Wrocławskie ostre e-Pióro

28 lutego 2005 r. w Warszawie już po raz ósmy wręczono Ostre Pióra – nagrody honorujące dziennikarzy zajmujących się tematyką ekonomiczną. Jedno trafiło do Tomasza Bonka, redaktora naczelnego portalu finansowego Money.pl. BCC wyróżniło go za „propagowanie w pracy zawodowej zasad przedsiębiorczości, wspieranie idei wolnego rynku i szerzenie edukacji ekonomicznej”. Po raz pierwszy w historii konkursu Ostre Pióro dostał dziennikarz publikujący w Internecie.

– Money.pl nie jest już tylko fachowym portalem informacyjnym. Stał się także internetową gazetą opiniotwórczą, którą regularnie czyta ponad pół miliona użytkowników sieci – mówi Tomasz Bonek. – Mam nadzieję, że organizacje zrzeszające dziennikarzy i prasa branżowa zwrócą uwagę na problemy osób pracujących w redakcjach internetowych. Potrzebna jest przecież nowelizacja prawa prasowego, które w obecnym kształcie nie mówi wprost o publikacjach w Internecie. [MB]

Laury dla Irka Maciasia

Dziennikarzem roku na Dolnym Śląsku kapituła Nagrody im. Macieja Bilewicza, złożona z laureatów z poprzednich lat oraz działaczy i dziennikarzy sportowych, uznała tym razem red. Ireneusza Maciasia (Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska), który – jak się okazuje – zawdzięcza to wyróżnienie słynnemu Holendrowi Johanowi Cruyffowi oraz własnym niedoskonałościom w wyszkoleniu piłkarskim.– Niegdyś mój wielki idol Johan Cruyff powiedział: – Jeśli grasz w pierwszej lidze, masz szansę trafić do reprezentacji. Staraj się i walcz o to. Jeśli jednak ekstraklasa to dla ciebie zbyt wysokie progi, zostań dziennikarzem sportowym. I ja tak zrobiłem – zdradził tajemnicę swojego sukcesu red. Maciaś. (WOK) („Słowo Polskie Gazeta Wrocławska”, 10 I 2005).
Ireneusz Maciaś – rocznik 1968. Urodzony w Brzesku (stąd miłość do złocistego płynu marki „Okocim”). W zawodzie od 1989 roku, a więc wyróżnienie zbiegło się z 15-leciem pracy dziennikarskiej. Absolwent I LO w Nowym Sączu oraz politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Zaczynał w "Gazecie Robotniczej" (przemianowanej później na "Wrocławską"), zaliczył epizod w "Sporcie i Turystyce", potem pisał w "Słowie Polskim". Obecnie dziennikarz działu sportowego "Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej". Ulubione dyscypliny: piłka nożna, kolarstwo, tenis stołowy, hokej na lodzie, narciarstwo. Żonaty, ojciec pięknej córeczki. Sympatyczny, życzliwy, lubiany przez kolegów z branży.

Pierścienie milenijne dla dziennikarzy

Barbara Nasiłowska, emerytowana dziennikarka „Słowa Polskiego” i Zbigniew Zawada, wieloletni dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej, otrzymali 29 XII 2003 r. od kardynała Henryka Gulbinowicza pierścienie milenijne. Uroczystość odbyła się podczas tradycyjnego opłatka dla dziennikarzy. W ubiegłych latach pierścienie milenijne otrzymali z rąk kardynała dziennikarze z naszego stowarzyszenia: Lena Kaletowa, Wanda Ziembicka, Zbigniew Umański, Wiesław Geras i Waldemar Niedźwiecki.

Beata Januchta wyróżniona w Monte Carlo

Beata Januchta, dziennikarka wrocławskiego ośrodka Telewizji Polskiej, zdobyła srebrny medal na festiwalu telewizyjnym w Monte Carlo. Jurorzy, a wśród nich Daniel Olbrychski, nagrodzili jej film dokumentalny zatytułowany „Żywot Michała”. „Żywot Michała” to poruszający film o alkoholiku, który mieszkając w schronisku Brata Alberta, próbuje powrócić do normalnego życia. Swój powrót rozpoczyna od z pozoru nierealnej dla niego podróży do Szwecji w poszukiwaniu niewidzianego od dwudziestu lat syna. W werdykcie czytamy, że jest to pokazana z ogromną wrażliwością kronika, która pozwala polubić główną postać. Realizacja filmu trwała trzy lata. Beata Januchta za „Żywot Michała” otrzymała też inną prestiżową nagrodę „Białą Kobrę” – Grand Prix Łódzkiego Festiwalu Mediów „Człowiek w zagrożeniu” Niedawno Beata Januchta została też laureatką III Edycji Konkursu Dziennikarskiego „Oczy Otwarte” za film „A świat taki ogromny”. Beata Januchta pracuje w Telewizji Wrocław od 1995 roku. Widzom znane są jej cykle publicystyczne „Prowokator” i „Protestuję”.

