej, bo spadają wpływy z abonamentu. Już odbiło się to na honorariach pracowników TVP – informuje Rzeczypospolita. Najpierw obcięto je o 30 proc. Później zmieniono system ich wypłacania. Np. dotąd współpracownicy otrzymywali je w dwóch transzach, w połowie i na koniec każdego miesiąca. Ale wypłaty za styczeń otrzymają dopiero w lutym.
 
W tym roku z abonamentu ma trafić do Telewizji Polskiej od 90 do 120 mln zł. Prezes Orzeł zaznaczył, że pójdą jedynie na działalność ośrodków regionalnych. Główny ciężar finansowania TVP spadnie na komercyjne przychody telewizyjnej Jedynki i Dwójki. Zmienić, a raczej skomercjalizować na wzór prywatnej konkurencji, ma się także TVP Info.

Prasowcy zapraszają na spotkanie

Dwadzieścia lat temu rozpoczęto likwidację Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego. Dziś wspominamy naszą firmę, nasze Koleżanki i Kolegów i sprawy wówczas ważne. Temu także służą nasze przyjacielskie spotkania. Dzięki życzliwości naszego sponsora – firmy Michael Huber Polska, możemy wspólnie z Zarządem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk zaprosić na kolejne spotkanie – powiedział nam Zbigniew Kawalec.

W piątek 22 stycznia 2010 roku o godz. 16.00

w restauracji „Galicja” we Wrocławiu, ul. Piłsudskiego 66 (parter)

W pierwszej części spotkania nastąpi promocja książki „Zawód na minie” red. Romualda Gomerskiego, byłego wieloletniego redaktora naczelnego „Słowa Polskiego”.

Będzie można także kupić (wcześniej wydaną) książkę autorstwa red. Juliana Bartosza – „Ostatnie zapiski zgryźliwego dogmatyka” oraz zbiór aforyzmów red. Brunona Brożyniaka – „Podszczypki”.

Do zobaczenia!

Z noworocznymi życzeniami w imieniu organizatorów

Zbigniew Kawalec

* * *

Prosimy o potwierdzenie udziału: w biurze SDRP Dolny Śląsk – Wrocław, Podwale 62a, tel. 71 341-87-60, e-mail: sdrp.wroc@interia.pl; lub: Zbigniew Kawalec – tel. 71 325-18-69, e-mail: zbigniew1939@wp.pl; Regina Podrez – tel. 71 339-82-25.

Proszę zabrać też 20 złotych składki na skromny catering.

Dziennikarze u arcybiskupa

Od przeszło dziesięciu lat, z inicjatywy wrocławskiej redakcji „Gościa Niedzielnego”, metropolita wrocławski spotyka się corocznie ze środowiskiem dziennikarskim prasy, radia i telewizji. Tak było i w roku bieżącym – 3 stycznia 2010, w kaplicy Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego, JE biskup Edward Janiak wspólnie z innymi księżmi celebrowali mszę świętą.

Potem w refektarzu odbyło się spotkanie opłatkowe z Metropolitą Wrocławskim arcybiskupem JE Marianem Gołębiewskim, który wygłosił słowo do dziennikarzy. Mieliśmy okazję połamać się opłatkiem z arcybiskupem i innymi dostojnikami Kurii oraz wzajemnie złożyć sobie życzenia noworoczne.

Lesław Miller

Wigilia seniorów 2009

Doroczne spotkanie wigilijne dziennikarskich seniorów odbyło się 17 grudnia 2009 roku w kawiarni hotelu im. Jana Pawła II. Żurnaliści łamali się opłatkiem i mieli okazję do wspomnień. W wigilii uczestniczyli znamienici goście.

Przewodniczący Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, red. Jan Cezary Kędzierski, powitał naszego wielkiego przyjaciela – Jego Eminencję Henryka kardynała Gulbinowicza, marszałka Województwa Dolnośląskiego – Marka Łapińskiego, przedstawicielkę Syndykatu Dziennikarzy Polskich – red. Lenę Kaletową i przewodniczącego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – red. Tomasza Orlicza. W spotkaniu uczestniczył m.in. red. Waldemar Niedźwiecki, który przez trzy poprzednie kadencje pełnił funkcję przewodniczącego Zarządu Oddziału Dolnośląskiego SD RP.
 


Kardynał pobłogosławił dziennikarzy i życzył, abyśmy za rok spotkali się w tym samym składzie.

Zdjęcia: Ryszard Godlewski

****

16 grudnia 2009 r. na zaproszenie Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich gościliśmy na spotkaniu opłatkowym zorganizowanym w Klubie Muzyki i Literatury. Naszym Koleżankom i Kolegom w imieniu SD RP Dolny Śląsk złożyliśmy życzenia świąteczne. (bs)