Krzysztof Kucharski Dziennikarzem Roku 2003

Krzysztof Kucharski, dziennikarz „Słowa Polskiego • Gazety Wrocławskiej”, został Dziennikarzem Roku. Nagrodę im. Tadeusza Szweda przyznało mu Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Syndykat Dziennikarzy Polskich. Znawca teatru i piosenki aktorskiej oraz największy smakosz w redakcji z dziennikarstwem związany jest od końca lat sześćdziesiątych.

Pracę etatową w „Gazecie Robotniczej” rozpoczął w 1972 roku. W ciągu tych lat jego publikacje należały do najchętniej czytanych – zwłaszcza z dziedziny kultury. Wśród gości i przyjaciół Krzyśka, obecnych na uroczystości wręczenia Nagrody Dziennikarza Roku, byli też red. Tomasz Orlicz – przewodniczący wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i pani Apolonia Świokło – prezes Polskapresse Oddział Prasa Wrocławska, wydawcy „Słowa Polskiego•Gazety Wrocławskiej”.

 


– Prawda, że jesteśmy do siebie podobni jak dwie krople wody?

 

Szef Międzyregionalnego Syndykatu Dziennikarzy Polskich Bogusław Klimsa odczytuje werdykt kapituły. Przewodniczący SDRP Dolny Śląsk Waldemar Niedźwiecki włożył okulary, by sprawdzić, czy Boguś nie opuścił ani jednego słowa pełnego pochwał uzasadnienia.

*****

– Robiłem kiedyś wywiad z Szymonem Kobylińskim, którego uhonorowano jakąś nagrodą. Stwierdził, że nie przewróci mu się w głowie, bo zaraz zadzwoni kumpel redaktor i poprosi, żeby mu strzelił mapę Nigerii do jakiejś informacji. Ze mną będzie tak samo. Czytelnicy nadal będą znajdować w „Słowie Polskim • Gazecie Wrocławskiej” moje recenzje i kulinarny brulion – mówił Krzysztof Kucharski odbierając 22 czerwca Nagrodę im. Tadeusza Szweda za dziennikarskie dokonania, przyznaną mu przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk i Międzyregionalny Syndykat Dziennikarzy Polskich we Wrocławiu. Nagrodą była karykatura Krzyśka – praca wrocławskiego artysty Tomasza Brody.

A dokonania Krzysiek ma imponujące. Po pierwsze jest dobrym człowiekiem – skromnym, z klasą i gustem. Po drugie – świetnym, rzetelnym i sprawnym dziennikarzem. Z jedną wadą: nie umie odmawiać redaktorom, którzy „właśnie w tej chwili” potrzebują od niego tekstu. I Krzysiek pisze ich pięć naraz. Po trzecie – jest uczciwym, subiektywnym (to zaleta) i odważnym recenzentem. Po czwarte – znawcą kulinariów (od zawsze prowadzi „Kucharski brulion Kucharskiego”).

Urodził się w Lwówku, ale od drugiego roku życia jest wrocławianinem. Marzył, by zostać reżyserem filmowym. Na studiach zaangażował się w teatr studencki (pisał scenariusze, robił scenografię, reżyserował) i kiedy w 1972 roku zadzwonił do niego kolega z gazety i poprosił o recenzję, nie wiedział, że to zastępstwo na łamach potrwa 32 lata. Miłością Krzyśka jest teatr – pisze o nim, ale organizuje też festiwale, zasiada w ich jury, był nawet inspicjentem. Kiedy więc w latach 80. dyrektor legnickiego teatru, obrażony po krytycznej recenzji, zabronił mu wstępu, Krzysiek założył perukę i wszedł na widownię jak zwykły widz. Później napisał kolejną obiektywną relację – a los sprawił, że przedstawienie znowu mu się nie podobało.

Krzyśkowi czasem jest smutno. Bo wie, że nigdy nie będzie tak, że po opublikowaniu recenzji przyjdzie do niego 70 listów od zaintrygowanych czytelników. A to właśnie zdarzyło się ostatnio, gdy napisał o przepisach na gotowane ślimaki.

Jacek Antczak
(„Słowo Polskie • Gazeta Wrocławska”, 23 VI 2004)